Zajecia pozaszkolne

08.12.08, 13:47
Napiszcie na jakie zajecia pozaszkolne posylacie lub macie zamiar
posylac swoje dzieci i dlaczego?
Moja 4-letnia corka jest na etapie zaprzyjazniania sie ze szkola
podstawowa, ale jak juz sie z nia zaprzyjazni to przyjdzie czas
rozwijanie hobby. Nie chce jej ograniczac do naszych zainteresowan,
wiec ciekawa jestem jakie pomysly maja inni rodzice. Najlepiej chyba
dac dziecku szeroki wachlarz i pozwolic samemu wybrac co lubi robic
a czego nie?
Na poczatek myslelismy o tancu, bo wiadomo 4-letnia dziewczynka to
uwielbia. Mysle jeszcze nad muzyka i jakims sportem, niekoniecznie
wszystko w tym samym czasie.
A od jakiego wieku wasze dzieci chodza na lekcje plywania? U nas
zaczyna sie od 5 roku zycia.
Piszcie!
    • tijgertje Re: Zajecia pozaszkolne 08.12.08, 16:09
      Moj mlody w tej chwili ma tylko "ogrod muzyczny" (zajecia
      umuzykalniajace dla 4-6 latkow, spiewanie, duzo ruchu i gra na
      prostych instrumentach perkusyjnych) do tego wiolonczela i szczerze
      mowiac wydaje mi sie, ze to wystarcza. Zaczal chodzic na basen, ale
      za Chiny nie chcial sam bez taty skakac do wody, panikowal,
      wydziwial i w koncu zrezygnowalismy, zeby go nie zneichecac, na kurs
      do dyplomu A u nas przyjmuja od 3,5 roku, od 2 lat sa zajecia
      przygotowawcze z rodzicem, mlody czasem chodzi z tata w piatek czy
      sobote i to mu sie baaaardzo podoba.
      Mysle, ze nie powinnas sie sufgerowac opinia innych w doborze
      dodatkowych zajec. Wszystko zalezy od tego, co masz dostepnego u
      siebie. Popytaj sasiadow ze starszymi dziecmi, rodzicow w szkole czy
      nawet nauczycieli. Warunki i ceny moga byc baaaardzo rozne, no i
      zalezy, czy spasuje ci czas. Osobiscie uwazam,z e w dni, gdy dziecko
      caly dzien w szkole siedzi do 5-6 lat nie ma co jeszcze na dodatkowe
      zajecia chodzic. Muzyke na razie odradzam. U nas jest to, ze ja sama
      gram, gralam na fortepianie, flecie poprzecznym i fletach prostych,
      teraz zaczelam razem z mlodym wiolonczele. szczerze mowiac, to
      gdybym sama na niej nie grala, to raczej mlody by juz nie chodzil.
      Przyjmuja na instrumenty od 6 lat, wyjatek czasem stanowia skrzypce,
      ale warunkiem przyjecia jest zgoda nauczyciela. Mlody chcial na
      skrzypce, ale nauczycielka sie nie zgodzila, bo nigdy z takimi
      maluchami nie pracowala, dopiero powyzej 5 lat. No i stawia warunek,
      ze ktoys rodzic musi sam miec jakies muzyczne podstawy, bo to
      instrument trzeba umiec przynajmniej pi razy oko nastroic i nie
      oszukujmy sie, w tym wieku nie ma szans na to,z e dziecko samo
      bedzie w domu cwiczyc, trzeba to robic razem, a maluchy miewaja
      humory i nie jest latwo codziennie o to walczyc, jak sie dziecku cos
      ubzdura. Ja na razie czesto odpuszczam, zalezy mi bardziej na tym,
      zeby mlodemu sie podobalo, niz zeby mial to traktowac jak kare. sama
      cwicze cos kolo 5-6 godzin tygodniowo i uwazam , ze to za malo,
      chcialabym ze 2 razy tyle, ale nie ma kiedy:-/ no, ale ja to inna
      historia:-)no i koszty sa koszmarne. W zaleznosci od wieku i
      instrumentu (za pozyuczanie trzeba slono placic) to 250-800€
      rocznie:-( Nie bez przyczyny w 3 miesiace zaliczylam program roku;-)
      Mysle, ze jesli masz gdzies zajecia taneczne, to byloby to dla
      Milenki najodpowiedniejsze w tej chwili. Byc moze trafisz na jakies
      zajecia plastyczne dla takich malych dzieci, u nas jest
      tez "kleutergym", ale musisz sie orientowac na miejscu. zakladalam
      kiedys dawno temu podobny watek, wtredy szukalam zajec dla mlodego,
      ale ciezko bylo cos znalezc. Dla dzieci od 6 lat wybor jest znacznie
      wiekszy.
      • mamantkaa Re: Zajecia pozaszkolne 08.12.08, 16:41
        My na wiosnę chyba zapiszemy Antka na judo. chcemy, zeby uprawiał jakiś sport, a
        4latki u nas w okolicy tylko na judo przyjmują, to zobaczymy, czy mu się
        spodoba. Docelowo to Tatuś marzy, żeby synek grał w nogę i zarabiał miliony ;)
        Ale 4latków jeszcze nie przyjmują, więc musimy przeczekać.
        • lenkaaa Re: Zajecia pozaszkolne 08.12.08, 19:43
          Mamantka, w Hoofddorpie jest tez kleutergym, dla dzieci w wieku naszych. Nawet
          sie zastanawialam zeby pojsc z Emi, ale musze odczekac, bo ona teraz po chorobie
          i jeszcze nie doszla do siebie. Bylam z nia na balecie ale jakos jej nie
          "podpasowalo", skarzyla sie, ze muzyka byla za glosno jak dla niej.
          • mamantkaa Re: Zajecia pozaszkolne 08.12.08, 20:09
            lenkaaa napisała:

            > Mamantka, w Hoofddorpie jest tez kleutergym, dla dzieci w wieku naszych.

            A na czym to polega? I wiesz, gdzie to jest konkretnie w Hoofddorp?
            • lenkaaa Re: Zajecia pozaszkolne 08.12.08, 21:27
              Jeszcze tam nie dotarlam bo Emi sie rozchorowala, od kolezanki wiem, ze to taka
              gimnastyka dla maluchow: wdrapywanie sie po drabinkach, zwisanie, skakanie,
              przeskakiwanie, fikolki, itp. Maja duzo roznych sal i dopiero jak zadzwonisz do
              administracji to ci powiedza, ktore sale maja aktualnie wolne miejsca. Wpis w
              wyszukiwarke "svpax" to ci wyskoczy ich strona internetowa. Mam tez numer do
              administracji jak chcesz :)
      • nesla Re: Zajecia pozaszkolne 09.12.08, 10:00
        Tijgertje, zniechecilas mnie troche do tych zajec muzycznych, nie
        wiedzialam ze ewentualny rozwoj muzyczny dziecka az w takim stopniu
        zdeterminowany jest umiejetnosciami rodzicow.. :/ Przeciez w tym
        wieku nie chodzi o wychowanie wirtuoza, ale pokazanie dziecku
        wachlarza mozliwosci, zapoznania z instrumentami muzycznymi, przy
        tym dobra zabawe, przynajmniej tak mi sie wydawalo..
        • tijgertje Re: Zajecia pozaszkolne 09.12.08, 10:43
          Nesla, zalezy, jakie zajecia muzyczne. Rozwoj muzyczny dziecka w tym
          wieku to nie gra na instrumencie! W Polsce tez na instrument
          przyzwoity nauczyciel nie przyjmie dziecka ponizej 6 lat, bo wie, ze
          to nie ma duzego sensu, chyba, ze maluch naprawde swietnie slyczy i
          ma duze wsparcie w domu, inaczej to pieniadze wyrzucone w bloto.
          Nauka gry na "powaznym" instrumencie w zaczynana w tak wczesnym
          wieku to raczej jednak zalozenie, ze z takiego dziecka moze byc
          wirtuoz. Do umyuzykalniania sa inne zajecia. Poszukaj jednak zajec
          cos jak ten ogrod muzyczny, od 4 lat, zajecia w grupie, duzo tansze
          i dostosowane do mozliwosci przecietnie uzdolnionych dzieci. warto
          pogadac z nauczycielem czy rodzicami dzieci, ktore juz na to
          chodzily czy chodza, bo nie ma jakiegos odgornego programu i kazdy
          nauczyciel moze robic cos innego. Teraz Kasper mial kurs 12 lekcji
          (wczoraj ostatnia, w styczniu zaczynamy kolejny), na tyle dlugi, ze
          dzieciaki sporo sie naucza, a na tyle krotki, ze nie zdaza sie
          znudzic, bo w tym wieku to sie lubi czesto odmieniac;-) dzewczyna
          mlodziutka, pelna energii i nawet na korytarzu slychac bylo, ze
          maluchy cos robia i swietnie sie bawia. Rok temu Kasper zaczal
          chodzic w innym miejscu, nazwa zajec taka sama, ale kurs 2-letni,
          mlody zaczal rok wczesniej, ale zrezygnowalismy jakos po 3
          miesiacach, zeby mlodego nie zniechecac. dzieciaki musialy
          zapamietywac nazwy instrumentow, kolorowaly obrazki do piosenek.,
          ale tych piosenek nie spiewaly wiele, no a juz fakt, ze maluchy 4-6
          lat przez 45 minut musialy siedziec w lawkach swiadczyl o
          kwalifikacjach nauczycielki:-/ Teraz Kasper ciagle cos z zajec
          podspiewuje, duzo opowiada, poprzednim razem po kilku tygodniach byl
          juz dzien wczesniej wrzask, ze nie chce isc;-( Maluchy muzyke
          powinny poznawac glownie przez ruch, wowczas znacznie latwiej zlapac
          rytm, jak zobaczysz w sali krzeselka i laweczki i brak miejsca na
          zabawy z piosenkami, to szkoda zaczynac takie zajecia. W Roosendaal,
          zeby dziecko moglo zaczac grac na instrumencie musi miec
          przynajmniej rok zajec umyuzykalniajacych zaliczonych, zeby
          nauczyciele mogli skupic sie na instrumencie, a nie tlumaczeniu nut,
          rytmow i innych pierdul, bo zajecia indywidualne sa najdrozsze. Dla
          dzieci czesto gminy je dofinansowuja, dla doroslych tego nie ma,
          wiec ja np place za pol godziny lekcji ok. 28€.
          Umuzykalnianie mozna zaczac duzo wczesniej, David np juz jest
          dosc "stary" na "muziek op schot" , w zaleznosci od miejsca
          przyjmuja najczesniej od 6 m-cy, chodzi sie razem z dzieckiem i
          naprawde mogre polecic. Kasper byl zachwycony, tylko ze mial juz 3
          lata, kursy sa do 4, ale on zdecydowanie odstawal od grupy, zajecia
          byly za latwe, dlatego chcielismy sprobowac ze starszakami, ale
          wtedy nic z tego nie wyszlo, nauczycielka byla do niczego, a ja
          mialam powazne watpliwosci czy na lekcjach jest zupelnie trzezwa;-/
          • saraanna Re: Zajecia pozaszkolne 09.12.08, 21:47
            Moja Sara probuje wszystko po kolei.Oczywiscie plywanie ,ale juz ma
            dyplom A i B ,C nie chciala robic.Byla tez pilka nozna,Street Dance -
            zdobyla 2 puchary za 1 miejsce w zawodach i jej sie odwidzialo.Byl
            chor,a obecnie od 2 lat badminton i szachy.Juz cos przebakuje o
            koniach (jezdzimy jak jestesmy w Polsce)i gitarze,poki co do konca
            roku nic nie bede zmieniac a w przyszlym zobaczymy.
            ------
            Gdy czegoś bardzo pragniesz,cały Wszechświat sprzęga się by Ci to
            dać * Paulo Coelho *
            • beba3 Re: Zajecia pozaszkolne 11.12.08, 16:08
              Balet, plywanie, zajecia teatralne i jeszcze zajecia integrujace (plastyczne).
              Duzo i za duzo. Problem byl w tym ze jakos malo bylo spotkan poza lekacjami z
              rowniesnikami ze szkoly. Jednak Holenderkom bylo latwiej jakos miedzy soba sie
              dogadywac. Ich dzieci na ogol codzienni sie spotykaly a Jagoda byla okazjonalnie
              zapraszana. My zapraszalismy rowniez ale dlugo sie czeka na spotkanie w
              'przyszlym tygodniu'...
              A tak pojezdzilam troche, podrzucualm Jagode to yu to tam i byla bardzo
              szczesliwa. :-) Na spotkania z dziecmi tez byl czas.
              Z tego co sie zorientowalam to rodzice albo chca utrzymac cieglasc zajec albo co
              roku je zmieniaja aby dziecko sie czegos nauczylo i mialo spory wacharz
              doswiadczen.
              Stanowczo odradzlabym od razu zapisac dziecko na dodatkowe zajecia. na poczatek
              skupic sie na szkole. Kiedy zobaczysz ze dzicko ma siele, czas i da sie cos
              zorganizowac wtedy szukac i zapisywac. I po jednym. ;-) My tak wlasnie
              dokoptowalismy sobie po troszku.
              • anitax Re: Zajecia pozaszkolne 14.12.08, 22:54
                W naszym przypadku oczywiste bylo, ze zaczniemy od tanca. Lisa
                tanczy jak tylko uslyszy muzyke, nawet w sklepie czy w restauracji.
                Na wczasach najwazniejszym punktem dnia byly lekcje tanca (nie
                zniechecalo ja nawet to, ze byla tam jedynym dzieckiem). Za nami
                pierwsza lekcja baletu - Lisa zachwycona, codziennie pyta czy dzis
                znow idziemy. Przez weekend skompletowalismy garderobe, wiec mam
                nadzieje, ze sie szybko nie rozmysli :-)

                Na lekcje plywania jej na razie nie posylam, wole sama nauczyc ja
                plywac. Mam nadzieje, ze jakos sie uda, bo z dwojka dzieci nie
                bedzie tak latwo ...
Pełna wersja