Obrzydliwie spuchły mi nogi.
Zaczęły boleć mnie już w domu na kilka tygodni przed, gdy przyjechałam do Paryża to już była katastrofa. Właściwie to nie chodzenie po Paryżu a kolejne siedzenie w autobusie je dobiło. Wczoraj po powrocie już nie chodziłam. Dopiero teraz byłam w stanie się wykąpać.
Czy ja się kończę?

Czy ja powinnam uruchomić rowerek?
A tak w ogóle jakie badania mam zrobić? Iść z tym do lekarza?
Powiem wam, że boję się jutrzejszego dnia. Od rana lekcje. Od 12:00 matura ustna do 20:00. I tak podobnie przez dwa tygodnie. Nie wiem czy siedzenie znów mnie nie dobije i jak ja włożę nogi do buta.
Pierwszy raz w życiu coś podobnego mi się zdarzyło. W rodzinie nikt nie miał żylaków, czy coś podobnego. Ja też nie mam, ale wczoraj się trochę naczytałam o niewydolności żylnej

Help. Co robić.