croyance
07.08.10, 19:20
Zastanowilam sie dzisiaj nad takim oto zagadnieniem.
Digory, juz jako prof. Kirke, kaze zrobic szafe z przewroconego przez
wichure drzewa. Wie, ze drzewo to ma swoje korzenie - genealogiczne,
ze tak powiem - w Narni, i ze wyroslo z przyniesionego stamtad
cudownego jablka. Nagle, po latach, przychodza do jego gabinetu Piotr
i Zuzanna, zastroskani i zaniepokojeni historiami, ktore opowiada
Lucja. Digory odwoluje sie do logiki i wskazuje im, dlaczego Lucja
moze miec racje.
Rozumiem, ze mogl nie chciec podzielic sie z dziecmi wiedza, ze
Narnia jest prawdziwa, a on, Digory, widzial jako dziecko jej
poczatki. Ta ksiazka nalezy do rodzenstwa Pevensie, to ich historia i
przygoda, i Digory mogl nie chciec sie wtracac (zwlaszcza jesli
uwazal, ze zostali oni w jakis sposob wezwani przez Aslana).
Ale ...
Nie poszedl sam sprawdzic szafy? :-) Myslicie, ze zajrzal tam w
sekrecie, kiedy dzieci juz poszly?