To mój pierwszy post na tym forum więc wybaczcie głupie pytania

Tytułowe beznadziejne usg to usg nieopisane. Lekarz oglądał moją tarczycę dosłownie 30 sekund. Stwierdził, że jest niepowiększona, guzków brak i dopisał moje dane do już przygotowanej formułki w komputerze. Takie blablabla - wszystko w normie itd.
Problem polega na tym, że przeglądając to forum odkryłam, że problemem może być nie tylko tarczyca duża ale też i mała. A ja nie wiem jaką mam

Obliczyłabym sobie jej wielkość, ale wymiarów muszę się domyślić z usg. Mam 3 ujęcia i nie wiem, które pokazuje który płat. Przykładowo opis do pierwszej fotki:
L12-3
MI 1,3
TIS 0,5
Czarna magia

Jak możecie mi coś na podstawie tego powiedzieć to byłoby pięknie

USG tarczycy miałam robione pierwszy raz w życiu, ale jestem pewna że to nie powinno tak wyglądać.
Skierowanie dostałam tak na odczepnego od internistki w Luxmedzie. Powodem był szereg dezorganizujących mi życie objawów:
- obniżona temp. ciała + notoryczne dreszcze i gęsia skórka(lekarka powiedziała,że to żaden objaw)
- obniżone tętno i spowolniony oddech
- włosy wyłażące garściami
- sucha skóra - najgorsza na nogach można po niej pisać jak się mocno nie posmaruję
- migreny i zawroty głowy
- przerażające spowolnienie umysłowe, po prostu zawieszam się i głupieję

Zapominam podstawowe słowa, to co się działo wczoraj, mylę się.
- senność, nigdy nie mogę się wyspać choćbym nie wiem ile spała
mam wrażenie, że mój organizm się nie regeneruje
- nastroje depresyjne bez realnej przyczyny
- bóle stawów
- no i niestety tycie

(( zawsze miałam skłonności, ale przez wiele lat moja waga tylko nieznacznie się wahała, a teraz mimo że chodzę na siłownię i wcale się nie obżeram jest źle. Jeśli moja hibernacja będzie trwać, to z siłowni zrezygnuję bo po ćwiczeniach, do których mobilizuję się siłą woli dosłownie umieram i mam cały dzień z głowy.
Mam 33lata, a czuję się jak 80latka.
Tyle objawów.
Na szczęście lekarka dała mi pełen zestaw badań i tu je wrzucam do wglądu przez forumowych ekspertów:
TSH - 2,6 (w ciągu 4 msc wzrosło 2-krotnie)
FT4 - 20.78% [wynik 1.09, norma (0.93 - 1.7)]
FT3 48.33% [wynik 3.16, norma (2 - 4.4)]
aTPO - 13,1 przy normie do 34
aTG - 64 przy normie do 115
No i wydawało mi się, że jest ok ale poczytałam o TSH i widzę, że normy w lab są zawyżone. Bo na co mi te ich normy jak czuję się źle i coraz gorzej. Jak to widzicie? Czy to może być początek niedoczynności?
Wydaje mi się jednak, że jak pójdę do lekarza to znów usłyszę to co usłyszałam na ost wizycie - a może powinna iść pani do psychiatry?

(( I to nawet nie było złośliwie powiedziane.