Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Pokora znaleziona w necie

    21.08.11, 11:18
    Termin <pokora> kojarzyl mi sie z uniżaniem , podporzadkowaniem a nawet wazeliniarstwem.
    dziekuje autor/ce/ owi , za wyprostowanie kawałka mojej swiadomosci.Mnie pomogło:)))
    Ciekawa jestem Waszych konfrontacji i wnioskow


    Pokora to nie jest umniejszanie się, pomniejszanie, stawianie w kącie czy uważanie się za kogoś najgorszego. Pokora to taki stan, w którym po prostu jesteś taki, jaki jesteś. W którym nie udajesz przed innymi, ani przed sobą, że jesteś „kimś”. W którym nie udajesz, że czujesz coś innego niż czujesz. W którym nie stroisz się w jakieś maski czy etykiety.

    Łacińskie słowo oznaczające pokorę – humilitas, wzięte jest ze słowa oznaczającego ziemie (humus).

    Być pokornym, to być jak ziemia. Być pokorny, to być z ziemi. Ani z marsa, ani z wenus. Z otwartej, dostępnej dla wszystkich, chłonnej ziemi. Nie jesteś pokorny wtedy, gdy nad sobą rozciągasz parasol, który nie pozwala padać kroplom. Pokorny człowiek, to człowiek odsłonięty, nagi. Taki jak ziemia. Jak pisze Anselm Grün:

    …humilitas oznacza pogodzenie się z naszą ziemską istotą, z naszą przyziemnością, z naszym światem popędów, z naszym cieniem. Humilitas oznacza odwagę przyznania się do prawdy o sobie.

    Niech cię nie zwiedzie nieco jęczący ton, który co pewien czas się pojawia na tym blogu. Cały czas staram się, także przez mój przykład, położyć cię na ziemi. Bo wiem, ze dzięki temu będziesz silniejsza / silniejszy, Chciałbym byś nauczył się swojej głupoty, ograniczeń i słabości. Byś nauczył się ją radośnie przyjmować. Nie dlatego by się tym chwalić, ani nad nią użalać, ani jej poddawać.

    Być może trochę ciężko to wszystko przyjąć.

    Jestem neurotykiem. Człowiekiem splątanym przez zbyt wiele ograniczeń i emocji. Tak samo jak ty. Tak samo, jak dziewięćdziesiąt parę procent ludzi żyjących we współczesnej zachodniej cywilizacji.

    To trochę dziwne być słabym, niezdarnym, pokręconym, głupim świrem, w świecie, gdzie każdy musi być doskonały, silny, mądry i odnoszący sukcesy.

    Dla niektórych bardzo dziwne. Ale może, przyznając się do tego jesteśmy w całkiem dobrym towarzystwie?

    Abraham Maslow, znany ze swojej teorii motywacji, zrobił coś bardzo cennego. Przeprowadził badania nad ludźmi, będącymi prawdziwymi okazami zdrowia psychicznego. Nazwał ich ludźmi samorealizującymi się (były to zarówno osoby współczesne jak i historyczne – np. Einstein, Huxley, Schweitzer, Spinoza, Casalas, Whitman). Jedną z ich kluczowych cech okazała się akceptacja – siebie, innych i przyrody. Maslow pisze:

    Są to ludzie zdolni ze stoicyzmem akceptować własną ludzką naturę z jej wszystkimi brakami, z tym wszystkim, co odbiega od obrazu idealnego, bez prawdziwego zakłopotania. Powiedzenie, że są to osoby zadowolone z siebie, sugerowałoby błędne wrażenie. Należy raczej powiedzieć, że są one zdolne przyjmować niedoskonałości i grzechy, słabości oraz zło ludzkiej natury, w tym samum, niekwestioniującym duchu, w jakim przyjmuje się właściwości przyrody.

    Czasem świeci słońce i jestem pełny radości. Jestem skuteczny i pewny siebie. Czasem wieje wiatr i boję się wyjść z domu. Jestem słaby i ograniczony. To normalne. Gdy to zaakceptujesz, gdy przestaniesz oczekiwać czegoś sprzecznego z naturą, zaczniesz docierać do prawdziwej siły.

    Nie trać czasu na próby „zaawansowanego rozwinięcia swojej osobowości”. Szkoda energii. Carlos Castaneda w jednej ze swoich książek o Don Juanie pisze:

    Większość naszej energii pochłania podtrzymywanie wysokiego mniemania o sobie… Gdybyśmy potrafili utracić odrobinę swojej ważności, zaszłyby dwa niezwykłe zdarzenie. Po pierwsze uwolnilibyśmy energię wkładaną w utrzymanie złudnego wizerunku własnej wielkości i po drugie, dostarczylibyśmy sobie dość energii by na mgnienie dojrzeć rzeczywistą wielkość wszechświata.

    Nie widzisz wspaniałości świata, gdy ciągle jesteś skupiony na sobie.

    Nie szukaj pozorów. Nie daj się omotać zawodowym manipulatorom (czy motywatorom – podobne słowo).

    Szukaj prawdziwej siły i wiedzy. Nie tej papierowej.

    A ona zjawia się wtedy, gdy odważysz się przyjąć swoją własną naturę. Taką, jaką jest. Gdy przestaniesz traktować siebie samego, jakbyś był kartką papieru, na której można wypisywać największe bzdury.




    Obserwuj wątek
      • jarzab422 Re: Pokora znaleziona w necie 21.08.11, 12:51
        Kopara mi opadla . Powaga.Potem cos napisze bo musze to jakos w glowie poukladac.
        • kachaa17 Re: Pokora znaleziona w necie 01.10.11, 09:35
          prawdziwe, piękne i bardzo trudne do wykonania. W moim przypadku chyba chodzi o lęk przed odrzuceniem. On mnie hamuje a może już mogę napisać hamował?
      • lolinka2 Re: Pokora znaleziona w necie 01.10.11, 17:05
        Tekst rewelacyjny. Mam poczucie, że mnóstwo ludzi błędnie interpretuje pokorę.
      • anonim_ka Re: Pokora znaleziona w necie 12.10.11, 15:52
        Z moich wczesno- dziecięco wspomnień ... " Pokorne cielę dwie matki ssie" pokora w takim wydaniu nie była moim atutem. Byłam zdecydowanie ..harda i taka jestem > często zdarza mi sie pompować pychę .:))

        PYCHA, CZYLI CIEŃ POKORY.
        artykuł w „Zwierciadle” napisany przez Wojciecha Eichelbergera.

        -Pycha kiedyś uważana była za jeden z grzechów głównych. Ale dziś grzech to chyba tylko rzadkie słowo.
        -Mało tego, pycha staje się ceniona i modna, szerzy się wręcz epidemicznie. Podkultura, popmoralność, poppolityka, popreligijność kreują swoich coraz liczniejszych idoli. Przestajemy dostrzegać, że pycha to niebezpieczny przeciwnik. Uniemożliwia nam rozwój, uczenie się i podążanie ku celom, o których ledwie odważamy się marzyć. Rodzi w nas iluzoryczne poczucie mądrości, mocy, przenikliwości. Każe kategorycznie innych osądzać, obdarzać nienawiścią i pogardą. Wtedy zamiast inwestować czas i energię we własny rozwój, zaprzęgamy je do gorączkowej obrony iluzji naszej wszechwiedzy i doskonałości. nasze coraz bardziej nadęte ego potrzebuje mieć rację i lubi spoczywać na laurach. Tymczasem wynikające z pokory wątpliwości, niepokój i potrzeba poszukiwań utrudniają proces samopotwierdzania się ego.
        Pycha nie ustępuje łatwo i jest podstępna. Potrafi udawać skromność, ubóstwo, poczucie krzywdy, sprawiedliwości, a także duchowość, szlachetność i miłość. Większość z nas dąży nieświadomie do tego, aby swojej pysze nadać szlachetny kamuflaż i poddać się złudzeniu, że dotarliśmy do końca drogi.
        - Może po to, żeby wreszcie odetchnąć.
        - I poznęcać się nad innymi. Szczególnie, gdy pycha przybiera formę ideologii czy doktryny religijnej, staje się zabójcza. Rodzi konflikty, wojny, cierpienie i nienawiść. Gdy opęta nas, łatwo i radośnie w poczuciu moralnej słuszności upokarzamy i niszczymy innych. Jeśli trzeba ogniem i mieczem zmusimy „innowierców” do przyjęcia naszej wizji dobra i prawdy, które błędnie uznajemy za ostateczne objawienie. Wtedy w skali rodziny, narodu, a nawet globu wprowadzamy przymus dobra, dokonując nieświadomej dekonstrukcji istoty wiary i przekonań, którym chcemy służyć.
        - Oskarżono pychę o to, że rodzi inne grzechy, np. chciwość. Dziś powiedzielibyśmy raczej: sukces finansowy.
        - Pycha ma dużo wspólnego z chciwością. Kiedy jesteśmy pyszni, to w naszych własnych oczach jesteśmy też wywyższeni. I tylko krok dzieli nas od uznania, że należy nam się więcej niż innym. Chciwość i pycha idą ręka w rękę. Czasami trudno je odróżnić. Gdy los boleśnie nas doświadcza, łatwo obrażamy się na świat, sobie przyznajemy rolę i racje ofiary, i brniemy w moralna pychę, która zarazem jest chciwością współczucia i wsparcia. Pychę udającą pokorę opisuje anegdota o mnichach przechadzających się po ogrodzie. W pewnej chwili stary mówi do młodego: „wiesz, na świecie nie ma drugiego tak skromnego jak ja”.
        -Dziś nie mówi się o pysze. Ale dużo mówi się o tym, jak ważne dla sukcesu jest poczucie wartości i wiara w siebie. Czy one nie są niebezpiecznie blisko pychy?
        -Pycha rodzi się tam, gdzie brakuje ugruntowanego poczucia własnej wartości. Aby wyleczyć się z pychy i zaszczepić się przeciwko niej, musimy odkryć swoja immanentna, podstawową wartość, którą dzielimy ze wszystkim, co żyje. W przeciwnym razie będziemy zadręczać siebie i innych. Pycha tyrana, nie zważając na ofiary, będzie nam kazała nieść światu obowiązujące dobro, a pycha żebraka-zadręczać siebie praca i poświęceniem po to, aby zadowolić innych i zapewnić sobie ich przychylność.
        - Czyli, zamiast pychy potrzebna nam duma.
        - Nie duma, lecz godność. Duma jest przejawem pychy. By odzyskać poczucie godności, musimy zrozumieć, że niezależnie od tego, co nas spotkało i spotka ze strony innych-naszej immanentnej wartości nikt nam nie zabierze. Musimy zobaczyć i poczuć , że nasi prześladowcy robili nam krzywdę, bo sami czuli się niegodni. Byli ofiarami, które szukały ofiar i brnęły w pychę, by poprawić sobie samopoczucie.
        -Czy pycha zawsze bierze się z niskiego poczucia wartości?
        -Skrajna pycha jest zawsze sposobem kompensowania raniącego doświadczenia upokorzenia. Dobrym tego przykładem jest pycha Hitlera, który był okrutnie traktowanym dzieckiem. Swoja chora pycha i pogarda udało mu się zarazić miliony poniżonych klęska wojenną Niemców. To, co stało się dalej, jest wstrząsającym i koszmarnym dowodem tego, że leczenie się z upokorzenia pycha wyzwala w otoczeniu pogardę i nienawiść, a to sprowadza na nas nowe, druzgocące cierpienie. Tak, więc jedynym wyjściem z traumy upokorzenia jest odzyskanie prawdziwej ponadosobowej godności.
        - Jak odróżnić pychę od wiary w siebie?
        - Gdy naprawdę wierzymy w siebie, to czujemy szacunek do wszystkich i wszystkiego, co nas otacza. Możemy „nienawidzić grzechu”, tego, jak ktoś postępuje, ale w każdych okolicznościach zachowamy szacunek dla osoby. I na pewno nie potrzebujemy upokarzać innych, by siebie wywyższyć.
        - Ale dziś poczucie, że jest się wyjątkowym i bezczelność pomagają w zdobyciu majątku i władzy.
        - Mylimy ugruntowane poczucie wartości własnej z pycha. Często próbujemy zastąpić wartość pychą i wtedy nasza kariera prędzej czy później się załamie. Będziemy, bowiem zmuszeni do tego, by gromadzić wokół siebie ludzi, którzy będą tylko potwierdzać nasze sztuczne poczucie wartości. a to znaczy, że przestaniemy się rozwijać, a nasza konkurencja pojedzie do przodu.
        -Jak pozbyć się pychy?
        - Rozwiązanie znajdziemy na płaszczyźnie duchowej. Zdanie, które świadczy o poczuciu godności i wartości, brzmi: „wiem, że to, kim w istocie jestem, zasługuje na uznanie, miłość i szacunek”. Trzeba pokochać i docenić samego siebie, bo z takiego doświadczenia rodzi się prawdziwy szacunek dla innych. Powyższa autoafirmacja z pozoru może wyglądać na ekspresję narcyza, lecz w gruncie rzeczy jest pokornym uznaniem podstawowej prawdy o rzeczywistości. Dlatego wypowiedzenie jej sprawia taką samą trudność tym, których niskie poczucie wartości prowadzi do samoponiżania, jaki i tym, którzy się pysznie wywyższają.

        - Nie jest łatwo uwierzyć w swoja godność, kiedy najbliżsi w nią nie wierzyli.
        - Jest taka rudna praktyka, która skutecznie nas w tym wspomaga. Kłaniaj się sobie za każdym razem, kiedy zobaczysz się w lustrze. Pyszni nie mogą się sobie pokłonić, bo czują, że to, co widzą w lustrze, jest fikcją, że są kimś przebranym. Samoponiżanie tym bardziej, bo sobą gardzą, Dostrzegają też, że pogarda do siebie jest przejawem ich pychy. Tak, więc jedynym radykalnym sposobem na pychę jest pytać siebie o to, kim w istocie jesteśmy, kim się to wszystko przydarza.
        - Jak się tego dowiedzieć?
        - Ukazuje to baśń Anderesena „Nowe szaty cesarza”. Zaślepiony pycha władca daje sobie wmówić, że krawcy szyją mu szatę z najwspanialszej tkaniny. Wprawdzie jej nie widzi, ale jego niepewność i lęk przed kompromitacja nie pozwalają mu się do tego przyznać. Rusza, więc na paradę nagi. Ale poddani też nie mogą tego zobaczyć, bo po to, by poprawić sobie samopoczucie, potrzebują złudzenia mądrego i pięknie ubranego króla. Więc wiwatują na jego widok. Tylko dziecko krzyczy: „Król jest nagi”. Tylko ono, które jeszcze nie zdarzyło nauczyć się udawania, było zdolne zobaczyć rzeczy takimi, jakimi są. Dlatego jest symbolem pokornego, otwartego na świadectwo zmysłów umysłu. Gdy nie znamy swojej prawdziwej wartości, rozpaczliwie próbujemy ja wykreować, gromadząc wokół modne i drogie atrybuty władzy, wpływu ich znaczenia. Ale nie na wiele się to zdaje. Stare chińskie przysłowie mówi: „Skarb, który został wniesiony do domu przez główną bramę, nie jest prawdziwym skarbem tego domu. Tzn., że wszystko, co przychodzi z zewnątrz, nie jest naszym prawdziwym skarbem, nie wpływa na naszą wartość. Prawdziwym skarbem zawsze była i będzie nasza istota.
        • mreck Re: Pokora znaleziona w necie 31.10.11, 11:22
          Dziękuję.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka