maadzik3
23.01.14, 08:36
www.irishtimes.com/news/world/asia-pacific/six-police-officers-killed-in-pakistan-protecting-spaniard-on-cycling-trip-1.1664520
Przepraszam, że po angielsku, tłumaczyć całości mi się nie chce, ale: 27-letni cyklista z Hiszpanii próbuje objechać rowerem świat dookoła. OK. We wtorek przekroczył granicę irańsko-pakistańską i wjechał do Beludżystanu, jednej z najbardziej niebezpiecznych prowincji Pakistanu (mój znajomy Pakistańczyk, zajmujący się działalnością charytatywną jeździ tam - mimo znajomości języka, ludzi i bycia "lokalsem" tylko kiedy absolutnie musi z powodu działalności i ze świadomością ogromnego ryzyka). Od lat nie widziano tam żadnego obcokrajowca (a byłby fantastycznym obiektem porwania dla którejkolwiek z działających tam grup paramilitarnych, militarnych i terrorystycznych). Miejscowa policja dała mu eskortę. Doszło (jakżeby inaczej, obcokrajowiec na dobrym rowerze zapitalający rekreacyjnie po terenie gdzie ludzie dobrze się zastanawiają o której i dokąd wyjść z domu) do strzelaniny. 6 policjantów zginęło. Lekko ranny Hiszpan trafił wpierw do szpitala a potem oświadczył że leci do Lahore (w Indiach) i będzie kontynuował podróż. Tyle faktów.
Dla mnie jest to obrzydliwe żeby w imię swojej przygody, wyczynu, rekreacyjnego wyjazdu (który skądinąd mi się podoba i nie mam nic przeciw, tylko to konkretne miejsce trzeba było ominąć) narażać na śmierć obcych ludzi którzy próbują go chronić, wpędzić pewnie w nędzę ich rodziny (dla których ta pensja policjanta była prawdopodobnie jedynym źródłem pewnego dochodu). Niech sobie jedzie, ale: po pierwsze wybiera mnej niebezpieczne warianty trasy, Beludżystan to jak rowerem przez Afganistan lub Czeczenię, a ominąć się da, po drugie jak chce jechać przez najbardziej niebezpieczne tereny na których panują gangi/ toczy się wojna domowa/ żądzą organizacje terrorystyczne to też proszę ale bez eskorty, samemu, jak w Hiszpanii. A tak uważam że pokazał po prostu pogardę dla cudzego życia wjeżdżając tam i przyjmując eskortę (jeśli nie mógł eskorty odmówić powinien jechać inną trasą). Ewentualna niewiedza (w którą nie wierzę) nie tłumaczy nic bo wjeżdżając w ramach wyprawy na jakieś terytorium szukamy o nim (z wyprzedzeniem) informacji.