Syn na wycieczce

15.05.14, 17:00
Dziecko moje 12-letnie pojechało na 3-dniową wycieczkę z klasą.
Dzwonię:
- O cześć mamo, wszystko u nas dobrze, właśnie zjedliśmy.... o nie, o nie, musze kończyć bo wypadek był! - i się gnojek rozłącza.
Dzwonię za jakiś czas:
- No to ja mamo, jak już mówiłem wszystko u nas dobrze... co, wypadek? A no tak, bo nam półka spadła. Co? nie, nikomu nic się nie stało. W szafce spadła bo Mikołaj położył bluzę. No... to tego.... to wszystko u nas dobrze, umyliśmy już się i.... o nie, nie mogę teraz rozmawiać, bo ktoś przez okno wypadł!
Postanowiłam nie dzwonić, po co mam się denerwować.... wróci to opowie wink
Moje dziecko jest jednak porąbane wink
    • mona_mayfair Re: Syn na wycieczce 15.05.14, 17:14
      Nie dzwon, bo może to ty tak te wypadki generujesz big_grin jak bedziesz dzwonic to z wycieczki tylko twoje wróci cało ;p
    • wilma1970 Re: Syn na wycieczce 15.05.14, 17:16
      big_grin

      Boże, jak ja sobie przypomnę, co wyrabiałam na obozach harcerskich, to przechodzą mnie zimne ciary ze strachu. Skakanie po sprężynującym bagnie i przepłynięcie rzeki wpław (na odcinku pełnym wirów) w ubraniu, z butami zawieszonymi na szyi, żeby się nie zgubiły, które to buty dryfując wokól mojej szyi zadzieżgnęły mi na niej sznurówki i dusiły, jak widać nieskutecznie, bo nie byłoby piszącej te słowa wśród was.
    • moonshana Re: Syn na wycieczce 15.05.14, 17:18
      siostrzeniec jeździ na obozy harcerskie, gdzie nie wolno im mieć telefonu. kontakt jest tylko do druhów w określonych godzinach. na coś takiego wyślij i nie stresuj się oraz dziecięcia.
      • mathiola Re: Syn na wycieczce 15.05.14, 17:25
        Ja nie należę do wydzwaniających matek, to syn mi kazał po 19 zadzwonić, bo wcześniej byłam w pracy i to on wydzwaniał, jak nie mogłam gadać.
        No to zadzwoniłam smile
        • 3-mamuska Re: Syn na wycieczce 15.05.14, 17:27
          Świetne masz dziecko!!!!
          big_grinbig_grinbig_grin
      • bebe.lapin Re: Syn na wycieczce 15.05.14, 18:16
        ja jezdzilam, miesiac poza domem w lesie albo innej gluszy, w epoce sprzed telefonow komorkowych.
        • schiraz Re: Syn na wycieczce 15.05.14, 18:59
          Pierwsza wycieczka szkolna Młodego (pierwsza powyżej dwóch dni) i telefon od wychowawczyni pierwszego dnia - "Niech się pani nie denerwuje ale...." O mało na zawał nie zeszłam. Na szczęście tylko ugryzła go osa i najechał na niego rowerzysta w parku. Skończyło się na potłuczeniach. W czerwcu wyjeżdża na trzy dni do Krakowa, zastanawiam się czy go dodatkowo nie ubezpieczyć wink
          • moonshana Re: Syn na wycieczce 15.05.14, 21:07
            nie na temat, ale mi się przypmniało, Mathiola wybaczsmile
            swego czasu znalazłam telefon komórkowy. oglądam, widzę ostatnie połączenia z "tata" to dzwonię tymi słowy : " witam, dzwonię bo widzę tu takie połączenie ostatnie ( facet po drugiej stronie o mało co nie zszedł na zawał) a znalazłam ten telefon i.. itd" dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że fatalnie przeprowadziłam rozmowę i "tata" solidnie się przestraszył.
    • jk3377 Re: Syn na wycieczce 15.05.14, 19:13
      matko, chyba bym sie zamartwila na smierc...
      i nie mowcie,ze nalezy nie dzwonic, ze kiedys nie bylo komorek, ze obozy... kiedys jakby nie patrzec bylo inaczej. teraz tyle sie slyszy a to autokar cos nie tak,a to kadra sie nie sprawuje, a to nie dopilnuja dzieci...trzeba kontrolowac, choc raz dziennie miec kontakt i jakos podchwytliwie dowiedziec sie od dziecka czy NAPRAWDE wsjo oksmile
      a syn Twoj to chyba specjalnie cie wkrecal hahah niezły z niego numerekbig_grin
      • melancho_lia Re: Syn na wycieczce 15.05.14, 19:29
        Myslisz, że kiedyś to wszystkie autokary były w porządku i 100% kadry także?
      • kk345 Re: Syn na wycieczce 15.05.14, 21:19
        Matka-kwoka! big_grin Odpuśc dzieciom, przypomnij sobie własne dzieciństwo...
      • dlania Re: Syn na wycieczce 16.05.14, 09:03
        Jk, ty to naiwna jesteś. Kiedyś bywało tysiąc razy gorzej - wychowacy pili, bili, mieli w dupie, warunki fatalne, autokary w stanie emerytalnym. Tylko nie było komu o tym donosić.
        Dzisiaj media nagłasniają każda taką sprawę, normy sanitarne i wychowawcze wyśrubowane, dzieci wyedukowane nie pozwolą sobie w kasze dmuchać.

        kie
        > dys jakby nie patrzec bylo inaczej.
        - piękne zdanie-nic.
        • grave_digger Re: Syn na wycieczce 17.05.14, 21:29
          Na jednej koloni ratownik częstował mnie piwem. Na innej piłam wino serwowane na zapleczu podczas dyskoteki. etc. etc.
    • kanna Re: Syn na wycieczce 15.05.14, 21:00
      Ktoś wypadł, czyli nie on big_grin

      więc spoko wink
      • 3-mamuska Re: Syn na wycieczce 15.05.14, 21:05
        kanna napisała:

        > Ktoś wypadł, czyli nie on big_grin
        >
        > więc spoko wink

        O jeny najlepsza wypowiedzsmile
    • thegimel Re: Syn na wycieczce 15.05.14, 21:12
      Hehe.
      Moja mama kiedyś (jak już byłam dorosła i mieszkałam w UK) spanikowana zadzwoniła, czy doleciałam. Ja jej wypaliłam, że przecież jakbym nie doleciała, to byłoby w telewizji wink
      • lolinka2 Re: Syn na wycieczce 17.05.14, 15:32
        Moja tak robi za każdym razem - MASAKRA!!!
    • moonshana Re: Syn na wycieczce 15.05.14, 21:27
      a na kolejnym marginesie: kiedyś byliśmy ( ja plus rodzeństwo) na kolonii, gdzie kierownik miał zwyczaj bijać . nie jakoś zawzięcie, ale a tu: kop, a tam: w łeb, a znów: w ramię dośyć mocno. mnie się upiekło, ale brat oberwał. i traf chciał, że nasz ojciec przyjechał na kontrolę z zakładu ( niezapowiedziane kontrole trójki rodziców kolonistów) . pieprzony sadysta nie odstępował nas na krok, chodził za nami i gładził po główkach- tak się bał, że się poskarżymy ojcu. nie zostawił nas sam-na sam z rodzicem nawet na chwilę. nic nie powiedzieliśmy, chcieliśmy być tacy samodzielni i dorośli....
      • opium74 Re: Syn na wycieczce 15.05.14, 21:31
        Znam emerytowanych juz organizatorów obozów harcerskich za czasów komuny..... Uwielbiam ich opowieści jak np. Zgubili pociąg pełen harcerzy wink)
        • mathiola Re: Syn na wycieczce 16.05.14, 07:49
          big_grin
          Dobre smile

          W kwestii dzwonienia/nie dzwonienia jeszcze:
          tak, ja też wyjeżdżałam na miesięczne obozy harcerskie do dzikiej głuszy w czasach kiedy nie było telefonów. I moi rodzice w przeciwieństwie do niektórych nie mieli samochodu, więc nie odwiedzali mnie w tej głuszy. I pewnie że przeżyłam.
          Ale cholernie smutno mi było jak inne koleżanki miały dzień widzenia z rodzicami, a ja nie. I jakbym miała telefon to bym do nich zadzwoniła, bo mimo całej samodzielności - tęskniłam. Nawet jako 13-14-latka, tęskniłam smile
          • melancho_lia Re: Syn na wycieczce 16.05.14, 08:29
            A ja uważam, ze odwiedzanie dzieci to pomyłka- wzmaga tylko tęsknotę za domem.
            Telefon co jakiś czas ok, ale jestem przeciwna odwiedzinom.
            • dlania Re: Syn na wycieczce 16.05.14, 08:59
              Jak by moje dziecko tęskniło za domem na takim wyjeździe, tobym go nie puszczała w ogóle. Przeciez to przyjemnośc ma być, a nie zesłanie karne.
              • mathiola Re: Syn na wycieczce 16.05.14, 09:19
                ale to mówi o zesłaniu karnym?
                Zabawa zabawą, ale gdzieś w tyle głowy ta myśl o mamusi i o domku siedziała.
                Ja zresztą do dzisiaj tęsknię za mamusią jak wyjadę
                • mathiola Re: Syn na wycieczce 16.05.14, 09:20
                  a poza tym właśnie trzeba puszczac, nawet jak tęskni, żeby dziecko odpępowić.
                  • dlania Re: Syn na wycieczce 16.05.14, 09:25
                    Ja mam na razie problem z odpępowieniem, ale z mojej stronywink
              • kanna Re: Syn na wycieczce 17.05.14, 00:03
                Jak by moje dziecko tęskniło za domem

                Każde dziecko tęskni, choć nie każde mówi. Tęsknota jest wpisana w wyjazdy -podobnie my tęsknimy, jak dzieci wyjeżdżają nie?
        • dlania Re: Syn na wycieczce 16.05.14, 09:06
          A ja znam takiego uczestnika obozu w Bieszczadach, dla 10-12-latków, pod opieką dwóch 20-latków, którzy zapomnieli prowiantu w autobusie (prowiantu na całe 2 tygodnie). Nie bardzo tez wiedzieli, gdzie maja nocować, więc chodzili po małej wiosce tam i z powrotem z 3 razy, aż się w końcu sołtys zainteresował i kazał im rozbic na pastwisku. Przez 2 tygodnie dzieci jadły grzyby, jagody, chleb i mleko od sołtysa. Mój znajomy schudł 8 kilo, ale Bieszczday pokochałwink
          • dlania Re: Syn na wycieczce 16.05.14, 09:13
            Ja natomiast pamiętam wyjazd na obóz do zaprzyjaźnionego kraju, tj. na teren dzisiejszej Ukrainy. Na granicy wracający wychowawcy (wymiana autobusów) z usmiechami mówili naszych wychowawcom "wszystko pieknie, cudownie". POdali sobie ręce i papa. Jak juz siedzielismy w ogórku, to wychowawcy rozwinęli tajniacko przekazane podczas uścisku dłoni grypsy, a tam: masakra, karaluchy, pchły, zamiast łazienek dziury w podłodze i jeden (!) obskurny prysznic, podejrzane typy z wioski przyłażą, uważajcie, bo zdarzają się kradzieże. I cóż było robic, ze łzami w oczach pojechalismy sie bratać z sowietami. BYło dokładnie tak jak w grypsachwink
    • karra-mia Re: Syn na wycieczce 16.05.14, 08:36
      math jak ktoś to nie on, ale nie dzwoń już, bo albo półka albo okno, aż się boję pomyśleć, co następnego wywolasz czarownico big_grin
      • majuszka77 Re: Syn na wycieczce 17.05.14, 14:17
        moje kiedyś będąc na obozie nocowało w lesie ,przy ognisku ,to była noc strachów ,polegała mniedzy innymi na straszeniu rodziców, dostłam telefon o 24 że zgubił sie w lesie i jest zupelnie sam , i do tego ranny ....na szczęście dosłyszałam śmiech innego małolata więc załapałam ze to wkręt smile
        • melancho_lia Re: Syn na wycieczce 17.05.14, 19:31
          Ja bym chyba swojego zabiła za takie żąrty ( o ile wcześniej bym na zawał nie zeszła)...
          Jak mój był na obozie to nie dzwonił przez parę dni, jak zadzwoniłam do opiekunki i dała gto do telefonu to stwierdził- Cześć mama, po co dzwonisz? a po chwili stwiertdził, ze musi lecieć.
    • beata985 Re: Syn na wycieczce 17.05.14, 20:25
      haa
      moja pojechała na wycieczkę w zeszłym roku, 12 latka
      telefony na porządku dziennym i u dzieci i u nauczycieli....
      o tym że zemdlala dowiedziałam się po powrocie, mimo, ze dzwoniła do mnie podczas wycieczki...w sumie dobrze, bo co by mi ta wiedza dała.....
      • iwonadan1 Re: Syn na wycieczce 17.05.14, 20:52
        Dzisiaj patrzę na swoje zdjecia z pierwszej kolonii - miesiąc, żadnych odwiedzin, bo daleko, kadra mniej więcej świeżo po maturze, komórek nikt nawet nie przewidywał (1969 rok). No, ale ja zawsze taka bardziej odpowiedzialna byłam. A rodzice pewnie swoje i tak przeżywali.
        • melancho_lia Re: Syn na wycieczce 17.05.14, 20:59
          może kiedyś rodzice bardziej wyluzowani byli?
          Ja pamiętam jak kiedyś przefrunęłam na sankach parę ładnych metrów w powietrzu (górka się urwała...) i wylądowałam na ziemi.
          Nie mogłam się ruszać, wszystko mnie bolało, ale moi rodzice nie zabrali mnie do żadnego lekarza.
          Ja to od razu bym na sygnale z moimi gnała gdyby coś takiego im się przytrafiło.
          • grave_digger Re: Syn na wycieczce 17.05.14, 21:27
            Toś mi przypomniała, bo na zimowisku miałam taką samą historię. Skończyła się pęknięciem ? złamaniem ? kości ogonowej, której nie zgłosiłam nikomu (nawet mojej mamie po powrocie), chociaż do końca zimowiska nie mogłam siadać. Kość obrosła i teraz mam na dole gulę tongue_out
            • melancho_lia Re: Syn na wycieczce 17.05.14, 21:47
              ja tylko pamiętam, że następnego dnia bolało mnie absolutnie wszystko, a zwłaszcza żebra przy oddychaniu...
              • dorcia1234 Re: Syn na wycieczce 17.05.14, 22:03
                na jednej kolonii kolega złamał obydwie ręce - zamiast iść z całą kolonią do kościoła, poszedł na ple i spadł z konia. Dzisiaj rodzice zabraliby go stamtąd ekspresem a echo dudniłoby po całej Polsce. Wtedy został do końca, a był to początek 3 tygodniowego wypoczynku.
Pełna wersja