Poprzednie wcielena

12.08.05, 09:10
Witam,
Bardzo proszę o poradę, w mojej sytuacji.
Spotkałam sie z wrózką,numerologiem ,jasnowidzem-każdy nazywa to jak chce,
wkażdym bądź razie dla mnie osobą wiarygodną,okazało się że w poprzednim
wcieleniu mój mąż mnie zabił i nasz zwiazek jest karmiczny.w rzeczywistości
jesteśmy na iostatniej prostej przed rozwodem ,po wielu miesiącach walki i
kłótni juz nie mam wiary w ten związek.Ale moje pytanie jest czy w takiej
sytuacji kiedy w poprzednim wcieleniu mój mąż mnie zabił można myśleć o
budowaniu związku kobita/męzczyzna i co z tego może wyniknąć?
    • sc200 Re: Poprzednie wcielena 12.08.05, 10:30
      Witaj smile

      Przede wszystkim to czy Ty kogoś zabiłaś, ewentualnie czy ktoś Ciebie zabił w
      n-tej inkarnacji nie MOŻE mieć żadnego dla Ciebie teraz znaczenia.

      Nie wiem o co się pytasz.
      Chcesz uratować ten związek czy nie?
      Jeśli faktycznie jest to prawda, co Ci powiedziano. To powinniście się oboje
      zabrać za... wybaczanie. Są książki/artykuły o "Radykalnym wybaczaniu". Tędy ma
      iść Twoja pierwsza ścieżka.

      Bo nie chodzi o to tak do końca czy uratujesz ten zwiazek czy nie (bo na to mają
      jeszcze inne czynniki wpływ). Tylko o to, abyś była otwarta na związek/miłość.
      Po przerobieniu wybaczania zabieraj się na wszelki wypadek za modlitwy/afirmacje
      dot. kochania siebie oraz idealnego partnera.

      W życiu nikt z nas nie ma 100% wpływu czy z danym partnerem X.Y. będzie do końca
      życia czy też będzie ich więcej. Mamy wpływ tylko na jedną rzecz. Na JAKOŚĆ
      związków jakie do siebie przyciągamy. JAKOŚĆ partnera z jakim się wiążemy.

      Oczywiście jest nadzieja (pewno nie mała) że będziecie razem, ale nie znajdziesz
      tu na forum (ani nigdzie indziej) nikogo (tak mi się przynajmniej wydaje), kto
      Ci "da sposób" aby to był ten właśnie mężczyzna.

      Głowa do góry!
      • deja.vu Re: Poprzednie wcielena 13.08.05, 21:05
        > Przede wszystkim to czy Ty kogoś zabiłaś, ewentualnie czy ktoś Ciebie zabił w
        > n-tej inkarnacji nie MOŻE mieć żadnego dla Ciebie teraz znaczenia

        A ja mysle ze zbyt pochopnie to napisales smile
        Po pierwsze jest zasadnicza roznica pomiedzy tym czy jest ktos blizniakiem
        karmicznym, a tym ze ma ZWIĄZEK KARMICZNY.
        Opis sugeruje, ze maz z zona maja zwiazek karmiczny stad takie efekty i jest to
        poniekad... naturalne. Wiem ze slowo naturalne az glupio brzmi no ale tak to
        juz jest wink Wiele osob tak ma i efekty sa zwykle podobne.
        • sc200 Re: Poprzednie wcielena 14.08.05, 08:26
          A ja myśle, że nie do końca odczytałeś moje zamiary smile

          Przede wszystkim w całym procesie wybaczenia sobie odgrywa proces uzmysłowienia
          sobie braku znaczenia... tego wydarzenia.
          To jest poodobnie jak z "samonapędzającą się klątwą".
          Zapomnienie czyli niewspieranie energetyczne procesu jest tu najważniejsze.
          Oczywiście musi iść w parze z oczyszczeniem intencji.
    • monikam72 Re: Poprzednie wcielena 12.08.05, 16:46
      Witam ponownie,
      dziękuję za szybką odpowiedź,świadczy ona o Twojej dużej wiedzy na ten
      temat,/przeczytałam również kilka innych Twoich postów/.
      Mam jeszcze jedno pytanie do Ciebie -SC .
      Jakie amulety lub talizmany można stosować aby przeciwdziałać wampirom energet.?
      • sc200 Re: Poprzednie wcielena 13.08.05, 07:39
        Hej smile

        Wątek z amuletami już tu zdaje się był jakiś.
        Musisz się zapytać innych, bo ja twierdze (co niekażdy się ze mną zgadza) żę
        najlepszy amulet to taki, który jest wytworzony dla danej osoby przez
        specjaliste. Oczywiscie musi byc "zainicjowany" odpowiednim rytuałem tzw.
        rytuałem czystości i wsparcia i później już działa.

        Ale oczywiście inny punkt widzenia że wszystko to co jest obojętne energetycznie
        da się zaprogramować na (poprzez np. wiare w to) amulet.
    • anahella Re: Poprzednie wcielena 18.08.05, 00:59
      Moja rada: nie chodz wiecej do tej pani, bo w takim temacie mozna powiedziec
      wszystko, poniewaz jest to *n i e w e r y f i k o w a l n e* ale bardzo dobrze
      brzmi.
      Nigdy sie nie dowiesz, czy tak naprawde bylo, czy tylko wrozce sie tak wydaje.

      Nie mam pojecia, jak sie robi analize karmiczna za pomoca portretu
      numerologicznego. Czytalam co nieco o tym, ale w odniesieniu do astrologii. Jest
      mnowstwo regulek, mowiacych o tym co taki_a_taki uklad oznacza w temacie
      poprzedniego wcielenia. Naczytalam sie i... zglupialamsmile
      Bo te regulki czasem sobie przecza.

      Wybacz, ze podchodze do tematu z kublem zimnej wody w reku, ale znam troche
      srodowisko astrologow i wrozek. Czasem spotykam sie z kosmiczna glupota tychze:
      opowiesci z poprzednich wcielen, wybieganie do nastepnych, projektowanie w
      kliencie traumatycznych wydarzen, szukanie smierci klienta i jego bliskich itp.

      Niedawno na moim forum mialam watek pani (zupenie nie znajacej sie na
      astrologii), ktorej tesciowa usilowala zaprogramowac zycie: jej oraz synkowi.
      Pomimo, ze wiekszosc osob odpowiadajacych w watku mowila "olej to gadanie" to
      jednak pozostal w niej pewien niepokoj.
      I z Toba widze jest podobnie - pewnie chodza Ci po glowie smetne mysli typu
      "jezeli zrobil to w poprzednim wcieleniu, to moze odwazy sie i w tym?", albo
      "skoro mnie zabil, to ja nie musze byc wobec niego fair"? Na pewno pogorszylo to
      Twoj stosunek do niego, ale w zadnym wypadku nie polepszylo Ci nastroju! Co
      wiecej gdybym ja uslyszala cos takiego, to wytrąciloby mnie to z rownowagi.
      Domyslam sie zatem jak sie teraz czujesz.

      NIE DAJ SOBIE ROBIC WODY Z MOZGU! (caps jest celowy). Zabil-nie zabil - chodzi o
      to bys postepowala zgodnie ze swoim sumieniem. Prawo karmy to prawo przyczyny i
      skutku: co zrobisz dzis, odbierzesz jutro.
      • sc200 Re: Poprzednie wcielena 18.08.05, 10:10
        Anahella,
        Przede wszystkim w jednej podstawowej rzeczy się mylisz. Takie sprawy są W E R Y
        F I K O W A L N E.
        Są ludzie również w Polsce, którzy się tym zajmują.
        Również istnieje odłam huny się tym zajmujący.

        Nie zakładałbym od razu że dana osoba założycielce wątku zrobiła pranie mózgu.
        Niestety zaczęłaś uogólniać "bo znam środowisko wróżek i astrologów".
        Niestety smile a raczej stety i tu zdarzają się... wbrew pozorom ludzi uczciwi.

        Zbyt skrajnie do tego podchodzisz.
        Na miejscu rozmówczyni spróbowałbym terapii oczyszczających, oczywiście
        wykonywancyh w stanie pełnej świadomości i wówczas się okaże czy dana osoba
        miała racje czy też nie.

        Rozumiem, że napisałaś to w dobrej wierze. Oczywiście, że najważniejsze jest się
        nie przejmować, ale warto też dochodzić do tego dlaczego coś w życiu szwankuje i
        to na wszystkie różne metody. A rozumiem, że przedmówczyni jakieś tam problemy
        ma, bo inaczej by tego nie pisała.

        Zwracając się monikam72 (tak przy okazji, czy czasami ostatnia litera Twojego
        nazwiska nie kończy się na literke "J"? smile ) - radze się przyglądnąć regresingowi
        www.cudownyportal.pl/article.php?article_id=205
        www.cudownyportal.pl/article.php?article_id=87
        Ps.
        Astrologia weddyjska oraz Hu-sh zajmują się właśnie dosć szeroko sprawami
        powiazań karmicznych.
        • monikam72 Re: Poprzednie wcielena 18.08.05, 10:43
          Droga Anahello,
          Mój problem nie zaczął sie w momencie gdy znalazłam się u Pani numerolog i gdy
          powiedziała mi Ona o karmie.Ja miałam problem dotyczący mojego związku dużo
          wcześniej i zaczęłam szukać jakiegoś rozwiązania.Pani ta powiedziała mi o
          wielu rzeczach i powiązaniach ,na które wcześniej nie zwracałam uwagi/np.
          jsetem-byłam osobą raczej bardzo energiczną żywą której nigdy nie brakowało
          pomysłu na życie, ale od momentu związku z moim mężem jakby to się zmieniło-
          wstaję rano zmęczona, niewyspana nie mam pomysłu na dalsze moje życie i od
          wielu miesiecy tkwię w pustce,mam wrażenie że nic nie zmienię do końca swojego
          życia-po prostu nie mam SIŁY!!-stąd moje wcześniejsze pytanie o wampira
          energetycznego/.Nie sądzę aby osoba ta na jednym spotkaniu ''zrobiła mi wodę z
          mózgu''

          Drogi sc200,
          Ostatnia litera mojego nazwiska kończy się na K.
          Twoje uwagi są dla mnie b.cenne.
          Przeczytałam ostatnO wątek Jednego Pana któremu w odpowiedzi podałeś link o
          artukułach DDA.Czytając jego wypowiedź zdałam sobie sprawę że jest mi
          b.bliska,również czuje rozerwanie mojego JA na wiele części z której każda chce
          i myśli co innego.Po przeczytaniu art. dot DDA wiele syndromów mam
          wspólnych/zreszta z rodzicami też miałam problemy emocjonalne,ale myślałam że
          już sie z nimi rozprawiłąm -teraz wiem że czeka mnie długa drogai praca.Z
          chęcia również przeczytam wątki o regresingu.
          Dziękuję
          • anahella Re: Poprzednie wcielena 19.08.05, 02:00
            monikam72 napisała:

            > Droga Anahello,
            > Mój problem nie zaczął sie w momencie gdy znalazłam się u Pani numerolog i gdy
            > powiedziała mi Ona o karmie.Ja miałam problem dotyczący mojego związku dużo
            > wcześniej i zaczęłam szukać jakiegoś rozwiązania.Pani ta powiedziała mi o
            > wielu rzeczach i powiązaniach ,na które wcześniej nie zwracałam uwagi/np.
            > jsetem-byłam osobą raczej bardzo energiczną żywą której nigdy nie brakowało
            > pomysłu na życie, ale od momentu związku z moim mężem jakby to się zmieniło-
            > wstaję rano zmęczona, niewyspana nie mam pomysłu na dalsze moje życie i od
            > wielu miesiecy tkwię w pustce,mam wrażenie że nic nie zmienię do końca swojego
            > życia-po prostu nie mam SIŁY!!-stąd moje wcześniejsze pytanie o wampira
            > energetycznego/.

            Najpierw odpowiedzialam na post SC a potem przeczytalam Twoja odpowiedz. Na
            wampiryzmie sie nie znam, wiec nie moge sie wypowiadac.

            > Nie sądzę aby osoba ta na jednym spotkaniu ''zrobiła mi wodę z
            > mózgu''

            No i dobrzesmile Ale ciekawa jestem jak Twoje emocje wobec meza sie zmienily po tym
            oswiadczeniu.
        • anahella Re: Poprzednie wcielena 19.08.05, 01:57
          sc200 napisał:

          > Takie sprawy są W E R Y F I K O W A L N E.

          To zalezy od wiary.
          Zaczmijmy od tego, ze reinkarnacja jest albo nie jest - to zalezy od wiary. Moj
          znajomy wierzy w prawo karmy ale nie wierzy w reinkarnacje, wiem ze to dziwnie
          brzmi, ale potrafil to uargumentowac, nie dystkuowalam z nim bo to jego wiara,
          nie moja.

          Ja jestem niewiernym Tomaszem: musze zobaczyc zeby uwierzyc. Byc moze regressing
          jest skuteczny - nie wiem, nie poddawalam sie temu i nie zamierzam.
          Prawdopodobnie by mnie to utwierdzilo, ze ta technika jest skuteczna. Ale nie
          utwierdzi, bo nie chce sie poddawac takim zabiegom.
          Wiem jak dziala wrozka: wyciaga sie karty i intepretuje. Moze tamta byla na tyle
          dobra, ze miala jakis prawdziwy przekaz.
          Znam jednak takie, ktore patrza w horoskop, widza porownawczy aspekt plutona
          mezcyzny do ksiezyca kobiety i mowia "on w poprzednim zyciu zrobil ci krzywde".
          Fajnie, tylko ze na to nie ma dowodow. Trzeba by bylo innych technik by to
          zweryfikowc. A taki aspekt mozna zintepretowac na 100 roznych sposobow. Jedna
          pani mi powiedziala ze w poprzednim wcieleniu siedzialam w zamknieciu. Ok,
          mozliwe, tylko co z tego? Od takiego stwierdzenia nie pokonam klaustrofobii (mam
          ja w dosc spokojnym wydaniu). Pokonam ja jezeli zaczne nad tym pracowac. Moze ta
          wiedza sie przyda, ale bez zaczecia pracy nad soba ta wiedza jest tylko kwiatem
          do butonierki.


          > Są ludzie również w Polsce, którzy się tym zajmują.
          > Również istnieje odłam huny się tym zajmujący.
          >
          > Nie zakładałbym od razu że dana osoba założycielce wątku zrobiła pranie mózgu.
          > Niestety zaczęłaś uogólniać "bo znam środowisko wróżek i astrologów".
          > Niestety smile a raczej stety i tu zdarzają się... wbrew pozorom ludzi uczciwi.

          Ok, zgadza sie. Na szczescie sa. Na szczescie przyklad, ktory podalam nalezy do
          mniejszosci. Nie napisalam ze wszyscy sa tacy. Moim celem bylo pokazanie, ze to,
          ze ktos cos powiedzial to jeszcze nie znaczy ze to jest po pierwsze prawda, a po
          drugie ze czlowiek jest gotowy na uslyszenie takiej rzeczy.

          Jezeli czlowiek zajmujacy sie pokazywaniem drogi do poprzednich wcielen jest
          uczciwy, powinien przestrzec wedrowca, przed tym, co go tam moze spotkac.

          Nie interesuja mnie moje poprzednie wcielenia, bo uwazam, ze po cos to zostalo
          przed nami ukryte. Oczywiscie mam czesto mysli o tym, zwlaszcza gdy dotykam
          pieknych, metalowych rzeczy. Moze bylam kowalem, platenrzem lub snycerzem. Moze
          kulam miedze, a moze ostrzylam noze? Moze, ale co z tego?

          Pamietam natomiast jak pewien czlowiek nagadal mi jakiez straszne rzeczy robilam
          w poprzednim zyciu. Pamietam moja reakcje, bylam bardzo mloda i nieprzygotowana
          na taka wiedze (20 lat).

          Jak na straszliwego zbordniarza, ktorym bylam wedlug tamtej osoby, calkiem
          dobrze sobie radze: uwazam sie za osobe szczesliwa. Oczywiscie chcialbym wiecej,
          ale kto by nie chcial?

          Minelo jednak wiele lat zanim sobie z tym poradzilam. W miedzyczasie
          rozmawialam z czlowiekeim, ktory wprowadza w regres. Bylam przez chwile nawet
          gotowa poddac sie temu. Na szczescie jest uczciwym czlowiekiem, bo zadal mi
          pytanie "ale po co?" Po dlugiej rozmowie doszlam do wniosku ze nie bede tego
          robic. I mysle ze dobrze zrobilam, bo dzis (mam 38 lat) jestem w stanie przyjac
          kazda prawde o moich czynach z poprzednich wcielen. Wtedy bylam niegotowa. Dzis
          nie musze tam wracac, bo wiem ze cokolwiek by to nie bylo, moge to przepracowac.
          Mam na to cala wiecznosc i az (albo tylko) obecne wcielenie.

          > Zbyt skrajnie do tego podchodzisz.

          Hm... wiesz, gdybys czasem poczytal moja prywatna korespondencje zrozumialbys.
          Pisza do mnie zrozpaczone osoby, ktore poszly do nieodpowiedzialnych wrozek,
          ktore im nagadaly strasznych rzeczy. W mailach czesto poruszam temat poprzednich
          wcielen. Jezeli np. wrozka mowi mlodej kobiecie "nie masz dzieci, bo w
          poprzednich wcieleniach usuwalas ciaze, to za kare" to - wybacz ale to nie jest
          etyczne. Kobieta sie blokuje na macierzynstwo, "bo taka jej karma". A nie o to
          chodzi by ja pognebic, prawda? Podobnie w temacie autorki watku: nie wiem jaka
          jest jej sytuacja malzenska, czemu jej zwiazek sie rozpada. Nie wiem czy poszla
          do wrozki po nadzieje ze uda jej sie to jeszcze skleic, czy po rade jak
          najszybciej to zakonczyc. Informacja o rzekomym zabiciu raczej jej nie poprawila
          humoru, i chyba w niczym nie pomogla.

          Jezeli wedrowka wstecz pomaga to jestem za. Jezeli nie sluzy temu to jestem
          stanowczo przeciwna.


          > A rozumiem, że przedmówczyni jakieś tam problemy
          > ma, bo inaczej by tego nie pisała.

          Mysle, ze sie przerazila, podobnie jak ja sie przerazialam i wiele osob, z
          ktorymi rozmawialam o takich roznych wyrokach padajacych z ust wrozek. Ciekawa
          jestem odczuc autorki watku. Jezeli tu zagladasz, Moniko to napisz jak to
          odebralas.
          • sc200 Re: Poprzednie wcielena 19.08.05, 09:59
            anahella napisała:
            > sc200 napisał:
            >
            > > Takie sprawy są W E R Y F I K O W A L N E.
            >
            > To zalezy od wiary.
            > Zaczmijmy od tego, ze reinkarnacja jest albo nie jest - to zalezy od wiary.

            No wykręcasz kota ogonem smile Skoro przedmówczyni pisze o poprzednim wcieleniu, to
            znaczy że w reinkarnacje wierzy.

            >
            > > Są ludzie również w Polsce, którzy się tym zajmują.
            > > Również istnieje odłam huny się tym zajmujący.
            > >
            > > Nie zakładałbym od razu że dana osoba założycielce wątku zrobiła pranie m
            > ózgu.
            > > Niestety zaczęłaś uogólniać "bo znam środowisko wróżek i astrologów".
            > > Niestety smile a raczej stety i tu zdarzają się... wbrew pozorom ludzi uczci
            > wi.
            >
            > Ok, zgadza sie. Na szczescie sa. Na szczescie przyklad, ktory podalam nalezy do
            > mniejszosci. Nie napisalam ze wszyscy sa tacy. Moim celem bylo pokazanie, ze to
            > ,
            > ze ktos cos powiedzial to jeszcze nie znaczy ze to jest po pierwsze prawda, a p
            > o
            > drugie ze czlowiek jest gotowy na uslyszenie takiej rzeczy.
            >
            > Jezeli czlowiek zajmujacy sie pokazywaniem drogi do poprzednich wcielen jest
            > uczciwy, powinien przestrzec wedrowca, przed tym, co go tam moze spotkac.
            >
            > Nie interesuja mnie moje poprzednie wcielenia, bo uwazam, ze po cos to zostalo
            > przed nami ukryte. Oczywiscie mam czesto mysli o tym, zwlaszcza gdy dotykam
            > pieknych, metalowych rzeczy. Moze bylam kowalem, platenrzem lub snycerzem. Moze
            > kulam miedze, a moze ostrzylam noze? Moze, ale co z tego?
            >
            > Pamietam natomiast jak pewien czlowiek nagadal mi jakiez straszne rzeczy robila
            > m
            > w poprzednim zyciu. Pamietam moja reakcje, bylam bardzo mloda i nieprzygotowana
            > na taka wiedze (20 lat).
            >
            > Jak na straszliwego zbordniarza, ktorym bylam wedlug tamtej osoby, calkiem
            > dobrze sobie radze: uwazam sie za osobe szczesliwa. Oczywiscie chcialbym wiecej
            > ,
            > ale kto by nie chcial?
            >
            > Minelo jednak wiele lat zanim sobie z tym poradzilam. W miedzyczasie
            > rozmawialam z czlowiekeim, ktory wprowadza w regres. Bylam przez chwile nawet
            > gotowa poddac sie temu. Na szczescie jest uczciwym czlowiekiem, bo zadal mi
            > pytanie "ale po co?" Po dlugiej rozmowie doszlam do wniosku ze nie bede tego
            > robic. I mysle ze dobrze zrobilam, bo dzis (mam 38 lat) jestem w stanie przyjac
            > kazda prawde o moich czynach z poprzednich wcielen. Wtedy bylam niegotowa. Dzis
            > nie musze tam wracac, bo wiem ze cokolwiek by to nie bylo, moge to przepracowac
            > .
            > Mam na to cala wiecznosc i az (albo tylko) obecne wcielenie.


            W wielu przypadkach (i nei chodzi tu o ciekawość) warto wiedzieć co się robiło w
            poprzednim wcieleniu. Bo 90% wyborów i problemów jakie pojawiają sie teraz
            wynikają z n ilości poprzednich inkarnacji. I to, że się tego nie pamięta, nie
            może sugerować, że jest to nieważne.
            To tak jak z oddychaniem, oddychasz codziennie tysiące razy, a o tym... nie
            pamietasz. Po prostu jest to codzienność.

            > Hm... wiesz, gdybys czasem poczytal moja prywatna korespondencje zrozumialbys.
            > Pisza do mnie zrozpaczone osoby, ktore poszly do nieodpowiedzialnych wrozek,
            > ktore im nagadaly strasznych rzeczy. W mailach czesto poruszam temat poprzednic
            > h
            > wcielen. Jezeli np. wrozka mowi mlodej kobiecie "nie masz dzieci, bo w
            > poprzednich wcieleniach usuwalas ciaze, to za kare" to - wybacz ale to nie jest
            > etyczne. Kobieta sie blokuje na macierzynstwo, "bo taka jej karma". A nie o to
            > chodzi by ja pognebic, prawda? Podobnie w temacie autorki watku: nie wiem jaka
            > jest jej sytuacja malzenska, czemu jej zwiazek sie rozpada. Nie wiem czy poszla
            > do wrozki po nadzieje ze uda jej sie to jeszcze skleic, czy po rade jak
            > najszybciej to zakonczyc. Informacja o rzekomym zabiciu raczej jej nie poprawil
            > a
            > humoru, i chyba w niczym nie pomogla.

            No tak smile Musisz odizolować się od tego co ludzie piszą i nie podlegać takim
            emocjom. Dopiero odizolowanie się od emocji pozwala trzeźwo spoglądnąć na czyjś
            problem i spróbować go rozwiązać.
            Ja również dostaje takie maile, tzn i takie i inne i to czasami nawet 10tki
            dziennie.
            Nie zwalnia mnie to z próby zachowania czystości spojrzenia na czyjś problem.

            Jeśli osoba X mówi osobie Y, że nie ma teraz dzieci, bo w poprzednim wcieleniu
            te dzieci zabiła/usunęła ciąże/itp to wiadomo że X jest nieodpowiedzialna i
            poprzez swoją niewiedze szkodzi nie tylk osobie ale także i osobie Y.

            Tak btw, to usunięcie ciąży w poprzedniej inkarnacji - z mojej obserwacji -
            często jest powodem (a raczej skutkuje):
            1. Brakiem ochoty na głębsze związki (tzn związki są szybkie, dramatyczne i ...
            z nieciekawymi zakończeniami)
            2. Problemy natury "kobiecej"
            3. Nadmiernym poświęcaniem się (sic!!) dla dzieci znajomych tzw. syndrom
            nadgorliwego wujka/ciotki, kosztem czasu dla siebie.

            No to tak było dygresyjnie smile

            >
            > Jezeli wedrowka wstecz pomaga to jestem za. Jezeli nie sluzy temu to jestem
            > stanowczo przeciwna.

            Zawsze służy (wędrówka wstecz) jeśli chcemy zrozumieć własne ograniczenia.
            Gdybyśmy byli "czyści" na tyle, że nie potrzebowaliśmy tego, to by Nas tu... już
            nie było.
Pełna wersja