kokomodo
11.05.10, 20:32
Że coś jest nie tak dowiedziałam się gdzieś 9 miesięcy po porodzie. Lekarz
badający mnie na prawo jazdy stwierdził, że mam powiekszony prawy płat
tarczycy i kazał zrobić tsh.
Zrobiłam, wyszło jakieś w okolicach 30. Rodzinny mnie natychmiast wysłał do
endokrynologa, na start dostałam (bez zadnych badań) 75 euthyroxu. Kiedy się
upomniałam o badania zostały mi zrobione ft3 i ft4 i tylko endo podała mi
wynik - ze w normie.
Brałam tę 75 dopóki nie okazało się, że jestem w ciąży. Natychmiast wizyta u
endo i - kazał mi brać półtora tabletki 75-ki - czyli około 112,5. Znowu bez
żadnych badan. Ale jak zaczęłam to brać to serce mi zaczęło kołatać, szybki
telefon i przesiadka na 1,25 tabletki - czyli gdzieś 93,5.
Po jakichś dwu tygodniach brania dawki 93 zrobiłam sobie (już sama) badania
tsh- 0,35 (norma 0,25-5,0),
ft3- 4,39 (norma 4,0 - 8,3) i
ft4- 12,76 (norma 9-29).
Z tymi wynikami poszłam do endo, powiedziala mi ze jest ok i w zasadzi
spotkamy sie po porodzie (za jakies 4-5 miesięcy).... a mi się włosy zjeżyly,
przeciez w ciazy (zdaje sie) caly czas zmienia sie zapotrzebowanie na hormon....
Jak czesto powinnam kontrolowac tarczyce w ciazy? Jakie badania w ogóle
zrobic? Co kontrolować, jak to sie bedzie zmnienialo w ciazy?
Gdzie szukać na Podlasiu porzadnego endokrynologa ginekologa??