furia-gburia
04.08.12, 16:30
Hej,
postanowiłam założyć swój wątek, żeby łatwiej było zbierać wszystko do kupy, zamiast tworzyć kolejne tematy.
Wyniki badań:
27 kwietnia morfologia z ferrytyną i TSH
morfologia, ferrytyna - wszystko ok
TSH - 5,13 (norma 0,27-4,20)
1 czerwca:
TSH - 5,670 (norma 0,27-4,20)
FT4 - 1,27 (norma 0,93-1,70)
anty-TPO - 392,50 (norma do 34)
anty-TG - 304,00 (norma do 114)
Badanie USG wykazało zmiany charakterystyczne dla AZT, pojemność tarczycy to 10 ml.
Od miesiąca z kawałkiem biorę Euthyrox 25. Mam go brać jeszcze przez miesiąc. Byłam u dwóch endokrynologów, z czego drugi powiedział, że moje zmęczenie i senność nie mogą mieć nic wspólnego z tarczycą, bo przy tych wynikach nie mogę mieć wg niego objawów. Ból tarczycy przy niedoczynności też nie występuje, więc żaden rzut choroby nie wchodzi w grę. Mam nerwicę, biorę leki i endokrynolog zasugerował, że mam depresję (co jest kompletną bzdurą), a nie chorą tarczycę.
Przeczytałam "Jak żyć z Hashimoto", czytam to forum i już nie wiem, co robić. Na samą myśl o wizycie u kolejnego endo, który powie mi, że to jak się czuję jest niemożliwe, mam odruch wymiotny. Jak znalazłyście "swoich" lekarzy? Chodziłyście do różnych i po którymś razie się udało?
Badania TSH mam powtórzyć za miesiąc. I to wszystko, co usłyszałam do tej pory od lekarzy.