Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Inny świat

    26.04.08, 21:02
    Chcę się podzielić z Wami pewnym spostrzeżeniem. Zdałem sobie
    sprawę, że przynależę do innego świata. Moje przemyślenie związane
    jest z pewnym spotkaniem z dziewczyną. W czasie tego spotkania
    atmosfera zrobiła się taka, którą mógłbym nazwać beztroską. Może to
    zabrzmi głupio ale w tej atmosferze poczułem się nieswojo a wręcz
    niezręcznie. W zasadzie przyzwyczajony jestem do przebywania w
    sytuacji pełnej napięcia, oczekiwania na coś co zaraz eksploduje np.
    złością czy też agresją i wtedy czuję się jak ryba w wodzie.
    Natomiast beztroska wydała mi się czymś na tyle dziwnym, że pod
    byle pretekstem postanowiłem się ewakuować. Podczas tego spotkania
    czułem, że jestem w innym świecie, może lepszym ale w takim, którym
    nie potrafię się odnaleźć, do którego zupełnie nie pasuję.
    Obserwuj wątek
      • dnhl Re: Inny świat 26.04.08, 22:03
        oj znam to znam. Ja w swoim czasie sam prowokowalem do
        niebezpiecznych sytuacji.Np taki wypad do knajpy, ze znajomymi z
        klasy czy pozniej roku..I sytuacja kiedy ktos mnie zaczepil, czemu
        ja to, czemu ja tamto, czemu robie tak, dlaczego dziwnie sie czasem
        zachowuje, dlaczego nie odpowiadam, a co to ten wyprysk robi na moim
        czole itd. Wtedy ja zaczynam sie denerwowac, prowokuje klotnie no i
        wtedy est mi duzo lepiej. W sumie czesto wolalem komus burknac cos
        zeby dal mi spokoja anizeli wdawac sie w dyskusje i narazac na
        krytyke. Bo choc dzis est lepiej i pracuje nad soba, wciaz cholernie
        ciezko znosze krytyke, nawet jesli rzecz sie ma o megabanalny
        drobiazg.
      • lucynka0101 Re: Inny świat 26.04.08, 22:32
        Ja niestety tez to znam, az za dobrze. Przez 27 lat mieszkalam w
        domu pelnym stresu, agresji, klotni itp... Od 1,5 roku nie mieszkam
        juz w domu, ewakuowalam sie daleko od niego, obecnie mieszkam w
        Anglii. Ale niestety bagno dziecinstwa ciagnie sie za mna caly czas,
        zdalam sobie sprawe ze od tego nie da sie uciec. Gdy poznalam
        swojego narzeczonego, spokojnego chlopaka, cudownego pod kazdym
        wzgledem, to niestety bylo mi "za cicho", za spokojnie. Mimo ze
        pragnelam takiego spokoju w zwiazku, cieplego domu i milej zawsze
        spokojnej atmosfery miedzy nami to jednak nie potrafilam sie w tym
        odnalezc. Bo to wlasnie, to nie moj swiat. I zawsze doprowadzalam do
        klotni, do zgrzytow, do awantur, pod byle pretekstem. Bo to wlasnie
        to, w czym sie wychowalam, to znalam, w czym zylam tyle lat.
        Niestety takim zachowaniem i ciaglymi awanturami doprowadzilam go do
        depresji i zabilam jego milosc. Musialam stracic co kochalam
        najbardziej, by w koncu zaczac cos z tym robic. Od 2 miesiecy chodze
        na terapie, wciaz walcze o jego milosc, chce sie zmienic, chce w tym
        spokojnym swiecie poczuc sie dobrze, i bede do tego dazyc, i o to
        walczyc. Mysle ze my wszyscy czujemy sie troche jak "inni", jak z
        innego wlasnie swiata.
      • mskaiq Re: Inny świat 27.04.08, 01:57
        To swiat milosci, bardzo piekny swiat. Nauczysza sie go szybko tylko
        nie uciekaj przed nim. Twoj obecny swiat strachu, zacznie zanikac.
        Serdeczne pozdrowienia.
      • anoosha Re: Inny świat 28.04.08, 09:02

        Cieszę się, że poruszyliście ten temat!
        We mnie od jakiegoś czasu miele się dokładnie ten sam wątek, a
        ściślej mówiąc umiejętność życia wśród ludzi, którzy są naprawdę w
        porządku, którzy mnie szanują i z którymi mogę się spokojnie dogadać.
        Od paru miesięcy mam szczęście współpracować z takimi ludźmi i
        wewnętrznie nie potrafię się w tym odnaleźć. Jestem przyzwyczajona
        do kłótni, walk, awantur, pyskówek ... A tu? Wszyscy są kochani i
        dobrzy. Wpędza mnie to też w poczucie winy, bo wiem, że jakaś część
        mnie też jest kochana, ale jest taka część, która by się tylko
        awanturowała i mogłaby tym ludziom wyrządzić krzywdę. I ta agresywna
        część mnie jest ciągle aktywna.
        Od tygodnia czuję się ostro podłamana tym faktem, bo czuję sie tak,
        jakbym była złym człowiekeim przy tamtych dobrych ludziach.
        Z drugiej strony jest to dla mnie szansa, żeby uaktywnić u siebie tę
        dobrą stronę i przyzwyczaić się, żę w świecie są ludzie dobrzy i to
        wśród nich warto żyć.
        Trzymajcie za mnie kciuki! A i ja Wam życzę owocych poszukiwań.
        • mskaiq Re: Inny świat 28.04.08, 10:34
          Ta agresywna czesc Ciebie to strach, zlosc a takze zal, one sa
          bardzo silne u Ciebie bo uczylo Cie tego Twoje zycie i otoczenie.
          Wydaje Ci sie ze trzeba walczyc aby byc uslyszana, ze trzeba sie
          klocic, nienawidziec.
          Nie trzeba sie klocic, krzyczec aby byc uslyszanym. Im glosniej
          krzyczysz tym mniej jestes slyszana bo druga strona nie slucha tylko
          krzyczy rowniez albo boi sie i wtedy takze nie slyszy.
          Ta inna strona, nie znana Ci jest rowniez w Tobie, jest to milosc,
          kazdy ja ma. Widzisz jak ona dziala, jest bardzo piekna.
          Mozesz ja odkryc u Siebie ale pojawia sie tylko kiedy sie nie boisz,
          nie jestes zla.
          Serdeczne pozdrowienia.
      • kajda28 Re: Inny świat 28.04.08, 13:33
        u mnie było całkiem inaczej, u mnie było cicho, kłótnie kończyły się awanturami,
        więc nauczyłam sie siedzieć cicho, nie kłócić, nie mówić swojego zdania, nie
        zaczepiać, nie wychylać- i wtedy było "spoko". Teraz też nie umiem się kłócić (
        u mnie ich nie było), nie umiem mówić mojego zdania jeżeli się obawiam że może
        ono wywołać zatarg.
        • anoosha Re: Inny świat 29.04.08, 09:24
          A u mnie wczoraj na terapii wyszło, że jestem "wycofana" w relacjach
          z ludźmi i że nie mam na nie w ogóle wpływu (tak czuję, ale przecież
          jakiś wpływ mam). Znowu się dokopałam do kolejnej warstwy strachu,
          lęku, bezsilności u siebie i kolejny raz się przeraziłam. Czeka mnie
          tyle pracy, że szok. Nawet nie wiem, od czego zacząć ...
          Umiem tylko ustępować albo się kłócić ... nie ma nic pośrodku.
          Przynajmniej na tę chwilę.
          Boję się tego, co w sobie zobaczyłam.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka