Dodaj do ulubionych

Coś nie tak z tą Miłością??

17.09.06, 17:24
Powiedzcie mi jak to jest... poznałam mężczyznę, w którym przeglądam się, jak
w lustrze.. jest dokładnie taki sam jak ja, ma te same pragnienia, cele, tego
samego chce, nawet tak samo się zachowuje i podobnie myśli (nie mówiąc już,
że w zasadzie w tym samym czasie i o tym samym, co ja).. czuję się przy nim
jak królowa, no wiecie - szarmancki, opiekuńczy, dobry, ciepły.. widzę
uśmiech w jego oczach i zachowaniu gdy tylko mnie widzi.. wysłuchuję co rusz
masę komplementów pod moim adresem.. nie mówiąc o drobnych i większych
upominkach, bukietach kwiatów.. organizuje znakomicie czas tak, że nie jestem
w stanie ani przez chwilę się z nim nudzić.. mamy już "naszą"
kawiarnię, "nasze" filmy...

a jednak czegoś brak... czego..? nie wiem... od jakiegoś czasu probuję
odpowiedzieć sobie na to pytanie i nic do głowy mi nie przychodzi...

może wszystko toczy się za szybko.. może nie umiem pokochać.. a może jestem
kapryśna?

nie wiem... wiem, że przez cały czas wydawało mi się, że kogoś takiego w
swoim życiu pragnę.. a kiedy się pojawił, kiedy wykreowałam go swoimi
myślami... nie umiem z nim być...

dlaczego...?
Obserwuj wątek
    • hawruk Re: Coś nie tak z tą Miłością?? 17.09.06, 20:31
      Poczekaj na Brada Pitta albo Toma Cruise'a. Jak nie zaiskrzylo miedzy wami, to
      nic nie poradzisz. Musisz zobaczyc blysk w jego oczach, a on w Twoich. Wasze
      czakry serca powinny byc otwarte i dzielic sie energia etc. Wtedy jest prawdziwe
      uczucie.

      Pozdro smile

      • i33 Re: Coś nie tak z tą Miłością?? 18.09.06, 08:10
        a czemu nie na Bogusia Lindę --on jest taki słodki...

        a musi zawsze iskrzyć?---czy nie może zacząć się tak zwyczajnie ?
        może to czakra jest z jakichś tam powodów zablokowana,boi się otworzyć, może za
        dużo nieudanych związków---i boisz się że tym razem znowu nie to..?
        pozdrawiam
    • wladi3 Re: Coś nie tak z tą Miłością?? 18.09.06, 09:27
      A co z Jego Rozwojem Duchowym ? Może to właśnie o to chodzi ? Czy interesuje
      się Tym ? Co naprawdę myśli o Tych sprawach ? Macie tyle wspólnego ... . Czy
      związek dojrzał na tyle abyś otworzyła przed nim swoją Duszę ? Jeżeli związek
      ma być "udany" dwoje ludzi musi umieć również razem się Modlić .
      Pozdrawiam i przesyłam Energię Miłości smile))
      Kocham Cię Boże Ojcze ! Władek .
    • mskaiq Re: Coś nie tak z tą Miłością?? 18.09.06, 11:52
      Nawet nie potrafisz powiedziec gdzie jest problem. Niejasne, niezdefiniowane
      uczucie. Ono potrafi zniszczyc to co jest pomiedzy Wami, to co czujesz to
      strach, strach bardzo czesto pojawia sie w taki sposob.
      Jesli bedziesz poddawala sie temu nieokreslonemu uczuciu, strachowi zniszczysz
      ten zwiazek. Nie rob tego, kochaj, ciesz sie tym czlowiekiem, nie analizuj i
      nie odrzucaj.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • czakra_serca Re: Coś nie tak z tą Miłością?? 18.09.06, 15:16
        tak, ja też myślę, że to strach... ale nie bardzo wiem, jak sobie z nim
        poradzić... próbuję afirmacji... może one pomogą... smile

        dzięki za opinie...
        • mskaiq Re: Coś nie tak z tą Miłością?? 19.09.06, 12:27
          Probuj nie analizowac, przytul sie do Niego, nie oceniaj. Kiedy Go nie ma mysl
          o Nim z miloscia, afirmuj ta milosc.
          Strach probuje Ci zabrac ta milosc, ale mozesz ja obronic, jesli nie ulegniesz
          temu co Ci probuje narzucic.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • czakra_serca Re: Coś nie tak z tą Miłością?? 19.09.06, 13:17
            trudne to.. nie analizować... ale chyba masz rację, abym nie dała się strachowi
            muszę po prostu czuć... kochać.. mam nadzieję, że się uda smile
          • czakra_serca Re: Coś nie tak z tą Miłością?? 20.09.06, 09:02
            ...i jeszcze jedno - co znaczy "myśl o nim z miłoscią"? jak się myśli w ten
            sposób..?
            • mskaiq Re: Coś nie tak z tą Miłością?? 20.09.06, 12:23
              Bardzo czesto to robie. Jest osoba ktora bardzo kocham, Ona kocha mnie rowniez.
              Nie jestesmy razem dlatego moge tylko myslec o Niej z miloscia. Kiedy tak mysle
              znika wszystko, jest tylko Ona, nie ma zadnych mysli tylko radosc z Jej
              istnienia.
              • czakra_serca Re: Coś nie tak z tą Miłością?? 20.09.06, 12:47
                trudne to.. chociaż dziś spróbowałam.. siedziałam i myślałam o Nim myśląc
                miłością.. tak mi się wydaje.. łzy leciały jak nie wiem co.. nie potrafiłam,
                nie chciałam ich zatrzymywać.. i wtedy tak bardzo poczułam, że kocham...

                mój partner zadaje mi pytania "dlaczego tak się dzieje?", a ja nie umiem mu
                tego wyjaśnić..
                • mskaiq Re: Coś nie tak z tą Miłością?? 20.09.06, 13:22
                  Staraj sie myslec bez lez, milosc to radosc. Nie wszystkie lzy sa negatywne,
                  czasem oznaczaja wzuszenie, uczucie ugi, odnalezienie czegos co sie gdzies
                  zgubilo, itp. Nie mniej badz ostrozna z lzami. Lzy potrafia byc rowniez bardzo
                  negatywna energia, pochodna strachu.
                  To samo zreszta dotyczy radowsci, potrafi zmienic sie w euforie a wtedy staje
                  sie rowniez negatywna energia.
          • agnitum Re: Coś nie tak z tą Miłością?? 20.09.06, 14:18
            Jest jeden problem.
            Nie można afirmować czegoś co dotyczy drugiego człowieka... Jest to nieskuteczne.
            Można postarać się o modlitwę wstawienniczą... ale i to jest manipulacja smile
            Manipulacja inną osobą (czy to naszą miłością do Niej czy Jej do Nas) jest
            niezgodna z Wyższą Energią (Bogiem) i narusza zasade wolnostojeństwa przez to
            jeśli nawet jest skuteczna na krótki czas to... pociąga powiedzmy "karmiczne"
            skutki... i to czasami doczesne.
            (forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25670&w=23503893)

            Agnitum
            • motyvvacja Re: Coś nie tak z tą Miłością?? 20.09.06, 23:03
              Brak parametru: numer wątku.
              cos kitujesz agnitumsmile
              • motyvvacja milosc -miloscia 20.09.06, 23:06
                Tak naprawde na samym poczatku,nalezalo by sobie zadac jedno pytanie:
                czy my potrafimy kochac.
                bo jesli nie,to nie ma tu mowy o milosci,a emocje sie bawia w milosc.

                Palce w gore ten kto zna milosc i jej smak no? czekam?
              • agnitum Re: Coś nie tak z tą Miłością?? 21.09.06, 08:10
                No bez nawiasów suspicious
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25670&w=23503893
                Agnitum
    • agnitum Re: Coś nie tak z tą Miłością?? 20.09.06, 14:15
      Można to zjawisko pewno analizować z różnych stron...
      Jedną z przyczyn są jakieś poprzednie związki z tym człowiekiem (między Wami)
      związane z odrzuceniem, nadmierną miłością, lub tez całkowicie poprawnym
      partnerstwem ale... zakończonym jakimiś przysięgami/inicjacji jednej lub obydwu
      stron.

      Oczywiście że można poznać przyczyny. Ale nie wiem czy warto. Często usunięcie
      przyczyn wcale nie scala związku smile tak to jest.
      Otwierając przeszłość do czytania jednocześnie zmienia się wiele związków
      przyczynowo-skutkowych.

      Myśle, że powinnaś dać sobie czas... Szczerze odradzam dochodzenia do przyczyn,
      chyba że jesteś tak daleko ze swoim RD że to będziesz umiała zrozumieć i
      odpowiednio wchłonąć...

      Agnitum
      • czakra_serca Re: Coś nie tak z tą Miłością?? 20.09.06, 23:16
        Wiem, że powinnam afirmować miłość po prostu... ktoś kiedyś powiedział mi,
        żebym zajęła się samą afirmacją.. ona odniesie sukces na pewno, tylko nie
        koniecznie taki, jaki zakładam teraz.. to znaczy - przy założeniu, że afirmując
        miłość będę tworzyła szczęsliwy związaek akurat z tym partnerem - okazać się
        może, że to niepoprawna droga działania.. ale afirmując miłosć po prostu,
        afirmując szczęśliwy związek, to osiągnę..
        wiecie co.. w momencie stawiania pytań, afirmowania, zaczynają sie pojawiać
        rózne nowe wątki... teraz zaczynam sie zastanawiać nad tym, czy rzeczywiście
        wystarczy kochać..?.. czy rzeczywiście kochając tracą na znaczeniu inne opcje w
        związku? bo jeśli tak, najwidoczniej ja nie kocham... (?)

        kochać to akceptować... tak bynajmniej ja miłośc pojmuję.. ale nie zawsze
        akceptując kogoś chcemy, by ten ktoś był z nami w związku...

        u mnie zaczęły się pojawiać wątpliwości.. może to własnie przez ten strach, o
        którym tu wcześniej była mowa.. sama nie wiem..

        chyba idę spać smile pozdrawiam ciepło..
        • mskaiq Re: Coś nie tak z tą Miłością?? 21.09.06, 15:13
          Afirmujac milosc, wybierasz ja. Kiedy ja wybierasz prowadzi Cie milosc. Nic nie
          prowadzi bezpieczniej niz milosc.
          Kiedy oceniasz, kiedy pojawiaja sie watpliwosci wtedy wybierasz strach, boisz
          sie czy to jest to ta milosc, czy wystarczy kochac, itp.
          Wtedy prowadzi Cie strach, cokolwiek nie zrobisz nie bedziesz szczesliwa bo
          stworzysz negatywne oceny, obawe o sens itp.
    • motyvvacja lustro 20.10.06, 12:53
      Powiedzmy problemem jest brak wiary w siebie-gama tego problemu moze sie
      objawiac od bycia agresywnym,po bycie biernym,uleglym,ofiara.Lustro odbija te
      same powody,ale ojbawy z gola inne.Dlatego czesto ofiara przyciaga kata.itd.
      Ta sa identyczne przyciagajace sie wewnetrzne powody.
      Zmiana siebie to zmiana wewnetrznych tych prawdziwych stanow emocjonalnych.
      wtedy lustro bedzie odbijac zupelnie kogos innegosmile

      powodzenia
    • daaar0 Re: Coś nie tak z tą Miłością?? 20.10.06, 13:26
      > a jednak czegoś brak... czego..? nie wiem... od jakiegoś czasu probuję
      > odpowiedzieć sobie na to pytanie i nic do głowy mi nie przychodzi...

      Znam to uczucie, o którym piszesz. A raczej jego przeciwieństwo.
      W mojej sytuacji powyższe zdanie powinno wyglądać następująco:

      a jednak coś w moim związku jest... co? nie wiem... od początku się nad tym
      zastanawiam i nic do głowy mi nie przychodzi...

      Chodzi o to, że nie jestem jakoś szaleńczo w mojej żonie zakochany.
      Gdyby mi ktoś przed jej poznaniem opowiedział o niej i powiedział, że będziemy
      razem, raczej bym w to nie uwierzył. A jednak. Czuję, że nasz związek jest
      bardzo ważny, że jest w nim COŚ czego do końca nie potrafię uchwycić,
      zdefiniować... Po prostu czuję...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka