are.1
02.12.06, 14:30
Bo ja jak medytowalem na lezaco to zawsze w koncu zasypialem. Za duzo energii
i za wysokie wibracje po kilkunastu juz minuach pwodowowaly, ze słabłem i
zasypialem.
Wiec teraz medytuje w ćwierclotosie. Jescze nie troche nogi bola, ale juz
potrafie tak usiedziec nawet godzine. Jak zupelnie to opanuje, to sie
zabieram za póllotos i pozniej normalny lotos.
Z poczatku mialem problemy z utrzyamniem plecow prosto, ale teraz po prostu
medytuje na tapczanie i sie opieram o miekkie oparcie. Plecy z poczatku i tak
sie zapadaja w oparcie, ale po kilku minutach czakry mam juz jako tako
zharmonizowane i plecy sie tym samym automatycznie prostują, bo cialo jest
doenergetyzowane.