Dodaj do ulubionych

płeć duszy

11.05.09, 17:27
-bwdać na ziemi wielokrotnie czasem czuje chuć testosteronu
i ogladam sie za jkas wyjatkowa panienka-a że na pewno hetero-
ani nie nawet o lekkich skłonnosciach trans -an pewno nie-WIEC
myśle sobie-------wynika to moze z tego poprzedniego pobytu może
nawet kilku po sobie nastepujacych MĘSKICH-wiec-
jaka jest moja prawdziwa istota?-
meska czy kobieca?
a może headandshoulders--czyli 2 w 1-?

czy mozemy podsumowac co nieco-co wiemy na pewno,albo prawie na
pewno-że jest-taki a nie inny ten świat duchowy?!
wiec najpierw
WCIELENIA I PŁEĆ?????????



Obserwuj wątek
    • martola80 Re: płeć duszy 11.05.09, 17:42
      Dusza nie ma płci.
      To , że Ci sie podobają kobiety to obecnie normalne u kobiet. Jakaś
      felietonista pisała o tym , że taki czas, kiedy z bilbordów, w
      gazetach kusza kobiece ciała i kobiety satły się estetycznymi
      lesbijkami.
      A tak po prawdzie nei wierze takim ludziom, którzy mówią ze napewno
      nie, na 100% hetero. Zawsze jest jakies drugie dno. Czytałam ze
      ponoć 90 % społeczeństwa jest "bi", tylko w różnym staponiu(od 1%do
      99% przechyłu w każdą stronę)
      Kiedys tez byłam pewna co do siebie, a teraz juz nie jestem.Miałam
      burzliwy czas, zaakceptowałam moje inne pociągi, nie poszłam za nimi
      i znikneły. Ale tez lubie patrzec na "laski" - jaki to fenomen-bo ja
      jestem niedoskonała i pewna doskonałośc ciała jawi się jako coś
      wyjątkowego.
      • szizumami Re: płeć duszy 11.05.09, 22:53
        martola --skad te statystyki???90procent "bi"!!!
        --
        -z tego wynika że na 10 moich znajomych 9 jest "bi"
        albo sie świetnie kamufluja,albo boją sie ksiedza?-nie stanowczo-
        nie-spotkałam sie kiedyś z takim "podpitym" przypadkiem "zagajenia"
        mnie -co brzmiało tak-"a wiesz ciekawe jakby to było ..?"
        --nie ruszyło mojego rzekomego "bi"!
        ble i fe-
        to było nie na poważnie to ,że sie ogladam--oczywiście wynika z
        nazwijmy to poczucia estetyki,..i "fajne buty ma,ale nogi krzywe
        troche do szortów[ha super bo jednak nie jest idealna!*]
        nie no bez złosliwości-
        -tez nie do konca--zwyczajne przyznanie racji "ładności"czy
        gustu,umiejetności pokazania tego co sie ma najlepsze...odwagi..
        -----
        ---
        płeć duszy---wiec-
        • szizumami Re: co do les.. 11.05.09, 23:16
          własciwie można pociagnąć i ten temat-czemu nie-kontrowers-jest-a to
          lubię!
          skad u nas jakieś przechyły-checi z tym i owym-
          na pewno wymieszanie kulturowe i luz mozralny sprzyja "bi"-
          przykładem chyba moze być Ameryka czy deutchlandia,co tam jeszcze
          Holandia..
          oprócz tych przypadków,gdzie nie iwem chemia organizmu,przeżycia z
          dzieciństwa--nad którymi nie da sie lub bardzo trudno zapanowac---
          to wydaje sie że zwyczajnie "próbujemy" inaczej
          w starożtności tez "to" było-nawet gdzieniegdzie uznawany za
          seks "wyjatkowy"[dla wybranych[hmm]..
          --
          jestem tolerancyjan o tyle o ile nikt nikomu nie robi
          krzywdy..uznaje inność-ale przyznam że ma poczucie takiego powiedzmy
          bałaganu w tej dziedzinie-bo..-
          zwyczajnie wydaje mi sie że fizycznie jesteśmy tak zbudowani-by-
          "wtyczka w kontakt"-a tu-
          jakoś mi ..ni tak ..ni siak
          • martola80 Re: co do les.. 12.05.09, 09:16
            no wiesz, ja inaczej rozumiem to bycie bi. Nie wiaze tego z rozwiązłoscia seksualną i lataniem na wszystkie strony. Mozna byc całkowicie monogamicznym i byc "bi" tzn. miec ten 1 czy 2% skłonności do tej samej płci, ale ona nie musi sie objawiac jakims wyuzdanym zachowaniem. To raczej kwestia osobowosci. Wazne zeby sie nei wypierac. Takie 100% hetero kojarzy mi sie ze scisle stereotypowym mysleniem, ciasnym byciem w ścisle okreslonych regułach, calkowitym przystosowaniem do swiata, w ktorym zyjemy, brak pewnej otwrtosci, ciekawosci, niestereotypowego myslenia. Ale ja czasem wymyslem. Po prostu inetresuje mnie ten temat.
            • martola80 Re: co do les.. 12.05.09, 09:22
              Co nie znaczy ze ja jestem taka światla. Po prostu zawsze mi sie tak jakos kojarzylo nawet jak sama uwazalam sie za 100% hetero. Takie jakies skrzywienie. I dalej jestem w tej kwestii ograniczona, bo jesli chodzi o kobiety to jakos to dopuszczam, ale jesli juz chodzi o facetow, no wyobrazcie sobie faceta, który sie przyznaje ze pociagaja go inni faceci...no to mnie troche zraza w jakis dziwny perwersyjny sposób.
              • martola80 Re: co do les.. 12.05.09, 12:13
                No moze przesadzilam z tą reakcją. Obecnie jestem chyba duzo
                bardziej tolerancyjna. Przechodze proces od takiego zamkniętego
                światopogladu w którym mnie wychowano do takiego jaki zawsze mi
                imponował. Chyba jestem juz dalej na tej drodze. Czasami człowiek
                sam siebie moze zaskoczyc. jak to sie mówi "never know..."
                • szizumami Re: co do les.. 12.05.09, 13:12
                  ech martolku-spietrałaś troszke-czy nie zaczna cie podejrzewać[lol]
                  pewnie ,co?
                  --
                  i ja odbiegam,i szukam swego światopogladu-nie samiutka jesteś..
                  ostatnio tak mnie "poniosło"-jak dziecko pow.-"mama1babcia pow.że
                  jak to mama nie karze wam iść do kościoła co to ma znaczyć!
                  powiedzcie babci ze jestem buddystka!odpe..
                  nie tylko poszukujac siebie i wyrabiajac swoje zapatrywania-
                  myslimy "jakby to było-gdyby?"ale i reagujemy ostro -mysle że to
                  normalne--to taki krzyk-"mam prawo do swego zdania","mam prawo być
                  inna,y"

                  --
                  rozmowa byłaby ciekawsza gdyby właczył sie ktoś z inna orientacja-
                  • martola80 Re: co do les.. 12.05.09, 16:56
                    hmm, nie, chociaż nie jestem az tak wyluzowana w tych
                    sprawach.Ciężko tu mowic jak by sie zareagowało bo wszystko jest w
                    domysłach. Jest sie przyzwyczajonym do jakis obgadanych reakcji i
                    mozna z zaskoczeniem stwierdzic ze to sie juz zmieniło.
                    A co do les...to tez grzązki temat dla mnie, kiedys wstydliwy. Wiec
                    mogłabym spekać i troche mnie ten temat krepuje. Pisze tu jednak na
                    wielkim luzie i dlatego nie wszytsko jest przemyslane. Ten luz to
                    tez taka obrona - ze lepiej sie nie wgłebiac , bo demony czekają.
                    Spotkalam swoje demony w psychozie a teraz jestem szczesliwym
                    człowiekiem.Ucze sie jak zyc, aby nim pozostac.
    • martola80 Re: płeć duszy 19.05.09, 18:08
      o tu cos na temet:
      kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,6604119.html
      • szizumami Re: płeć duszy 20.05.09, 13:59
        --wiesz mnie sie wydaje że właśnie czasopismom można przypiac to
        pierwsze zdanie w cydzysłowiu..bo to wiekszość,ogół,duży procent
        itd...
        albo też mówi sie że statystycznie!?miałam okazje "liznać"
        statystyki jako ankieter. Uwierz,że dla wykonania zobowiazania w
        terminie nie wychodziło to wcale zawsze statystycznie PRAWDZIWIE..
        A POZA TYM LUDZIE NIE PISZA ZAWSZE PRAWDY w ankietach..
        żeby wykonać uczciwe badania trzeba i czasu i pieniedzy i wejść w
        każda grupe społeczną-..nie tylko "wysokoobcasowa"
        zastanawiam sie też-jakby wysokoobcasowe badania wypadły w małych
        miasteczkach i na wsiach
        nie zgadzam sie z populizmem ale też nie zgadzam sie z tym że
        skrajna orginalność jest lepsza--dla mnie jest PO PROSTU BARDZO
        RÓŻNIE I RÓŻNIŚCIE
        inna rzecza jest tez --co rozumiemy przez ta biseksualnośc-u kobiet
        np--jesteśmy bardziej rozlewne uczuciowo,co też może wcale nie
        oznaczać że mniej czujemy od facetów,..oni być może bardziej czuja w
        swoich jaskiniach
        ..ale,ale..i ja mam czasem ochote na "odludnie"[niekoniecznie z
        toaletka!]

        --czy "bi"-to już wziecie kogoś za reke,pod,położenie jej na
        ramieniu,serdeczne ściskanie sie kiedy przyjaciółka w końcu dorwała
        fajnego faceta i było to "otwarcie parasola"..po czym nastepuje
        wśród hi hi ha ha..ostre papryczki i szczegółowa relacja..
        zakończona podsumowaniem-"on jest w tym dobry!"
        -czy pójście do sauny i rozmowa na temat czy golić całkiem,czy nie..?
        itd--bo jeśli to jest w ramach biseksualizowania sie --to niestety
        JUŻ W TYM TKWIE-jest tylko jedno ale..-
        ona mnie ani troche nie podnieca!
        widok meskiego tyłka w UBRANIU-tak!
        --
        a co do zrażenia sie do płci--
        mam takie "wypracowane" motto-"facet rani konkretnie i dosadnie"
        "kobieta kobiete miażdzy obcasami tak długo dopóki daje jej to
        poczucie wyższości nad nia i do momentu jak ja podepcze facet"
        -wiec z mojego "life"u-robimy to na rózne sposoby ale równie po
        chamsku
        tak moje zdanie martolu-nie w oportunizmie do ciebie ale do
        obiegowych opinii..
        pozdro
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka