Postaram sie opisac moj przekaz tak jak potrafie,nie mam az tak
duzego zasobu slow,ktory nie watpie jest bardzo potrzebny bysmy
mogli przekazac sobie to co czujemy,lub to co przez nas przemawia w
sposob odpowiedni ,zrozumialy i poruszajacy wybraznie .
Chciala bym w moim watku sie odniesc do naszych potrzeb i do wiary
ktora te potrzeby sa podsycane .
Jak wiadomo Wiara,wiara jest sila,wedlug mnie wiara nie jest
emocja.Wiara jest tym czyms w nas co pozwala nam ukierunkowywac
wlasna swiadomosc.Poprzez co puzniej patrzymy ,na wierze zbudowane
jest nasze cale ego.Poprzez wiare powstal starch,a starch jak
wiadomo to baza Ego I wszystkich z niego wyniklych potrzeb.
Wiec wystarczy ukierunkowac WIARE –ta sile w nas .I tu mamy wszyscy
nasza wolna wole.Mozemy to zrobic,mozemy jej nadac kierunek.
Jezeli wierzymy ze nie jestesmy miloscia-to bedziemy sila i moca
wiara podsycac , umacniac potrzebe bycia kochanym,lub potrzebe
posiadania drugiej osoby na wlasnosc.Tu nie ma wolnosci.

ani dla
nas ani dla innych,tu nie ma milosci.Nie dlatego ze nie jestesmy
miloscia,a dlatego ze wierzac ukierunkowalismy energie na nasza
potrzebe,ktora rosla wraz z naciskiem i pragnieniem(Kazda potrzeba i
pragnieniem odchodzimy od zrodla)

.Kolko sie zamyka.Im wiecej
chcemy I wierzymy ze nie mamy,tym mniej odczuwamy i mniej mamy.
Jesli wierzymy ze szczescie daja nam sytuacje lub drugie osoby…
dokladnie dzieje sie to samo co z potrzeba milosci.
Jesli wierzymy ze jestesmy osoba niesmiala,wstydliwa,jak napisalam
wiara podsyca to czego w sobie nie lubimy i chcielibysmy
zmienic,wierzymy ze musimy sie zmienic by byc czlowiekiem pewnym
siebie hahah.

Zmienic sie?haha nie jest latwo,,ale…zastanowmy sie z
czego chcemy sie zmienic? Z WIARY w to ze nam sie cos o sobie samym
wydawalo, bo wpajano nam przez dlugie lata cos,bo uwierzylismy I
zaczelismy stwarzac sytuacje w ktorych udowadnialismy sobie ze mamy
racje.Bo przeciez najwarzniejsze jest to zeby zawsze ta racja byla
po naszej stronie.Bo w cos wierze.Bo jestem przekonana.Bo mam
racje.Bo boje sie burzyc swojej wiary I domku z kart ktory przez
dlugie lata budowalem.Jak bym wygladal skoro bym przestal wierzyc w
to ze jestem niesmialy?To teraz wymysla sobie ze jest smialy I
zaczyna sie odwrotna reakcja?Patrzy w oczy,oddaje w przymierzalni
ubrania,odnosi zly towar.=TRENING czyni mistrza mysli
sobie

,przykro mi to mowic ale prawda lezy po srodku wbrew nawet
psychologii powiem(zlotym srodkiem tu jestesmy my).Wystarczy
ukierunkowac wiare na milosc w sobie.Ta pewnosc siebie jest zupelnie
inna.Nie udawadnia nic w przebieralniach,nie kaze odnosic
wybrakowanych towarow ..Bo niestety to co sie czuje trenujac
asertywnosc-to nie pewnosc siebie a satysfakcja ze sie cos
zrobilo.Wiara w siebie tak jak pisze jest wiara w siebie,I brakiem
strachu czym sie ja zastapi.Strach wywolany brakiem fantazji,brakiem
wywolanych uczuc –co tez tam moze sie znalesc we mnie? gdy przestane
wierzyc ze jestem niesmialy ,co sie stanie gdy nie zastapie tej
wiary w niesmialosc afirmacja ze jestem wspanialy?.Zobacz-przekonaj
sie
Wiara to moc w nas.To nasza moc.To moc kazdego zywego czlowieka na
ziemi.Kazdy przychodzi wolny z pokladami wiary,ukierunkowali
nas.Rozumie.
Ale teraz skoro wiemy,czy nie warto jest poprostu wierzyc w to ze
miloscia jestem Ja?
Ukierunkowac sie na siebie? Uwierzyc?
Moze warto sprubowac i sie przekonac?