muktprega1
01.11.16, 19:27
Postanowiłam wkleić tutaj post koleżanki nutki jako osobny wątek. Jest ważny dla ludzi, którzy mają rozterki co do podjęcia decyzji o operacji, no chyba, że to bezwzględna konieczność.
ZAWSZE upewnijcie się, ze przytarczyce pozostaną:
nutka004 01.11.16, 01:06
Witam. Miałam identyczną sytuację jak Ty i dałam się przekonać do operacji całkowitego wycięcia tarczycy. Wszyscy przekonywali, że po operacji ustąpią wszystkie dolegliwości typu: kołatanie serca, nadpobudliwość, huśtawki nastroju, a przede wszystkim niebezpieczeństwo przerodzenia się guzów niezłośliwych w złośliwe. Tylko nikt z tych przekonywujących mnie osób łącznie z endo nie powiedzieli o tym, że wycinając całą tarczycę zostaną wycięte również przytarczyce, które są odpowiedzialne za gospodarkę wapnia, magnezu, fosforu itp. pierwiastków w całym organiźmie człowieka. Że będą wypadały włosy, że niestety kości powoli będą uwalniały się z wapnia co z czasem spowoduje przy najmniejszym złym ruchu łamaniem się ich.I do końca życia zażywanie hormonu oraz innych sztucznych witamin i wapnia, które niestety nie zastąpią naturalnych. Jestem dzisiaj kaleką psychiczną i fizyczną po tej nieszczęsnej operacji. Jeszcze do niedawna wycinali same guzy z tarczycy. Dzisiaj niestety idzie się na łatwiznę i wycina całą tarczycę tłumacząc pacjentowi, że tak jest bezpieczniej, bo nie będzie już możliwości by guzy odrastały, a to że samopoczucie człowieka legnie w gruzach do jego śmierci - tego lekarze już nie mówią. Mam kilka koleżanek jak i również w rodzinie kilka kuzynek, które miały kilkanaście lat temu wycinane tarczyce lub guzy z częścią tarczycy i jakoś do dzisiaj żadnej z nich nic nie odrosło i czują się wspaniale, a to dlatego, że nie wycięto im tak jak to teraz się wycina całego wola tarczycowego. Kobiety zanim zdecydujecie się na całkowite wycięcie tarczycy, poczytajcie nt temat, porozmawiajcie z mądrymi osobami, które przeszły i przechodzą ten koszmar. Bo wyciąć to żaden problem, ale wkleić już się nie da. Jeśli nie ma zagrożeni życia, ratujcie swoje tarczyce leczeniem u mądrego endokrynologa, którego trzeba mieć wielkie szczęście by takiego znaleźć. Pozdrawiam serdecznie Małgosia.
i dla przypomnienia post Pieska:
forum.gazeta.pl/forum/w,24712,161442180,161442180,ART_Nieinwazyjny_rozrost_pecherzykowaty_to_nie_rak.html