jannowak12 28.06.07, 22:08 Co sadzicie o ostatnim ataku misiej mamy na grupe turystów ,gdzie to było? Jak najlepiej zachowac sie w takiej sytuacji? Pozdrawiam jac Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
avroml Głodne Misiaczki 28.06.07, 22:36 Ech, duo by na ten temat pisać. Misia mama była mocno wyprowadzona z równowagi, bo tego wieczoru było strasznie gorąco, a do tego turyści ze schroniska, gdzie zwykle karmiła się odpadkami, tym razem ją wystraszyli krzycząc, pstrykając fleszem w oczy, rzucając kamieniami i szczując psami. Uciekając, biedaczka napatoczyła się na nieszczęsnych Amerykanów, co po nocy sobie po górach łazili. Ci tak samo spanikowali, zaczęli się drzeć i rzucać w nią kamieniami. No to się misia wkurzyła do szczętu i kłapnęła tu i ówdzie zębami, pomagając sobie przy tym pazurami. A najbardziej poszkodowana dziewczyna miała szansę przeżyć, gdyby się pogotowie i ratownicy górscy trochę szybciej sprawili. Według miejscowych leśników i zoologów, ataki niedzwiedzi karpackich na ludzi są wyjątkowo rzadkim zjawiskiem. Zwierzęta atakują, gdy się boją. Najlepszą radą jest zatem nie denerwować misiów: nie panikować, nie drzeć się, nie atakować, nie wykonywać gwałtownych ruchów. Nie ma sensu uciekać, bo niedziwiedz potrafi biec i do 40 km/h pod górkę. Gdy zatem komuś zdaży się już tak nieszczęśliwy zbieg okoliczności, jak tym biednym turystom (i misiej mamie, która niestety musiała zostać odstrzelona), to należy stanąć w miejscu, zdjąć powoli plecak z jedzeniem, nie patrzeć na niedzwiedzia i w bezruchu czekać, aż sobie pójdzie. Jak miś jest agresywny, to zwinąć się w kulkę, chroniąc rękoma głowę i kark. Tak mówią leśnicy. Ja jeszcze dodam, że jak już sobie miś pójdzie, to trzeba by pewnie zmienić spodnie, bo mało komu takie emocje na sucho ujdą :) Odpowiedz Link Zgłoś