Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    10.05.09, 15:44
    Witam wszystkich. Jestem tu po raz pierwszy, szukam pomocy. Moja
    mama pije od 20 lat. Mieszka sama, bo tata umarł 2 lata temu, też
    był alkoholikiem. Jak tata żył, to jeszcze jakoś się kontrolowła i
    ja nie odczuwałam tak boleśnie współuzależnienia, bo byli we dwoje.
    Od kiedy taty zabrakło, to już istny koszmar. Pij codzioennie
    wiEczorami, upija się sama. Nie sprząta, nie dba o siebie, nie
    gotuje. Wszystko na mojej głowie. Po wielu moich prośbach i grożbach
    pojechała na leczenie, była tam 2 razy. Z ostatniego leczenia
    wróciła po 3 tygodniach, terapeuta kazał ją zabrać do domu, bo
    stara, schorowana i otępiała od picia. Mama po dwóch dniach znowu
    zaczęł pić, ma połamaną rękę, nabite guzy, jest zaniedbana i
    niedożywiona, bo ja, jedynaczka , wyrodna córka powiedziałam dość.
    Nie byłam u niej od 2 tygodni, nie dzwonię, ona też nie. Martwię
    się, myślę o niej, ale czuję trochę ulgę,że już nie uczestniczę w
    jej piciu,że mogę w nocy spać, że ręce mi się nie trzęsą, że nie
    wydzieram się na wszystkich w domu. Boże, wiem,że to okropne, ale ja
    chcę żyć swoim życiem, a nie jej....czy jestem podła? Wiem,że będę
    musiała do niej iść, ale boję się,że znowu wpadnę w ten wir
    zamartwiania, depresji itd. Moja mama jakoś się nie przejmuje,
    tym,że mnie również unieszczęśliwia.Nie wiem po co to napisałam,
    może chcę,żebyscie mnie trochę rozgrzeszyli, ale ja nie wiem jak
    postępować.Kocham ją i nienawidzę zarazem za to, co robi sobie, mnie
    i mojej córce.
    Obserwuj wątek
      • guzmania Re: Moja mama 10.05.09, 21:02
        Masz prawo żyć swoim życiem, dlatego nie powinnaś mieć z tego powodu
        wyrzutów sumienia. Nie potępiaj się i nie dowalaj sobie. Twoja Mama
        odpowiada sama za siebie, jest dorosłą osobą i to ona musi podjąć
        decyzje o leczeniu. Zrozumiałe, że się martwisz o nią, ale myśl o
        sobie i swoim dziecku. To najważniejsze. Poszukaj pomocy u
        psychologa.
        Pozdrawiam serdecznie.
      • kajda28 Re: Moja mama 10.05.09, 21:29
        Ona chce tak żyć, już dawno postanowiła tak żyć, teraz już nie umie
        inaczej. Nie możesz nic zrobić, bo wszystko co mogłaś zrobić już
        zrobiłaś.
        A może mogłabyś ją ubezwłasnowolnić, i spróbować znaleść dla niej
        dom opieki? to jedno przychodzi mi tylko do głowy. Ale to też nie
        zawsze można zrobić.
        Masz szczęście że umiesz się , chociaż w jakimś stopniu, odciąć od
        tego, nie żyć jej życiem. Masz swoją rodzinę, córkę i to na niej
        powinnaś się skupić- to jest Twój obowiązek.
        Trudne to życie... :(
      • lucyna50 Re: Moja mama 10.06.09, 12:37
        Na pewno nie jesteś wyrodną córką i nie jesteś podła.
        Nic nie musisz, dobrze że dokonałas takiego wyboru, choć to bardzo
        boli. Dorosły człowiek sam odpowiada za swoje życie. Myślę, że jest
        Ci potrzebna profesjonalna pomoc (na razie rozmowy z psychologiem
        od DDA a poźniej psychoterapia). Pomoże Ci to zmienić sposób
        myślnia o sobie. Fachowcy podpowiedzą Ci też co możesz jeszcze
        zrobić dla swojej mamy.
        Przeczytaj w wątku "Po co Wam terapia???? " co mnie i innym dała
        psychoterapia.
        życzę Ci siły, determinacji i pracy, być żyć godnie, przede
        wszystkim dla siebie. Pozdrawiam ciepło życzę powodzenia.
        • joanwro Re: Moja mama 10.06.09, 18:52
          mam dokładnie to samo. Matka sama - ojczym , też pił - zmarł niedawno. ja dwa
          tygodnie temu miałam sprawę rozwodową. wszystko na raz. ona oczywiście przez
          kilka dni się trzymała, pomagała mi przy dzieciach, ale po tygodniu najdalej -
          wszystko po staremu. proponowałam że ją wezmę do siebie - nie chciała, bo nie
          mogła by pić. proponowałam że zamienimy jej mieszkanie żeby była bliżej mnie -
          nie chciała. już nie mam siły i nadziei. najtrudniejsze jest to, żeby się z tym
          pogodzić i nie mieć nadziei po raz 1000000 . to jest ohydne, jak własna matka ma
          cię w dupie, ale taka prawda i z tym się trzeba pogodzić. ja też tego jeszcze
          nie umiem, ale już wiem o co chodzi i jak to wszystko działa. już na nią nie
          liczę, ale jak do mnie zadzwoni po 3 miesiącach jakby nigdy nic, to pewnie znów
          z nią będe rozmawiać i wybaczę po raz 1000001... trudne to jest jak cholera.
      • stokrotka_beauty Re: Moja mama 24.06.09, 22:55
        kochana ja cie nie potepiam. alkoholik musi siegnac dna. to cieszkie, ale tak musi byc. mama albo sie podniesie, albo nie. recepty jak postepowac na to nie ma. pozdrawiam serdecznie i trzymaj sie:).
      • kizdam47 Re: Moja mama 26.06.09, 14:30
        wiem, o czym piszesz.

        Moja mama równiez jest sama (tato marynarz - wygodnie mu być jak
        najdalej od problemu). Chora na cukrzycę, serce, rozjechana
        trzustka...kilka lat temu również mocno sie poobijała, pół twarzy
        miała granatowe. I co? Myślisz, że się czymkolwiek przejęła? Tylko
        czeka, aż ojcice wyjedzie na kontrakt i potrafi utrąbić się w
        godzinę po zamknięciu za nim drzwi. Radio taxi i flaszka za flaszką,
        tak 10 do 12 dni potrafi. Że jeszcze mieszkania z dydmem nie puściła
        to cud.

        Ja od kilku lat staram sie myśleć: trudno. Nie chce oferowanej
        pomocy, chociaz na trzeźwo zaklina się, że zrobi wszystko. Gówno tam
        prawda - nie chce i tyle. A w takiej sytuacji - zacytuję:

        "Tu mógłby pomóc tylko ten kto potrafi dwa razy doliczyć do
        nieskończoności,
        łamiąc miecz świetlny w międzyczasie.
        Ja na tak ciężkie przypadki kupiłem sobie młot pięciokilogramowy na
        długim
        trzonku. I nie pytaj czy pożyczę, wolę mieć go pod ręką"

        cytat by kckk

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka