ida-sierpniowa
10.07.07, 11:30
Niedawno przygarnęłam małego 7-tygodniowego kotka. Na początku był mocno
wystraszony, ale w domu dość szybko się rozkręcił. Pierwszego wieczora nawet
przyszedł do mnie na kolana i zasnęł. I na tym sielanka się niestety
skończyła. Skacze, gryzie, drapie, wspina się po nodze, jest nie do
opanowania. Nie mogę spokojnie przejść kawałka, bo dopada kapcia i gryzie,
wlecze się za mną taki uczepiony i cięzko go oderwać.
Pocieszam się, ze to mały kociak jeszcze i młode koty takie są, ale czasem mi
ręce opadają...
Je chętnie, dostaje kocią karmę, mięsne kawałki w sosie, mleko, w ciagu
tygodnia wyraźnie się poprawił, bo gdy go przywiozłam czuło się jedynie
kosteczki pod ręką - chyba że mi się wydaje, ale raczej nie.
Czy on kiedyś przystopuje, czy raczej marne szanse? Wiem, że prorokiem nikt
nie jest, ale jest tu dużo "kociarzy", jak było z Waszymi małymi kotami?
Pocieszcie mnie...