Dodaj do ulubionych

Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi

03.10.12, 22:49
W ramach tak przez MM ulubionego działania pozytywnego, mam pytanie- czy w McDusi jest coś, co Wam się spodobało?

Jeśli chodzi o mnie to nie mam pojęcia na ile to inwencja własna Autorki, a na ile pisanie 'pod czytelników' i ich wielokrotnie zgłaszane zastrzeżenia co do papierowości nastoletnich bohaterów, ale mam wrażenie że w McDusi poświęcono więcej miejsca hmmm... względem tego, co i owszem ;) A już najbardziej ujęła mnie scena Miągwa-Magda. Miągwa w natchnieniu zachwyca się książkami i zadaje pytanie retoryczne
"czy może istnieć bliższy kontakt z innym człowiekiem niż czytanie tego, co napisał?
- Może - odparła Magdusia z uśmieszkiem, a Ignaś się stropił.
- Może?! powtórzył niepewnie i nagle zapłonęły mu uszy. - Ach tak... no oczywiście. Masz na myśli... ojej. No w gruncie rzeczy...- zaplątał się całkowicie i nieszczęśliwie."

Miągwa się zaplątał a ja zwizualizowawszy sobie sytuację kwiknęłam z uciechy. Mniam :D
Obserwuj wątek
    • lezbobimbo Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 03.10.12, 22:53
      Sori, ale właśnie dostałam galopującej cukrzycy przez twój wpis.

      W ramach pozytywnego działania MM niech się lepiej uda na stadion Lecha, aby kibole potrząsały nią jak szczurem.
      • asia-fb Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 03.10.12, 23:00
        po prostu wychodzę z założenia, że czepiać się można, jeśli jest czego (a jest, nie zaprzeczę), natomiast McDusia nie jest książką aż tak fatalną by ją w czambuł potępić ;)
        A tymczasem na forum w temacie ostatniej powieści mamy naście wątków z pretensjami i jeśli dobrze liczę to dwa z pochwałami. Naprawdę aż tak źle odbieracie McDusię?
        • bupu Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 03.10.12, 23:06
          Pardą, ale książka, adesowana do małoletnich, a promująca przemoc (męsko-damską zwłaszcza) i chamstwo, dla mnie nadaje się tylko do tego, żeby ją pod tramwaj podłożyć. Albo powiesić na takim ślicznym haczyczku. Co niniejszym mówię jako była ofiara przemocowego buca.
          • asia-fb Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 03.10.12, 23:21
            Bupu, ale Ty odbierasz postać Józinka jako wzór cnót propagowany przez MM? bo ja odbieram go właśnie jako niewąskiego buca (i to momentami buca w znaczeniu małopolskim, jeśli wierzyć Szwai na słowo :)) - tylko buc tak zareaguje na całusa, tylko bucowi przejdzie przez myśl ofiarowanie koleżance w ramach gwiazdkowego prezentu używany pendrive utytłany w gumie do żucia (buueeee) itp itd przykłady można mnożyć.
            MM imvho absolutnie nie stawia Jozinka na piedestale, wręcz przeciwnie, jeśli już miałabym ją w tym konkretnym przypadku o smrodek dydaktyczny posądzać to jest to przykład na bohatera negatywnego. Szkoda, bo Józinek w poprzednich tomach dawał się lubić.
            • bupu Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 03.10.12, 23:31
              Tak, tak właśnie go odbieram. Jako postać według autorki pozytywną, co wywołuje we mnie chęć rwania sobie kłaków ze łba.
        • agni_me Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 03.10.12, 23:18
          Przecież większość z nas jej jeszcze nie przeczytała, póki co świetnie się bawimy na forum. Jestem w połowie i żebym dwa dni myślała i dwie noce, często zmieniając konie w porzeczkach, to ulubionej sceny ni widu, ni słychu. Ni pieroga.
      • kosheen4 Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 03.10.12, 23:41
        lezbobimbo napisała:

        > Sori, ale właśnie dostałam galopującej cukrzycy przez twój wpis.

        nonieno, hamulcuj waścina trochę z jadem i trollingiem. przy założeniu że targetem jest gówniażeria trzynastoletnia, to jest w sam raz.

        ...aczkolwiek oczami wyobraźni widzę Kopiec Esmeraldę i jej nowego chłopaka, Romualda Trzepiekońskiego.
        • katia-g Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 14.06.14, 23:09
          Prawdopodobnie od mojego wpisu niejedna forumowiczka dostanie galopującej cukrzycy, a może i wrzodów żołądka, ale:

          1) (i tu dokonam wstydliwego coming-outu) - lubię Łucję. Lubię jej "przemądrzałość", ciekawość świata i grammar nazizm (może dlatego, że sama jestem trochę grammar nazi), a jej monologi mnie bawią (podobnie jak rozmowy z innymi członkami rodziny. O Aztekach i pęcherzach to chyba w McDusi było? Jak dla mnie - bardzo to jeżycjadowe, w dobrym tego słowa znaczeniu).
          2) Lubię też poezję. A Wierzyńskiego (zapewne wstyd się przyznać) do tej pory nie odkryłam. Także przy "W ogromnem, świętem natchnieniu Boga
          Wszystko powstaje z miłości." oczy mi się spociły, a wiersz "Motto" chwycił mnie za gardło, jest perełką, przeczytałam go z tysiąc razy potem i cieszę się, że autorka go wplotła w tekst (tym bardziej, że zrobiła to w związku z poetycką, wrażliwą Natalią, także cała scena jest dla mnie spójna).
      • nikadaw1 Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 03.10.12, 23:43
        ej, ale dlaczego sugerujesz, że autorka popełnia pewne faux pas swoim wątkiem?
    • nikadaw1 Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 03.10.12, 23:14
      boski cytacik :)
    • black-apple Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 03.10.12, 23:36
      Niewinność Ignacego jest zastanawiająca... Mam wizję pierwszej nocy poślubnej, w której Magdusia stanowi jednocześnie kochankę, nauczycielkę i obiekt do ćwiczeń jednocześnie: "A tutaj, mój luby, musisz włożyć swojego małego Słowackiego. I teraz wypchnij bioderka w przód, o tak, dobrze, rób to tak, jakbyś był Kościuszko na koniu. I rączek nie chowamy tylko trzymamy tu, nie tak, mocniej! I nie zatrzymuj się! Wiesz co, wyobraź sobie, że sonet piszesz, dobra?".

      UGH
      • jottka Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 03.10.12, 23:40
        black-apple napisała:

        > Niewinność Ignacego jest zastanawiająca... Mam wizję pierwszej nocy poślubnej, w której Magdusia stanowi jednocześnie kochankę, nauczycielkę i obiekt do ćwiczeń jednocześnie: "A tutaj, mój luby, musisz włożyć swojego małego Słowackiego.


        ja przepraszam, ale słowacki był strasznie mikry w naturze:( znaczy to nieładnie tak od razu ignasiowi imputować...

        • ananke666 Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 03.10.12, 23:46
          We wzroście, we wzroście był mikry. Reszty jego anatomii zdaje się żadna dama nie widziała, albowiem nie współżył w życiu swoim, zadowalając się platonicznymi białymi gołębiami smutku i podejrzanymi uczuciami do matki.*

          *Nie, to nie aluzja na temat kompleksu Edypa.
          • jottka Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 03.10.12, 23:50
            e? no właśnie o to mi chodzi, że malutki był, więc jak ignaś ma się swoim "małym słowackim" posługiwać, to tego. no.
            • ananke666 Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 04.10.12, 00:51
              Drobnym i cienkim w sobie.
          • nikadaw1 Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 03.10.12, 23:55
            zaskoczyłaś mnie, i oto, co znalazłam w odmętach internetu:

            Z czasem znajomość z Charlottą przerodziła się w poważniejsze uczucie. Słowacki dla niej został we Florencji, a swojej matce nagadał głupot o Moszczyńskich, z którymi bardzo się przyjaźnił i z tego powodu odwlekał swój wyjazd do Paryża. Tymczasem księżna Survilliers zachodzi w ciążę (lato 1838) z tajemniczym Polakiem. Wszelkie poszlaki wskazują, że owym Polakiem jest Słowacki.
            Niestety księżna nie przeżyła porodu tak samo jak syn Juliusza, więc poeta nie miał okazji poznać swojej latorośli, ale za ty my mieliśmy okazję poznać Słowackiego od całkiem innej strony.

            Wiecej: www.eioba.pl/a/2scz/slowacki-wielkim-kochasiem-byl#ixzz28H9EIvNi
            • ananke666 Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 04.10.12, 00:52
              Na studiach czytałam jakąś pracę, z której wynikało wedle rozmaitych poszlak, że Słowacki prawdopodobnie do końca życia został czystym chłopięciem. Ale nie podam autora, bo nie pamiętam.
              • meduza7 Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 04.10.12, 00:58
                Mogłaś czytać biografię autorstwa nie pamiętam kogo, pod tytułem SzatAnioł. Autor na samym wstępie postawił tę rewolucyjną tezę, że możliwe jest, że Słowacki nigdy nie współżył... Przeczytałam i pomyślałam sobie: no i co?
                W tejże biografii autor udowadniał, że S. z dużym prawdopodobieństwem miał romans z jakimś malarzem, bo... nic o tym romansie nie wiadomo, a już zwłaszcza nie ma o nim wzmianki w listach do matki.
                • ginny22 Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 04.10.12, 12:18
                  Oraz że miał z Krasińskim romans w Rzymie :P
                • iwoniaw Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 04.10.12, 12:56
                  CytatW tejże biografii autor udowadniał, że S. z dużym prawdopodobieństwem miał roma
                  > ns z jakimś malarzem, bo... nic o tym romansie nie wiadomo, a już zwłaszcza nie
                  > ma o nim wzmianki w listach do matki.


                  To jest tak dobre, jak fakt, że najlepszym dowodem jest fakt, iż wszystkie dowody zniszczono, więc nie ma dowodu, nieprawdaż? :-D

                  Mnie się w McD podobają:
                  - Janicka, rokująca na przyszłość w dodatku (nie wiem wszakże, czy powinnam pisać głośno, bo jak Autorka przeczyta, to ją szminką i stringami z brokatem zamorduje jeszcze...)
                  - Realniejsze podejście rodziny do fisiów starego Ignaca (tzn. uprzejmie mu przytakują, ale swoje wiedzą i na kolana przed pomysłem każdym nie padają, a nawet na stronie oczy wznoszą do nieba)
                  - Przedstawienie Gaby bardziej ludzkiej, niemile zaskoczonej, że mały synuś dorasta i nie trzyma się spódnicy mamusinej z zapałem dwulatka
                  • jamniczysko Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 04.10.12, 13:29
                    Lubię Naszpana, bo MM napisała o nim na tyle niewiele, że go żadnym wąsem ni Kabanosem nie zabiła. Lubię, bo zakochał się w Laurze, a ja lubię dorosłą Laurę. I za tekst o dziecku i sarnie też go lubię.

                    I lubię wizję Pana Gruszki w garniturze, i lubię, że MM mi jej nie popsuła żadnym obrazkiem (wizerunek Pana Gruszki ze "Sprężyny" bardzo się dla mnie bowiem podobie).
                    • chomiczkami Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 05.10.12, 11:30
                      Ja w ogóle lubię Naszpana :) jest w dechę.
                      • rannie.kirsted Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 06.11.12, 22:47
                        w dechę od szaletu
                        • nabakier Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 07.11.12, 13:08
                          Od żadnego szaletu. Naszpan jest wyczuty facet. Bardzo takich lubię. Naszpan jest eliptyczny (nie-epileptyczny) - to podział Marka Bieńczyka, który sam jest bardzo naszpanowy. Macho won!
                • ananke666 Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 05.10.12, 10:51
                  Nie, pierwszy raz słyszę o jakimś szataniele.
    • modrooczka Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 04.10.12, 13:51
      Mnie się podobało, że Natalia dalej robi "grząskie" ciasta bez smaku. Jakby jeszcze ona została boginką kuchenną to bym się powiesiła.
      • sowca Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 04.10.12, 21:35
        - scena z makaronem. Po prostu mnie rozbawiła :)
        - Ignaś naprawdę robi się całkiem strawny, ludzki, normalny
        - Janicka, dobrze rokująca na przyszłość, jak już napisał ktoś wyżej

        Jeszcze nie skończyłam czytać, dojechałam do sceny udaru Pyziaka, może coś jeszcze wynajdę... chociaż wątpię, niestety.
      • nabakier Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 07.11.12, 20:32
        Mnie też się to podobało. Nutria jest niedojda w takich sprawach, i niech tak zostanie :-)
    • asia-fb Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 04.10.12, 23:02
      przypomniało mi się - Magda to pierwsza od lat nastoletnia bohaterka z w miarę współczesną fryzurą. Na uroczo podgolone karczki patrzeć już nie mogę ;)

      I jak generalnie za Żeromskim Bernardem nie przepadam, tak "istota o silnych walorowo brwiach" misię, przez moment zapachniało BBB.
      • jamniczysko Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 05.10.12, 09:10
        Ale już kilkakrotne a przedowcipne: "Chłopcze z uszami" zapachniało bardziej oborą.
      • chomiczkami Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 05.10.12, 11:31
        A kto w ostatnim dwudziestoleciu miał podgolony karczek (prócz mnie)?
        • nabakier Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 07.11.12, 13:04
          Ja, ba- mam nawet teraz :-)
      • kkokos Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 06.11.12, 19:05
        Magda to pierwsza od lat nastoletnia bohaterka z w miarę
        > współczesną fryzurą.

        zgadza się - "w miarę". bo modna to się ta fryzura zrobiła po "zakręconej" reni jusis. a to był rok 1998. czyli 10 lat wcześniej :)
        • nabakier Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 07.11.12, 14:58
          O, kręcone to nie, proste z podgolonym karczkiem- z tyłu krótsze, z przodu półdługie (coś jak Bebe).
          • chomiczkami Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 08.11.12, 09:25
            To prawie jak ja :) a jestem niewiele starsza od McDusi (dwa lata bodaj). Nie mam makaroników na głowie i nie znam nikogo, kto by miał - ale jest to fajna fryzura, właśnie taka w stylu Jusis.

            Tyle że ja mam fryz raczej puchaty, z podgolonym karkiem i dzielną grzywką piętrzącą się nad brwiami. I subtelne podgolenie trzeba powtarzać co miesiąc, inaczej nie wygląda :(
    • agawa79 Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 05.10.12, 09:21
      Podobało mi się zielone menu na bal finansistów.
      Ale mój ulubiony fragment to ten, w którym Ignacy Grzegorz Stryba (:p) mówi o tym, że czytanie książki jest jak obcowanie z pisarzem, jego światem i myślami (dokładną cytatę dostarczę później). Bo to właściwie jest odpowiedź na bolesne "Dlaczego???", które się wyrywało z piersi podczas lektury (nawiasem mówiąc, ciągle niedokończonej).
      • mkw98 Zielone menu : ) n/txt 05.10.12, 09:39
    • retro-story Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 06.11.12, 00:21
      Przeczytałam Opus. Zanim wypiszę irytacje (oj, dużo), to skrobnę o rzeczach znośnych.

      - Ignacy Grzegorz - dziwadło, ale i tak chyba obecnie najnormalniejszy mieszkaniec kołchozu na Roosevelta.
      - Podoba mi się rysunek Gabzina z Nogami (strona 17 bodajże).
      - Ładny jest opis przygotowań świątecznych (tych zabawek na choinkę zwłąszcza).
      - Zielone menu Bernarda.
      - "W Chinach się wiesza". Niby kłódki na moście, ale zapachniało czarnym humorem.
      - Utemperowany Ignacy.

      I to by chyba było na tyle.
      • la.spinka Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 06.11.12, 09:41
        Ja lubię scenę z waleniem głową w blat.
        :)

        "W Chinach się wiesza" też jest dobre!
    • j_a_ch Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 06.11.12, 11:23
      Mnie się tam nic nie podobało i to jest straszne bo do tej pory byłam z tej frakcji wyrozumiałej wobec autorki, a teraz mi przeszło. No dobra, monolog Gruszki z jego wtrętami pani Strybowa/ pani Borejkowa był fajny, a Gruszka jedyną nie papierową postacią mi się wydał. MM zawsze wychodziły opisy takich prawdziwków. Może jeszcze Hajduk i "Tygrysy" ale na tym koniec.
      Nie kupuję unormalnionych Borejków bo wietrzę w tym pewien podstęp...Wszyscy lubili Pałysów a na Borejki furczeli to myk-myk, zrobimy zamiankę i do walki ideologiczno - umoralniającej wystawimy oddział Pałysów, a Borejkom damy trochę luzu i ludzkich cech. Tym bardziej, że końcówka cyklu się zbliża i trzeba ich trochę zrehabilitować, tych ukochanych Borejków.
      Taki zabieg pt. śpieszcie się kochać Borejków, tak szybko odchodzą ;)
    • iwoniaw Janicka i makaron 06.11.12, 12:00
      Janicka jako normalna (w końcu!) nastolatka (czemuż, ach czemuż, nie moglibyśmy mieć znów dobrej powieści z kimś takim jako główną bohaterką?)

      Makaron jako naprawdę dowcipny koncept, z jednej strony kontynuujący tradycję starożytnych bon motów i pogadanek Ignaca, a z drugiej wreszcie dobitnie pokazującym, że dosłowne przerzucanie cytatów (oraz ekstrapolowanie pochwały łoża prostego na niechęć do zmywarki) to - no cóż - tylko przerzucanie cytatów, nie żadna tam mądrość ani nawet niekoniecznie adekwatne przykłady. No ale nie ukrywam, że po koszmarze "polewki" z prawdziwym ukontentowaniem czytam każdą scenę, w której ktoś choć odrobinę hamuje dziadygę Ignacego czy nawet przypadkiem uciera mu nosa.
      • iwoniaw Re: Janicka i makaron 06.11.12, 12:02
        O, widzę że już to pisałam wcześniej - dobrze, że choć to samo :-D
        • klawiatura_zablokowana Re: Janicka i makaron 07.11.12, 16:58
          Ja też lubię scenę z makaronem. Chyba jedyna, która mnie szczerze rozbawiła.
    • vi_san Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 06.11.12, 19:03
      Świetna scena z wiązką makaronu w rękach Józinka. Nareszcie życiowe podejście do [często] bzdurnych sentencji!
      Rewelacyjna [na tle całej reszty] scena, gdy Jurek Hajduk odkrywa, że prof. D. zostawił mu "na pamiątkę" jego własne "Tygrysy" zarekwirowane za czytanie podczas lekcji - jak ze starej Jeżycjady, z melancholią [bo psor jednak nie żyje], ale i z uśmiechem, na prawdę ciepła i "realna".
      Z postaci zaś niestety marginalnie potraktowana Agata Janicka i nieoceniony p. Gruszka.
      • dakota77 Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 06.11.12, 19:09
        Mnie w scenie z Hajdukiem jednak z lekka oburzylo, ze Dmuchawiec oddal mu jego wlasnosc tyle lat pozniej.
        • vi_san Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 07.11.12, 19:24
          A mnie to nie oburzyło. Cała ta scena, ze zmęczonym i rozgoryczonym "Pytonem", jak ze smutkiem siada przy biurku profesora, odpakowuje paczkę i... Nagle, gdy widzi swoje "Tygryski" wraca pamięcią nie tylko do tego chłopaka, którym był, i który zamiast "Nocy i dni" czytał pod ławką broszurki, wraca również pamięcią do tego profesora, jakim był zanim MM uparła się siłą wepchnąć go na cokół pominkowy i odczłowieczyć. Scena jak ze starej Jeżycjady - nostalgiczna, trochę melancholijna, ale jednak z uśmiechem.
          I przecież Hajduk wyjaśnił, czemu prof. nie oddał ich wcześniej - obiecał, że nie odda mu ich do śmierci lub dopóki Jurek nie udowodni, że przeczytał "Noce i dnie". No i nie udowodnił, mimo, że miał na maturze...
        • vi_san Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 07.11.12, 20:34
          Mnie nie oburzyło, przeciez Jurek dokładnie wyjaśnił, dlaczego. Prof rekwirując mu "Tygryski" [za czytanie pod ławką w czasie lekcji] zapowiedział, że nie odda mu ich do śmierci, chyba, że Jurek udowodni, że przeczytał "Noce i Dnie", czyli omawianą lekturę. No i nie udowodnił, nawet mimo, że miał właśnie to na maturze!
          Jak dla mnie - jedna z niewielu w "Mccośtam" "scen - perełek" - bez drętwego dydaktyzmu, bez zbędnego patosu i rozwleczonych łacińskich sentencji, za to z łezką smętku, ale i z uśmiechem, melancholijna i nostalgiczna, ale chociaż w jakimś stopniu przywracająca psora Dmucha takim, jakim był jako nauczyciel, zanim MM uparła się na siłę wepchnąć go na cokół pomnikowy i uczynić świętym.
    • laura_zwana_tygrysem Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 06.11.12, 20:50
      Czytałam McDusię na wyrywki w Empiku, bo od pewnego czasu jestem szlachetnie uboga i nie stać mnie na zakup książki. Czułam się tak jakbym czytała o mamach moich koleżanek albo oglądała przeciągający serial. Jedyna pozytywna rzecz to aparycja McDusi - lubię taki typ urody i wcale nie kojarzy mi się tłuszczem czy frytkami. :)
    • nabakier Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 06.11.12, 22:17
      Ja będę bardzo niepopularna i powiem, że mi się podoba Naszpan. I już. I jeszcze powiem, że to dobra para będzie: Laurka z Naszpanem. Ona jędza, która traci trochę jędzowatość przy delikatnym opiekuńczym facecie. To się sprawdza, obie strony sobie dużo dają. Hehe, skąd ja to znam...

      Ale to nie z książki, ino z mojego widzenia tej sprawy, więc nie wiem, czy się liczy.
      Książka beznadziejna i tylko Janicka się broni.
      • kopiec_esmeralda Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 07.11.12, 07:38
        Ja będę bardzo niepopularna i powiem, że mi się podoba Naszpan.

        ...ale o naszpanu niewiele naprawdę wiemy. Zgoda, ze przystojniak, choć wnosząc z obrazków akurat w typie, który mnie się nie podoba, sentymentalny (u mnie minus), ma władcze predyspozycje i traktuje Laurę przedmiotowo - słynna scena z szorowaniem mydłem makijażu, urządzanie szaletu pod hasłem "masz tu mieć to i to", "zabrał ją do Wilna" - kolejny minus, gruszkowe "pannę latwo urobić" tez było z akceptacją, może cichą, naszpana. Te cechy razem wzięte powodowałyby u mnie mocny dystans do osobnika, który je prezentuje.
        Ale każdy ma inaczej, jestem przekonana, ze autorce naszpan też się podoba :)
        • nabakier Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 07.11.12, 12:49
          Toć napisałam, że to nie z książki, ino z mojego widzenia tej sprawy, więc nie wiem, czy się liczy ;-)

          Napisałam już kiedyś gdzieś tu, dlaczego uważam tę parę za dobrze rokującą i dlaczego nie uważam zachowania Naszpana za władcze. w skrócie: uważam, że Naszpan dobrze "czyta" Tygrysa i rozbraja jej agresję. Ona nie musi przy nim być taka, jaka była przy Borejach. Sama jestem taka jędzą, która mąż uważa za wcielenie wrażliwości, hehe.I coś w tym jest, Nie tylko zresztą ja takie doświadczenie opisałam.
          Bywa bowiem tak, że faceci-wrażliwcy kochają zołzy i ich jako zołzy nie odczytują. Jest jakaś kompatybilność w takich układach- ten rodzaj otwierania ma coś z figury idealnego ojca. Bywa tak, że są to spełnione związki właśnie ze względu na aspekt opiekuńczości ze strony faceta, z reguły starszego, jeśli odpowiada on zarówno figurze realnego ojca, z ktorym kobietą miała wyjątkowo udaną relację (ja takiego miałam, i mój wrażliwy i delikatny mąż to skóra zdarta z mojego ojca), może to być także ojciec wyobrażony, jak i idealnego partnera (ów znany trójkąt: ja-on/ona-partner idealny). To się naprawdę sprawdza. I tego się tutaj dopatruję, jako beneficjentka takiego związku. Oczywiście to może być naddanie, ale czemu nie? :D
          • nabakier Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 07.11.12, 13:13
            Ps. Zołzy sie nie da urobić, zołzę da się oswoić/rozbroić. To znacząca różnica. Bo zołza zawsze ma na podorędziu swoją zołzowatość, i jak tylko zołza poczuje urabianie, to niech święci pańscy mają pod opieką próbującego urabiać :D
            • teano1 Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 07.11.12, 18:52
              Bardzo mi się podoba, Nabakier, co napisałaś o zołzach. Chyba w sedno trafiłaś. :) Zwłaszcza o tym, że zołzy nie da się urobić, ale oswoić to i owszem.

              Mnie (narażę się wiem) bardzo spodobała się tutaj Ida. Tak jak nie przepadałam za nią w Idzie Sierpniowej, tak tu jestem zachwycona jaka wyszła pełnokrwista, cudownie jędzowata, neurotycznie wybuchowa, zrzędliwa, upierdliwa, prawdziwa bardzo.
              Zwłaszcza to jej rzucenie się na biednego Józinka, wyładowanie na nim złości, a potem szloch rozpaczliwy, gdy dotarło do niej jak okropnie się zachowała.
              Pięknie napisana postać, majstersztyk.

              Po drugie kwiknęłam ze śmiechu, kiedy przeczytałam, że chłopak Kopiec Esmeraldy nazywa się Mrówek. Cudne, ile razy pomyślę, tyle razy się przynajmniej uśmiecham.

              Po trzecie Bernard jako barokowy ozdobnik.

              Po czwarte... muszę jeszcze pomyśleć, czytałam na szybko, za jakiś czas książkę dostanę po raz drugi to przeczytam raz jeszcze.
              Aha - Janicka. I stosunek do prezentów jaki prezentuje Józin - bardzo typowy dla pewnych typów.
              W ogóle portrety bardzo w tym tomie udane.

              Aha i Dmuchawiec jako motyw... nie wiem jak to nazwać, ale ktoś na forum kiedyś napisał, że chciałby taką powieść o Borejkach jako nieobecnych - gdzies wyjechali i ktoś snuje się w ich pustym domu. Autorka dokonała podobnego zabiegu z Dmuchawcem i bardzo IMHO okazał się udany. Taki łącznik "miedzy naszemi a dawnemi laty"

              Generalnie rzecz biorąc - warto było poczekać - literacko o wiele lepiej napisana niż Czarna Polewka i Sprężyna. Czekałam czy mnie coś zirytuje co najmniej tak mocno, jak choćby psy goniące zająca czy schnące w donicach kwiaty i świerk, i na szczęście się nie doczekałam. Może nawet Królowa Śniegu, Laura, trochę się przy Naszpanie dokarmiającym sarenki ucywilizuje i serce jej stopnieje i wypełni się współczuciem do naszych braci mniejszych :)
              • vi_san Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 08.11.12, 07:16
                Mnie, niestety, Ida nie podoba się zupełnie, a zwłaszcza jej uwagi pod adresem Magdy. Ktoś tu zapomniał, jak sam wył i histeryzował, gdy go przezywali "Rudy Kościotrup"? I, o ile nie raziły mnie jej wcześniejsze uwagi o tuszy np. do Pulpy [w końcu to siostra i trochę inna bajka] o tyle takie uwagi do słabo znanej nastolatki goszczącej pod dachem rodziców?! I nikt z "ciepełkich" Borejków nie reaguje? Nie próbuje nawet zmienić tematu? "Niezachwiane centrum Gabon" ma w nosie, że przecież Magda może mieć kompleksy na tle wagi, "kulturalna" Mila ma w nosie, że jej córunia obraża gościa... Wstyd!
                Nie kwiczę ze śmiechu przy żartach z czyichś nazwisk. Mam widać po prostu spaczone poczucie humoru. Znałam kiedyś [chodzili ze mną do klasy i tworzyli parę] Izabelę Wilk i Damiana Zając. Co oni się nasłuchali od takich jak ty dowcipnisiów...
                Bernard jaki jest każdy widzi.
                Laura rozślimaczona i ziewająca "Aaaaaaadaaaaammmmm" jest niestrawna - gdzie się podział Tygrysek, może i ułagodzony przez miłość, ale w końcu ciągle z pazurkami?!
                • kopiec_esmeralda Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 08.11.12, 08:12
                  Co do Idy, to w "Mcdusi" opisana jest dość prawdziwie jako specyficzny typek. A raczej byłaby, gdybym o niej nic nie wiedziała, gdybym poznała ją w tym tomie, to łykam taką histeryczną znerwicowaną babę o manierach przekupy. Ale znamy już ją jako inną, a poza tym pochodzi z nieskazitelnego pod względem manier rodu Borejków, więc jest irytująca i karykaturalna, gdy prezentuje takie zachowania, jak tutaj.
                  Że w rzeczywistości zdarzają się takie pańcie z musztardą, to już inna historia. Uważam, ze opisana jest nieźle, ale w oderwaniu od poprzednich historii, gdyby była wprowadzona tu po raz pierwszy, to byłoby ok.
                  W ogóle jestem zdania, ze MM lepiej wychodzą postaci jednorazowo wprowadzane lub incydentalnie, bo z głównymi bohaterami, prowadzonymi od lat, zwyczajnie sobie nie radzi, są niekonsekwentne i nieprawdziwe.
                  • vi_san Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 08.11.12, 13:39
                    Mądrze prawisz, zapraszam na melisę w niebieskim obtłuczonym kubku.
                    Coś w tym jest, Esmeraldo. A nawet jeśli jej wychodzi [o bohaterach ciągnących się jak markietanka za wojskiem], to tak wynaturzone, że nie wiadomo co. Jakoś uważam za najlepsze te powieści, w których bohaterka pokazana jest RAZ, a potem, ewentualnie pojawia się w epizodach.
                    • klawiatura_zablokowana Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 14.11.12, 01:02
                      Potwierdzacie moją tezę, że MM powinna dawno przestać pisać o Borejkach i wrócić do tego, co jej wychodziło - przedstawiania losów różnych bohaterów, dosyć luźno ze sobą powiązanych.
                • teano1 Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 12.11.12, 23:57
                  vi_san napisała:

                  > Mnie, niestety, Ida nie podoba się zupełnie, a zwłaszcza jej uwagi pod adresem
                  > Magdy. Ktoś tu zapomniał, jak sam wył i histeryzował, gdy go przezywali "Rudy K
                  > ościotrup"?

                  Ida może Ci się nie podobać jako osoba, ale nie zaprzeczysz, że została świetnie napisana.

                  > Nie kwiczę ze śmiechu przy żartach z czyichś nazwisk. Mam widać po prostu spacz
                  > one poczucie humoru.

                  A ja kwiczę. Sama mam dziwne nazwisko, potem sobie z premedytacją znalazłam do pary jeszcze dziwniejsze, lubię takie rzeczy. Powiem szczerze, że miałabym dylemat czy przyjmować nazwisko męża, gdyby było pospolite.

                  Oczywiście nie chodzi mi o żarty złośliwe, poniżające, kiedy ktoś ma na przykład nazwisko "Gówniany" (matka kolegi miała takiego znajomego) albo przekręcanie nazwisk, by utworzyć z nich przezwiska.
                  Ale zestawienia typu Esmeralda Kopiec-Mrówek czy Małgorzata Wierzba-Gruszka są cudne i bronić ich uroku będę jak niepodległości ;)
                  Chociaż oczywiście trzeba mieć zdrowy dystans do własnej osoby, by móc się śmiać z takich rzeczy. :)
                  Mnie to bawi i nie widzę niczego zdrożnego w żartach zarówno z mojego nazwiska, sama z niego czasem żartuję, jak i z cudzych zestawień
                  • lezbobimbo Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 13.11.12, 00:30
                    teano1 napisała:

                    > vi_san napisała:
                    > > Mnie, niestety, Ida nie podoba się zupełnie, a zwłaszcza jej uwagi pod ad
                    > resem > Magdy. Ktoś tu zapomniał, jak sam wył i histeryzował, gdy go przezywali "
                    > Rudy K
                    > > ościotrup"?
                    >
                    > Ida może Ci się nie podobać jako osoba, ale nie zaprzeczysz, że została świetni
                    > e napisana.

                    Ja zaprzeczam. To nie jest świetnie napisanie. Ida produkuje niezrozumiałą mowę nienawiści i uprzedzeń, co nie jest ani śmieszne ani przyjemne do czytania.
                    Tym bardziej jest to szokujące i niezrozumiałe, jak sobie przypomnieć zakompleksione stworzenie Idusię-Szwungszajbę, co Korczakiem chciała się inspirować, zbawiała Lisieckich czytaniem i płukaniem żołądka, ESD nakłaniała do działania, z Paszkietem deliberowała o złu i dobru w dzieciach, podziwiała matkę Borejko za klasę w porównaniu z Lisiecką itd.
                    W porównaniu z koszmarną atrapą Idy w McDusi nawet Lisieccy wydają się dżentelmenami o subtelności fiołków, co nie Teresa?

                    Nie mam najmniejszej ochoty identyfikować się ani z Idą-chamówą penerską, ani z jej ofiarami niestety (i tu leży największe niebezpieczeństwo w tej czytance rzekomo dla młodzieży, nawet ofiarom nie ma się chęci współczuć).
                    Jelitka mi się wywracają na flaki od tego opka i gdy brnęłam przez te wszystkie żenujące sceny, chciałam tylko, aby się skończyły.
                  • vi_san Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 13.11.12, 08:09
                    Ida nie jest świetnie napisana. Może gdyby to nie była Ida, tylko jakiś babon z rynku jeżyckiego można by uznać, że jest "niezła", ale Ida? Przeczytaj sobie chociażby "IS" i późniejsze - z początkowo zakompleksionej małolaty, ale mającej ideały wyrasta owszem, temperamentna, owszem, złośliwa kobieta, ale nie chamica 100%! Jej uwagi o "luziku w pasie" i pouczanie o "wstawaniu od stołu z niedosytem" są po prostu nie na miejscu. A na dodatek Ida pochodzi ponoć z rodziny o wysokiej etyce, morale itd. Gdzie ona ma już nie tą etykę i morale, ale po prostu zwykły zdrowy rozsądek? Rozsądek dorosłej kobiety, która w chamski sposób wytyka nastolatce nadwagę, przy licznych osobach postronnych i czyni to w dodatku w sposób ośmieszający?! Jaki przekaz daje MM zakompleksionym z powodu nadwagi nastolatkom? "I słusznie się martwisz, bo każda obca baba oceni cię jako spasioną świnkę i wyśmieje. A ty dziób w kubeł, bo ona ma rację". Pięknie, po prostu majstersztyk, nieprawdaż? A już wyjątkowo paskudne wydaje mi się, że w tej książce [adresowanej do młodzieży podobno] NIKT w żaden sposób nie broni Madzi! Nikt nie przerywa Idusi jej słowotoku, nie zwraca jej uwagi - więc jej chamstwo ma pełną aprobatę ludzi podobno miłych, kulturalnych i inteligentnych. Zaiste, arcydzieło, scena jak ze snu. Oby się szybko obudzić!
                    A co do nazwisk - to że ty potrafisz śmiać się ze swojego - nie znaczy, że każdy potrafi. I to że nie potrafi nie znaczy, że nie ma poczucia humoru czy dystansu. Poza tym ktoś inny może uznać, że skoro fajnie jest się śmiać ze zbitki Kopiec - Mrówek to równie zabawnie będzie pokpić sobie z nazwiska np. Gówniany, bo w końcu czym to się różni? Poza Twoją opinią?
                    • kopiec_esmeralda Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 13.11.12, 08:21
                      Oczywiście, ze przekaz jest szkodliwy i przykry. Jeśli kogoś z czytelników nowa Ida rozśmieszy i uzna te chamskie zagrywki za bardzo śmieszny przejaw spontaniczności, naturalności i nieskrępowane wybuchy temperamentu bez drobnomieszczańskich ograniczeń, to tym gorzej - bo uzna, ze można, a nawet trzeba bez zahamowań wyrażać swoje opinie na temat wyglądu innych. Bo to takie szczere i zabawne. Zresztą Idy są wśród nas.
                      Kiedyś jakaś mentalna, mało mi znana Ida, podczas wspólnego przyjęcia zagadała do mnie: dlaczego nie jesz tych ciastek, przecież jesteś taka chuda. Już miałam na końcu języka odpowiedź: a dlaczego ty je jesz, będziesz jeszcze grubsza, ale ugryzłam się weń, pewnie na wyrost, bo na Idę trzeba pewnie reagować Idą.
                      A Magdusia była na to zbyt kulturalna, zresztą różnica wieku... Rzeczywiście szkoda, ze nikt z tych empatycznych upoetycznionych Borejów nie zareagował i nie ustawił do pionu Idy, Józina, koszmarnej Łusi.
                      • vi_san Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 13.11.12, 08:53
                        Józin i Łucja mają jeszcze szansę - są młodzi, może ktoś ich kiedyś do porządku przywoła.
                        Ida zaś to o tyle inna bajka, że to już starsza baba, osoba dorosła, z wyższym wykształceniem [medycznym]... Cóż wykształcenie do dobrego wychowania ma się nijak, i dorosłość do kultury osobistej takoż.
                        Łusia to koszmar! I nikt z "empatycznych itd" Borejków nie widzi jej bezczelności, gdy poucza obcego w końcu, dorosłego faceta [Janusza] o błędach gramatycznych! Pomijam już fakt, że Janusz ostatnie 20 lat spędził za granicą, więc może mieć naleciałości, ale gramarnazi jest niestrawna! Gdzie Laura, która w tym samym wieku przeprowadzała wywiady dla "Borejko - station" i liczyła walentynki? Gdzie Nutria, która czytała "Idiotę"?
                        Co do sceny Józef - Magda uważam że jest po prostu źle napisana. I nie dla tego, że brutalność Józefa czy brak reakcji czy inne. Scena jest zła, bo jest nieprawdopodobna z psychologicznego punktu widzenia: blisko osiemnastoletnia panna, przeżywająca zdradę ukochanego [bo zakładamy, że w Patryku BYŁA zakochana naprawdę] ni z gruszki ni z pietruszki rzuca się całować dwa lata młodszego chłopaka, który przez cały wieczór okazuje jej delikatnie mówiąc dezaprobatę? Bo co, masochistka jest? Ewidentnie chłopakowi się nie podoba, to ona specjalnie go pocałuje, bo lubi być odrzucana? Nawet przy założeniu, że Józef by nią nie potrząsnął a odsunął i zwymyślał - lubi słuchać, że jest głupia? Później, w sutejrynnie Pałysów, kiedy zaczyna mu się zwierzać, no to już głupota do kwadratu! Chłopak ewidentnie jej nie lubi, próbę czułości skwitował "potrząsaniem jak szczurem" a ona co? Dalej się do niego pcha? Nie mogła się pozwierzać Gabonowi, albo KOMUKOLWIEK innemu? Nie wyobrażam sobie Gabuni [z KK] rzucającej się całować Waldusia, ani żadnej innej ze starej Jeżycjady w takiej sytuacji. Mało tego, pamiętam cudowną scenę, kiedy Cesia domagając się, by "brodacz" wypuścił ją z ramion, mimo, że zauroczona jego "nieziemskim urokiem" rzuca uwagę o cieknących karpiach! Nie chodzi o to, że dziewczyna nie może wykazać się inicjatywą - bo może - tyko o to, jak i jaką inicjatywą się wykaże! Gdyby Magda spróbowała z Józefem pogadać, w ogóle go poznać, i wtedy poszła "o krok dalej" - mogłabym ją zrozumieć, że sympatię z jego strony odczytała mylnie jako zainteresowanie, ale tu raczej nie dało się "mylnie odczytać" jego zachowania?
                        Józef z obroną swej cnoty przesadził, ok. Ale też i jego wychowanie w tej rodzinie pozostawia wiele do życzenia, bo u Borejków [Pałysów, Strybów] dzieci się nie wychowuje - je się uczy bzdurnych łacińskich sentencji i to właściwie wszystko.
                        • slotna Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 13.11.12, 16:15
                          > Nie wyobrażam sobie Gabuni [z KK] rzucającej się całować Waldus
                          > ia, ani żadnej innej ze starej Jeżycjady w takiej sytuacji.

                          Nie musisz sobie wyobrazac, o Idzie i Klaudiuszu jest wprost napisane ;)
                          • vi_san Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 13.11.12, 16:54
                            Ale Ida i Klaudiusz byli w tym samym wieku! Klaudiusz nie był o dwa lata młodszy od Idusi! I o to mi chodziło - Gaba, będąc normalną 17 - 18 letnią dziweczyną NIE ZWRÓCIŁABY uwagi na Waldusia. Na Klaudiusza zreztą też!
                      • kopiec_esmeralda Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 13.11.12, 09:01
                        Jeszcze dodam, ze wtedy rzeczywiście byłam bardzo chuda i to nie z powodu niejedzenia ciastek, ani Idusiowego odchudzania się, tylko byłam po masywnej operacji i w zagrożeniu nowotworem, wyglądałam źle i czułam się fatalnie i fizycznie, i psychicznie. Teraz takie uwagi przeszłyby bez echa, ale wtedy było mi przykro.
                        • vi_san Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 13.11.12, 09:46
                          A ja znam osobę, która monstrualnie przytyła na skutek ratującej jej życie kuracji hormonalnej. I nie uwierzysz ile się nasłuchała od takich "Iduś": że wieloryb, spaślak, że wzięłaby się za siebie, bo wstyd tak się zapuścić, uwag o "luziku w pasie" czy o "wstawaniu od stołu z niedosytem" nie policzy nikt. Abstrahując od tego, że NIGDZIE poza "życzliwymi" uwagami Idy nie ma słowa o nadwadze Magdy! Jest, że była krąglutka, że zbyt lubiła frytki, ale nie żeby była otyła!
                        • stokrotka2201 Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 12.06.14, 12:06
                          zgadzam się, też to juz gdzieś pisałam że to jak się zachowuje Ida jest karygodne i denerwujące ale chyba najgorszy jest brak reakcji tych idealnych ludzi dookoła. Co to za empatia, co to za kultura skoro nikt nie umie się odezwać i utemperować wariatki. Co do komentarzy na temat czyjegoś wyglądu to niestety, ludzie nie mają klasy ani taktu i tego się nie zmieni, nie pomyślą że może ktoś choruje, najpierw paplają a pozniej myślą, jesli w ogóle. Niektórzy wolą przemilczeć, albo ich zatyka ( jak to bywa często w przypadku gdy kulturalny człowiek spotka się z chamstwem), najlepiej jednak samej pocisnąć i wsadzić jakąś szpilę , niech się nauczy jak to smakuje :)
                    • zla.m Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 13.11.12, 11:49
                      Dziewczyny, ale teano nie napisała, że Ida jest napisana jako świetna. Ona stwierdziła, że jest świetnie napisana - czyli prawdziwie, żywo, prawdopodobnie jako postać - w obrębie danej książki. I to jest racja - zobaczcie ileż emocji ta Ida wzbudza, co więcej - przywołujecie żywe osoby, które są takie jak ona, boicie się, że jej słowa mogą wpłynąć na rzeczywiste nastolatki. Nikt się nie martwi, że pod wpływem Laury szeregi nastolatek zostaną sarenkami - bo Laura napisana jest źle (nieprawdopodobnie, papierowo). A Ida napisana jest dobrze (z tym zastrzeżeniem, że abstrahujemy od cyklu, bo faktycznie nie jest to Ida z KK, IS itp.).

                      To nie oznacza akceptacji dla Idy, jej zachowania itd., to tylko uwaga "warsztatowa". Inna sprawa, że Ida z McD nie jest spójna z wcześniejszą postacią, jeszcze inna - że taka wredna Ida jako postać w książce dla młodzieży powinna zostać skarcona lub "nawrócona", a jej zachowanie potępione.
                      • kopiec_esmeralda Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 13.11.12, 11:55
                        Dokładnie to pisałam we wcześniejszym wpisie :) że jest dobra jako przekupa, ale nie jako kontynuacja Idy wcześniejszej.
                      • vi_san Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 13.11.12, 14:09
                        Otóż mogłabym się z tobą zgodzić, że Ida jest świetnie napisana [WARSZTATOWO], gdyby w Mccośtam pojawił się jakiś komentarz, JAKIKOLWIEK komentarz do jej zachowania! Że było złe, że np. ktoś z rodziny "zastopowałby" Idusię, zwrócił jej uwagę, albo chociaż pokrzepił Magdę dobrym słowem, czy tytułem usprawiedliwienia [może głupiego, ale zawszeć] wyjaśnił: "Ida to ma fioła na puncie diet i zdrowego odżywiania" - na marginesie: jak się ma zdrowe odżywianie do połykania pierogów w całości, tych samych, do których zjedzenia zniechęcało się nastolatkę w imię dbania o jej linię? Ale tu nie ma śladu, raczej wręcz odwrotnie. Czyli wydźwięk tej sceny jest okropny: pulchniejszą [ale wszak nawet nie otyłą, poza głupimi docinkami Idy nie ma śladu o nadwadze Magdy!] nastolatkę można zmieszać z błotem [o ile należy się do ekskluzywnych Borejków], a ona właściwie może tylko wbić oczka w stół i nic... Jakże prawdziwiej by zabrzmiało, gdyby w tej sytuacji np. Mila [bo Gabon jest za święty] rzuciła lekko, ze śmiechem "A ty, rudy kościotrupie, co się obżerasz?"... Albo ktokolwiek inny w jakikolwiek inny sposób powinien przywołać Idę do porządku. Albo sama Ida w naastępnej chwili mogłaby przeprosić Magdę, bo chlapnęła coś głupio, nie przemyślała. Albo chociaż MM mogła zawrzeć tam jakiś komentarz odautorski, że taka uwaga była niestosowna i nie na miejscu.
                        Nie można, moim zdaniem, mówić o "dobrze napisanej postaci", jeśli lekceważy się to, co się samemu wcześniej o tej postaci napisało! Gdyby MM wymyśliła sobie scenę, w której Ignacy Grzegorz np. bierze bez pytana książkę czytaną przez mamę, a Gabunia, gdy się o tym dowiaduje podchodzi i "spuszcza mu manto rzemieniem, kablem czy pasem, bo po co szczeniak rusza co nie jego" - choćby scena była napisana z ogniem, werwą i dynamiką, choćby była "realistyczna" do bólu [pośladków] będzie napisana ŹLE, bo Gaba nie jest osobą reagującą w ten sposób.
                    • anutek115 Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 13.11.12, 12:51
                      vi_san napisała:

                      > Ida nie jest świetnie napisana. Może gdyby to nie była Ida, tylko jakiś babon z
                      > rynku jeżyckiego można by uznać, że jest "niezła", ale Ida? Przeczytaj sobie c
                      > hociażby "IS" i późniejsze - z początkowo zakompleksionej małolaty, ale mającej
                      > ideały wyrasta owszem, temperamentna, owszem, złośliwa kobieta, ale nie chamic
                      > a 100%! Jej uwagi o "luziku w pasie" i pouczanie o "wstawaniu od stołu z niedos
                      > ytem" są po prostu nie na miejscu. A na dodatek Ida pochodzi ponoć z rodziny o
                      > wysokiej etyce, morale itd. Gdzie ona ma już nie tą etykę i morale, ale po pros
                      > tu zwykły zdrowy rozsądek? Rozsądek dorosłej kobiety, która w chamski sposób wy
                      > tyka nastolatce nadwagę, przy licznych osobach postronnych i czyni to w dodatku
                      > w sposób ośmieszający?! Jaki przekaz daje MM zakompleksionym z powodu nadwagi
                      > nastolatkom? "I słusznie się martwisz, bo każda obca baba oceni cię jako spasio
                      > ną świnkę i wyśmieje. A ty dziób w kubeł, bo ona ma rację". Pięknie, po prostu
                      > majstersztyk, nieprawdaż? A już wyjątkowo paskudne wydaje mi się, że w tej ksią
                      > żce [adresowanej do młodzieży podobno] NIKT w żaden sposób nie broni Madzi! Nik
                      > t nie przerywa Idusi jej słowotoku, nie zwraca jej uwagi - więc jej chamstwo ma
                      > pełną aprobatę ludzi podobno miłych, kulturalnych i inteligentnych. Zaiste, ar
                      > cydzieło, scena jak ze snu. Oby się szybko obudzić!
                      > A co do nazwisk - to że ty potrafisz śmiać się ze swojego - nie znaczy, że każd
                      > y potrafi. I to że nie potrafi nie znaczy, że nie ma poczucia humoru czy dystan
                      > su. Poza tym ktoś inny może uznać, że skoro fajnie jest się śmiać ze zbitki Kop
                      > iec - Mrówek to równie zabawnie będzie pokpić sobie z nazwiska np. Gówniany, bo
                      > w końcu czym to się różni? Poza Twoją opinią?

                      Jakkolwiek jest to watek na temat tego, co sie w "McDusi" podoba :))), nie moge nie napisać, że zgadzam się z każdym slowem. Ida w "McDusi" jest chamką, i na to nie ma innego slowa. Napisana to może jest i dobrze, ale jako oderwana od calości postać, jakas dziwaczna ciocia, która się pojawia na święta i nikt jej nie zwraca uwagi, bo gość w dom to wiadomo, ale kazdy sobie mysli, że bardzo, bardzo bedzie dobrze jak ciocia już wyjedzie, a już w ogóle byłoby cudownie, gdyby przyjeżdżała jak najrzadziej.

                      Ale napisać w ten sposób Idę, Borejkówne, nasiąknięta od małego kulturą antyczną i wszelka inną to poslać w świat komunikat "Drogi czytelniku, jeśli w sposob absolutnie chamski zachowują się pozytywni bohaterowi, to nie jest to chamstwo tylko radosna spontaniczność, a jeśli widzisz to inaczej, to TY masz problem". Proszę, moge mieć wg pani MM nawet gigantyczny problem, bo ja nie widzę spontaniczności, tylko czystej wody chamstwo.

                      Żarty z nazwisk są po prostu prostackie, a w wypadku Kopca Mrówek dodatkowo stanowi miłą wisienkę na uroczo ozdobionym torcie nieukrywanej pogardy, jaką autorka darzy Kopców in toto.

                      A w temacie :))).

                      Lubię Janicka i Dziubę, pierwsze od lat całkowicie normalne nastolatki (chociaz Dziuba wydaje mi się zbyt potulnym synem ;)), aż dziw, że się udały, odcinaja się na tle całości, że ho, ho.

                      Rozśmieszyła mnie scena z łamaniem makaronu :)). Li i jedynie.

                      Cytatów, które wejdą do życia rodzinnego - jeden ("Księżyc świecil absencją"), niestety, nie dla urody językowej i finezji on tam wejdzie, o nie.
                      • jottka Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 13.11.12, 13:07
                        no. znaczy zgadzam się z anutkiem:)

                        fałszywe z gruntu jest twierdzenie, że ida jest świetnie napisana, bo "tyle emocji wzbudza". emocje wzbudza przede wszystkim skopanie postaci, czyli pozbawienie jej jakichkolwiek związków ze znaną z poprzednich tomów idą borejko, co powyżej opisała anutek. to jest fundamentalny błąd warsztatowy, li i jedynie.

                        a kolejną falę emocji wzbudza - takoż wyż opisane - skrajne chamstwo postaci jakoby pozytywnej, nieskomentowane w żaden sposób przez autorkę. z warsztatem pisarskim również nie ma to nic wspólnego, bo tym razem idzie o rozziew między wartościami deklarowanymi a ukazywanymi. jakby, powiedzmy, ksiądz boniecki napisał był w felietonie, że na widok nergala "uczułem słuszną ochotę go j..ć przez łeb", to też by wzbudził szalone emocje i też nie z powodu potoczystości swej frazy.

                        e, w ogóle smutne to, idę poczytać horror islandzki..
                      • vi_san Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 13.11.12, 14:29
                        A co mi się podoba napisałam w innym poście!
                        1. Scena z wiązką makaronu w rękach Józefa - doskonałe podsumowanie bzdurnych sentencji utykanych gdzie popadnie.
                        2. Piękna scena z Jurkiem Hajdukiem, który w paczce od prof. D. znajduje swoje dawno już zapomniane "Tygryski" - i na chwilę wraca do tego chłopaka, którym był wtedy i do tego profesora, jakim był Dmuch, zanim MM go wepchnęła na pomnik.
                        Z postaci marginesowo potraktowana Agata Janicka i nieoceniony pan Gruszka.
                  • dakota77 Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 13.11.12, 08:26
                    Smianie sie z wlasnego nazwiska to jednak inne zjawisko niz smianie sie z cudzego?
                    • vi_san Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 13.11.12, 09:40
                      teano1 napisała "Mnie to bawi i nie widzę niczego zdrożnego w żartach zarówno z mojego nazwiska, sama z niego czasem żartuję, jak i z cudzych zestawień" - a to już nie jest śmianie się tylko z własnego nazwiska ale z cudzych również. Miałam kiedyś znajomą, która nazywała się Genowefa Gemba. Sama często żartowała ze swojego nazwiska i jego zbitki z imieniem. Jednak nigdy nie pozwalała sobie na żarty z CZYJEGOŚ nazwiska. Powtarzała bowiem, że "ja nie ma kompleksów, "Gembę" noszę całe życie, ale kogoś może boleć drwina z jego miana". I nie teano oceniać, czy z takiego nazwiska można żartować, a z innego już nie ["Oczywiście nie chodzi mi o żarty złośliwe, poniżające, kiedy ktoś ma na przykład nazwisko "Gówniany"]. Bo też coś, co jej zdaniem jest cudne i urocze, przez kogoś innego może zostać odebrane jako chamskie i grubiańskie - vide postawa Idy - teano twierdzi, że to świetnie napisana postać, a moim zdaniem nie tylko potworny chamski babiszon, ale tez postać z gruntu zła zwłaszcza w powieści dla młodzieży].
                      • ginestra Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 13.11.12, 10:19
                        Zgadzam się z Vi_san i z osobami, które mówią, że śmianie się z czyichś nazwisk jest słabe, niezależnie od tego jaki ma się stosunek do własnego nazwiska.

                        Teano1 napisała (w nawiązaniu do śmieszności nazwiska Kopiec-Mrówek):
                        "A ja kwiczę. Sama mam dziwne nazwisko, potem sobie z premedytacją znalazłam do pary jeszcze dziwniejsze, lubię takie rzeczy."

                        Z całym szacunkiem, ale w linkach pod wpisem Teano1, które sama wkleiła, są informacje o Teano1 jako o osobie i o jej "pisarskiej karierze" i są podane te nazwiska (czyli sama je podaje na forum).

                        I jeżeli o mnie chodzi, to nie widzę w tych nazwiskach ani niczego dziwnego ani ciekawego. Zdumiewa mnie, że można chwalić się tym, że ma się takie "dziwne nazwiska", kiedy one w ogóle nie są dziwne i nie wymagają żadnego "dystansu do siebie", żeby cokolwiek z nimi robić typu umieć się z nich śmiać czy w ogóle je nosić czy być przygotowanym na komentarze innych ludzi. Nazwiska jak nazwiska. (Na ten cały wpis, aż chciałoby się powiedzieć: WTF?)

                        Widać z tego chyba, że odbiór nazwisk (własnych oraz innych osób) jest sprawą bardzo subiektywną. Subiektywną, a więc też delikatną.

                        A propos, mam po mężu nazwisko, które bardzo lubię, a które denotuje coś istniejącego w realu. Zrezygnowałam na rzecz tego nazwiska ze swojego panieńskiego, które było niby szlacheckie. Po rozwodzie też nie miałam nigdy zamiaru wracać do panieńskiego, w ogóle to dla mnie nonsens, bo mam już tożsamość związaną na stałe z tym moim drugim nazwiskiem, które po prostu kocham, zżyłam się z nim i uważam je za fajne.

                        Mimo mojego bardzo pozytywnego stosunku do własnego nazwiska uważam za prymitywne, chamskie i przykre to, że kiedyś, na tym forum (na szczęście w wątku, który został wkrótce usunięty, bo był jedną wielką kulminacją obelg i wyśmiewania mnie) osoby, które znały mnie z realu czy Facebooka pozwalały sobie na zakamuflowane wyśmiewanie się z mojego nazwiska, włącznie z wklejaniem obrazków z neta, które do niego nawiązywały.

                        Uważam, że świadczy to o tych osobach jak najgorzej. Podobnie jak o wszystkich innych (włącznie z panią Musierowicz i Teano1), które kwiczą z czyjegoś nazwiska. Jest to po prostu bardzo niski poziom kultury osobistej albo wręcz jej kompletny brak, tak uważam.
                        • kopiec_esmeralda Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 13.11.12, 10:35
                          > Zgadzam się z Vi_san i z osobami, które mówią, że śmianie się z czyichś nazwisk
                          > jest słabe, niezależnie od tego jaki ma się stosunek do własnego nazwiska.


                          Szacunek dla nazwisk, jakiekolwiek by były, to jedna z podstawowych cech kindersztuby. Podobnie jak i nie dziwowanie się głośne, nie komentowanie cudzego wyglądu, np. ubioru, czy tuszy. Tego zabrakło w "Mcdusi", Borejkowie nie są zbyt dobrze wychowani, że już nie wspomnę o wielokroć przywoływanej koszmarnej Łusi.
                          I ich manierach przy stole.
                          Tu żadne kiejdańskie cukiernice nie pomogą, słoma wyłazi z cholew, aż się kurzy.
                          • ginestra Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 13.11.12, 12:33
                            kopiec_esmeralda napisał(a):

                            >
                            > Szacunek dla nazwisk, jakiekolwiek by były, to jedna z podstawowych cech kinder
                            > sztuby. Podobnie jak i nie dziwowanie się głośne, nie komentowanie cudzego wygl
                            > ądu, np. ubioru, czy tuszy. Tego zabrakło w "Mcdusi", Borejkowie nie są zbyt do
                            > brze wychowani, że już nie wspomnę o wielokroć przywoływanej koszmarnej Łusi.
                            > I ich manierach przy stole.
                            > Tu żadne kiejdańskie cukiernice nie pomogą, słoma wyłazi z cholew, aż się kurzy
                            > .

                            Zgadzam się z tym postem i też z przedpiścami, którzy pisali o chamstwie Idy i o braku konsekwencji w prowadzeniu tej postaci.

                            Jeszcze chciałam dodać, że nie wierzę w nazwisko "Gówniany".
                            • vi_san Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 13.11.12, 14:15
                              Nazwiska "Gówniany" nie znam, ale ze słyszenia [znajomy cioci ze szkoły] znam nazwisko "Perdupiński", a do mojego liceum chodziła dziewczyna o nazwisku "Siepuszcza". No i jeszcze miała nieszczęście, że "pomysłowi" rodzice dali jej imię "Afra". Oczywiście większość "miłych" kolegów natychmiast przechrzciła ją na "Afro - dziwkę". Wiem, że przed maturą zmieniła [urzędowo] imię i nazwisko, właśnie dzięki "dowcipnisiom". Ale życie w szkole miała ciężkie...
                              • emae Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 13.11.12, 16:35
                                vi_san napisała:

                                > No i jeszcze miała nieszczęście, że "pomysłowi" rodzice dali jej imię "
                                > Afra".

                                Jest takie imię???
                                Straszne... Zresztą z takim nazwiskiem nawet Ania czy Kasia miałyby przechlapane.
                                • vi_san Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 13.11.12, 16:57
                                  Jest takie imię. I ponoć nawet jest taka święta, więc można dac normalnie, na chrzcie jako patronkę!
                                  A nazwisko Afry [które zresztą zmieniła] jest właśnie przykładem, że z nazwisk nie ma się co śmiać - jakie są, takie są. A tym, którzy wołali za wspomnianą powyżej moją znajomą "Afro Dziwka" też się to pewnie wydawało super śmieszne, tak jak coponiektórym zbitka "Kopiec - Mrówek".
                                  • croyance Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 28.11.12, 12:30
                                    Mnie sie 'Afra' bardzo podoba, piekne imie.
                          • stokrotka2201 Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 12.06.14, 12:11
                            dokładnie :) nie pomogą cytaty, przeczytanie tysiąca książek i dyplomy, trzeba mieć po prostu kulturę. A oni mają ją wybiórczo, gdyby moja siostra cisnęła jakiejś dziewczynie w ten sposób to na pewno usłyszałaby co nie co i to przy wszystkich. A tu nic, zero reakcji czyli pokazywanie młodym że co.. że tak można? oj słabo. Co do nazwisk tez uważam że to po prostu kwestia taktu, w życiu nie śmiałam się z żadnego nazwiska, bo ja moge mieć dystans ale ten ktoś go moze nie mieć, albo może mieć za soba niefajne przeżycia z nim związane.
                        • teano1 Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 16.11.12, 00:14
                          Ginestro, widzę, że znowu dorabiasz mi gębę.
                          Rozumiem, że Ciebie moje nazwisko/nazwiska mogą nie śmieszyć i być może na kopy spotykasz osoby noszące właśnie takie, jak moje, być może tam, gdzie mieszkasz, co druga osoba tak się nazywa.
                          Ja jednak wychowałam się w mieście, gdzie z moim nazwiskiem byłam jedyna (nie licząc rodziców) i nie raz dochodziło do zabawnych sytuacji. Przyzwyczaiłam się do przekręcania i mylenia.
                          Nigdzie też nie napisałam, że śmieję się z osoby o dziwnym nazwisku, bawią mnie raczej same zestawienia. No cóż, widać mam spaczony gust.
                          Nigdy nikomu nie dokuczałam z powodu jego nazwiska czy imienia, a trochę już lat żyję na tym świecie. Zawsze jednak lubiłam kalambury, oraz niezwykłości typu Owidiusz Łopata (nie znam osobiście żadnego) albo wspomniana Wierzba-Gruszka (jedną znam, nie dokładnie to nazwisko, ale ten typ zestawu). Uważam je za zabawne i urocze.
                          A teraz możesz mnie nazwać osobą o kompletnym braku kultury osobistej, jeśli Ci to sprawi przyjemność. Ludzie mają różne rozrywki, jedni lubią kalambury, a inni dorabianie gęby.
                          • teano1 Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 16.11.12, 00:42
                            teano1 napisała:


                            > Nigdy nikomu nie dokuczałam z powodu jego nazwiska czy imienia, a trochę już lat żyję
                            > na tym świecie.

                            Muszę jednak zmienić kwantyfikator ;) Przypomniało mi się, że w III klasie szkoły podstawowej kolegę, który żartował z mojego nazwiska, obelżywie przezywałam Bolesławem Prusem. Ale to było w obronie własnej, Wysoki Sądzie.
                            (kolega miał nazwisko utworzone od podobnej podstawy słowotwórczej, co autor Anielki)
                            Więcej grzechów w tym temacie nie pamiętam, bum, bum, bum! <bije się w piersi>
                          • laura_zwana_tygrysem Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 16.11.12, 01:44
                            Ginestra się strasznie czepia, aż przykro to czytać. Kiedyś sama nosiłam nazwisko, którego nie lubiłam i które zmieniłam, a jakimś cudem rozumiem to że podłość i szydera nie są sztywno przypisane konkretnym tematom do żartów (ja się nie spotkałam właściwie nigdy z żadnym przytykiem) i wiem, na czym polega urok nietypowych zestawień imion i nazwisk. Znam dziewczynę, która za imię ma nazwę owocu a cudne, szlacheckie, czterosylabowe nazwisko jest pochodną słowa "miód". :) Kopiec Mrówek mnie akurat nie śmieszy, bo to wymuszony żart, ale mam kolegę, który postanowił zmienić swoje nazwisko na "Każdy".
                            • ginestra Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 16.11.12, 09:02
                              Ja tam nie czepiam się i nie dorabiam żadnej gęby.

                              Wystarczy przeczytać uważnie post Teano1, do którego się odnoszę. Nie trzeba nic dorabiać, tam to wszystko po prostu jest (wyznanie o kwiczeniu z nazwiska, wywyższanie się nad ludzi o "pospolitych" nazwiskach i cała reszta).

                              Z mojej strony EOT.
                        • ciotka_scholastyka Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 16.11.12, 13:49
                          > Z całym szacunkiem, ale w linkach pod wpisem Teano1, które sama wkleiła, są inf
                          > ormacje o Teano1 jako o osobie i o jej "pisarskiej karierze"

                          Ten cudzysłów jest co najmniej zastanawiający. Czyżby jakieś żądełko zazdrości, że tobie się nie udało nic wydać?
                          • laura_zwana_tygrysem Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 16.11.12, 14:05
                            Prawdę mówiąc przydługi post ginestry, o tym że nazwisko wcale nie jest takie oryginalne i ten cudzysłów zrobiły na mnie podobne wrażenie...
                          • ginestra Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 16.11.12, 14:15
                            ciotka_scholastyka napisała:

                            >
                            > Ten cudzysłów jest co najmniej zastanawiający. Czyżby jakieś żądełko zazdrości,
                            > że tobie się nie udało nic wydać?

                            A nie, żadne tam żądełko zazdrości. Ja nie zamierzam niczego wydawać i w ogóle mam zupełnie inny zawód.

                            A dlaczego cudzysłów, to nie będę może rozwijać tu tematu. Niech wystarczy to, że po prostu mam duże zastrzeżenia do jakości tych dzieł.
                            • lezbobimbo Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 16.11.12, 14:48
                              Tfu..
                              to, co ginestro tutaj wypisujesz i sugerujesz na temat pracy zawodowej Teano, jest obrzydliwe i o wiele gorsze, niz wysmiewanie sie z nazwisk.
                              Juz ci moderacja zwracala uwage, ze masz tego nie robic a ty znowu? Mam nadzieje, ze te twoje obelgi tym razem wyleca bez dwoch zdan.

                              Jesli tak bardzo nienawidzisz czy zawiscisz Teano, to sobie ja wygas albo obrazaj ja w prywatnych mejlach, ale nie ponizaj jej dzieł za kazdym razem, kiedy ona nie zgadza z twoimi postami.
                              • ginestra Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 16.11.12, 15:56
                                lezbobimbo napisała:

                                > Tfu..
                                > to, co ginestro tutaj wypisujesz i sugerujesz na temat pracy zawodowej Teano, j
                                > est obrzydliwe i o wiele gorsze, niz wysmiewanie sie z nazwisk.
                                > Juz ci moderacja zwracala uwage, ze masz tego nie robic a ty znowu? Mam nadziej
                                > e, ze te twoje obelgi tym razem wyleca bez dwoch zdan.
                                >
                                > Jesli tak bardzo nienawidzisz czy zawiscisz Teano, to sobie ja wygas albo obraz
                                > aj ja w prywatnych mejlach, ale nie ponizaj jej dzieł za kazdym razem, kiedy on
                                > a nie zgadza z twoimi postami.
                                >

                                1. Pierwsze słyszę o jakichś prośbach moderacji do mnie na ten temat.

                                2. Nadinterpretujesz - wzięcie słowa "kariera pisarska" w cudzysłów to nie żadna nienawiść ani zawiść ani nic z tych rzeczy.

                                Po prostu mam o tej twórczości nienajlepsze zdanie, co m.in. merytorycznie uzasadniłam w innym wątku (w offtopiku). Nie mam zamiaru tutaj tego powtarzać, bo tematem tej rozmowy są nazwiska, a nie twórczość forumowiczki.

                                3. Pilnuj lepiej siebie i swojego zachowania. :)

                                4. Temat uważam za zamknięty, więc jeżeli ktoś chce mnie jeszcze wywoływać, to niech sobie wywołuje na zdrowie.
              • emae Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 09.11.12, 11:37
                teano1 napisała:

                > Mnie (narażę się wiem) bardzo spodobała się tutaj Ida. Tak jak nie przepadałam
                > za nią w Idzie Sierpniowej, tak tu jestem zachwycona jaka wyszła pełnokrwista,
                > cudownie jędzowata, neurotycznie wybuchowa, zrzędliwa, upierdliwa, prawdziwa ba
                > rdzo.
                > Zwłaszcza to jej rzucenie się na biednego Józinka, wyładowanie na nim złości, a
                > potem szloch rozpaczliwy, gdy dotarło do niej jak okropnie się zachowała.
                > Pięknie napisana postać, majstersztyk.
                >
                (...) (Forum nie pozwala zacytować całości posta, a ja chciałam się odnieść do całości)

                Bardzo mi się podoba to, co napisałaś, Teano. Mimo że moje zdanie na temat "McDusi" jest zupełnie inne :) Ale traktuję Twoją wypowiedź jako przykład, że ta książka może się jednak podobać i nie trzeba być zaślepioną piszczącą nastolatką, żeby ją docenić.
      • nabakier Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 07.11.12, 14:59
        Ach, i pan Gruszka.
        • kajaanna Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 07.11.12, 18:25
          > Ach, i pan Gruszka.

          I panny Kopcówny, które robią to, co lubią i na czym się znają, czyli otwierają swoje solaria, zakłady fryzjerskie i fitness-cluby, a nie terroryzują kochanej rodzinki, że po astrofizyce będą smażyć kurczaki i pucować podłogi ścierką na kolanach. I gdzie na takie dictum Rodzinka wysupłuje zaskórniaki i każe budować domek.
          ***
          Khm... tyle że pomysł na karierę Kopcówien jest w naszym wątku "Trzeci plan..."
    • zla.m Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 08.11.12, 12:34
      Ubawiłam się przy tej uwadze Ignaca:

      "Nieroztropna młódź wydaje ostatnie tysiące na petardy
      oraz sztuczne ognie, żeby nimi błysnąć o północy, po czym już na godzinę przed terminem
      nie wytrzymuje i odpala, co tam ma w zapasie. To musi mieć jakiś związek z hormonami.
      "

      No dobra, mam nieczyste myśli. Ale któż wspomniał o hormonach, któż?
    • akniwlam Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 09.11.12, 10:32
      Janicka mi się spodobała i scena, jaką sobie wyobraziłam na wieść, że to dzielne i miłe dziewczę trenuje dżudo: jakby ją Józin spróbował wytargać za fraki, jak Magdę, to by mu spuściła łomot!Janicka to może być prawdziwy kwiat kalafiora, postać z potencjałem.
      I książki Dmuchawca dla dawnych uczniów mi się podobają.
      I Gruszka.
      I fakt, że Janusz jednak przyjeżdża na ślub Laury, chociaż cała reszta mniej.
      I Józin z kabelkiem w kieszeni garniaka.
      I jak Ignacy z Milą w rozmowie martwią się rywalizacją między Józinem a Ignasiem, ale pocieszają, że w razie czego, chłopcy się będą wspierać (wreszcie ktoś zauważył, że te ciągłe przepychanki są jakieś niezdrowe).
      I tort. MM moogła sobie spokojnie darować zagubioną suknię, ale zielony tort jest świetny.
    • kopiec_esmeralda Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 09.11.12, 10:47
      O, widzę, ze można pobrać, przyda się może do cytowania :)
      chomikuj.pl/Lewanna/EBOOKI+NOWE/Dla+panienek/Musierowicz+Ma*c5*82gorzata+-+McDusia,2014947304.doc
      • piotr7777 odnośnie Idy i żartów z nazwisk to uważam, 13.11.12, 18:38
        ...że
        1. Ida jest akurat dość spójnie napisaną postacią. Nie tak dawno w archiwalnym wątku pisano, że jest ona bezpośrednia, potrafi walić prawdę prosto z mostu, obcy jest jej legendarny borejkowski takt etc. To w końcu Ida jako jedyna wprost mówi Gabrieli o odejściu Pyziaka, ostro dogryza Patrycji, Laura czuje przed nią respekt. Także jej teksty do Magdy są akurat dla tej osoby typowe, typowy jest też brak reakcji rodziny, która po prostu taką Idę zna.
        Owszem, gdyby faktycznie Borejkowie byli tak wrażliwi jak przedstawia ich autorka powinni zdać sobie sprawę z tego, że odzywki Idy, które dla nich są codziennością, obcą osobę jaką jest Magda mogą zranić. Zatem teza o wrażliwości i empatii Borejków jest wątpliwa. Ale to ich portret a nie Idy jest niespójny. M. M. ani razu - przynajmniej w tych nowych książkach - nie określa Idy jako osoby miłej, taktownej czy serdecznej.
        Poza tym i owszem - teksty o luziku w pasie mogą zaboleć młodą i wrażliwą osobę, ale są takie panie, które potrafią niby to serdecznie przygadać. I im się wydaje, że nie ma w tym nic złego.
        Gdyby Ida była taką szczerą do bólu kobietą o złotym sercu to by się broniła. Kompromitują jej nie tyle odzywki do Magdy ile fakt, że ewidentnie tejże Magdy nie znosi nie mając konkretnych powodów. A nawet w sytuacji gdy powinna żywić wobec niej dług wdzięcznoścci za ogarnięcie sytuacji w suterenie.
        2. Są osoby, które wręcz same żartują z własnego nazwiska albo tworzą na jego podstawie różne kalambury, choćby dla celów marketingowych. Są takie, które są na tym punkcie przeczulone. Jeśli przyjmiemy zasadę, że każdy jest dysponentem swego nazwiska i on decyduje czy może stać się przedmiotem zabawnych skojarzeń czy nie - to chyba będzie najlepiej.
        • teano1 Re: odnośnie Idy i żartów z nazwisk to uważam, 16.11.12, 00:28
          piotr7777 napisał:
          > 1. Ida jest akurat dość spójnie napisaną postacią.(...)
          > 2. Są osoby, które wręcz same żartują z własnego nazwiska albo tworzą na jego p
          > odstawie różne kalambury, choćby dla celów marketingowych. Są takie, które są n
          > a tym punkcie przeczulone. Jeśli przyjmiemy zasadę, że każdy jest dysponentem s
          > wego nazwiska i on decyduje czy może stać się przedmiotem zabawnych skojarzeń c
          > zy nie - to chyba będzie najlepiej.

          Mogę się podpisać pod całym Twoim postem, Piotrze. Precyzyjnie a w sedno :)

          Dodam tylko, że Esmeralda Kopiec Mrówek jest postacią z gruntu fikcyjną a więc dyskusja i zabawa jej nazwiskiem (potencjalnym, bo nie wiadomo czy wstąpi w związek małżeński z panem Mrówkiem) jest czysto akademicka i językowa.

          Nie można z faktu wprowadzenia tej postaci do McDusi wyciągać wniosków, że MM ma zwyczaj naśmiewać się z cudzych nazwisk lub czynić się dysponentką nazwisk konkretnych osób :)

          Myślę, że jest to oczywiste, ale może dobrze, by ktoś to powiedział expressis verbis. :)
          • ginestra Re: odnośnie Idy i żartów z nazwisk to uważam, 16.11.12, 09:08
            teano1 napisała:


            > Nie można z faktu wprowadzenia tej postaci do McDusi wyciągać wniosków, że MM m
            > a zwyczaj naśmiewać się z cudzych nazwisk lub czynić się dysponentką nazwisk ko
            > nkretnych osób :)
            >

            Ależ można wyciągać taki wniosek, bo naśmiewa się, tyle że na kartach książki i o to chodzi.

            Czy w realu "ma zwyczaj naśmiewać się" z nazwisk to chyba nikogo z czytelników nie interesuje (i nie jest to przedmiotem tej dyskusji), ale w książce dała o sobie pod tym względem po prostu jak najgorsze świadectwo.
          • jottka Re: odnośnie Idy i żartów z nazwisk to uważam, 16.11.12, 10:24
            teano1 napisała:
            > Dodam tylko, że Esmeralda Kopiec Mrówek jest postacią z gruntu fikcyjną a więc
            > dyskusja i zabawa jej nazwiskiem (potencjalnym, bo nie wiadomo czy wstąpi w związek małżeński z panem Mrówkiem) jest czysto akademicka i językowa.
            >
            > Nie można z faktu wprowadzenia tej postaci do McDusi wyciągać wniosków, że MM ma zwyczaj naśmiewać się z cudzych nazwisk lub czynić się dysponentką nazwisk konkretnych osób :)

            > Myślę, że jest to oczywiste


            twoja konkluzja mogłaby być ewentualnie oczywista jedynie co do faktu, że z naśmiewania się z nazwiska postaci książkowej nie należy wyciągać wniosku, że autorka czyni to z upodobaniem w realu, ale i to jest dyskusyjne.

            natomiast nie masz racji twierdząc, że ze zbitki kopiec-mrówek możemy zaśmiewać się do woli, bo to tylko "postać z gruntu fikcyjna". nie możemy, gdyż książki pani mm aspirują do bycia wzorcotwórczymi bądź wręcz są za takie uważane (dowodów od metra w sąsiednim wątku o recenzjach).

            nie da się oderwać tych kpinek od kontekstu, a jest nim powieść edukacyjna dla młodzieży, który to gatunek wymusza pewne normy. między innymi taką, że jawnie promuje lub piętnuje wybrane zachowania. jeśli więc dowcip z nazwiska nie jest nigdzie określony jako niewłaściwy (czy mogący sprawić przykrość osobie je noszącej), to młody czytelnik ma prawo wysnuć wniosek, że może tak postąpić w życiu rzeczywistym, gdyż przecież to tylko wesoła zabawa, sama pani mm tak robi!

            do tego jeszcze dowcip odnazwiskowy odnosi się do postaci, która jest już nacechowana jako "ta gorsza" (pretensjonalna, śmieszna, nie nasza itp.) i w tym połączeniu całość wydaje mi się dość paskudna. w każdym razie czemuś mnie to nie bawi.
            • teano1 Re: odnośnie Idy i żartów z nazwisk to uważam, 16.11.12, 11:57
              jottka napisała:

              > nie da się oderwać tych kpinek od kontekstu, a jest nim powieść edukacyjna dla
              > młodzieży, który to gatunek wymusza pewne normy. między innymi taką, że jawnie
              > promuje lub piętnuje wybrane zachowania. jeśli więc dowcip z nazwiska nie jest
              > nigdzie określony jako niewłaściwy (czy mogący sprawić przykrość osobie je nosz
              > ącej), to młody czytelnik ma prawo wysnuć wniosek, że może tak postąpić w życiu
              > rzeczywistym, gdyż przecież to tylko wesoła zabawa, sama pani mm tak robi!

              Nie masz wrażenia, że się odrobinę zagalopowałaś i dyskutujesz sama ze sobą? Gdyby w McDusi Laura zaczęła dokuczać Esmeraldzie z powodu nazwiska, rzeczywiście byłoby to niedopuszczalne (chyba że scena zostałaby napisana właśnie w celu napiętnowania takiego zachowania, jako niewłaściwe). Natomiast (cyt. z pamięci) Laura po prostu między jedną czynnością a drugą, rzuca mimochodem, że spotkała koleżankę, że to i tamto i że koleżanka ma dylemat czy wiązać się z chłopakiem, ponieważ on nosi nazwisko Mrówek. I tyle. Laura się nie natrząsa, Borejkowie nie urządzają sobie parady dowcipów, po prostu zabawna scena. Niektórych może nie śmieszyć, innych, na przykład takich, którzy lubią kalambury i dziwne zestawienia, może rozbawić.
              Esmeraldy to w żaden sposób nie dotknęło, nawet jeśli wyjdzie za pana Mrówka (swoją drogą jakie to urocze nazwisko, za każdym razem budzi we mnie ciepłe uczucia i uśmiech na twarzy, kojarzy się z bajkami dla dzieci i kreskówkami) to nie sądzę, by ktokolwiek się z niej natrząsał.
              A już na pewno nie w jej obecności.
              Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie opowiadał podobnych historii (niekoniecznie nazwiskowych) o swoich znajomych, albo zabawnych anegdot z pracy czy szkoły, z udziałem mniej lub bardziej znajomych osób.
              Może anegdot też powinniśmy zakazać, bo to przecież wyśmiewanie się z cudzych gaf?
              "Błogosławieni, którzy potrafią śmiać się z samych siebie, zawsze będą się świetnie bawić"

              Stefan Garczyński wydał nawet prześmieszną książeczkę pt.Gafy i jeśli czytając ją ktoś kwiczy ze śmiechu, to przecież nie śmieje się z konkretnej osoby, nawet jeśli została wymieniona z nazwiska, tylko właśnie z zabawnej gafy.

              C.S.Lewis w "Listach starego diabła do młodego" dzieli ludzi opowiadających wulgarne dowcipy, na dwie grupy (myślę, że ten podział da się zastosować też do innych dowcipów na przykład sytuacyjnych, opartych na gafach, kalamburach czy właśnie śmiesznych sytuacjach związanych z imieniem czy nazwiskiem (co myślisz o Mirze Jaworczakowej i scenie gdy Jacek i Wacek zwracają się do nowego kolegi per "Kracek"? :P)
              Jedna grupa to ludzie którzy opowiadają wulgarne dowcipy ponieważ mają okazję porozmawiać o szeroko rozumianych "świństwach". To ta sama grupa, która będzie przekręcać nazwiska przede wszystkim po to, by komuś dowalić.

              Druga grupa, to ta, która opowiada wulgarny dowcip, ponieważ jest śmieszny, a wulgaryzmu nie da się ominąć, bo dowcip przestałby być smieszny. Ich motywacją jest po prostu rozbawienie towarzystwa.

              Wnioski nasuwają się same, po szczegóły odsyłam do C.S.L.

              Czasem przeraża mnie śmiertelna powaga, zwłaszcza gdy idzie pod rękę z polityczną poprawnością.
              • jottka Re: odnośnie Idy i żartów z nazwisk to uważam, 16.11.12, 12:22
                teano1 napisała:

                > Nie masz wrażenia, że się odrobinę zagalopowałaś

                nie

                > i dyskutujesz sama ze sobą?

                skoro mi odpowiadasz, znaczy, że słusznie uważałam, że dyskutuję z tobą:)


                > Natomiast (cyt. z pamięci) Laura po prostu między jedną czynnością a drugą, rzuca mimochodem, że spotkała koleżankę, że to i tamto i że koleżanka ma dylemat czy wiązać się z chłopakiem, ponieważ on nosi nazwisko Mrówek.


                i nadal jest to wątpliwej jakości dowcip odnazwiskowy uczyniony przez autorkę, w związku z czym moje uwagi pozostają aktualne.


                > Niektórych może nie śmieszyć, innych, na przykład takich, którzy lubią kalambury i dziwne zestawienia, może rozbawić.

                jakby to ująć - rymy częstochowskie też mają swoich zwolenników, ale chodzenie na łatwiznę nigdy nie budzi szerokiego aplauzu.


                > Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie opowiadał podobnych historii (niekoniecznie nazwiskowych)


                chwilkę, bo nie rozumiem - jakie historie są podobne do dowcipów o nazwiskach znajomych?


                > "Błogosławieni, którzy potrafią śmiać się z samych siebie, zawsze będą się świetnie bawić"

                kluczowy tutaj jest zwrot "z samych siebie", gdyby to pani mm w wywiadzie, dajmy na to, rzuciła - ech, czasem to myślę, że jestem taka fusierowicz - ok, nie czepiam się, ale to nie ten przypadek.



                > co myślisz o Mirze Jaworczakowej i scenie gdy Jacek i Wacek zwracają się do nowego kolegi per "Kracek"? :P)

                wyznam, że nie pamiętam zbyt dobrze tego bestsellera, ale - o ile kojarzę - to oni byli święcie przekonani, że kolega ma tak na imię, a słowo "pan" dodał sobie dla wzbudzenia respektu, tak? i po otrzymaniu stosownych wyjaśnień odnosili się już do kolegi prawidłowo? to gdzie tu masz analogię do kopca mrówek? jeśli dobrze zapamiętałam historyjkę z "jacka...", to ona właśnie wyjaśnia, z jaką dbałością należy się odnosić do cudzego miana, jak dziwnie by nie brzmiało, a to jakby zupełnie co innego niż starasz się przekazać.


                > Druga grupa, to ta, która opowiada wulgarny dowcip, ponieważ jest śmieszny, a wulgaryzmu nie da się ominąć, bo dowcip przestałby być smieszny. Ich motywacją jest po prostu rozbawienie towarzystwa.


                że wrócę do nudnej mantry - kontekst się liczy. jeśli będziesz chciała rozbawić sztywne towarzystwo składające się np. z twojego szefa i przybyłych z wizytą do firmy audytorów i opowiesz im prześmieszny dowcip o d..e maryny (bądź - gdyby to byli sami faceci - o jakimś impotencie czy coś w tym stylu), to raczej nie licz na zrozumienie dla swego wyluzowania.



                > Czasem przeraża mnie śmiertelna powaga, zwłaszcza gdy idzie pod rękę z polityczną poprawnością.

                to ja jeszcze poproszę o definicję tego ostatniego pojęcia i jak ono się ma do dowcipkowania z nazwisk:)
                • teano1 Re: odnośnie Idy i żartów z nazwisk to uważam, 16.11.12, 18:12
                  jottka napisała:

                  > teano1 napisała:
                  >
                  > > i dyskutujesz sama ze sobą?
                  >
                  > skoro mi odpowiadasz, znaczy, że słusznie uważałam, że dyskutuję z tobą:)

                  :) :D :D :)
                  Nie, ja się po prostu wcięłam do Waszej dyskusji :)
                  >
                  > > Natomiast (cyt. z pamięci) Laura po prostu między jedną czynnością a drug
                  > ą, rzuca mimochodem, że spotkała koleżankę, że to i tamto i że koleżanka ma dyl
                  > emat czy wiązać się z chłopakiem, ponieważ on nosi nazwisko Mrówek.
                  >
                  >
                  > i nadal jest to wątpliwej jakości dowcip odnazwiskowy uczyniony przez autorkę,
                  > w związku z czym moje uwagi pozostają aktualne.

                  Na zasadzie "de gustibus" - jak najbardziej. Ja też pewnego rodzaju dowcipów nie lubię albo uważam je za wątpliwej jakości.
                  > jakby to ująć - rymy częstochowskie też mają swoich zwolenników, ale chodzenie
                  > na łatwiznę nigdy nie budzi szerokiego aplauzu.

                  To nie jest przytyk ani wyzwanie, ale czy mogłabyś podać przykład kiedy byłby to niewątpliwej jakości dowcip odnazwiskowy? Czy też chodzi o to, że wszystkie żarty z nazwisk uważasz za dowcipy wątpliwej jakości, niezależnie od kontekstu?
                  >
                  > > Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie opowiadał podobnych his
                  > torii (niekoniecznie nazwiskowych)
                  >
                  > chwilkę, bo nie rozumiem - jakie historie są podobne do dowcipów o nazwiskach z
                  > najomych?

                  To chyba ja nie zrozumiałam. Sądziłam, że naganne jest robienie żartów z nazwisk, ponieważ jakoś mogłoby uderzyć w osobę, która je nosi. Ale wtedy naganne byłoby również opowiadanie o śmiesznych sytuacjach, jakich byliśmy świadkami i powtarzanie tych historii dalej.

                  Swoją drogą granica jest bardzo płynna i bardzo delikatna, wszystko zależy kto to mówi, do kogo i w jakich okolicznościach. (Oraz, często, z jaką intencją)
                  > > co myślisz o Mirze Jaworczakowej i scenie gdy Jacek i Wacek zwracają się
                  > do nowego kolegi per "Kracek"? :P)
                  >
                  > wyznam, że nie pamiętam zbyt dobrze tego bestsellera, ale - o ile kojarzę - to
                  > oni byli święcie przekonani, że kolega ma tak na imię, a słowo "pan" dodał sobi
                  > e dla wzbudzenia respektu, tak? i po otrzymaniu stosownych wyjaśnień odnosili s
                  > ię już do kolegi prawidłowo? to gdzie tu masz analogię do kopca mrówek? jeśli d
                  > obrze zapamiętałam historyjkę z "jacka...", to ona właśnie wyjaśnia, z jaką dba
                  > łością należy się odnosić do cudzego miana, jak dziwnie by nie brzmiało, a to j
                  > akby zupełnie co innego niż starasz się przekazać.

                  Chodziło mi o to, że także i tu mamy do czynienia z żartem odnazwiskowym (akurat odimiennym w tym przypadku) i wprawdzie punkt wyjścia i dojścia jest inny, ale przekręcenie zabawne, jak by nie patrzeć :)
                  (Zresztą ciekawa jestem czy M.J. nie wzorowała się tu na cudnej scenie z Makuszyńskiego:
                  - Masz mówić do mnie mości Mościrzecki!!!
                  - Ale dlaczego mam dwukrotnie mościć, mości Rzecki?

                  (odsyłam do całej sceny, to był bodajże "List z tamtego świata".)
                  >
                  > > Druga grupa, to ta, która opowiada wulgarny dowcip, ponieważ jest śmieszn
                  > y, a wulgaryzmu nie da się ominąć, bo dowcip przestałby być smieszny. Ich motyw
                  > acją jest po prostu rozbawienie towarzystwa.
                  >
                  > że wrócę do nudnej mantry - kontekst się liczy. jeśli będziesz chciała rozbawić
                  > sztywne towarzystwo składające się np. z twojego szefa i przybyłych z wizytą d
                  > o firmy audytorów i opowiesz im prześmieszny dowcip o d..e maryny (bądź - gdyby
                  > to byli sami faceci - o jakimś impotencie czy coś w tym stylu), to raczej nie
                  > licz na zrozumienie dla swego wyluzowania.

                  To jest oczywiste :) Zresztą od razu mogę tu przywołać stosowną (i autentyczną) historyjkę kiedy nowy pracownik dla rozładowania atmosfery opowiedział znany dowcip "jak nazwać małżeństwo gdzie żona jest starsza od męża" (antyk wariat) i speszony faktem, że szef się nie śmieje (miał starszą od siebie żonę, zresztą prześliczną i przesympatyczną, z czym się nigdy nie krył, ale nowy pracownik nie miał jeszcze okazji tego wiedzieć) próbował opowiedzieć kolejny dowcip, tym razem o rozwodnikach.
                  Nie muszę chyba dodawać, że szef był rozwodnikiem, o czym każdy w zakładzie... itd

                  >
                  > > Czasem przeraża mnie śmiertelna powaga, zwłaszcza gdy idzie pod rękę z po
                  > lityczną poprawnością.
                  >
                  > to ja jeszcze poproszę o definicję tego ostatniego pojęcia i jak ono się ma do
                  > dowcipkowania z nazwisk:)

                  Dla mnie "polityczna poprawność" to zakaz używania określonych słów bez względu na kontekst i okoliczności (przykładem jest słynny już Afroamerykanin Bambo, co w Afryce mieszka, ma zwyczajną skórę o typowym dla Afroamerykanów stopniu pigmentacji, ten nasz koleżka.)
                  Do dowcipkowania z nazwisk ma się tak, że jeśli ktoś uzna, że dowcipkowanie z nazwisk bez względu na kontekst i okoliczności jest niepoprawne (tu seria argumentów i etykiet) to od tej pory dowcipkowanie z nazwisk stanie się niepoprawne polityczne.
                  A tymczasem sprawa jest delikatniejsza, o wiele bardziej złożona i nie ma tu jednej reguły :)
                  • vi_san Re: odnośnie Idy i żartów z nazwisk to uważam, 27.11.12, 07:52
                    W kwestii odniesienia się do Pankracego z "Jacka, Wacka i Pankracka" oraz Mościrzeckiego z "Listu z tamtego świata" - jeśli nie widzisz różnicy, między OMYŁKOWYM, bo wynikającym z niewiedzy, nieznajomości przekręceniem imienia bądź nazwiska, a ŚWIADOMYM ironizowaniem na temat czyjegoś nazwiska - to już nie moja wina. Bernardyn Hiacynt Kiszka [z "Listu..."] był przekonany, że gospodarz ma na nazwisko Rzecki, gdyby wiedział, że nazywa się on Mościrzecki, nie przypuszczam, by doszło do całej scysji [inna kwestia, że rejent Mościrzecki był nieco nerwowy - zamiast wytłumaczyć obcemu w końcu zakonnikowi jego omyłkę spienił się i narozrabiał]! Jacek i Wacek byli przekonani, że ich nowy kolega ma na imię Kracek, a przedrostek "pan" dodaje sobie dla powagi, lub podkreślenia swojej wyższości. Po wyjaśnieniu, że PEŁNE jego imię brzmi "Pankracy" - przeprosili go i potem już traktowali normalnie - nie żartowali, nie kpili, nie dokuczali... I w jednym i w drugim wypadku cała sytuacja wynikła z NIEWIEDZY, a nie z chęci dokuczenia czy wyśmiania. Natomiast u MM "Kopiec - Mrówek" ma tylko śmieszyć, i na dodatek nie ma tam [w tej książce, znaczy się] żadnego komentarza, że żarty z nazwisk są nie na miejscu, że mogą komuś sprawić przykrość... Wręcz odwrotnie, raczej ma się wrażenie, ze te "Kopce" to takie pustaki, które można wyśmiać, bo one i tak sa beznadziejne.
              • iwoniaw Obśmiewanie nazwisk to JEST brak kultury 16.11.12, 12:52
                i zgadzam się w temacie z Jottką i Ginestrą całkowicie.
                I nie ma co pisać, że postać fikcyjna (niby jaka ma być w książce tego typu?) - to ma być (zdaniem samej autorki, wielokrotnie przywołującej w wywiadach, jak to wychowawczo zbawiennie działa J. na dziewczęta i młodzieńców, którym nawet za pokutę, panie...) wzorzec, co jest normalne, a wręcz "miłe i ciepłe". A dostajemy, niestety, przekaz, że niektórzy to mają takie śmieszne, hahaha, nazwiska i jeszcze chłopaka, hahaha, z jeszcze śmieszniejszymi - cóż więc szkodzi pożartować sobie radośnie? (Bawiącej się tymi zestawieniami rodziny nie tknęło nic przy Norze Górskiej, BTW...)

                Przykład z "Jacka, Wacka i Pankracka" zaś zupełnie burzy twe, Teano, teorie, gdyż tam, primo - chłopcy nie znali imienia kolegi i sądzili, że chce, by mu "panowano", więc pomijali (w swym mniemaniu "tytuł" a nie początek imienia) "Pan", secundo - Pankracek jak najbardziej poczuł się urażony i przezywany i poskarżył się na nich, tertio - sytuację wyjaśniono, ignorantów poinformowano o faktach, urażonego przeproszono (choć wyśmiewanie nie było nawet ze złej woli czy chęci dokuczenia!), więc jak w ogóle można to porównywać do obśmiewania cudzego nazwiska - celowego, złośliwego, pogardliwego?
                • teano1 Re: Obśmiewanie nazwisk to JEST brak kultury 16.11.12, 18:17
                  iwoniaw napisała:

                  > więc jak w ogóle można to porównywać do obśmiewania cudzego nazw
                  > iska - celowego, złośliwego, pogardliwego?
                  >
                  No, ale właśnie o to się wszystko rozbija! Gdzie Ty widzisz celowe, złośliwe i pogardliwe obśmiewanie nazwiska Esmeraldy lub jej chłopaka?

                  Wiadomo, że obśmiewanie nazwiska jest przede wszystkim głupie, po drugie prymitywne, po trzecie bez sensu.
                  Jednak nie jest to tożsame z żartowaniem z nazwiska - wszystko zależy od kontekstu., pisałam o tym w poprzednim poście
                  Jeśli czytałaś tę scenę w McDusi, nie było tam nawet cienia obśmiania.
                  Więc doprawdy nie rozumiem o co kruszymy kopie.
              • laura_zwana_tygrysem Re: odnośnie Idy i żartów z nazwisk to uważam, 16.11.12, 14:32
                >Czasem przeraża mnie śmiertelna powaga, zwłaszcza gdy idzie pod rękę z polityczną poprawnością.

                Mnie również przeraża, ale ludzie mają taki odruch, że muszą być czymś oburzeni
                • lezbobimbo Re: odnośnie Idy i żartów z nazwisk to uważam, 16.11.12, 15:06
                  laura_zwana_tygrysem napisała:
                  MM tak naprawdę oberwała za k
                  > iepską książkę i żart z niezbyt mądrej postaci, a nie za samo zestawienie kopca
                  > z mrówkami.

                  MM oberwala i obrywa od forum za brak kultury i oblude.
                  Brak kultury MM to wysmiewanie sie z nazwisk (chlopak Esmeraldy też obrywa, i w ogóle cała ta penerska miłość, Esmeralda na pewno nie kocha go tak jak Łałra zionąca Aaaaadaaaaameeeeem).
                  Brak kultury MM to również bezustanne, wieloletnie przedstawianie ludzi jako prostaków gorszych od Borejków, bo takie wymyślne imiona nadaje ten lumpenproletariat swoim Kopczętom.
                  A oblesna obluda MM to brak świadomości MM, jakimi nietypowymi zestawieniami sama obdarza swoich holubionych bohaterow, najwyrazniej nie zauwazajac tu żadnej niestosowności i ciężkich gniotów stylistycznych (Nora Górska, Arabella Rojek, Róża Pyziak, Laura Pyziak, Stanisława Trolla, Hildegarda Schoppe, Fryderyk Schoppe, Aurelia mająca być lepszejsza od Arlety...).
                  • vi_san Re: odnośnie Idy i żartów z nazwisk to uważam, 27.11.12, 07:38
                    Też mnie zawsze zastanawiało, dlaczego MM kpi z podwójnego "L" w imieniu Izabelli - koleżanki Kozia z kolonii [BBB], a uważa za żartobliwe i pełne niewymuszonego wdzięku [a nie tandetne i prostackie] Bernardowe "Gabrjello"? W czym Aurelia jest lepsza od Arletty? Dlaczego Esmertalda jest be, a Hildegarda cacy? Czemu ma śmieszyć [z kontekstu ewidentnie wynika, że MA śmieszyć] zestawienie "Kopiec - Mrówek", a nie ma budzić kpin i żartów Nora Górska? Jedynie [bodajże w "Żabie"] jest wzmianka, że co poniektórzy dokuczali dzieciom Schoppe - Fryderyk to ignorował, u samej Żaby imię przebijało nazwisko, a Wolfi tłukł każdego, kto sobie pozwalał. Ale właśnie ta scena z "Żaby" była świetna - bo choć była tylko wzmianką odautorską - było wyraźnie powiedziane, że takie kpiny są bolesne, niemiłe. Natomiast w Mccośtam zbitka "Kopiec - Mrówek" ma tylko śmieszyć i tyle. Nie ma żadnego komentarza - odautorskiego, bądź włożonego w usta kogoś z bohaterów, że to jest niefajne.
                  • significado-significante Re: odnośnie Idy i żartów z nazwisk to uważam, 28.11.12, 20:53
                    lezbobimbo napisała:

                    >(...) to brak świadomości MM, jakimi nietypowymi zestawieniami sama obdarza swoich >holubionych bohaterow, najwyrazniej nie zauwazajac tu żadnej niestosowności i ciężkich >gniotów stylistycznych (Nora Górska, Arabella Rojek, Róża Pyziak, Laura Pyziak, Stanisława >Trolla, Hildegarda Schoppe, Fryderyk Schoppe, Aurelia mająca być lepszejsza od Arlety...).

                    Zgadzam się w stu procentach.
                    W ogóle przeczytałam całą tę dyskusję i wtrącę swoje trzy grosze. Wydaje mi się że rozmowa toczy się na różnych płaszczyznach i każdy mówi trochę o czymś innym.
                    Generalnie jest bezsprzecznym faktem, że nazwiska (czyt. również wyglądu, koloru skóry, orientacji seksualnej itd, itp) nikt sobie sam nie wybiera. Dlatego oczywiste jest, że naśmiewanie się z tego na co ktoś nie ma wpływu jest objawem braku...hmm...powiedzmy w uproszczeniu - dobrych manier (choć sprawa jest oczywiście znacznie bardziej złożona). MM tego najwyraźniej nie wie, lub udaje że nie wie, lub też wie, ale mało ją to obchodzi i od zawsze celuje w napiętnowaniu innych czy to ze względu na "śmieszne" nazwisko (w domyśle: proletariat), czy na połączenie imienia z nazwiskiem (w domyśle: głupi rodzice proletariusze), czy też na miejsce zamieszkania (np. blokowiska: proletariat, eleganckie mieszkania/wille: nowobogacki proletariat), a przy tym jest szalenie niekonsekwentna (a wręcz, jak to napisała Lezbobimbo - obłudna) bo jej własnoręcznie stworzeni bohaterowie i dziwnie się nazywają, i w dziwnych miejscach mieszkają, i różnie wyglądają, a jedyne co ich odróżnia od tych rzekomych proletariuszy to... odautorski komentarz.
                    Z drugiej jednak strony nie demonizowałabym tak bardzo kwestii "Kopiec-Mrówek", bo trochę czym innym jest drwienie z nazwisk (co autorka wielokrotnie czyni, zarazem bezkrytycznie produkując Górskie Nory), ocenianie po nazwisku czyjegoś pochodzenia i z automatu inteligencji, kultury i poziomu intelektu (patrz cały ród Kopców), a trochę czym innym jest kwestia połączenia ze sobą dwóch nazwisk w efekcie zamążpójścia. Na to już człowiek ma jako taki wpływ i jeśli ma trochę wyobraźni to potrafi ocenić czy dwa nazwiska do siebie "pasują", czy będą się dobrze komponować i czy ich wspólne brzmienie odpowiada temu, kto będzie je nosił, bo kwestia jest całkiem subiektywna. Ktoś się nazywa Sowa, ktoś się nazywa Kuta i jest ok. Ale pani Kuta-Sowa może po chwili refleksji odrzucić tę opcję, zamiast mieć później pretensję, że ludzie są pozbawieni kultury i ją wyśmiewają. Prawda jak zwykle leży po środku i piszę to tylko gwoli sprawiedliwości, abstrahując na chwilę od podejścia samej MM. Kopiec Esmeralda nie drwi z nazwiska męża, nie drwi ze swojego - zwraca uwagę na to, na co ma wpływ czyli na "śmieszne" połączenie. Laura przekazuje tę anegdotę dalej, w gronie rodzinnym i ja, szczerze mówiąc, nie widzę w tym nic aż tak zdrożnego. Co nie zmienia faktu, że mnie "zabawna" anegdotka z Kopcem Mrówek nie śmieszy, bo wydaje mi się kolejnym naciąganym gagiem dla podniesienia rozrywkowej wartości dzieła (w moim odczuciu bezskutecznie). Nie wiem czy wyraziłam się jasno, ale w skrócie chodzi mi o to, że uważam że MM dawno przekroczyła granicę dobrego smaku kategoryzując i dyskryminując, w dodatku mało spójnie i logicznie, ale w tym akurat konkretnym wypadku nie widzę powodu do afery.
                • dakota77 Re: odnośnie Idy i żartów z nazwisk to uważam, 16.11.12, 15:14
                  A ja bym chciala, zebyscie obie wytlumaczyly, o co wam tu chodzi z poprawnoscia polityczna;-)
                  • laura_zwana_tygrysem Re: odnośnie Idy i żartów z nazwisk to uważam, 16.11.12, 16:02
                    W pierwszej wersji mojego postu użyłam określenia poprawności obyczajowej ("poprawność" to takie wymowne słowo), żeby oddzielić to od tej nieszczęsnej poprawności politycznej wymienionej przez Teano, ale potem uznałam że taki skrót myślowy nie powinien wzbudzać wątpliwości - jednak wzbudza. Do worka z poprawnością polityczną coraz częściej wrzuca się potocznie wszystko co poprzez sugestię odmienności albo niższości (dzieci z zespołem Downa wcale nie są chore! one są inne! nie ma ras ludzkich! Oli to Afroamerykanin! prawdziwa miłość jest biseksualna bo nie zważa na płeć!) może urazić jakąkolwiek grupę ludzi czy istot żywych, nawet jeżeli nie ma to nic wspólnego z polityką. ;)
                    • laura_zwana_tygrysem Re: odnośnie Idy i żartów z nazwisk to uważam, 16.11.12, 16:07
                      P.S. Poprawność sie jednak wycwaniła i przetrwała w moim poście pod postacią niepoprawnych obyczajowo zagadnień... przydałaby się jednak opcja korekty, oj przydała... : <<
            • ciotka_scholastyka Re: odnośnie Idy i żartów z nazwisk to uważam, 16.11.12, 13:54
              > do tego jeszcze dowcip odnazwiskowy odnosi się do postaci, która jest już nacec
              > howana jako "ta gorsza" (pretensjonalna, śmieszna, nie nasza itp.) i w tym połą
              > czeniu całość wydaje mi się dość paskudna. w każdym razie czemuś mnie to nie ba
              > wi.

              Fakt. Taka Nora Górska jakoś wydaje się MM zwyczajna, niezabawna. Ani Laura Pyziak. A przecież to ostatnie zestawienie zbliżone jest do okrutnie wyśmiewanych połączeń typu Dolores Miednica czy, raczej, Doris Popiołek.
              • akniwlam Re: odnośnie Idy i żartów z nazwisk to uważam, 16.11.12, 19:33
                Nie tylko MM bawi się tworzeniem takich zestawień. Mam pod ręką świetne opowiadania Roberta Gravesa, w których wspomina się o dwóch znajomych narratora, które po zawarciu związku małżeńskiego dołączyły, zgodnie z hiszpańską tradycją, nazwisko męża do własnego. Jedna ma szczęście nazywać się Rosa Espinoza de Las Rocas, czyli Róża Kolczasta ze Skał. Druga tyle szczęścia nie ma, bo nosi miano Dolores Fuertes de Barriga, czyli Bóle Gwałtowne Żołądka. (To są dosłowne cytaty nazwisk i ich tłumaczeń, użytych w opowiadaniu "Toast na cześć Avy Gardner".) Może jestem prostacka, ale mnie to bawi, chociaż u realnej osoby wcale nie uważałabym tego za śmieszne.
                • berek_76 Re: odnośnie Idy i żartów z nazwisk to uważam, 16.11.12, 19:42
                  Akniwlam, ale to już było tysiąc razy tłumaczone:
                  - MM pretenduje do miana twórcy wzorców - a trudno uznać, że kpiny z nazwisk są wzorcem wartym propagowania wśród młodzieży;
                  - kpiny z nazwiska pojawiają się w odniesieniu do postaci i tak deprecjonowanych i ukazywanych jako niefajne i prymitywne - co świadczy o ich nieładnej wymowie.
                  Przez analogię (może tak będzie jaśniej):
                  Jasne, że w pewnych okolicznościach, np. w niektórych dowcipach, wulgaryzmy mają uzasadnienie. Ale jeśli wetkniemy je w powieść mającą świecić przykładem młodzieży, będzie zgrzytało. Chyba, że wetkniemy je w usta czarnemu charakterowi - no, ale wtedy właśnie to sugeruje, że mamy do czynienia z czarnym charakterem.

                  -----------------------
                  Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

                  You've got to kick a little
                • vi_san Re: odnośnie Idy i żartów z nazwisk to uważam, 27.11.12, 08:00
                  A czy Robert Graves adresuje swoje opowiadanie [na pewno świetne] "Toast na cześć Avy Gardner" do młodzieży? Czy pretenduje do opisywania wzorców? Czy wreszcie kpiąco podkreśla wydźwięk nazwisk bohaterek - "Patrzcie, jakie to śmieszne! Ta Dolores zastanawia się czy wyjść za ukochanego, bo po ślubie będzie się nazywać "Bóle Gwałtowne Żołądka"! Ha, ha, ha, śmiejmy się wszyscy!"? No chyba nie. Nie czytałam opowiadania, ale myślę, że raczej wynika to z kontekstu opowiadania [bądź takie właśnie nazwiska mają jakieś tam znaczenie dla akcji], a nie jest to uwaga rzucona ot tak, w luźnej rozmowie? Znam osobiście [nie Hiszpankę] babkę, która nazywała się Nadzieja Kotka, a obecnie nosi nazwisko [po mężu] Nadzieja Nędza. No faktycznie, kupa śmiechu...
    • 39.a Re: Ulubione sceny/motywy/teksty z McDusi 24.11.12, 04:41
      strona bodaj 112, las, ciemności, sarny...

      magia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka