mathiola
15.05.14, 17:00
Dziecko moje 12-letnie pojechało na 3-dniową wycieczkę z klasą.
Dzwonię:
- O cześć mamo, wszystko u nas dobrze, właśnie zjedliśmy.... o nie, o nie, musze kończyć bo wypadek był! - i się gnojek rozłącza.
Dzwonię za jakiś czas:
- No to ja mamo, jak już mówiłem wszystko u nas dobrze... co, wypadek? A no tak, bo nam półka spadła. Co? nie, nikomu nic się nie stało. W szafce spadła bo Mikołaj położył bluzę. No... to tego.... to wszystko u nas dobrze, umyliśmy już się i.... o nie, nie mogę teraz rozmawiać, bo ktoś przez okno wypadł!
Postanowiłam nie dzwonić, po co mam się denerwować.... wróci to opowie
Moje dziecko jest jednak porąbane