Dodaj do ulubionych

Padma28 - lek na przeciwciała- może ktoś próbował?

17.07.07, 13:12
starania.webd.pl/tarczyca-odpowiada-za-30-przyczyn-nieplodnosci-vt99.htm
Na tej stronce jest napisane, ze lek o nazwie Padma28 jest stosowany na
przeciwciała tarczycowe. Czy słyszałyście o tym, a może ktoś stosował te leki
? Będę wdzięczna za info. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • lu74 Re: Padma28 - lek na przeciwciała- może ktoś prób 17.07.07, 20:32
      Witaj,
      Ja brałam ale nie zauważyłam żadnego działania tego leku na organizm. Natomiast
      chyba działał on na kieszeń bo o ile pamiętam był nie tani smile
      A tak serio jak go brałam byłam w niedoczynności, czułam się kiepsko i łapałam
      się wszystkiego.
      Niestety nie mogę Ci powiedzieć czy zbił ilości przeciwciał bo nie badałam ich
      poziomu po leku. Pamiętam natomiast, że stosować się go powinno przez dłuuugi
      czas. Ja darowałam sobie po jednym opakowaniu.
      Pozdrawiam, Lu
      • joanna006 Re: Padma28 - lek na przeciwciała- może ktoś prób 18.07.07, 08:16
        Dzięki Lu za info. Faktycznie nie jest tani- 60 zł za opakowanie chyba 100
        tabletek a chyba łyka się ich po kila dziennie. Chyba więc też sobie odpuszczę i
        pozostanę przy selenie.
        • joanna006 Re: Padma28 - lek na przeciwciała- może ktoś prób 18.07.07, 08:23
          To jeszcze ra ja smile Lu, przeczytałam na Twoim wątku pozdrowieniowym, że
          urodziłaś synka dwa lata temu. Ze względu na moje niedawne poronienie i
          planowanie kolejnej ciąży interesuje mnie jak przebrnąć przez ciążę, majac
          hashi. Napisz jakie leki stosowałaś w czasie ciąży. Mam hashimoto i choć
          przeciwciała są tylko nieznacznie podwyższone a obecnie hormony uregulowane to
          martwię się czy kolejna ciąża nie zakończy się podobnie.
          • lu74 Do Joanny 18.07.07, 22:52
            Droga Joasiu,
            To temat rzeka i chętnie Ci wszystko opowiem ale w odcinkach wink
            Zresztą opisywałam swoje przejścia ale to zamierzchła historia więc pewnie nie
            można się do tak starych postów już dostać.
            W skrócie zaczniemy od zajścia w ciąże. A jak to już będziesz miała za sobą to
            udzielę Ci kilka mam nadzieję przydatnych wskazówek.
            W moim przypadku przed zajściem w ciążę łykałam Bromergon (na spędzenie
            prolaktyny) bo jak pewnie wiesz w naszej przypadłości często występuje ten
            problem.
            W pierwszą ciążę zaszłam, gine kazała odstawić Bromergon i poroniłam w 6 tc.
            Teorie o odstawianiu i nieodstawianiu Bromergonu pewnie są Ci znane. Przy
            kolejnej próbie brałam Bromergon, a w drugiej fazie cyklu Duphaston. Jak
            zaszłam to gine powiedziała Bromergon odstawić, a ja tego nie zrobiłam tylko
            brałam jeszcze kilka tygodni schodząc b. powoli z dawką do zera (konsultowałam
            to z inna lekarką)
            I zadziałało. Oczywiście cały czas łykałam Duphaston.
            Potem poszło jak z płatka. No prawie... smile
            W którym tygodniu poroniłaś?
            Pozdrawiam, Lu
            • joanna006 Re: Do Lu 19.07.07, 07:40
              Lu74, dzięki za pierwszy odcinek twej historii smile

              U mnie wystąpiło poronienie zatrzymane- zarodek obumarł w 6 tc- nie krwawiłam
              więc w 12 tc wykonano zabieg łyżeczkowania. Doweidziałam się, że maluch się nie
              rozwija 1 czerwca- w dzień dziecka sad
              O tym, że mam niedoczynnosc i hashimoto dowiedziałam się na samym początku
              ciąży. Od 3 tc zaczęłam brać euthyrox w małej dawce, w czasie obumarcia byłam na
              dawce 50 g ale badania po łyżeczkowaniu wskazały, ze nadal byłam w
              niedoczynności. Przeciwciała z początku ciąży i po łyżeczkowaniu sie nie
              zmieniły i nie są bardzo wyssokie- to podobno dobry znak. Mimo to hashimoto jest
              potwierdzone usg. Wykonałam już szereg badań: zespół fofolipidowy -nie obecny,
              insulinooporność- nie dotyczy, toxoplazmoza i cytomelagia- nieobecne,
              krzepliwość krwii- ok, słaby zapas żelaza, słabe krwinki czerwone, hormony
              tarczycowe- uregulowane super. Przede mną jeszcze posiew z pochwy, posiew moczu,
              badania hormonów: LH, FSH, PRL. W cyklu po łyżeczkowaniu wystąpiła owulacja i
              teraz oczekuję na pierwszą @. Obecnie łykam troszkę pigułek: euthytox, mg+b6,
              folik, żelazo, selen 200g Chciałabym zacząć staranka od 3 cyklu i jeśli lekarz
              nie zaleci to sama profilaktycznie zamierzam łykać acard. Obawiam się tych
              przeciwciał ale wiem, ze ciężko z nimi walczyć i nie łatwo znaleźć gina, który
              przepisze steryd encorton. Będę wdzięczna za dlaszą cześć Twojej historii i
              wszelkie wskazówki. Pozdrawiam
              • lu74 Re: Do Lu 22.07.07, 01:59
                Joasiu,
                Przykro mi. Bardzo smutna historia. Domyślam się jak się czujesz ale zapewniam
                Cię, że z czasem będzie lepiej.
                Dobra wiadomość jest taka, że zaszłaś w ciążę. To znak, że wiele procesów w
                Twoim organizmie przebiega prawidłowo. A to niezmiernie ważne.
                Albo masz bardzo dobrego lekarza albo jesteś dobrze poinformowana bo jak na
                pierwsze poronienie zestaw wykonanych badań masz ponad standard.
                Co do roli przeciwciał w ciąży to ja mam mieszane uczucia. Gdyby to one
                bezpośrednio działały (co wmawiała mi jedna z lekarek) to każda kobieta je
                posiadająca nie mogłaby donosić ciąży. Mówi się, że posiadanie przeciwciał
                tarczycowych może oznaczać, że w organizmie są inne przeciwciała, które
                faktycznie mogą zaszkodzić ciąży - to do mnie przemawia. Ale jest masa kobiet,
                które mają Hashi (często o tym nawet nie wiedzą) i rodzą dzieci. Ważniejsza
                jest chyba uregulowana praca tarczycy.
                Ja w ciąży chodziłam do dwóch równolegle lekarek: jedna straszyła mnie, że w
                każdej chwili płód może obumrzeć, druga twierdziła, żebym nawet tak nie
                myślała - dziecko rośnie prawidłowo, a to znak, że wszystko przebiega
                książkowo. Do tego w Internecie wyczytałam, że u kobiet z Hashi ewentualne
                poronienia występują głównie w drugim trymestrze. Nie będę Ci mówiła, że cały
                drugi trymestr byłam ledwie żywa ze strachu. A pod koniec ciąży doczytałam się
                w jakimś artykule, że owszem to prawda ale dotyczy kobiet z nieuregulowaną
                pracą tarczycy.
                Uważam, że w Twoim przypadku za wcześnie na nadmierne zamartwianie się.
                Pierwsze poronienie przypisz nieuregulowanej tarczycy lub błędowi natury. Nie
                myśl na razie o sterydach i acardzie bo nie masz ku temu przesłanek. No i nie
                koncentruj się na Internetowych artykułach o tym co możesz mieć i czym to grozi
                bo od czytania tego wszystkiego można oszaleć.
                Musisz się zrelaksować przed kolejną próbą. A mam przeczucie, że teraz wszystko
                potoczy się pomyślnie bo nasze historie są podobne (ja też dowiedziałam się, że
                mam Hashi i zaczęłam brać Euthyrox na samym początku ciąży, którą straciłam).
                Bądźmy w kontakcie.
                Trzymam kciuki za Wasze starania.
                Pozdrawiam gorąco, Lu
                • joanna006 Re: Do Lu 23.07.07, 10:50
                  Lu74, dziekuję Ci bardzo za słowa podnoszące na duchu smile czuję się i fizycznie i
                  psychicznie już w dość dobrej formie. Bardzo pocieszający jest fakt, ze po
                  łyżeczkowani wystąpiła u mnie owulacja a 14 dni po niej @. Listę badań, którą
                  zrobilam, ułożyłam sobie sama i na własny koszt wykonałam. Jetsem teraz
                  spokojniejsza.
                  Pewnie masz rację, że wczytywanie się w różne historie w necie pogłębia tylko
                  strach co nie jest korzystne dla ciąży. Z tego co czytam wnioskuję, iż nic nie
                  łykałaś na przeciwciała w ciąży i mimo to donosiłaś ją szczęśliwie. Czy tak?
                  • lu74 Re: Do Lu 27.07.07, 02:49
                    Witaj Joasiu,
                    Nie, nic nie łykałam na przeciwciała nigdy i ciąża zakończyła się sukcesem.
                    Powiem nawet, że przebiegła prawie bezproblemowo i jedynie to zamartwianie się
                    na zapas trochę mnie wykończyło.
                    Ukłony dla Twojej wiedzy medycznej no i cieszę się, że już czujesz się dobrze.
                    Na prawdę radzę Ci dbaj o psychikę przede wszystkim. I zaufaj naturze - jak
                    dzidzius jest silny i zdrowy to da sobie radę i nie straszne mu nasze
                    przeciwciala.
                    Powodzenia!
                    Lu
                    • wioletta123 Re: Do Lu 03.10.07, 11:26
                      Powiedzcie mi drogie dziewczyny czy mając hashimoto i pco przy
                      staraniach o dziecko TRZEBA brać Encorton czy niekoniecznie? Lekarz
                      mi przepisał ten lek, ale boję się go brać bo tam jest tak dużo
                      skutków ubocznych, że jestem przerażona wink
                      • lu74 Re: Do Lu 01.11.07, 02:29
                        Wioletta123, przepraszam, rzadko zaglądam na forum.
                        Niestety nie udzielę Ci jednoznacznej odpowiedzi bo nie jestem
                        lekarzem i trudno rozstrzygać mi takie kwestie.
                        Mogę Ci tylko podpowiedzieć, że mam Hashi, nie mam pco i do
                        zachodzenia w ciąże Encorton nie został mi przepisany.
                        Pozdrawiam serdecznie,
                        Lu
    • eleona Re: Padma28 - lek na przeciwciała- może ktoś prób 06.11.07, 19:14
      Znam ten lek dobrze, do dziś pamiętam jego smaksmilePadmę stosuje się
      na podniesienie odporności organizmu przed przeziębieniami i grypą.
      Przede wszystkim.To zioła tybetańskie,ale na naszą nację działają
      tylko jak echinacea.Stosowałam go kilkanaście lat temu,ale nie wiem,
      czy sie coś zmieniło, czy nie, ja musiałam rozgryzać tabletki, nie
      wolno ich było łykać.Na odporność działały rewelacyjnie.Ani jednego
      przeziębienia,ani jednej grypy,żadnego leku poważniejszego niż
      aspiryna od tamtej pory,a przed Padmą było ciężkosmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka