nina1976
27.09.07, 13:04
Witam. W lipcu tego roku dowiedziłam się, iż "wyhodowałam" sobie na
tarczycy trzy guzy- w prawym płacie 2,63x1,45x1,75 oraz 1,04x0,9 w
lewym 0,8x0,6x0,95. Wynik biopsji- w rozmazach obecne tyreocyty
leżące w płatach, grupach i rozproszeniach oraz pasma luźnego i
kulki zbitego koloidu. Obraz cytologiczny nie jest patognomiczny,
jednak w kontekście obrazu USG może odpowiadac wolu guzowatemu.
Dodam, iż nie mam zaburzeń hormonalnych. Wyniki konsultowałam u
czterech lekarzy i każdy z nich ma odmienną wizję leczenia. Dwóch
radzi natychmiast usunąć guzy ze względu na ich rozmiary oraz
możliwość "zezłośliwienia" pozostali radzą robić raz na pół roku
biopsję i usg, tzn. kontrolować guzy. Z natury jestem cholerną
pesymistką i wolałabym usunąć guzy, i szybko o nich zapomnieć jednak
mam rozterki. W najbliższym czasie planowałam ciążę. Nie wiem czy
najpierw zajść w ciążę a później pozbyć się guzów czy też kolejność
powinna być odwrotna. Boję się komplikacji ciążowych itd... Może
jeśli te guzy są na dzień dzisiejszy niegroźne to najpierw ciąza a
później pod nóż? Pamiętam co przechodziła w ciąży moja koleżanka,
która ma wycięta całą tarczyce i jeśli to możliwe chciałabym tego
uniknąć. Wiem, że żadna z Was nie da mi gotowej odpowiedzi na moje
pytanie jednak proszę Was o rady i uwagi. Pozdrawiam