nitca
01.03.05, 01:53
Dwa tygodnie temu przy okazji rutynowych badan zrobilam rowniez TSH i o
zgrozo wyszlo 17,50 ulU/mL (norma 0,4 -4,0), poczytalam sobie o tarczycy i
postanowilam szybko zrobic badania i z gotowymi wynikami udac sie do
endokrynologa. Przy dwoch USG uslyszalam nazwe Hashimoto.
Od tygodnia staram sie znalezc jakiegos sensownego endokrynologa od ktorego
nie uslysze znowu, ze w moim wieku sie nie choruje, albo ze badanie fT3 i fT4
nie jest mi do niczego potrzebne.
Myslalam, ze to stresy, depresja...
Chcialabym zaczac sie leczyc, zrobic cos co pozwoli mi znowu cieszyc sie z
zycia do ktorego juz nie mam sily sie zmuszac. Coraz bardziej nie znosze
siebie i takiego beznadziejnego stanu permanentnego przemeczenia.
Jestem z Wrocławia, moze ktoras z Was moze mi kogos polecic ?