Z góry przepraszam za powielanie tematów i pytań, jednak (jak każdemu) wydaje mi się, że mój przypadek jest indywidualny

W marcu przez przypadek odkryłam za wysoki poziom TSH - dokładnie 3,8, miesiąc później wynik był na poziomie 4,8.
Udałam się do endokrynologa (kiepski ale lepszego nie ma w okolicy), USG tarczycy nic nie pokazało (myślę, że kiepski sprzęt miała), Pani przepisała Letrox w dawce 0,25 mg.
Po 2 tygodniach wynik był na poziomie 2,1, jednak mój ginekolog stwierdził (zamierzam starać się o dziecko), żebym zwiększyła dawkę do 37,5 mg, znowu wyniki powtórzyłam po 2 tygodniach ( w innym laboratorium niż poprzednio) i mimo zwiększenia dawki leku TSH na podobnym poziomie 2,2.
Zastanawiam się czy nie zwiększyć dawki do 50 mg i zrobić ponownie wyniki za 2 tygodnie, czy dalej brać te 37,5 mg bo mi to wystarczy??
Chwilowo nie jestem w stanie udać się do lekarza jakiegokolwiek (praca:/) a od września chciałabym starać się o dziecko i nie chciałabym tego robić bez uregulowanej tarczycy.
Zastanawiam się też czy lekarz rodzinny lub ginekolog (nie endokrynolog) może przepisywać hormon tarczycy?