Wyjscie z dolka zajelo mi rok. Problemy w pracy + zero wlasnego
zycia i zazdrosc o zycie, ktore toczylo sie obok. Kila razy zdarzylo
mi sie wybuchnac placzem jadac autobusem pelnym ludzi. Bylam
sparalizowana od tych negatywnych emocji.
Przeczytalam kilka ksiazek o pozytywnym mysleniu. Nie dzialalo. Jak
mialo zadzialalac, skoro tam jest napisane: zajmij sie czyms, znajdz
hobby, mysl pozytywnie, sporzadz liste celow, ktore chcesz osiagnac
itp...? Ja nie bylam w stanie sporzadzic takiej listy, myslec
pozytywnie ani nic z tych rzeczy. Kiedys szperajac w internecia
natknelam sie na artykul Kelly Howell i jej strone
www.brainsync.com/a-z.asp. Stwierdzilam, ze skoro jedyny
wysilek z mojej strony to wlozenie sluchawek na uszy, to moge sie
zmusic. Muzyke sciagnelam z torrentow. Sa to zarowno utwory
muzyczne, jak i medytacie z angielskim tekstem.
Szczerze przyznam, ze w moim zyciu nie zaszly zadne zawotne zmiany.
Mimo wszystko od kilku miesiecy jest jakos tak lepiej. Czuje, ze
jestem zdecydowanie silniejsza. Nadal jest wiele problemow, z
ktorymi musze sie uporac, ale nie skupiam sie na nich az tak bardzo,
jak wczesniej. Odetchnelam.
Nie wiem jaka jest opnia Szanownego forum na temat takich wynalazkow
ale, jak zauwazyla moja mama :ten pan w "Sekrecie" tez mial suchawki
na uszach

Pozdrawiam