Dodaj do ulubionych

Przesłanie Heli

11.10.05, 08:59
Nie mogę się pogodzić z tym, że Heli nie ma już z nami. Choć nie znałam jej osobiście, a na forum pojawiam się rzadziej niż wiele z Was, to zawsze z wielkim podziwem i przyjemnością czytałam posty Heli.
Zapewne zauważyłyście, ile w niej było optymizmu, dobrej energii, mądrości. W jej postach można było odnaleźć nadzieję, pogodę ducha. Nie poddawała się nawet w obliczu cierpienia, którego nawet nie umiemy sobie wyobrazić.
Jest mi wstyd, że tak się nad sobą rozczulam, że potrafię znaleźć usprawiedliwienie dla wahań nastrojów, złości - przecież mam chorą tarczycę! Niech każda z nas odpowie sobie najszczerzej we własnym sumieniu, czy przypadkiem nie przesadzamy, nie rozdmuchujemy problemu? Kiedyś skopiowałam Wam fragment ksiązki o leczeniu siłą woli i ducha. Tam było napisane, żeby nie nazywać choroby po imieniu, bo wtedy zamieniamy ją w energię i dajemy siłę. Rzecz niewypowiedziana nie stała się nigdy. To trochę przewrotna teoria, ale zapewne cos w tym jest. Znane są przypadki samouleczenia. Ale nie Im mniej zajmuję się moją tarczycą, tym czuję się lepiej. Nie apeluję do Was, żebyście nagle uwierzyły, że przeciwciała znikną, gdy tylko podejmiemy w ich imieniu taką decyzję. Chodzi mi o coś innego. Zanim znowu kwękniemy, że coś nam strzyka i boli, pomyślmy o prawdziwym cierpieniu, o Heli, która będąc najsłabsza dodawała nam siły i otuchy. Nie poddawajmy się, gdy mamy gorszy dzień. Nie dopisujmy od razu do tego teorii, że to nasza poważna choroba daje nam tak bardzo w kość. Po prostu uznajmy, że to słabszy dzień i już. Minie, tak jak wszystko i znowu będzie dobrze. Hela w to wierzyła.
Obserwuj wątek
    • to-ja-007 Re: Przesłanie Heli 11.10.05, 11:08
      Mam podobne odczucia jesli chodzi o Hele. Dzieki ze to napisalas.

      Nie do konca zgadzam sie z reszta postu - ta dotyczaca Hashi.
      Nie sadze zeby byl sens narzucac komukolwiek jak ma sobie radzic z choroba.

      Forum jest m.in. po to zeby sobie ponarzekac. Dlatego w naglowku nie jest
      napisane ze jest to forum dotyczace wymiany informacji i MYSLI.

      Osobiscie uwazam ze forum powinno pelnic w jakims stopniu takze role naszej
      mini-terapii - dac mozliwosc wygadania sie na temat Hashimoto - wszystkiego co
      czlowiekowi zalega na duszy a czego inni nie maja juz ochoty slyszec.
      Tak robia ludzie na calym swiecie - jesli cierpia na przewlekle choroby.

      Niektorzy czuja sie lepiej jesli daja upust negatywnym emocjom, ktore i tak sie
      zbieraja.
      Podejscie ze udaje sie ze wszystko jest ok. - mimo ze nie jest, ignorowanie bolu
      czy innych problemow, nie nazywanie choroby po imieniu, ignorowanie
      nieprzyjemnych odczuc - ma jakas ladna nazwe w psychologii. Tak mozna robic z
      kazdym negatywnym doswiadczeniem. Na dluzsza mete podobno nie jest to zbyt zdrowe.

      Z kolei fakt ze ktos sobie ponarzeka na forum nie znaczy ze jest od razu maruda
      czy pesymista albo ze sie nad soba STALE rozczula.
      Zdrowi ludzie tez narzekaja, wiec nie widze powodu zeby sobie
      dobierac pewne prawa.

      > Kiedyś skopiowałam Wam fragment ksiązki o leczeniu siłą woli i
      > ducha. Tam było napisane, żeby nie nazywać choroby po imieniu
      > , bo wtedy zamieniamy ją w energię i dajemy siłę. Rzecz
      > niewypowiedziana nie stała się nigdy.

      Jesli cokolwiek zamieniasz w energie - to taka energie mozna zmierzyc.
      Mozna by wiec udowodnic ze ta teoria "dziala".
      To bylby murowany nobel ...... tylko maly problem w tym ze to nie dziala.

      pozdrawiam
      ula
      • hashi-tess Re: Przesłanie Heli 11.10.05, 11:21
        to-ja-007 napisała:

        > Mam podobne odczucia jesli chodzi o Hele. Dzieki ze to napisalas.
        >

        > pozdrawiam
        > ula


        Ja też dziękuję.
        Tess
    • lagartija1 Re: Przesłanie Heli 18.10.05, 23:11
      Dziekuje i postaram sie nie zapomniec. Pozdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka