Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    skok na głęboką wodę

    30.05.08, 21:50
    Jutro mam randkę, od tygodnia piszemy sms, raz się widzieliśmy. Robię kolację
    przy świecach- moja pierwsza. Jesteśmy umówieni na przyjaźń bez zobowiązań,
    luźny związek- on kogoś tam jeszcze kocha. Myślę że też jest DDA, ale to już
    tak na marginesie. I chce jutro się otworzyć, iść na całość, "udawać" że mi na
    kimś zależy, że komuś ufam, chce się puścić z linki, przestać bać się się , i
    dać mu szansę, dać mu zaufanie od początku a nie żeby musiał na nie zasłużyć.
    Gdyby mi się udało ... aż nawet w to nie wierzę, że może mi się udać, dalej
    będę sobą:( Ale jednak wierzę w cud, że się w końcu przełamię, że mogę spędzić
    z kimś beztrosko parę chwil, bez moich doświadczeń, bez przeszłości, bez DDA-
    po prostu się bawić, cieszyć chwilą.
    Obserwuj wątek
      • log222 Re: skok na głęboką wodę 30.05.08, 22:06
        Kogoś tam jeszcze kocha tzn. jest w czy po związku?
        • kajda28 Re: skok na głęboką wodę 30.05.08, 22:16
          po, z tego co mi mówił to od 8 m-cy jest sam.
          • log222 Re: skok na głęboką wodę 30.05.08, 22:22
            A wiesz, dlaczego już nie są razem?
            • kajda28 Re: skok na głęboką wodę 30.05.08, 22:30
              nie log, widziałam go raz, i tylko sms-ami się porozumiewaliśmy a ja sama raczej
              nie zapytam o taką rzecz- przecież to nie zdrowa ciekawość. jutro się muszę
              przełamać!!!! - przecież to normalne!!!! czyż nie?
              poza tym jak pisałam on jest całkiem w moim typie , więc nie nadaje się na
              męża:( nie wiem jeszcze jak dużo pije alkoholu, ale się dowiem, aż dziwne by
              było gdyby codziennie nie pił piwa.

              nadążasz nad moim tokiem myślenia? :)
              • log222 Re: skok na głęboką wodę 30.05.08, 22:52
                No to raczej nie jest pytanie na randkę (to moje pytanie o związek), ale w sumie
                jak umowa jest na przyjaźń bez zobowiązań to chyba nie ma żadnych tabu.


                > nadążasz nad moim tokiem myślenia? :)

                Nie wiem, chyba nie zwracam uwagi na to uwagi :) (na nadążanie)
                • kajda28 Re: skok na głęboką wodę 31.05.08, 21:20
                  piiii piii piii piiii
                  źle ,mi :(
                  jutro minie
                  ale dzisiaj, teraz źle :(
      • kajda28 Re: skok na głęboką wodę 31.05.08, 21:55
        i znowu to samo ...:( i znowu uwierzyłam że ten wieczór będzie wyjątkowy,
        przyjemny , nastawiłam się, pochwaliłam się kilku osobom, byłam go pewna i znowu
        nie wypaliło, wyszłam na naiwną, głupią... ;(
        • kajda28 Re: skok na głęboką wodę 01.06.08, 08:19
          teraz sie zastanawiam czy moje zachowanie było adekwatne, mógł przecież się
          poczuć nieswojo, źle, a ja jak dziecko się obraziłam. może i tak jest, ale ...
          ale nie chce się już z nim spotykać, za każdym razem bym się bała że w połowie
          spotkania zmieni zdanie, że nie przyjedzie itp.
          • antlantyda Re: skok na głęboką wodę 01.06.08, 11:27
            A co się stało Kajda? Odwołał spotkanie?
            • kajda28 Re: skok na głęboką wodę 01.06.08, 18:39
              no co ty? to by nie było takie najgorsze- po prostu sobie pojechał. Bo się czuł
              nie tak , bo już nie pamiętam co... ja to odebrałam że ... nie wiem jak, może
              przestałam mu pasować?, może za szybko to wszystko poszło wg . niego? on coś
              zaczął tłumaczyć że tak ma, że czasami nawala . oj, nie wiem cokolwiek by to nie
              było ja poczułam że ktoś zabiera mi "zabawkę" (?!), pewnie nie każdy jest taki
              bez uczuć jak ja? ale planowaliśmy razem , on też , że będziemy sobie leżeć,
              oglądać tv i że zostanie na noc- nastawiłam się na to, i dlatego zabolało, ale
              może miał prawo zmienić zdanie... przecież mogło go to przerosnąć...
              • log222 Re: skok na głęboką wodę 01.06.08, 18:45
                > oglądać tv i że zostanie na noc- nastawiłam się na to, i dlatego zabolało, ale
                > może miał prawo zmienić zdanie... przecież mogło go to przerosnąć...

                ...i to nie Twoja wina


                (PS Może nie warto się na nim uwieszać...)
                • kajda28 Re: skok na głęboką wodę 01.06.08, 18:51
                  nie uwieszam się, nie mam ochoty się z nim więcej spotykać- bo nie będę umiała
                  bez ciągłego strachu że znowu nie zrobi czegoś co zadeklaruje.

                  ale przecież miał prawo zrezygnować, nie chcąc całkowicie zrezygnować z naszej
                  znajomości. A może chciał zrezygnować z znajomości? Udało mu się:(

                  Nie moja wina- ale może jakbym zrobiła coś innego, inaczej się zachowała to by
                  było inaczej- cholera walczę z takim myśleniem, wiem że to nie prawda,
                  (przynajmniej w tym przypadku)- ale ono ciągle jest w mojej głowie.
                  • antlantyda Re: skok na głęboką wodę 01.06.08, 19:12
                    > Nie moja wina- ale może jakbym zrobiła coś innego, inaczej się
                    zachowała to by
                    > było inaczej- cholera walczę z takim myśleniem, wiem że to nie
                    prawda,
                    > (przynajmniej w tym przypadku)- ale ono ciągle jest w mojej głowie.
                    :) Wiecie, co jest najgorsze :) Ze my kobiety, czasem za duzo
                    myslimy, kombinujemy, tworzymy scenariusze, zadręczamy się myślami,
                    smucimy :) Bez sensu :) Tymczasem mężczyzni chyba tak nie kombinują
                    w głowie - a może się mylę :) Ale ja sama częśto tak robię :)
                    Ostatno mam na to sposób - trochę pomaga :) Jak jest mi smutno i
                    zaczynam niepotrzebnie tworzyć scenariusze w głowie - zrywam się na
                    nogi, zaczynam odkurzać, sprzatać, uprawiać jakiś sport, sprzątać.
                    Trochę się zmęczę a potem już zapominać o tym kombinowaniu. Wiem, że
                    to banalne, możecie się smiać - ale mi pomaga i szkoda mi też czasu
                    to to kombinowanie w głowie :)
                    • kajda28 Re: skok na głęboką wodę 01.06.08, 19:23
                      pewnie masz rację, byłam dzisiaj w pracy i też robiłam wszystko aby tylko nie
                      siedzieć, cały czas coś robiłam, aby nie myśleć o tym, aby nie mieć chwili
                      bezczynności.
                      Nie wiem dlaczego tak długo mnie to trzyma (ten żal)- to chyba dobrze, to chyba
                      dobrze świadczy...
                      • antlantyda Re: skok na głęboką wodę 01.06.08, 21:22
                        To świadczy o tym, że masz uczucia, że przeżywasz swoje emocje.
                        Miałaś plany, nadzieje, nie spełniły się - przeżywasz żal. Wcale nie
                        tak długo Cię trzyma - przecież to było wczoraj - to nie jest
                        długo :) Za parę dni spojrzysz na to z innej perspektywy :)
              • antlantyda Re: skok na głęboką wodę 01.06.08, 19:02
                Jeśli wcześniej razem planowaliście, że on zostanie a nie został to
                miałaś prawo poczuć rozczarowanie, smutek, żal. Nastawiłaś się na
                ciepło z jego strony. Ale on miał też prawo podać powód. Powinien
                jednak powiedzieć Ci szczerze dlaczego nie może zostać labo co czuje
                w tej sytuacji. Cokolwiek czułaś on miał prawo zmienić zdanie. Jest
                innym odmiennym człowiekiem Nie powinien Ci jednak robić nadziei. A
                teraz czujesz się nie bardzo, wyobrażam to sobie. Nie martw się.
                Może to lepiej, że tak się stało. Może on musi przemysleć, co dla
                niego znaczy ta relacja. Daj czas jemu ale i przede wszystkim sobie.
                Wiem, że chcemy być kochane, docenianie, rozumiane .... ale czasem
                nie warto się tak śpieszyć. Niech wszystko wolno idzie swoim torem.
                Im wolniej to wszystko idzie tym mniejsze nasze rozczarowania. Aha i
                spróbuj porozmwiać z nim o tej relacji i że Ty chcesz traktować
                poważnie kogoś, kto z Tobą cokolwiek planuje - nie jesteście
                nastolatkami :)
              • raymond_chandler Re: skok na głęboką wodę 03.06.08, 23:41
                W mojej ocenie trafiłaś na DDA i to mocno poobijanego. Na podstawie
                tego co o nim pisałaś to tak jak bym widział siebie. W tym roku
                kończę 35 lat i jestem kawalerem (masz rację jest to odbierane jako
                mocno podejrzane). Na wytłumaczenie tego stanu tworzę różne kłamliwe
                historie. Do dzisiaj w swoim otoczeniu nie przyznałbym się że jestem
                DDA, stąd te kłamstwa. Nigdy nie nawiązałem głębszej relacji niż
                konwencjonalne spotkania towarzyskie. Jeżeli chodzi o picie to
                wypijam co najmniej jedno piwo dziennie. Dlaczego o tym piszę? Być
                może trafiłaś na podobnego kolesia. Jego opowieści o poprzednim
                związku niekoniecznie musiały być prawdziwe (może nie chciał przed
                Tobą wyjść na dziwaka). Ja z całą pewnością z takiego spotkania jak
                opisywałaś ewakuowałbym się pod byle pretekstem z dwóch powodów.
                Pierwszy to taki, że poczucie beztroski jakie towarzyszy takim
                spotkaniom jest dla mnie całkowicie obce, niezrozumiałe. Czuje się
                nie swojo, trochę jak ryba, którą wyciągnięto z wody. Drugi powód to
                taki, że nie przywykłem do bliskości innej osoby, czuję się wtedy
                jak skrępowany. Być może na to jak zakończyło się wasze spotkanie
                nie miałaś żadnego wpływu, więc obwinianie się nie ma najmniejszego
                sensu.
                • kajda28 Re: skok na głęboką wodę 04.06.08, 08:13
                  >Ja z całą pewnością z takiego spotkania jak
                  > opisywałaś ewakuowałbym się pod byle pretekstem z dwóch powodów.
                  > Pierwszy to taki, że poczucie beztroski jakie towarzyszy takim
                  > spotkaniom jest dla mnie całkowicie obce, niezrozumiałe. Czuje się
                  > nie swojo, trochę jak ryba, którą wyciągnięto z wody. Drugi powód to
                  > taki, że nie przywykłem do bliskości innej osoby, czuję się wtedy
                  > jak skrępowany. Być może na to jak zakończyło się wasze spotkanie
                  > nie miałaś żadnego wpływu, więc obwinianie się nie ma najmniejszego
                  > sensu.

                  pewnie masz racje, on ucieka od bliskości ja za wszelką cenę lgnę do niej, i to
                  i to jest złe. co do obwiniania to jest to wpisane w moje DDA- ale prawdę mówiąc
                  już to przebolałam i zapomniałam.
                  Dzięki:)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka