bodzu
20.11.04, 08:10
W Starachowicach mam piekną, białą suczkę, imitację cziłały, tyle że nie ma
takich śmiesznych uszów. Jest normalna z wyglądu. Ma diabelski charakter -
lubi zaczepiać dwa razy większe psy od siebie i skakać im na głowę. Ma
swojego ulubieńca w mieszkaniu na parterze. Staje przed jego oknem i zaczyna
szczekać, wywołuje go. Pies jest od niej dwa razy większy, ale ją to bawi.
Raz postanowiłem ją wytresować i skończyło się to psią depresją. Przy
właścicielu czuje się bardzo pewnie. Wziąłem ją na spacer, któy nauczył ją
szacunku dla większych zwierząt.Weszliśmy na bardzo wąski deptak o szerokości
1 metra. Po obu stronach były ogrodzenia, za nimi olbrzymie psy, które
szczekały broniąc swojego terytorium.THORA się bardzo wystraszyła, nie
chciała iść dalej. Ale przeszliśmy tą trasę do końca, potem las, a potem
powrót. Wieczorem pierwszy raz widziałem psią depresję. THORA leżała pod
łóżkiem ze zwieszonym łbem, a jest to bardzo żywy piesek. Nie wiedziałem jak
ją pocieszyć. Na szczęście po paru dniach jej przeszło i teraz jest znów tym
samym żywym pieskiem o bardzo łagodnym usposobieniu, bardzo radosnym i
szczęśliwym na swój psi sposób.