Dodaj do ulubionych

Minimalizm

13.07.13, 00:33
Temat znany i lubiany, ale skoro jest sezon ogórkowy...

Ilekroć natrafiam na odautorskie zapewnienia, jacy Borejkowie z przychówkiem są minimalistyczni, jak to Gabriela ma dwa ciuchy na krzyż, a Grzesiu przeprowadził się z jedną walizką, jak całe rodziny mieszkają w jednym pokoju, to mnie zdziwienie ogarnia.

Przecież człowiek obrasta w rzeczy. Będąc nastolatkiem już się zbiera pewne swoje przedmioty i nie mówię tylko o paru ciuchach i książkach. A co dopiero mówić, gdy człowiek jest starszy. Dwoje naukowców w jednym małym pokoju z dzieckiem? Same książki i papierzyska by się nie pomieściły, a co dopiero mówić o rzeczach Ignasia. Powinny być minimum dwa komputery i dwa biurka, a to już generuje ogromny bałagan. Nie wyobrażam sobie nawet Marka wprowadzającego się do pokoju Idy, która jako absolwentka medycyny i strojnisia musiała z deczka obrosnąć w ciuchy, kosmetyki oraz książki.

Pomieszkiwaliśmy kiedyś z mężem w moim oraz jego pokoju w domach rodzinnych, ale nie podejmowaliśmy nawet prób transportowania większych ilości rzeczy niż to, co potrzebne na bieżąco, bo docelowa była wyprowadzka. A i tak ledwo dało się pomieścić, no i o poważnej pracy umysłowej nie było mowy w dwie osoby w jednym pokoju. Nie mówiąc o urokach wspólnej łazienki na 5 pracujących osób rano...

Ale może to młodsze pokolenie takie rozpuszczone, a dawniej panował dzielny minimalizm? (Bo tera to, panie, komputry i własne biurka muszom mieć, a dawniej wszystko spało i jadło w jednej izbie i dobrze było).
Mieszkałyście tak kiedyś? Jakieś wrażenia?
Obserwuj wątek
    • bupu Re: Minimalizm 13.07.13, 02:17
      klawiatura_zablokowana napisała:

      > Temat znany i lubiany, ale skoro jest sezon ogórkowy...
      >
      > Ilekroć natrafiam na odautorskie zapewnienia, jacy Borejkowie z przychówkiem są
      > minimalistyczni, jak to Gabriela ma dwa ciuchy na krzyż, a Grzesiu przeprowadz
      > ił się z jedną walizką, jak całe rodziny mieszkają w jednym pokoju, to mnie zdz
      > iwienie ogarnia

      Swój komputer Grześ również zmieścił w tej jednej walizce? I wszelkie papiery tudzież literaturę niezbędne mu do pracy? To musiała być, zaprawdę, gumiana walizka o wielkiej elastyczności.

      A najnowszym wykwitem tego minimalizmu, w wersji romantic, jest Szalet Miłości Maszpana i Lałury. Już widzę jak się tam razem mieszczą, belfer Maszpan z toną papierów i drugą książek, oraz Laura ze swoją biblioteczką, nutami, kieckami... I już widzę te sceny upojne, gdy oboje naraz będą potrzebowali do czegoś stołu, który tam jest jeden, a biurka nijakiego nie ma. Albo gdy Maszpan będzie siedział nad klasówkami, a w sąsiednim pokoiku artystka sopranistka będzie piłować gardło. No sam mniut.

      > Nie wyobrażam sobie nawet Marka wprowadzającego się do pokoju Id
      > y, która jako absolwentka medycyny i strojnisia musiała z deczka obrosnąć w ciu
      > chy, kosmetyki oraz książki.

      Mareczek też chyba posiadał więcej niż jedne gacie. Odzież, literatura fachowa, rozmaite inne własne mienie, no gdzieś to musiał upchnąć.

      --
      Wiedźma
      To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    • kopiec_esmeralda Re: Minimalizm 13.07.13, 06:38
      Gaba, ta sportsmenka powinna mieć jakieś ciuchy do treningu, jakiś sprzęt, podobnie Józinek. Wiem dobrze, ile miejsca zajmuje rower treningowy, stepper, ciuchy i szpeje rowerowe, ciuchy górskie, plecaki, buty... Załóżmy, ze mieli połowę z tego, czy inny asortyment, ale skoro tacy sportowcy, powinni mieć sporo - chyba, ze latali na siłownię, by utrzymać zimą formę, ale o tym nie było wzmianki.
      Następna rzecz: tłumy przewijających się kolejno w rodzinie dzieci generują stosy zabawek, lalek, samochodzików, klocków, książeczek, kredek, farbek, papierów, dupereli, sprzętów dziecięcych, fotelików, krzesełek, wag, wanienek, a B. niezbyt garnęli się do sprzątania - więc gdzie są te piramidy dziecięcych ustrojstw? Chyba, że dzieciom wystarczali Marek Aureliusz z Seneką do czytania, gryzienia i siedzenia. Plus pokrywka.
      • j_a_ch Re: Minimalizm 13.07.13, 07:49
        E tam, dzieci borejcze wszystko dziedziczą po sobie ;) Musztardowe wózki, śpiochy z klapą i pewnie zabawki jeszcze mają z PRL. Inne rzeczy użytkowe też się uprzejmie nie psują, jak suszarka pamiętająca czasy Beatlesów. Sport to dla nich bieg przez park i piłka kopana na boisku z chłopakami, a nie żadne siłownie. Do tego jeden dres i krótkie gatki mają wystarczyć. Ze sprzętu to tam jedynie narty Natalii mogły być. Na gwiazdkę promuje się rękodzieło i książki.
        Ciekawe, że u Żaków w Noelce obdarowano się mnóstwem rzeczy (gdzie TO się pomieściło?), pamiętam jakieś wiosła, piłki dmuchane, kosze wiklinowe, kije hokejowe, gwizdki, trąbki i kalejdoskopy. Fajny to był opis :)
        No ale tam na Słowackiego mają szczęście, nie muszą robić za Świętą Rodzinę.
      • yvi1 Re: Minimalizm 13.07.13, 07:53
        jakie krzeselka?- dzieci siedzialy na slownikach :)
        jakie wanienki?- dzieci byly kapane w wannie,ktora osobiscie Mila szorowala:)
        jakie zabawki?- talia kart i zabawy w lokomotywe,albo z tymi wszystkimi pieskami i kotami :)
        jakie lozeczka? - wozek od lat w rodzinie egzystowal ,to i na pewno jedno lozeczko wszystkim starczalo :)
        jakie....:)
      • kkokos Re: Minimalizm 13.07.13, 09:01
        > Gaba, ta sportsmenka powinna mieć jakieś ciuchy do treningu, jakiś sprzęt, pod
        > obnie Józinek. Wiem dobrze, ile miejsca zajmuje rower treningowy, stepper, ciuc
        > hy i szpeje rowerowe, ciuchy górskie, plecaki, buty... Załóżmy, ze mieli połowę
        > z tego, czy inny asortyment, ale skoro tacy sportowcy, powinni mieć sporo - c
        > hyba, ze latali na siłownię, by utrzymać zimą formę, ale o tym nie było wzmiank
        > i.

        jaki stepper czy rower treningowy, skoro skandalem jest kupowanie zmywarki???
        jak znowu siłwonia? bieg dookoła kwartału oraz butelki wody mineralnej zamiast ciężarków.
        jakie ciuchy górskie? to żółta peleryna w górach nie funguje? a plecak pewnie ze stelażem, taki z lat 80. cała rodzina na zmianę do dziś wykorzystuje. sprawdzał się wtedy, to i dziś się sprawdzi.
        • verdana Re: Minimalizm 13.07.13, 09:20
          Mieszkałam niegdyś w kawalerce z mężem i dwojgiem dzieci, przy czym oboje zajmowaliśmy się pracą umysłową. Rzeczy mieliśmy maksymalnie mało, bo po prostu nie było gdzie ich upchnąć. Ale i tak do przeprowadzki byly potrzebne ciężarówki- bo meble. Ale samych pudeł rzeczy było naprawdę niewiele. Pamiętam , jak kupiłam dziecku dzień po przeprowadzce dużą zabawkę - chyba nigdy nie miałam takiej satysfakcji z kupna czegokolwiek.
          Da sie i wtedy rzeczy jest mało. Nie kupuje się po prostu niczego, co sie nie mieści. Nie ma się roweru, plecak pożycza od znajomych. Tylko to jest dobre na okres przejściowy, a nie na całe życie.
          • klawiatura_zablokowana Re: Minimalizm 13.07.13, 18:38
            Ja mieszkałam do dorosłości z siostrą w jednym małym pokoiku, a i tak do przeprowadzki wymagane było parę kursów pożyczonym dostawczakiem. Nie, mebli prawie nie było. Za to książek... a przecież nawet nie wzięłam wszystkich, tylko swoje.
            Nie mieliśmy nigdy pretensji do bycia inteligencką rodziną, dodajmy, a moja siostra była pierwszą osobą w bliższej i dalszej rodzinie, która zrobiła magistra. U Borejków książki zaczęli gromadzić już dziadkowie - Mila i Ignacy, a pewnie Ignacy już przeprowadzając się po ślubie wziął ze sobą swoją kolekcję klasyków. Potem to tylko przyrastało - plus cztery studiujące córki, ich mężowie, ich dzieci, wszyscy pasjonaci czytania (pamiętajmy o kilkakrotnych egzemplarzach tego samego!).
            Chyba mieli piwnice wydrążone cztery poziomy w dół, żeby to pomieścić.

            Obecnie siedzimy ze ślubnym na dwóch pokojach, przy czym i tak mamy lepszy metraż niż większość znanych mi par, które mają kawalerki. A zaczyna nam brakować miejsca.
    • lululemon12 Re: Minimalizm 13.07.13, 09:46
      Wyjechałam kiedyś ze znajomymi do Paryża i w osiem osób wynajęliśmy maciupcie mieszkanko. Było nas więc mniej więcej tyle, co Borejów. Trzeba było rozpisać harmonogram korzystania z łazienki, pierwsza osoba musiała wstawać bladym świtem, bo od rana zwiedzanie (tu też chyba by się pokryło, na Roosevelta większość od rana do pracy/szkoły). Niby każdy po sobie sprzątał, wycierał, ale mimo wszystko po kąpielach ośmiu osób wszystko łącznie ze szmatami ociekało wodą. Dziesięć dni dało się wytrzymać, w końcu nie pojechaliśmy pławić się w luksusie, ale fundować sobie coś takiego na co dzień? Chyba, że Borejki w ramach minimalizmu myją się raz na tydzień?
      • fannybrice Re: Minimalizm 13.07.13, 13:33
        Należy jeszcze pamiętać, że Laura miała pianino. I cały ten minimalizm jest raczej pobożnym życzeniem, bo Borejkowie wcale nie są tak przedstawiani - chociażby te nieszczęsne dwa egzemplarze każdej książki. Do tego Patrycja kolekcjonowała popielniczki, fajnie, bo przynajmniej ona jedna zachowywała się normalnie, ale gdzie to trzymała? Zresztą w Pulpecji wiele razy było podkreślane, że pokój Pulpy i Natalii był zagracony. I jeszcze to, że i Ida i Patrycja, a potem Laura lubiły się stroić i malować. Gdzieś musiały to pochować. Natalia, Ida i Marek rzekomo jeździli na nartach, możliwe że za każdym razem wypożyczali, cały sprzęt, na tym się akurat nie znam, ale myślę, że dwójkę lekarzy stać by było na taki zakup. Chociaż Ida z Markiem akurat lubią się męczyć.
        Ale moim zdaniem jest na to wszystko wytłumaczenie - u Borejków cały świat się rozciąga więc i mieszkanie i pojęcie minimalizmu jest mocno naciągane.
        • krakowska_poziomka Re: Minimalizm 13.07.13, 17:58
          czytałam "Pulpecję" kilka dni temu i napisane jest, że pokój Pulpy i Natalii nie był sprzątany ani odkurzany od świąt Bożego Narodzenia aż do Walentynek :/ fuuu
          • fannybrice Re: Minimalizm 13.07.13, 18:10
            też to niestety pamiętam i wszędzie były brudne kubki. kolejny dowód na to, że Borejki musiały mieć czegoś dużo
        • klawiatura_zablokowana Re: Minimalizm 13.07.13, 18:46
          Narty to mało - oni jeździli pod namiot, skąd wniosek, że gdzieś musiał być trzymany namiot oraz akcesoria turystyczne (cukiernicy z Kiejdan raczej pod namiot nie wozili, chociaż kto wie?). To jest cała masa gratów, zresztą każda przeciętnie usportowiona rodzina (czyli taka, co czasem wyjedzie na biwak, ma jakiś tam rower albo dwa na lato, piłkę, parę nart, rakiety do badmintona, wiecie, nie mówimy o dechach windsurfingowych czy sprzęcie do trekkingu) generuje pewien bałagan.

          Dalej, dzieci - wieloletnia produkcja zeszytów, rysunków, ludzików z kasztanów, ubranek dla lalek. Nawet (a zwłaszcza), jak się wszystko robi samemu, to masa klamotów jest. Potem dzieci idą na studia - podręczniki, skrypty, ksero.

          Co najmniej kilku nauczycieli w rodzinie, w tym akademickich - skrypty, ksero, prace domowe, testy, podręczniki, płyty CD to są tylko podstawowe narzędzia pracy. Ktokolwiek kogokolwiek uczył, choćby na kursach czy w szkole językowiej, wie, jak to zagraca mieszkanie.
    • kajaanna Re: Minimalizm 13.07.13, 15:23
      Będąc nastolatkiem już się zbiera pewne swoje przedmioty i nie mówię tylko o paru ciuchach i książkach.

      Dlatego trzeba podpalic pokoj i wszystko puscic z dymem, gdy Rodzice ogladaja ulubiony serial w TV.

    • the_accidental Re: Minimalizm 13.07.13, 16:15
      Dzień dobry. Dopisałam się do was ze trzy razy w życiu, za to czytam regularnie i jestem fanką Forum. Dziękuję za ten nowy-nienowy wątek. Podejmę go z trochę innej strony, abstrahując od Borejków. Temat minimalizmu jeśli chodzi o posiadanie od dawna mnie frapuje - czuję, że mam za dużo przedmiotów, że ograniczają mnie one i wręcz czasem duszą. Co jakiś czas robię czystkę w domu i pozbywam się części rzeczy, zwłaszcza ubrań, książki oddaję do biblioteki itp. Jednak wciąż marzą mi się większe, puściejsze przestrzenie, a mieszkanie rozmiarami nie imponuje. Kilka miesięcy temu przeczytałam w Focusie ciekawy artykuł (dołączam link) o współczesnych minimalistach i od tej pory wciąż zastanawiam się nad tymi dwoma ekstremami - na jednym końcu to wszystko, czym otacza się każdy przeciętny człowiek, na drugim ktoś, kto "...miał wówczas 42 przedmioty. Dziś ma ich jeszcze mniej..." Trudno mi w to uwierzyć. Trudno mi uwierzyć nawet we wspomnianą dalej "magiczną setkę". Być może moje myślenie jest ograniczone, jednak gdy zaczynam liczyć przedmioty, których każdy człowiek potrzebuje jako minimum - łyżeczka, łyżka, widelec, nóż, talerz płaski, talerz głęboki, garnek, patelnia, szklanka, czajnik, lodówka, kuchenka, lampa, krzesło, otwieracz do czegoś tam - już jest 15, a nie wyszłam jeszcze poza kuchnię. Nie wiem, czy ten wspomniany minimalista od 42 rzeczy liczył kosmetyki i środki czystości jako przedmioty posiadane, czy nie - jeśli tak, to chyba chodził brudny, nieogolony, z za długimi paznokciami, z zaniedbanymi piętami itp. Dbanie o siebie wiąże się z posiadaniem co najmniej kilku kolejnych przedmiotów. Mieszkanie też miał brudne, bo miotła, odkurzacz, ścierka itd. No i nawet jeśli miał tylko jedną zmianę ubrania (nie uwzględniał pór roku??), to kolejne kilka-kilkanaście rzeczy. Wychodzi jakaś piramidalna bzdura, obliczona na efekt. Co sądzicie?

      www.focus.pl/cywilizacja/zobacz/publikacje/mniej-czyli-wiecej/nc/1/
      • kopiec_esmeralda Re: Minimalizm 13.07.13, 18:13
        Właściwie to jestem zwolenniczką minimalizmu - w sensie: mam to, czego używam, nie mam przydasiów, gadżetów, rzeczy nieużywanych, uszkodzonych, obitych itp. Wyjątek: stare pamiątki rodzinne, ale tych jest niewiele.
        Uważam, by nie zagracić się, lubię mieć wokół przestrzeń, nie cierpię "przytulnego" bałaganu i zalegających wszędzie drobiazgów. Ale lubię wygodę i udogodnienia w domu i w zagrodzie i w związku z tym mam sprzęty, które u B. uchodziłyby za luksus i rozpustę, a u nas po prostu ułatwiają życie.
        U Borejków dziwi mnie z jednej strony ów osławiony deklarowany minimalizm, a z drugiej wieczny bałagan, zagracenie i kurz na wszystkim. Chyba, że sprzątanie to też przejaw nadmiernego konsumpcjonizmu ;)
        • klawiatura_zablokowana Re: Minimalizm 13.07.13, 18:55
          No mnie też się minimalizm kojarzy tak: otwarte przestrzenie, w których umieszczonych jest parę prostych, wysmakowanych przedmiotów. Wiecie, te salony z katalogów, gdzie na 45 metrach salonu jest jedna prościutka sofa, stolik pod telewizor i pojedynczy dizajnerski wazon w kącie.

          Nie lubię kurzołapek i je sumiennie usuwam, jednak same rzeczy absolutnie niezbędne zagracają mnie dokumentnie.
          • verdana Re: Minimalizm 13.07.13, 19:35
            Dla mnie minimalizm typu - mam tylko 42 przedmioty, albo - nie mam absolutnie niczego co nie jest niezbędne, jest drugą stroną materializmu i ządzy posiadania. Obie strony robią dkładnie to samo, organizują swoje żyycie wokół posiadania i przedmiotów i dla każdej te przedmioty i ich posiadanie.nieposiadanie jest treścią życia.
            Chcę coś mieć, to mam, choćby było nieprzydatne. Nie chcę, nie mam. Nie kupię tylko dlatego,z ę inni mają, nie wyrzucę tylko dlatego,z ę nie jest absolutnie niezbędne do przeżycia.
            Skrajni minimaliści muszą włożyć ogromna prace w bycie minimalistą. Podobnie jak materialiści - w zarobienie na przedmioty. Nie, dziękuję, nie bedę poświęcać rzeczom życia.
            • zla.m Re: Minimalizm 13.07.13, 22:34
              Dokładnie, większość tych minimalistów to nawróceni zakupoholicy. Oraz nieszczęśnicy, którym telewizor włączał się sam (albo nie miał wyłącznika) i jedynym sposobem było wyrzucenie go z domu. A najbardziej rozbawili mnie ludzie, którzy z wyższością opowiadają o swoim kilkuletnim budowaniu domu BEZ KREDYTU, a nie jak ci brzydale, co muszą mieć JUŻ. Ciekawe gdzie mieszkają, pewnie w mieszkaniu po babci-materialistce.
              • fannybrice Re: Minimalizm 14.07.13, 09:14
                dajcie spokój, w ogóle samo mieszkanie jest materialistyczne, powinniśmy wszyscy egzystować w jedności z naturą i czerpać tylko z tych zasobów, które ona nam udostępnia. poza tym jeżeli Kamila z artykułu mieszka tylko z mężem, a Kasia sama to mogą być minimalistkami, niech spróbują gdzieś potem wcisnąć dziecko albo chociaż zaprosić rodziców na kawę (bo pewnie filiżanki mają tylko dwie)
                • dakota77 Re: Minimalizm 14.07.13, 09:57
                  Chcialam powiedziec, ze pija z plastikowych kubkow jednorazowych, ale przeciez te tez trzeba gdzies trzymac;-)
                  • mankencja Re: Minimalizm 14.07.13, 11:53
                    to może prosto z ekspresu
                  • melomanka87 Re: Minimalizm 14.07.13, 11:53
                    Goście układają dłonie w kształt miseczki i chlup - leje się im gorącą herbatę. Niech sobie siorbią.
                    • nessie-jp Re: Minimalizm 15.07.13, 06:20
                      melomanka87 napisał(a):

                      > Goście układają dłonie w kształt miseczki i chlup - leje się im gorącą herbatę.
                      > Niech sobie siorbią.

                      E tam herbatę. Herbatę by trzeba kupić, a to przedmiot. Czajnik do gotowania wody też by trzeba kupić, a to drugi przedmiot. Goście mogą dostać zimnej wody z kranu i niech się cieszą. Minimalistycznie.
                      • verdana Re: Minimalizm 15.07.13, 12:34
                        Herbata chyba nie przedmiot, jedzenia pewnie nie liczą. Ale czajnik, kubek, łyżeczka, kuchenka, zlew lub zmywarka (kyubeczek trzeba zmyć) to już pięć przedmiotów do jednej herbaty.
                        • kopiec_esmeralda Re: Minimalizm 15.07.13, 12:43
                          ...i cukiernica z Kiejdan. Oraz miseczka, z której Łusia wyjadała chrzęszcząc (czy jakoś tak) kostki cukru. Te dzieci w ogóle miały obrzydliwy sposób jedzenia, zresztą nie tylko dzieci, dziadek ciamka, Ida łyka pierogi jak gęś kluski...
                          • dakota77 Re: Minimalizm 15.07.13, 13:20
                            Niestety, Borejkowie wykazuja sie kompletnym brakiem dobrych manier, i to nie tylko przy stole. Kindersztuba jest dla nich kompletnie obcym pojeciem. Zgroza ogarnia. A smia uwazac sie za lepszych, takich wysublimowanych. Banda prostakow z cukiernica.
                          • verdana Re: Minimalizm ubraniowy 15.07.13, 16:02
                            Od bardzo dawna próbowałam wyliczyć, w co ubierają sie minimaliści. I wyszło mi, że albo to brudasy, albo łgarze.
                            Policzmy:
                            2 pary majtek, dla kobiet - 2 staniki, 2 pary skarpetek, buty, przypuśćmy jedne, 2 bluzki, 2 pary spodni (spódnice won), sweter, kurtka jesienna, kutrka zimowa, rekawiczki, czapka, szalik, 2 piżamy. 19 sztuk jak obszył. Bez możliwości prania w cłodniejsze dni (nie wyschnie), bez niczego eleganckiego na wyjście, bez kapci, zakietu, spódnicy, beż bluzek na dwie pory roku, apaszki, żadych ozdób, butów na zmianę, parasolki, dresu, podkoszulka itd. 42 rzeczy oznaczają, ze człowiek nie ma ubrania stosownego do okoliczności, pory toku i musi nosić brudne rzeczy. Chyba, ze miniemalistycznie ma suszarkę do suszenia jednej pary majtek i skarpetek codziennie.
                            • meduza7 Re: Minimalizm ubraniowy 15.07.13, 17:26
                              A tam dwie pary, po jednym wszystkiego, wieczorem pierzesz, co nosiłaś w dzień i rano zakładasz; jak jeszcze wilgotne, to doschnie na ciele. W "Dzieciach Arbatu" była taka bohaterka - nauczycielka, która dzień w dzień prała swą jedyną bluzkę, a we "Wszystkim dla pań" Denise też co wieczór prała kołnierzyk i mankiety od sukni (tę miała służbową) oraz łatała jedyną parę butów. Piżama niepotrzebna, spać można nago (i w śpiworze, żeby nie trzeba było pościeli). Przeprowadzasz się do ciepłych krajów i nie potrzebujesz zimowych ciuchów. Da się? Da!
                              • verdana Re: Minimalizm ubraniowy 15.07.13, 18:34
                                Tyle, ze kiedyś nosiło się jedną suknię przez pare miesięcy - wietrzyło i odplamiało i było OK. Teraz znajomi mogą kręcić nosem, ze koloega -minimalista śmierdzi jednakże.
                                • meduza7 Re: Minimalizm ubraniowy 16.07.13, 11:12
                                  Czymże jest odrobina smrodu (wróć, jakiego smrodu, naturalnej woni ciała!) wobec szczytnej idei! :D
                                • panterarei Re: Minimalizm ubraniowy 30.07.14, 12:06
                                  zważywszy na to, że pod tą jedną suknia była koszula, gorset, oraz pantalony to sama suknia niewiele miała kontaktu z ciałem, bieliznę chyba prano? praczki były rozpowszechnione
                                  • bupu Re: Minimalizm ubraniowy 30.07.14, 17:20
                                    panterarei napisała:

                                    > zważywszy na to, że pod tą jedną suknia była koszula, gorset, oraz pantalony to
                                    > sama suknia niewiele miała kontaktu z ciałem, bieliznę chyba prano? praczki by
                                    > ły rozpowszechnione

                                    Nawet więcej tych warstw pod kiecką było. Galoty, koszula, gorset, na gorsecie specjalna koszulka, żeby się wierzchnie sztuki odzieży nie szarpały o bryklę (to zapięcie z przodu), krynolina, albo tiurniura, zależy co w modzie było akurat, i stado halek. No i już można było wkładać suknię ;)
                          • bupu Re: Minimalizm 15.07.13, 16:53

                            yoyka napisała:

                            > No tam właśnie miało być 50m2. To co mi ostro nie styka to fakt, że na 50m2 wcześniej
                            > mieszkała sama Ida? Nie mogli tam wrzucić Gaby z dwoma córkami?

                            Pokój Strybów okazuje się pięćdziesięciometrową komnatą dopiero w "Czarnej Polewce", wcześniej o jego nadnaturalnych rozmiarach nie było mowy, a i okno posiadał jedno, co wynika choćby z opisu w "Noelce", gdy smarkate grzebią w korespondencji Idy. O ile pamiętam gdy w KK Gaba wpadła nocą do krzyczącej w panice pani Szczepańskiej apartament też dysponował oknem sztuk jeden. Okno drugie i dodatkowe metry autorka dokleiła zapewne po to, żeby zamknąć dzioby czytelnikom, pyskującym, że Strybowie gniotą się w jednym, ciasnym pokoju jak małorolni na przypiecku.

                            Tak przy okazji, przeszukując "Żabę" pod kątem informacji o rozmiarach pokoju Strybów, trafiłam na wzmiankę, iż Miągwa spożywał mleko na śniadanie. Hmmm.


                            • nessie-jp Re: Minimalizm 15.07.13, 18:44
                              > Pokój Strybów okazuje się pięćdziesięciometrową komnatą dopiero w "Czarnej Pole
                              > wce", wcześniej o jego nadnaturalnych rozmiarach nie było mowy,

                              Słuchajcie, mnie się chyba coś kićka w tym rozkładzie pomieszczeń. Wydawało mi się, że Strybowie zainstalowali się w końcu w zielonym pokoju (największym i najciemniejszym), a pokój po Idzie odziedziczyły Pyziakówny?
                              • bupu Re: Minimalizm 15.07.13, 19:08
                                nessie-jp napisała:

                                > > Pokój Strybów okazuje się pięćdziesięciometrową komnatą dopiero w "Czarne
                                > j Pole
                                > > wce", wcześniej o jego nadnaturalnych rozmiarach nie było mowy,
                                >
                                > Słuchajcie, mnie się chyba coś kićka w tym rozkładzie pomieszczeń. Wydawało mi
                                > się, że Strybowie zainstalowali się w końcu w zielonym pokoju (największym i na
                                > jciemniejszym), a pokój po Idzie odziedziczyły Pyziakówny?

                                Pokićkało. Pokój po Idusi dostały Stryby, małoletnie przeniosły się do pokoju Nutrii i Pulpy, Nutria zamieszkała w zielonym, a Pulpa rychło poślubiła Floriana i wybyła z kołchozu.
                                • krakowska_poziomka Re: Minimalizm 15.07.13, 19:15
                                  Pulpa przeniosła się z Nutrią do zielonego i tam mieszkały razem dwa lata (w DP jest o tym), później Pulpa wybyła i Nutria została tam sama....

                                  a może dlatego Ci się kićka, bo jest wspomniane, że Grzegorz zielony pokój pomalował na żółto, ale szybko go przemalował na zielono z powrotem... ale wtedy pokój już był chyba Laury...
                                  • nessie-jp Re: Minimalizm 15.07.13, 19:17
                                    > a może dlatego Ci się kićka, bo jest wspomniane, że Grzegorz zielony pokój poma
                                    > lował na żółto, ale szybko go przemalował na zielono z powrotem... ale wtedy po
                                    > kój już był chyba Laury...

                                    No właśnie, chyba dlatego. Bezczelny, na cudzym się rządził ;)
                                    • nessie-jp Re: Minimalizm 15.07.13, 19:39
                                      Znalazłam ten plan mieszkalny Borejków, wielokrotnie tu wklejany:

                                      musierowicz.blox.pl/2007/05/Mieszkanie-Borejkow.html
                                      I wiecie co, ja nie wierzę, żeby Idusia sama mieszkała na tych salonach jako studentka medycyny z jedną szafą i białym łóżeczkiem, podczas gdy reszta rodziny kisi się w 7 osób w malutkich pomieszczeniach.

                                      Jak również nie do wiary jest, że pani Szczepańska sama jedna dysponowała takim metrażem. Niemożliwe! Nie za PRL-u.

                                      Borejkowie chyba z każdym tomem zagarniają kolejne mieszkania tego parteru, jak na minimalistów przystało.
                                      • bupu Re: Minimalizm 15.07.13, 20:28
                                        nessie-jp napisała:

                                        > Znalazłam ten plan mieszkalny Borejków, wielokrotnie tu wklejany:
                                        >
                                        > rel="nofollow">musierowicz.blox.pl/2007/05/Mieszkanie-Borejkow.html
                                        > I wiecie co, ja nie wierzę, żeby Idusia sama mieszkała na tych salonach jako st
                                        > udentka medycyny z jedną szafą i białym łóżeczkiem, podczas gdy reszta rodziny
                                        > kisi się w 7 osób w malutkich pomieszczeniach.
                                        >
                                        > Jak również nie do wiary jest, że pani Szczepańska sama jedna dysponowała takim
                                        > metrażem. Niemożliwe! Nie za PRL-u.
                                        >
                                        > Borejkowie chyba z każdym tomem zagarniają kolejne mieszkania tego parteru, jak
                                        > na minimalistów przystało.

                                        No pożarli Łuczaków i Gadomskich. W "Kwiecie Kalafiora napisane stoi, że do pokoju pani Szczepańskiej wchodziło się z wewnętrznego korytarza, podobnie jak do mieszkań wyżej wymienionych rodzin. Drzwi do jej pokoju znajdowały się naprzeciw drzwi wejściowych do tego wielorodzinnego lokalu. Natomiast w późniejszych tomach okazało się, że wystarczyło wyburzyć ściankę z dykty i włala, Borejki mają więcej korytarza i wspólne wejście z postszczepańskimi apartamentami. A na linkowanym w tym wątku planie wejście do pokoju Strybów jest zaraz przy wyjściu z mieszkania. Bez pochłonięcia Gadomskich i Łuczaków niewykonalne.
                        • krakowska_poziomka Re: Minimalizm 15.07.13, 12:45
                          i ludwik, i gąbeczka to już siedem, albo kostki do zmywarki to już sześć!
            • melomanka87 Re: Minimalizm 16.07.13, 13:36
              Czytałam kiedyś reportaż o kobiecie, która wymyśliła sobie, że nie będzie używać pieniędzy. Jakaż ona była uciążliwa dla otoczenia! Nie mogła zapłacić za hotel, więc znajomi musieli ją gościć u siebie. Nie mogła kupić biletu na pociąg, więc ktoś musiał ją zawieźć samochodem. I oczywiście była dumna z siebie, jak ta ona się wyzwoliła ze szponów konsumpcjonizmu, nie to co inni.

              Pewnie podobnie byłoby z minimalistą, który obrał sobie za cel ograniczenie się do 42 przedmiotów. Czterdziestego trzeciego nie kupi, więc co zrobi, kiedy będzie potrzebował? Pewnie wprosi się do sąsiada i w imię wyższej idei wykorzysta jego rzeczy.
              • meduza7 Re: Minimalizm 16.07.13, 13:44
                No, ja z kolei czytałam, że istnieją całe wspólnoty, w których kupowanie i płacenie pieniędzmi ludzie starają się ograniczyć do minimum. Wymieniają się ciuchami i książkami, za usługi płacą innymi usługami itd. Oraz starają się nie marnować niczego. Mnie się podoba :)
                • verdana Re: Minimalizm 16.07.13, 13:56
                  Mnie nie. Po to ludzie wynaleźli pieniądze, aby wyzwolić się z zalezności od innych.
                  • dakota77 Re: Minimalizm 16.07.13, 14:01
                    O, to to.
                • melomanka87 Re: Minimalizm 16.07.13, 15:24
                  Mnie to nie pociąga, ale jeśli robią tak w ramach swojego grona, nie obciążając innych swoim indywidualizmem, to czemu nie.
                • conefkaconbrio Re: Minimalizm 16.07.13, 16:00
                  meduza7 napisała:

                  > No, ja z kolei czytałam, że istnieją całe wspólnoty, w których kupowanie i płac
                  > enie pieniędzmi ludzie starają się ograniczyć do minimum. Wymieniają się ciucha
                  > mi i książkami, za usługi płacą innymi usługami itd. Oraz starają się nie marno
                  > wać niczego. Mnie się podoba :)

                  Też czytałam. W "wysokich obcasach" chyba, ale nie mogę teraz znależć. Utopia, no chyba że we wspólnocie jest także np dentysta, który leczy kanałowo zęby w zamian za konfiturę truskawkową, grzybki w occie i ciasteczka orzechowe....
                  • melomanka87 Re: Minimalizm 16.07.13, 16:08
                    No tak, ale Meduza pisała, że starają się ograniczyć do minimum, a nie że kategorycznie wykluczyli. Nawet nie chcę sobie wyobrażać kobiety w ciąży, która zawraca głowę w kolejnych szpitalach pytając, czy odebraliby poród w zamian za własnoręcznie zebrane jabłka albo wypleciony koszyk. Albo kogoś, kto chcąc odwiedzić rodzinę w Australii, płynie tam statkiem i płaci załodze - ehkem - w naturze.
                    • conefkaconbrio Re: Minimalizm 16.07.13, 16:26
                      No właśnie, czyli jest to raczej "zabawa dla bogatych", podobnie jak minimalistycznie urządzona kuchnia i jedzenie na miescie. Jeśli mam pieniądze to mogę udzielić czyjemuś dziecku korepetycji w zamian za konfitury. Ale jeśli nie mam pieniędzy, to nie chcę konfitur tylko pieniędzy, którymi będe mogła zapłacić za dentystę. Bez domowych konfitur żyć się da- bez zębów ciężko ;-)
                      • mmoni Re: Minimalizm 16.07.13, 22:41
                        Musisz poszukać dzieciatego dentysty :-)
      • nessie-jp Re: Minimalizm 13.07.13, 21:18
        > Jednak wciąż
        > marzą mi się większe, puściejsze przestrzenie, a mieszkanie rozmiarami nie imp
        > onuje.

        Wiesz, bo ten minimalizm mieszkalny to jest taki trochę współczesny kwiat paproci. Niby wszyscy o nim marzą, niby opowiadają, jak to osiągnęli, ale w praktyce to nikt go nigdy nie widział ;)

        Minimalizm jest niesłychanie modny z dwóch powodów: bo łatwiej zrobić atrakcyjne zdjęcie pustego mieszkania z jednym ciekawym przedmiotem i opublikować je w gazecie (a ty człowieku dąż, dąż do ideału, i niech cię szlag trafia, że twoje M3 za nic nie chce tak wyglądać) niż mieszkania zagraconego. Łatwiej jest "sprzedać" taką estetykę niż pokazać mieszkanie faktycznie funkcjonalne, z tymi wszystkimi rzeczami, które są potrzebne.

        No a po drugie, o czym pisze już verdana, minimalizm to taki dzisiejszy sporcik, licytacja, "a ja mam tylko 39 przedmiotów, a ta ruda Baśka aż 42!"

        Jako osoba z gruntu cyniczna podejrzewam również, że za namawianie czytelników i czytelniczek do masowego wyrzucania przedmiotów i "minimalizowania" mieszkania nieźle płacą producenci tychże przedmiotów. Niech niedoszli minimaliści wyrzucą, to za miesiąc z podkulonym ogonem wrócą kupić nowe
        • klawiatura_zablokowana Re: Minimalizm 13.07.13, 22:14
          Ja też kiedyś czytałam o takim jednym minimaliście, co pozbył się książek, płyt i filmów - bo wszystko ma cyfrowo, na czytnikach, tabletach i zewnętrznych dyskach. Faktycznie materialny minimalizm, pozbyć się starych książek i kupić sobie wypasiony tablecik (z odpowiednią pojemnością)... ;)
          • nessie-jp Re: Minimalizm 14.07.13, 05:08
            > Faktycznie materialny minimalizm, pozbyć się starych książek i kupić sobi
            > e wypasiony tablecik (z odpowiednią pojemnością)... ;)

            No bo przecież ten minimalizm to jest sporcik dla bogatych
            • kopiec_esmeralda Re: Minimalizm 14.07.13, 06:33
              No właśnie, różne są rodzaje minimalizmu. Będąc w Izraelu,w głębi pustyni Negaw spotkaliśmy beduinów, zaprosili nas do namiotu - oni byli autentycznymi minimalistami. Mieli kilka wielbłądów, namiot, kilka dywanów do siedzenia i parę sprzętów kuchennych, niewiele. I sprawiali wrażenie szczęśliwych, byli pogodni i na luzie. Nie byli to beduini "turystyczni", nie jeździmy na zorg. wycieczki, tylko sami z TŻ włóczymy się, gdzie oczy i bezdroża poniosą, byli prawdziwymi koczownikami spotkanymi na odludziu z dala od świata. Gadaliśmy pół dnia. I wtedy jedyny raz spotkałam ludzi nie mających niemal niczego i zadowolonych z tego, jak żyją, nie pragnących zmian.
              Minimalizm medialnie modny - to coś całkiem innego, to, jak piszecie, odwrotna strona zakupoholizmu, licytowanie się, kto ma mniej.
              Najzdrowsza postawa wg mnie - to ta, o której pisze Verdana: mam, czego chcę i potrzebuję, i nie gonię za przedmiotami, zachęcona tym, że mają je inni, albo, bo zobaczyłam w kolorowe gazecie. Przedmioty nie zniewalają właściciela, są dla niego, a nie on dla nich.
              A to, co jest u Borejków, to raczej dorobiona ideologia do... no, nie wiem, czego. Lenistwa? Abnegacji? Braku pomysłu na swoje życie?
              Nie jest to bieda, bo stać ich na podwójne egzemplarze książek, laptop w czasach, gdy były drogie, na wypasione szpitalne łóżka i podróże do Bazylii. Z kolei awantura o zmywarkę, wywalanie na śmietnik telewizora (można było dać biednym), krytykowanie kogoś, kto ma porządny samochód (=jak lodówka), kręcenie nosem na KitchenAida mogą wskazywać na jakieś teoretyczne ciągoty franciszkańskie.
              Nie jest to żaden minimalizm, bo są zawaleni graciarstwem i wiecznym bałaganem, odbieram to jako ogólną i u nich stałą niekompatybilność deklaracji z praktyką.
              • j_a_ch Re: Minimalizm 14.07.13, 10:26
                > awantura o zmywarkę, wywalanie na śmietnik telewizora (można było dać biednym),
                > krytykowanie kogoś, kto ma porządny samochód (=jak lodówka), kręcenie nosem na
                > KitchenAida

                Wkurzające jest zwłaszcza to zwalczanie sprzętów kuchennych, mających usprawnić pracę i dać więcej czasu. Przecież wolny czas to zuo, trzeba mieć wiecznie "roboty huk" w domu i wyrzuty sumienia, jak się posiedzi przy stole.
                Bo zue sprzęty, nie daj bór, wyeliminują słynne spracowane dłonie i ich zgrabne ruchy. A wolny czas sprowadzi tylko grzeszne myśli i rozmowy, np z córką o ojcu.
                • meduza7 Re: Minimalizm 15.07.13, 09:54
                  Ależ dokładnie tak! Wolny czas sprowadza złe i grzeszne myśli, zatem należy starać się, by nie było go za dużo. Pamiętacie Joannę (albo Valancy, zależy od tłumaczenia) Stirling z "Błękitnego Zamku" Montgomery? Miała czarny notesik, w którym matka kazała zapisywać jej wszystkie chwile w ciągu dnia, kiedy nic nie robiła, a podczas wieczornej modlitwy prosić o przebaczenie.
                • klawiatura_zablokowana Re: Minimalizm 21.07.13, 16:14
                  Jeśli by to jeszcze zwalczały osoby zajmujące się borejczanym kołchozem, to od bidy jestem w stanie zrozumieć - ktoś jest programowo na nie wobec Kitchen Aid, bo ufa tylko własnoręcznie utartym żółtkom. Moja babcia do dzisiaj nie uznaje kupnego makaronu i innych wynalazków. Spoko.

                  Ale działa wobec zmywarek wytacza Ignacy, który jest w domu obsługiwany. Minimalizm oznacza, że jego żona, córki i zięć będą mieć więcej pracy. No ale cóż - jest to poświęcenie, na które Ignacy jest gotów...
              • mmoni Re: Minimalizm 14.07.13, 11:32
                Mi to liczenie przedmiotów w domu kojarzy się z liczeniem "od ilu dni nie piłem" osoby z problemem alkoholowym. Osoba ze zdrowym stosunkiem do alko nie pamięta takich rzeczy, podobnie osoba ze zdrowym stosunkiem do rzeczy.
                • the_accidental Re: Minimalizm 15.07.13, 13:06
                  Coś w tym jest!
                  Przemawia do mnie też argument Verdany, "Dla mnie minimalizm typu - mam tylko 42 przedmioty, albo - nie mam absolutnie niczego co nie jest niezbędne, jest drugą stroną materializmu i ządzy posiadania. Obie strony robią dkładnie to samo, organizują swoje żyycie wokół posiadania i przedmiotów i dla każdej te przedmioty i ich posiadanie.nieposiadanie jest treścią życia".
                  Czyli z jednej obsesji w drugą. Prawdziwi minimaliści, jak choćby ci Beduini, nie myślą o tym, że są minimalistami.
                  • kooreczka Re: Minimalizm 15.07.13, 13:58
                    Ja to nazywam konsumpcyjną anoreksją- tak jak anorektyczka ciągle myśli o (nie)jedzeniu taka osoba skupia się na stanie posiadania.
          • sanciasancia Re: Minimalizm 15.07.13, 01:51
            > kach. Faktycznie materialny minimalizm, pozbyć się starych książek i kupić sobi
            > e wypasiony tablecik (z odpowiednią pojemnością)... ;)
            A jak wszyscy mają swój czytnik, nie ma problemu z kupnem trzech egzemplarzy danej książki, wystarczy wspólne konto na amazonie i kupno jednego e-booka.

            A co do minimalizmu, z własnego doświadczenia wiem, że nie działa. Nawet jak raz na jakiś czas chce się zaprosić kogoś na kawę i sałatkę, potrzeba całego zestawu utensyliów kucharskich, filiżanek, itp. Dzieci łączą się z utonięciem w zabawkach i książkach, a dwójka naukowców z jednym domowym komputerem kończy się z codzienną awanturą, kto pierwszy sprawdza pocztę i kto wieczorem pracuje, jak dziecko pójdzie spać. Mieszkanie pary razem w jednym pokoju łączy się z tym, że żadne nie przywiozło swoich kawalerskich/panieńskich książek z domu i połowy ubrań.
        • ewaty Re: Minimalizm 13.07.13, 22:44
          > Wiesz, bo ten minimalizm mieszkalny to jest taki trochę współczesny kwiat papro
          > ci. Niby wszyscy o nim marzą, niby opowiadają, jak to osiągnęli, ale w praktyce
          > to nikt go nigdy nie widział ;)

          Ja widziałam, ja! To znaczy, w ramach imprezy poszliśmy szukać wyżej wymienionego w stosowna noć. I się swieciło. Ale okazało się, że to stara krowia kupa była...
        • leni_stwo Re: Minimalizm 16.07.13, 00:25
          Tak mi się skojarzyło z "Trzech panów w łódce":

          Iluż to ludzi, płynąc w ten rejs, niebezpiecznie przeciąża swoją łódź niedorzecznymi przedmiotami, które wydają się im niezbędnym warunkiem przyjemności i komfortu podróży, lecz w istocie są tylko zbędnym balastem.
          Aż po wierzchołki masztów upychają biedny stateczek pięknymi strojami i wielkimi domami; niepotrzebną służbą i zgrają szykownych przyjaciół, którzy nie daliby za nich złamanego szeląga, choć sami nie są ani tyle warci; drogimi rozrywkami, które nikogo nie cieszą, ceregielami i modami, snobizmem i ostentacją, i wreszcie – och, najcięższy to, najbardziej szalony balast ze wszystkich! – obawą przed tym, co pomyśli sąsiad; zbytkami, które tylko zawadzają, rozrywkami, które nudzą, pustym przepychem, który jest jak dawnymi laty żelazna korona na głowie przestępcy, co wykrwawia i bólem przepełnia dźwigające ją skronie!
          Wszystko to balast, człowiecze próżny – wszystko to balast! Wyrzuć go za burtę. Czyni on łódź tak ciężką, że niemal omdlewasz przy wiosłach. Czyni ją bezwładną i niebezpieczną w manewrowaniu, toteż ani na chwilę nie zaznasz ulgi od brzemienia troski i niepokoju, ani na chwilę nie pogrążysz się w rozmarzonej opieszałości – nie znajdziesz czasu, by spojrzeć, jak muskane wiatrem cienie falują na mieliźnie, jak promienie słońca mienią się połyskliwie pośród wodnych zmarszczek, jak wielkie drzewa nad brzegiem chylą głowy, by zobaczyć swą podobiznę; nie znajdziesz czasu, by spojrzeć na złocistozielone lasy, na lilie białe i żółte, na falowanie sitowia, na turzyce, na storczyki, na niebieskie niezapominajki.
          Wyrzuć balast, człowiecze! Niech łódź twego żywota będzie lekka, załaduj na nią tylko to, czego naprawdę potrzebujesz – przytulny dom, proste przyjemności, paru przyjaciół godnych tego miana, osobę, którą kochasz i która ciebie kocha, kota, psa, zapas fajek, Pod dostatkiem żywności i pod dostatkiem ubrań oraz trochę więcej niż pod dostatkiem napoju; pragnienie jest bowiem rzeczą niebezpieczną.
          Od razu się przekonasz, że łodzią łatwiej się steruje, że jest mniej: wywrotna, a nawet jeśli się wywróci, to nie szkodzi: rzetelnemu rzemiosłu woda niestraszna. Będziesz miał czas i pracować, i myśleć. Będziesz miał czas spijać słodycz żywota – będziesz miał czas słuchać eolskiej muzyki, którą boży wiatr wygrywa na harfach ludzkich serc – będziesz miał czas…


          ;)
    • nessie-jp Re: Minimalizm 13.07.13, 21:20
      Ach, kochani, bo ja wy nic nie rozumiecie z tego Borejkowskiego minimalizmu. Oni przecież nie dlatego są minmalistami, że nie mają rzeczy (bo z opisów w książkach widać, że wręcz toną w gratach). Nie, to dlatego, że oni się, widzicie, nie starają mieć. Tak im samo spada. Z nieba.
      • bupu Re: Minimalizm 13.07.13, 21:38
        nessie-jp napisała:

        > Ach, kochani, bo ja wy nic nie rozumiecie z tego Borejkowskiego minimalizmu. On
        > i przecież nie dlatego są minmalistami, że nie mają rzeczy (bo z opisów w książ
        > kach widać, że wręcz toną w gratach). Nie, to dlatego, że oni się, widzicie, [i
        > ]nie starają mieć.[/i] Tak im samo spada. Z nieba.

        Też bym chciała, żeby mi spadało. Nowy telefon na przykład, bo obecny zaczyna strzelać fochy. A tu nic, kupować trzeba i te... te piniążki wydawać... Ciężkie jest życie ludzi bez właściwych czółek...
        • yoyka Re: Minimalizm 15.07.13, 10:32
          Wiecie co, to stare, przedwojenne kamienice stoją na Roosevelta. Wynajmowałam kiedyś mieszkanie w takiej i miało ono ogromną ilość pawlaczy i szaf w przedpokojach. Nie wiem czy te szafy można było nazwać wnękowymi, ale były to takie wbudowane w ściany na stałe, nie ruchome. Mieszkanie było bardzo wysokie, 4,5 metra i te "podsufitne" szafy były bez dna praktycznie, jeden z pawlaczy miał jakieś 4 metry kwadratowe pojemności. Były okresy, kiedy mieszkało nas w 4 pokojach 8 osób łącznie i mieściło się tam swobodnie kilkaset kilogramów dobytku i nikt na ciasnotę nie narzekał.

          Ja przez 6 lat mieszkałam w wynajmowanym pokoju z moim facetem i mieściły się w pokoju moje książki (900sztuk łącznie), ciuchy, tony kosmetyków, dwa komputery, duże łózko do spania, jego przybory do dłubania (śrubokręty itd), dwa rowery i kot na dodatek.

          Kto mieszkał na kupie ten zrozumie, kto nie mieszkał to nie wie, że się da ;)
          • nighthrill Re: Minimalizm 15.07.13, 12:16
            No da się, da, mieszkałam z byłym partnerem w akademiku w pokoju o powierzchni 8m2 - dwa pojedyncze łóżka zsunięte w jedno, dwa wąskie regały, dwa malutkie stoliki. Prawie żadnej przestrzeni podłogowej pustej.
            I z partnerem to się jeszcze można przemęczyć, gorzej, gdy taką przestrzeń przy kwaterowaniu do akademika otrzymywało się do podziału z zupełnie obcą dziewczyną...

            Kiedyś wynajmowałam z chłopakiem kawalerkę 29m2, która, kosztem maciupeńkiej kuchni i łazienki, miała bardzo duży, wysoki pokój. Mieścił się i stół do jedzenia, i oddzielny do pracy, i wielka szafa przesuwna, i podwójne łoże, i mnóstwo było miejsca na dywanie pośrodku, do tego stopnia, że można było odbyć 10-osobową parapetówkę w kucki. Ale przebywanie cały czas w jednym pomieszczeniu to inna sprawa, generuje konflikty pod tytułem "jedna osoba chce spać o 23, a druga klika na kompie, jedna wstaje rano i huczy różnymi przedmiotami, druga chce wstać później" itp.
            Dlatego też z trudem wyobrażam sobie mieszkanie Gaby i Grzesia w jednym pokoju z synem. Inna sprawa, że ten apartament po pani Szczepańskiej ma mieć podobno 50m2, co daje przestrzeń ogromną (moje trzypokojowe mieszkanie ma metrów 47), zdatną do podzielenia jakimiś ściankami. Ale i tak Ignaś chyba śpi za regałem?

            W minimalizm nie wierzę, Borejkowie już w "Pulpecji" trzymali sterty magazynów literackich w szafach, bo na regałach miejsca nie starczało...
            • yoyka Re: Minimalizm 15.07.13, 12:27
              No tam właśnie miało być 50m2. To co mi ostro nie styka to fakt, że na 50m2 wcześniej mieszkała sama Ida? Nie mogli tam wrzucić Gaby z dwoma córkami?


              Ignaś śpi za regałem, ja widzę coś pod sufit co praktycznie stwarza osobne pomieszczenie.
              • yoyka Re: Minimalizm 15.07.13, 12:59
                yoyka napisała:

                > No tam właśnie miało być 50m2. To co mi ostro nie styka to fakt, że na 50m2 wcz
                > eśniej mieszkała sama Ida? Nie mogli tam wrzucić Gaby z dwoma córkami?
                >
                >
                > Ignaś śpi za regałem, ja widzę coś pod sufit co praktycznie stwarza osobne pomi
                > eszczenie.

                o taki mi obraz siedzi tego pokoju w głowie i nie mogę go za nic wyrzucić ;)

                https://img838.imageshack.us/img838/3552/4nuw.jpg


                Może niezbyt dobrze przeskalowane, bo 50m2 sprawiłoby, że łóżka, biurka byłyby automatycznie mniejsze w tej przestrzeni, ale sam układ. Po prawo drzwi do pokoju i na lewej ścianie szafy/regały, podobnie jak na lewej ścianie od drzwi. Na wprost okno, pod nim dwa blaty, na których stoją laptopy czy tam komputery, blaty mogą być biurkami z dużą ilością szuflad. Przy biurkach dwa krzesełka wyznaczające przestrzeń Grzesia i Gabrysi. Dalej stolik nocny i duże łóżko na wysokich nóżkach, a pod łóżkiem wędki, narty, walizki podróżne - co tam sobie kto życzy. Za łóżkiem długaśny regał z książkami, półki po jednej i po drugiej stronie, czyli i Gabrysie i Ignaś mają miejsce na swoje papierzyska. Regał jest pod sufit, odgradza część ignasiową. W nogach łóżka pojemna skrzynia na pościel zapasową i ręczniki (nie narysowałam, teraz sobie to wymyśliłam), przy regale wygodny fotel do czytania ( z podnóżkiem!).

                Panele podłogowe i regały wykonane z ciepłego odcienia dębu, w oknie jasne rolety, zgniłozielone zasłonki opalizujące na złoto i kilka kwiatków o ciemnozielonych liściach w żółtych doniczkach. Na łóżku kapa w ciepłych odcieniach, może rudawa ze złotą nitką, taka jesienna? Fotel rudy. Białe listwy przypodłogowe, a na wolnych kawałkach ścian reprodukcje w białych ramkach. Na podłodze spory dywan w perskim stylu, coś z zielenią, lekki, bez ciężki wzorów i dosyć cienki.

                A na ścianach ciepła żółta farba.

                Takie klimaty tam czuję:

                https://bhousedesain.com/wp-content/uploads/2011/12/Cozy-Living-Room-Color-with-Sunny-Yellow1.jpg


                W części Ignasia po prawo wielka szafa (trzydrzwiowa! z lustrem!), po lewo przy regale "działowym" fotel, komoda, obok biurko. W lewej ścianie okno, naprzeciwko biurka łóżko ze stolikiem nocnym, a po prawo od łóżka kolejny regał/szafa/półki.




                • krakowska_poziomka Re: Minimalizm 15.07.13, 13:20
                  a faktycznie to "chamskie", że Gaba śpi na karimacie, dziewczyny się gniotą, a Ida sama na 50 metrach...
                • dakota77 Re: Minimalizm 15.07.13, 13:23
                  Fajna wizja :) Ale wciaz to wizja zawieraja dorastajacego syna zajmujacego jeden pokoj z rodzicami, nasluchujacego kazdego dzwieku ;-) Nic dziwnego ze nie maja wiecej dzieci, jak mialoby to nastapic w takich warunkach:)) A skoropokoj istotnie taki duzy, mozna bylo go podzielic na dwa scianka, nie regalem.
                • conefkaconbrio Re: Minimalizm 16.07.13, 16:07
                  Tak czy inaczej - brak drzwi! A dziecko za regałem małżeńskiej sypialni = kompletny brak intymności.
                  BTW, gnieżdżenie się rodziny z kilkorgiem dzieci w dwóch pokojach jet możliwe tyko w sytuacji kiedy część rzeczy trzyma się "u dziadków na wsi" ( sanki i zimowe ciuchy latem, a rowery, rolki i letnie ciuchy zimą). Zycie w ten sposób całej dwupokoleniowej rodziny jest niewykonalne, nawet jeśli wezmiemy pod uwagę wysokie szafy z pawlaczami. Nie jest możliwe z uwagi na ilość książek i ilość nauczycieli ,naukowców i studentów jednocześnie w domu.
          • dakota77 Re: Minimalizm 15.07.13, 13:16
            Dac to sie da, tylko czasem pytanie powinno brzmiec- po co. Wiele osob mieszka na malej powierzchni w kilka osob, bo musi. Klan Borejkow sie do nich nie zalicza.
    • rannie.kirsted Re: Minimalizm 15.07.13, 20:25
      "maly" pokoj ma 50m2;) z czasem p[okoj po pani szczepanskiej urosl do monstrualnych rozmiarow. spokojnie zmiejscila by sie w nim rodzina trzyosobowa, moznaby podzielic ten pokoj na 2.
      • yoyka Re: Minimalizm 16.07.13, 08:36
        A czy było wspominane, że to tylko pokój? Bo mnie się wydaje, że oni całość wchłonęli, pokój, korytarz, może jakąś spiżarkę, całość mogła dawać 50m2. Jak pisałam - mieszkałam w kamienicy, zupełnie inaczej to wygląda niż w bloku zwykłym, my nie mieliśmy akurat, ale u sąsiadów między pokojami były dwa takie pomieszczenia, szerokość półtora metra, może dwa, ale długie na długość pokoju - takie pawlaczo-spiżarnie.

        Ja mieszkanie Borejków właśnie tak sobie wyobrażam, pełne spiżarek, schowków i pawlaczy, dlatego się spokojnie mieścili.
        • bupu Re: Minimalizm 16.07.13, 16:54
          yoyka napisała:

          > A czy było wspominane, że to tylko pokój?

          Było. Wielokrotnie.

          > Bo mnie się wydaje, że oni całość wchłonęli, pokój, korytarz, może jakąś spiżarkę, całość
          > mogła dawać 50m2.

          A Gadomskich i Łuczaków zamurowali żywcem, bo tamci, po wchłonięciu przez Borejków korytarza wspólnego dla trzech mieszkań, wchodzili do siebie przez gumiany kołchoz.

          > Jak pisałam - mieszkałam w kamienicy, zupełnie inaczej to wygląda niż w bloku zwykłym,
          > my nie mieliśmy akurat, ale u sąsiadów między pokojami były dwa takie pomieszcz
          > enia, szerokość półtora metra, może dwa, ale długie na długość pokoju - takie p
          > awlaczo-spiżarnie.

          Tam była spiżarka, w KK jest opisane jak pani Szczepańska dobywa z niej tortownicę dla Gaby. Ale znowu, to było jedno duże mieszkanie, podzielone na trzy mniejsze lokale, z których wchodziło się z jednego, wspólnego korytarza wewnętrznego. Spiżarka, podług tego opisu, mieściła się przy drzwiach wejściowych, po lewej stronie, drzwi zaś pokoju pani Szczepańskiej były w głębi korytarza i na wprost wejścia, co oznacza, że pomieszczenia te nie przylegały do siebie. Więc pożarcie przez Borejków wraz z pokojem pani Szczepańskiej korytarza i spiżarki odpada.

          Poza tym nie mam zielonego pojęcia, czy pożarcie pani Szczepańskiej, a raczej jej apartamentów, było w ogóle możliwe od strony prawnej. To samo z podziemną ekspansją Idy.
          • ginny22 Re: Minimalizm 16.07.13, 17:03
            > Poza tym nie mam zielonego pojęcia, czy pożarcie pani Szczepańskiej, a raczej j
            > ej apartamentów, było w ogóle możliwe od strony prawnej. To samo z podziemną ek
            > spansją Idy.

            Oraz ugorami Floriana i Pulpy.
            • bupu Re: Minimalizm 16.07.13, 17:23
              ginny22 napisała:

              > > Poza tym nie mam zielonego pojęcia, czy pożarcie pani Szczepańskiej, a ra
              > czej j
              > > ej apartamentów, było w ogóle możliwe od strony prawnej. To samo z podzie
              > mną ek
              > > spansją Idy.
              >
              > Oraz ugorami Floriana i Pulpy.

              A nie, ugory Floriana i Pulpy są kompletnie z tylnej części ciała wzięte. To nie średniowiecze, bezpańskich ugorów nigdzie nie ma, a nawet gdyby były, to Pulpa i Flobry najpierw musieliby je nabyć i sprawdzić, czy zalesianie się z planem zagospodarowania przestrzennego zgadza. Bo wątpię, czy na gruntach budowlanych, czy też rolnych, można sobie sadzić las.
          • dakota77 Re: Minimalizm 16.07.13, 17:16
            bupu napisała:

            >
            > Poza tym nie mam zielonego pojęcia, czy pożarcie pani Szczepańskiej, a raczej j
            > ej apartamentów, było w ogóle możliwe od strony prawnej. To samo z podziemną ek
            > spansją Idy.

            To jest naprawde ciekawe pytanie. W sumie jakiego typu byly te mieszkania? Kwaterunkowe? Spoldzielcze? Spoldzielczo-wlasnosciowe? Powiedzmy, ze Ida kupila od Piotra Ogorzalki mieszkanie po tym, jak on je wykupil od spoldzielni. Moze tez je ew. od niego wynajmowac.

            Ale na jakiej zasadzie Borejkowie przejeli mieszkanie sasiadki? Tak po prostu spoldzielnia zwiekszyla im metraz? Bo co? W ktorym w ogole momencie oni przejeli to mieszkanie po Szczepanskiej?
            • bupu Re: Minimalizm 16.07.13, 17:30
              dakota77 napisała:


              > To jest naprawde ciekawe pytanie. W sumie jakiego typu byly te mieszkania? Kwat
              > erunkowe? Spoldzielcze? Spoldzielczo-wlasnosciowe? Powiedzmy, ze Ida kupila od
              > Piotra Ogorzalki mieszkanie po tym, jak on je wykupil od spoldzielni. Moze tez
              > je ew. od niego wynajmowac.

              "Kwiat Kalafiora" rzecze, że kwaterunkowe. Nie spółdzielcze.

              > Ale na jakiej zasadzie Borejkowie przejeli mieszkanie sasiadki? Tak po prostu spoldzielnia
              > zwiekszyla im metraz? Bo co? W ktorym w ogole momencie oni przejeli
              > to mieszkanie po Szczepanskiej?

              Po raz pierwszy pojawiło się ono jako część kołchozu w "Noelce", ale kiedy dokładnie dokonali pożarcia, nie wiem.
            • conefkaconbrio Re: Minimalizm 16.07.13, 17:33
              > >
              > > Poza tym nie mam zielonego pojęcia, czy pożarcie pani Szczepańskiej, a ra
              > czej j
              > > ej apartamentów, było w ogóle możliwe od strony prawnej. To samo z podzie
              > mną ek
              > > spansją Idy.

              A czy gdzieś nie jest napisane, ze pani Szczepańska im to mieszkanie zapisała w testamencie?
              Jeśli chodzi o korytarz to czasem mozna go od spoldzielni wydzierżawić. Znajomi, którzy kpili dwa mieszkania i je połączyli tak wlasnie to załatwili.
              • bupu Re: Minimalizm 16.07.13, 17:44
                conefkaconbrio napisała:

                > > >
                > > > Poza tym nie mam zielonego pojęcia, czy pożarcie pani Szczepańskiej
                > , a ra
                > > czej j
                > > > ej apartamentów, było w ogóle możliwe od strony prawnej. To samo z
                > podzie
                > > mną ek
                > > > spansją Idy.
                >
                > A czy gdzieś nie jest napisane, ze pani Szczepańska im to mieszkanie zapisała w
                > testamencie?

                Kwaterunkowego w testamencie sie nie da, no chyba, że uboga emerytka Szczepańska wytrzasła skądś kasę na uprzedni wykup.

                > Jeśli chodzi o korytarz to czasem mozna go od spoldzielni wydzierżawić. Znajomi
                > , którzy kpili dwa mieszkania i je połączyli tak wlasnie to załatwili.

                Ale nie można raczej wydzierżawić korytarza który oprócz mieszkania, które chce się przyłączyć, prowadzi także do dwóch innych lokali.
                • nessie-jp Re: Minimalizm 16.07.13, 19:09
                  > > A czy gdzieś nie jest napisane, ze pani Szczepańska im to mieszkanie zapi
                  > sała w
                  > > testamencie?
                  >
                  > Kwaterunkowego w testamencie sie nie da, no chyba, że uboga emerytka Szczepańsk
                  > a wytrzasła skądś kasę na uprzedni wykup.

                  To po pierwsze. Po drugie, samotna pani Szczepańskie NIE dostałaby w żadnych okolicznościach za PRL-u tak ogromnego mieszkania kwaterunkowego tylko na jedną osobę. Nie pamiętam, jakie były wówczas limity metrażowe, ale te mieszkania w starych kamienicach nie bez powodu dzielono na cztery
                  • bupu Re: Minimalizm 16.07.13, 19:16
                    nessie-jp napisała:


                    > To po pierwsze. Po drugie, samotna pani Szczepańskie NIE dostałaby w żadnych ok
                    > olicznościach za PRL-u tak ogromnego mieszkania kwaterunkowego tylko na jedną o
                    > sobę. Nie pamiętam, jakie były wówczas limity metrażowe, ale te mieszkania w st
                    > arych kamienicach nie bez powodu dzielono na cztery
                    • nessie-jp Re: Minimalizm 16.07.13, 19:30
                      > No to ja nie widzę możliwości, żeby bezdzietni Trakowie dostali przydział na tr
                      > zypokojowe apartamenta. Chyba, że Kazio Trak był jakimś towarzyszem Winnickim.

                      No właśnie to dość dziwne było. Dlatego zawsze mi się wydawało, że to mieszkanie nie jest bardzo wielkie
                      • bupu Re: Minimalizm 16.07.13, 20:08
                        nessie-jp napisała:

                        > No właśnie to dość dziwne było. Dlatego zawsze mi się wydawało, że to mieszkani
                        > e nie jest bardzo wielkie
                        • krakowska_poziomka Re: Minimalizm 16.07.13, 20:31
                          >
                          > a) dostać przydział na ten pokój. Mogłaby go dostać jedynie Gaba, względnie Gab
                          > a i Pyziak jako małżonkowie. Stare Boreje nie, bo oni już swój lokal mają, więc
                          > następny im nie przysługuje. Jednak gdyby to Gaba dostała przydział, byłoby dz
                          > iwnym, że gniecie się z młodymi w zielonym pokoju, śpiąc na karimacie, a w metr
                          > ach kwadratowych tarza się samotna Idusia. Kto zatem ten przydział dostał?

                          może Gaba dostała ten przydział, ale dzielnie się go zrzekła?
                          • bupu Re: Minimalizm 16.07.13, 20:50
                            krakowska_poziomka napisała:

                            > >
                            > > a) dostać przydział na ten pokój. Mogłaby go dostać jedynie Gaba, względn
                            > ie Gab
                            > > a i Pyziak jako małżonkowie. Stare Boreje nie, bo oni już swój lokal mają
                            > , więc
                            > > następny im nie przysługuje. Jednak gdyby to Gaba dostała przydział, było
                            > by dz
                            > > iwnym, że gniecie się z młodymi w zielonym pokoju, śpiąc na karimacie, a
                            > w metr
                            > > ach kwadratowych tarza się samotna Idusia. Kto zatem ten przydział dostał
                            > ?
                            >
                            > może Gaba dostała ten przydział, ale dzielnie się go zrzekła?

                            W takim wypadku postszczepański pokój wróciłby w ręce gminy. I nici z połączania czegokolwiek z czymkolwiek. Natomiast samotna studentka Idusia miałaby małe szanse na otrzymanie przydziału.
                            • krakowska_poziomka Re: Minimalizm 16.07.13, 20:57
                              tzn przydziałowo jest jej, ale zrzekła się, żeby Ida w nim mieszkała :P może tak być?
                        • nessie-jp Re: Minimalizm 16.07.13, 20:42
                          > b) dostawszy przydział musieliby wykupić własne mieszkanie i pokój postszczepań
                          > ski. Dopóki mieszkanie jest własnością gminy, żadna ekspansja, tudzież łączenie
                          > mieszkań możliwymi nie są.

                          Ale NIE WIEMY, czy Borejkowie załatwili "połączenie mieszkań". Mogli najzwyczajniej na świecie dostać przydział na ten pokoik i bez żadnych dalszych ceregieli urzędowych uznać go za część swojego mieszkania. Nie ma tu znaczenia, że dla wydziału kwaterunkowego to były dwa osobne mieszkania.

                          Zakładając, że pozostałe dwie rodziny z parteru nigdy nie istniały (no bo jakby wchodziły do swoich mieszkań? autorka o nich po prostu zapomniała) to Borejkowie po prostu przewiesili tabliczkę z nazwiskiem na zewnętrzne drzwi
                          • bupu Re: Minimalizm 16.07.13, 20:58
                            nessie-jp napisała:

                            > > b) dostawszy przydział musieliby wykupić własne mieszkanie i pokój postsz
                            > czepań
                            > > ski. Dopóki mieszkanie jest własnością gminy, żadna ekspansja, tudzież łą
                            > czenie
                            > > mieszkań możliwymi nie są.
                            >
                            > Ale NIE WIEMY, czy Borejkowie załatwili "połączenie mieszkań". Mogli najzwyczaj
                            > niej na świecie dostać przydział na ten pokoik i bez żadnych dalszych ceregieli
                            > urzędowych uznać go za część swojego mieszkania. Nie ma tu znaczenia, że dla w
                            > ydziału kwaterunkowego to były dwa osobne mieszkania.

                            To nie byłoby bez ceregieli, tylko nielegalne, przypominam uprzejmie. Samowolka budowlana w czystej postaci i wątpię bardzo, że stosowne urzędy patrzyłyby na to przez palce. Raczej wszczęłyby dziki raban, bo z jakiej racji miałyby robić dobrze Borejkom na własny koszt, czyli pozbywać się jednego lokalu?

                            > Zakładając, że pozostałe dwie rodziny z parteru nigdy nie istniały (no bo jakby
                            > wchodziły do swoich mieszkań? autorka o nich po prostu zapomniała) to Borejkow
                            > ie po prostu przewiesili tabliczkę z nazwiskiem na zewnętrzne drzwi
                            • kkokos Re: Minimalizm 16.07.13, 21:14
                              Nie można czegoś takiego zakładać, na litość boską, bo wtedy z poważn
                              > ego pisarstwa robi się blogaskowe partactwo.

                              i tu się właśnie z autorką rozmijacie w ocenie. dla ciebie to partactwo, dla niej "w wyobraźni wszystko się mieści"


                              Nie ma tu znaczenia, że
                              > dla w
                              > > ydziału kwaterunkowego to były dwa osobne mieszkania.
                              >
                              > To nie byłoby bez ceregieli, tylko nielegalne, przypominam uprzejmie. Samowolka
                              > budowlana w czystej postaci i wątpię bardzo, że stosowne urzędy patrzyłyby na
                              > to przez palce. Raczej wszczęłyby dziki raban, bo z jakiej racji miałyby robić
                              > dobrze Borejkom na własny koszt, czyli pozbywać się jednego lokalu?

                              bo urzędnik też człowiek i swoje potrzeby ma. oczywiście nie wyobrażam sobie ignacego pomykającego do stosownego urzędu z kopertą, ale jego brata, co pomaga tej pierdole, już czemu nie.
                              a bardziej serio - kiedy pani szczepańska umarła? gdzieś pewnie w 80.
                              samowola urzędnicza była chyba wtedy większa niż dziś, a przepisy interpretowane bardziej dowolnie. a już w okresie generalnej degrengolady w drugiej połowie lat 80. na pewno. nie pamiętam, jakie były wtedy normy izba/metraż/osoba/rodzina, ale nie wiem, czy ta liczba dorosłych plus samotna matka z dwójką nieletnich nie podpadała pod jakieś dodatkowe metry. ty wiesz?
                              • bupu Re: Minimalizm 16.07.13, 21:46
                                kkokos napisała:

                                > Nie można czegoś takiego zakładać, na litość boską, bo wtedy z poważn
                                > > ego pisarstwa robi się blogaskowe partactwo.
                                >
                                > i tu się właśnie z autorką rozmijacie w ocenie. dla ciebie to partactwo, dla ni
                                > ej "w wyobraźni wszystko się mieści"

                                I zapewne dlatego każdy kolejny tom Jeżycjady jest dla mnie coraz mniej czytalny. Może autorce się wszystko mieści, ale ja nie lubię być walona niechlujstwem i lenistwem autorskim po oczach. Taka fanaberia.


                                > a bardziej serio - kiedy pani szczepańska umarła? gdzieś pewnie w 80.
                                > samowola urzędnicza była chyba wtedy większa niż dziś, a przepisy interpretowan
                                > e bardziej dowolnie. a już w okresie generalnej degrengolady w drugiej połowie
                                > lat 80. na pewno. nie pamiętam, jakie były wtedy normy izba/metraż/osoba/rodzin
                                > a, ale nie wiem, czy ta liczba dorosłych plus samotna matka z dwójką nieletnich
                                > nie podpadała pod jakieś dodatkowe metry. ty wiesz?

                                7 do 10 metrów kwadratowych na łeb jednego człowieka, taka była norma. Czyli minimalnie 56 metrów na osiem Borejek. Zważywszy na fakt, że Borejkowie, według KK wyprowadzili się z blokowego M4, które miewały circa 50 m2 a ich meble, zagracające blokowe wnętrze ginęły w pokojach na Roosevelta, przeto coś mi się zdaje, że w normatywach się mieścili.

                                Oraz już lecę widzieć, jak władza ludowa radośnie przyznaje dodatkowe metry kwadratowe rodzinie faceta, który siedział w internacie za działalność opozycyjną. Lokalny pierwszy sekretarz już leci z decyzją w zębach.
                              • zmija_w_niebieskim Re: Minimalizm 17.07.13, 00:36
                                bo urzędnik też człowiek i swoje potrzeby ma. oczywiście nie wyobrażam sobie ignacego pomykającego do stosownego urzędu z kopertą, ale jego brata, co pomaga tej pierdole, już czemu nie.

                                Własnie! Stryjek! I stryjenka Felicja! I kuzynka Joanna!
                                Lekturę Jeżycjady zakończyłam na Żabie, potem przejrzałam jeszcze tę książke, w której Laura gania jak kot z pęcherzem za nieznajomym, z którym nie miała okazji zamienić ani słowa, ale już go kocha miłością dozgonną i jest pewna, że on ją też...nie pamiętam tytułu. Gniot straszny. Nie wiem, czy to była ta sama, w której pani MM przepisała żywcem prawie cały wątek z Forum Humorum "Jak byłem mały to wydawało mi się, że..." i wszystko przypisała fantazji Łusi Pałysówny ( a może to był tom poprzedni)

                                W zasadzie "Dziecko Piątku" to była chyba ostatnia część, która mi się podobała...Przestałam się wczytywać, porównywać, analizować..
                                W każdym razie, powiedzcie mi, współfani, czy stryjek Borejko, stryjenka Felicja i Joanna, względnie jej dzieci, pojawiają się jeszcze kiedyś w Jeżycjadzie? Choćby jako wspomnienie?
                                Bo jakoś sobie nie przypominam...
                            • nessie-jp Re: Minimalizm 16.07.13, 21:20
                              > To nie byłoby bez ceregieli, tylko nielegalne, przypominam uprzejmie. Samowolka
                              > budowlana w czystej postaci

                              Litości, jaka samowolka? Przywieszenie tabliczki na drzwiach? Samowolką?

                              Nie do końca rozumiem, o co chodzi.


                              > No jak do ciężkiej deutery, nie istniały, skoro istniały, jeszcze w "Kwiecie Ka
                              > lafiora"? Nie można czegoś takiego zakładać, na litość boską,

                              Halo, chwilunia, ale to nie do mnie pretensje i wyzwiska, tylko do autorki, prawda? Bo to autorka zupełnie zapomniała, że te rodziny napisała.
                              • bupu Re: Minimalizm 16.07.13, 21:48
                                nessie-jp napisała:

                                > > To nie byłoby bez ceregieli, tylko nielegalne, przypominam uprzejmie. Sam
                                > owolka
                                > > budowlana w czystej postaci
                                >
                                > Litości, jaka samowolka? Przywieszenie tabliczki na drzwiach? Samowolką?
                                >
                                > Nie do końca rozumiem, o co chodzi.

                                Jakie przywieszenie tabliczki, skoro w "Noelce" stoi wyraźnie o rozbieraniu ścianki? Oraz skoro mieszkania Borejków i pani Szczepańskiej NIE miały wspólnego wejścia ze wspólnego korytarza? To skąd dokąd niby mieliby tę tabliczkę przewieszać?
                                • nessie-jp Re: Minimalizm 16.07.13, 22:33
                                  > Jakie przywieszenie tabliczki, skoro w "Noelce" stoi wyraźnie o rozbieraniu ści
                                  > anki? Oraz skoro mieszkania Borejków i pani Szczepańskiej NIE miały wspólnego w
                                  > ejścia ze wspólnego korytarza? To skąd dokąd niby mieliby tę tabliczkę przewies
                                  > zać?

                                  Ale to już jest inna epoka. Ja mówiłam o tym, że dodatkowy metraż mógł im zostać przyznany (jako młodemu małżeńswu przy teściach albo samotnej matce z dwójką dzieci przy rodzinie) za PRL-u. A Noelka jest pisana już PO przemianie ustrojowej.
                                  • bupu Re: Minimalizm 16.07.13, 22:50
                                    nessie-jp napisała:

                                    > > Jakie przywieszenie tabliczki, skoro w "Noelce" stoi wyraźnie o rozbieran
                                    > iu ści
                                    > > anki? Oraz skoro mieszkania Borejków i pani Szczepańskiej NIE miały wspól
                                    > nego w
                                    > > ejścia ze wspólnego korytarza? To skąd dokąd niby mieliby tę tabliczkę pr
                                    > zewies
                                    > > zać?
                                    >
                                    > Ale to już jest inna epoka. Ja mówiłam o tym, że dodatkowy metraż mógł im zosta
                                    > ć przyznany (jako młodemu małżeńswu przy teściach albo samotnej matce z dwójką
                                    > dzieci przy rodzinie) za PRL-u. A Noelka jest pisana już PO przemianie ustrojow
                                    > ej.

                                    Miałam wrażenie, że mówimy o połączeniu lokali, nie tylko o samym dostaniu przydziału na postszczepański pokój. A pokój ten został przyłączony do mieszkania Borejków poprzez zburzenie ścianki działowej. Co, dokonane bez pozwoleń w lokalu kwaterunkowym, jest samowolką budowlaną teraz i było nią w PRL. Uznawać sobie Borejkowie mogli co im się spodobało, ale fizycznie łączyć mieszkań nie mieli prawa, jeśli ich uprzednio nie wykupili. A nie uwierzę, że Borejki popełniły samowolkę, a gmina się nie dowiedziała, lub dowiedziawszy pokiwała swą zbiorową urzędniczą głową z ciepłym uśmiechem wyrozumiałości, w nosie mając, że oto jest jeden lokal w plecy.

                                    Co do samego przydziału, też nie jest tak różowo, bo po pierwsze z norm, tudzież moich szacunków, opisanych w tym wątku wynika mi, że nawet z dwojgiem Pyziaczątek Borejki mogły się mieścić w normach, jeśli chodzi o powierzchnię na łeb mieszkańca i chałę by Gaba dostała a nie jakiekolwiek mieszkanie, po drugie zaś wątpię czy władza ludowa byłaby specjalnie wyrywna do przydzielania czegokolwiek córce faceta, internowanego za działalność opozycyjną, po trzecie nie jestem pewna czy można sobie było poprosić rzeczoną władzę o przydział na konkretne mieszkanie o ile nie było się szychą z chodami.
                                    • nessie-jp Re: Minimalizm 17.07.13, 01:46
                                      > Co, dokonane bez pozwoleń w lokalu
                                      > kwaterunkowym, jest samowolką budowlaną teraz i było nią w PRL. Uznawać sobie
                                      > Borejkowie mogli co im się spodobało, ale fizycznie łączyć mieszkań nie mieli p
                                      > rawa, jeśli ich uprzednio nie wykupili.

                                      Ale słuchaj, to jest tylko TWOJE założenie, że dostali osobny przydział na osobne mieszkanie, a nie domiar metrażu, bo liczba zameldowanych się zwiększyła. Nie wiemy tego.

                                      Poza tym, samowola budowlana nie ma nic wspólnego z tym, czy mieszkanie wykupili. I tak musieli uzyskać pozwolenie zarządcy budynku (więc zapewne spółdzielni) na wyburzanie czegokolwiek, a już zwłaszcza ścian.

                                      Wydaje mi się, że tam nie było żadnego wyburzania żadnych ścian
                                      • bupu Re: Minimalizm 17.07.13, 03:10
                                        nessie-jp napisała:

                                        > > Co, dokonane bez pozwoleń w lokalu
                                        > > kwaterunkowym, jest samowolką budowlaną teraz i było nią w PRL. Uznawać s
                                        > obie
                                        > > Borejkowie mogli co im się spodobało, ale fizycznie łączyć mieszkań nie m
                                        > ieli p
                                        > > rawa, jeśli ich uprzednio nie wykupili.
                                        >
                                        > Ale słuchaj, to jest tylko TWOJE założenie, że dostali osobny przydział na osob
                                        > ne mieszkanie, a nie domiar metrażu, [b]bo liczba zameldowanych się zwiększyła[
                                        > /b]. Nie wiemy tego.

                                        No mosz. Borejków mieszkanie w bloku, żeby zgodnie z normami było, musiało sobie liczyć minimum 42 metry kwadratowe, tak, żeby te siedem metrów na głowę było. Mieszkanie na Roosevelta było większe, o czy świadczy choćby fakt, że meble, zapychające niemal ze szczętem blokowe m4, stały w jednym pokoju na Roosevelta. Zielonym, dokładnie rzecz biorąc. Z KK w łapie to piszę. Ergo, mieszkanie na Roosevelta było sporo większe i musiało sobie liczyć sporo powyżej 50 m2. A to znaczy, że nawet przy dwóch dodatkowych osobach w postaci Pyzy i Tygryska, Borejkom żadne dodatkowe metry nie przysługiwały.

                                        > Poza tym, samowola budowlana nie ma nic wspólnego z tym, czy mieszkanie wykupil
                                        > i. I tak musieli uzyskać pozwolenie zarządcy budynku (więc zapewne spółdzielni)
                                        > na wyburzanie czegokolwiek, a już zwłaszcza ścian.

                                        Tylko że, jak już mówiłam, gdyby nie wykupili obu lokali, to nie dostaliby w żaden żywy sposób zezwolenia na ich połączenie, bo dlaczego gmina miałaby im robić dobrze, ze stratą dla siebie? No chyba, że faktycznie stryj Józeczek poleciał z kopertą...

                                        > Wydaje mi się, że tam nie było żadnego wyburzania żadnych ścian
                                        • nessie-jp Re: Minimalizm 18.07.13, 00:44
                                          > No mosz. Borejków mieszkanie w bloku, żeby zgodnie z normami było, musiało sobi
                                          > e liczyć minimum 42 metry kwadratowe, tak, żeby te siedem metrów na głowę było.
                                          > Mieszkanie na Roosevelta było większe, o czy świadczy choćby fakt, że meble, z
                                          > apychające niemal ze szczętem blokowe m4, stały w jednym pokoju na Roosevelta.
                                          > Zielonym, dokładnie rzecz biorąc. Z KK w łapie to piszę. Ergo, mieszkanie na R
                                          > oosevelta było sporo większe

                                          Po pierwsze, gdyby było "sporo" większe, to Borejkowie płaciliby słono za nadmetraż po zamianie z bloków na Roosevelta. A nie płacili. Ergo, nie mieli nadmetrażu, tak?

                                          Po drugie, mieszkanie w blokach wcale nie musiało mieć minimum 42 m2, bo o ile się nie mylę, Borejkowie je uzyskali, ZANIM spłodzili sobie cztery córeczki. Nawet za czasów państwa opiekuńczego metrażu automatycznie nie przybywało z każdą kwilącą dzieciną.

                                          Po trzecie, na etapie pozyskiwania tajemniczą drogą pokoju po pani Szczepańskiej
                                          • bupu Re: Minimalizm 18.07.13, 01:53
                                            nessie-jp napisała:

                                            > > No mosz. Borejków mieszkanie w bloku, żeby zgodnie z normami było, musiał
                                            > o sobi
                                            > > e liczyć minimum 42 metry kwadratowe, tak, żeby te siedem metrów na głowę
                                            > było.
                                            > > Mieszkanie na Roosevelta było większe, o czy świadczy choćby fakt, że meb
                                            > le, z
                                            > > apychające niemal ze szczętem blokowe m4, stały w jednym pokoju na Roosev
                                            > elta.
                                            > > Zielonym, dokładnie rzecz biorąc. Z KK w łapie to piszę. Ergo, mieszkanie
                                            > na R
                                            > > oosevelta było sporo większe
                                            >
                                            > Po pierwsze, gdyby było "sporo" większe, to Borejkowie płaciliby słono za nadme
                                            > traż po zamianie z bloków na Roosevelta. A nie płacili. Ergo, nie mieli nadmetr
                                            > ażu, tak?

                                            Nie. Mogli mieć sporo większe mieszkanie i nie mieć nadmetrażu. Górna granica normy na jedną jednostkę, to było 10 metrów kwadratowych. Dolna 7. Czyli jeśli w blokach Borejki miały tę normę minimalną, to wypadało im 42 m2 mieszkania. Dużo większe mieszkanie na Roosevelta, w górnej granicy normy, mogło mieć 60 m2. Różnica jest konkretna, a nadmetrażu nijak nie ma.

                                            > Po drugie, mieszkanie w blokach wcale nie musiało mieć minimum 42 m2, bo o ile
                                            > się nie mylę, Borejkowie je uzyskali, ZANIM spłodzili sobie cztery córeczki. Na
                                            > wet za czasów państwa opiekuńczego metrażu automatycznie nie przybywało z każdą
                                            > kwilącą dzieciną.

                                            Nie wiem co autorka raczyła namazać w Kalamburce, ale w KK mieszkanie to było opisane jako M4. Czyli trzy pokoje z kuchnią. Mieszkania tego rodzaju wedle normy gomułkowskiej liczyły sobie 42 do 48 metrów kwadratowych, norma gierkowska była ciut hojniejsza.

                                            > Po trzecie, na etapie pozyskiwania tajemniczą drogą pokoju po pani Szczepańskie
                                            > j
                                            • 3piota Re: Minimalizm 18.07.13, 15:42
                                              Że się wtrącę w te metry kwadratowe.
                                              Ówczesne normy metrażu na zameldowaną głowę obejmowały wyłącznie "powierzchnię pokojową". Kuchnia, spiżarnia, łazienka z wucetem lub wucet odrębny, tudzież przedpokój i balkon nie wchodziły w zakres obliczania tych norm.
                                              Może Boreje udowodniły, że im ciasnawo, dodatkowo po wielkiemu cichu Kal Amburka jako twórca jakąś dodatkową powierzchnię na działalność uzyskał. A to wszystko na pewno załatwiała Gizela. Bo przecież nie Ignac, któremu przecież zawsze wszędzie było dobrze, w zadku mając jak innym jest.
                                              • bupu Re: Minimalizm 18.07.13, 18:19
                                                3piota napisał(a):

                                                > Może Boreje udowodniły, że im ciasnawo, dodatkowo po wielkiemu cichu Kal Amburk
                                                > a jako twórca jakąś dodatkową powierzchnię na działalność uzyskał. A to wszystk
                                                > o na pewno załatwiała Gizela. Bo przecież nie Ignac, któremu przecież zawsze ws
                                                > zędzie było dobrze, w zadku mając jak innym jest.

                                                Dalej czarno to widzę, ze względu na opozycyjną działalność Ignaca. Żeby im przydzielono lokal poszczepański jako dodatkowe metry, do włączenia w skład mieszkania, musieliby mieć potworne chody u władz ludowych, a tymczasem mieli tyły. No chyba, że ślachetne i prawe Boreje, dostawszy przydział, faktycznie odwaliły samowolkę budowlaną, łącząc lokale na własną łapę. Co wystawia im jakże urocze świadectwo moralności, prawdaż.
                                                • nessie-jp Re: Minimalizm 18.07.13, 20:03
                                                  > Dalej czarno to widzę, ze względu na opozycyjną działalność Ignaca. Żeby im prz
                                                  > ydzielono lokal poszczepański jako dodatkowe metry, do włączenia w skład mieszk
                                                  > ania, musieliby mieć potworne chody u władz ludowych

                                                  Bez przesady, władze ludowe to nie był monolit i różne komórki załatwiały różne rzeczy za różnym posmarowaniem. Wielka opozycyjna działalność Ignacego, polegająca na redagowaniu gazetki (zapewne o prawach kolonów w czasach rzymskich latyfundiów) nijak się nie miała do tego, że o dodatkowy pokój ubiegały się dwie samotne niepracujące matki, jedna z dwójką dzieci (Gaba) a druga z trójką dzieci (Melania).

                                                  Rodzice znajomych (znacznie bardziej zaangażowani w działalność opozycyjną, niż Ignacy, i ze znacznie "groźniejszymi" opozycyjnymi koligacjami) dostali w 83 czy 84 roku przydział na piękne, czteropokojowe mieszkanie powstałe z połączenia dwóch mniejszych
                                                  • akniwlam Re: Minimalizm 07.08.13, 22:26
                                                    O ile pamiętam, za byłego ustroju obowiązywały inne normy metrażowe dla zwykłych zjadaczy chleba i inne dla niektórych przedstawicieli inteligencji pracującej, m.in. twórców i nauczycieli. (Jestem absolutnie pewna, że nauczycielom w latach 70. przysługiwał dodatkowy pokój przynajmniej w lokalach spółdzielczych.) Może Ignacy jednak dostał ten pokój jako nauczyciel akademicki? I w OwR, gdy on robi za wroga ludu, jeszcze pokoju postszczepańskiego nie ma, pojawia się gdzieś między tym tomem a Noelką - to w sumie ładnych lat upływa i władza się zmienia, może pokój został zwyczajnie wykupiony już w nowym ustroju? To niezależnie od metrażu nie był chyba żaden cud-miód, na który znalazłoby się wielu chętnych, raczej pokój w którym mieściło się całe mieszkanie z kuchenką i łazienką za jakąś kotarą (przynajmniej ja takie pokoje widywałam w starych kamienicach).
                                                    Trakowie mieli przydział na to duże mieszkanie, ale to nie sam Kazimierz, tylko pewnie najpierw z obojgiem rodziców, może z jakims rodzeństwem, z żoną, bo był wdowcem, potem z samym ojcem (bo oświadcza się po śmierci ojca, Gizela zagaja do Mili "Kazio ma teraz, po śmierci ojca, problem..." czy coś w tym stylu - chodzi o to, żeby mu nie przydzielili do mieszkania kolejnych osób) i jeszcze z przydziałowymi dokwaterowanymi studentami, co do których Gizela żałuje, że to nie Mila pali nocą światło i zostawia nachlapane w łazience, ale cieszy się, bo noszą jej węgiel z piwnicy. Tak że Trakowie też tam mieszkali w kołchozie i to jeszcze z obcymi ludźmi. Kwestia absolutnej niemożliwości zamiany Borejkowego mieszkania spółdzielczego na Trakowe kwaterunkowe już była na tym forum kiedyś poruszana, więc już w KK mamy pierwszy cud z cyklu w wyobraźni wszystko się zmieści :)
                                                    Mi się jeszcze tak jarzy, że to chyba w tych mieszkaniach po Łuczakach i Gadomskich mieści się przychodnia, w której Ida opatruje język Żabie? Więcej lokatorów na parterze nie bylo?
                                                  • vi_san Re: Minimalizm 07.08.13, 22:43
                                                    Jakoś oboje moi rodzice są nauczycielami [i byli nimi właściwie od lat sześćdziesiątych, i jako żywo, nigdy nie otrzymali dodatkowego pokoju! Zgodzę się z tobą, że inne normy obowiązywały zwykłych "zjadaczy chleba", a inne "WYBRANYCH przedstawicieli inteligencji [i nie tylko] pracującej [i nie tylko]. Byle mewka portowa miała znacznie większe mieszkanie, czyli tzw. nadmetraż, i nikt jej nikogo nie dokwaterowywał, a niewątpliwie umysłowej pracy nie miała, stricte fizyczną. ;) Inna bajka, że opozycyjny Ignacy, który w OwR jest, o ile mnie pamięć nie myli internowany za kolportaż czy druk tzw bibuły za wszystkich bogów Olimpu przydziału na dodatkowy pokój by nie dostał, takich nie nagradzano, nawet jak mięli liczne rodziny. Prędzej by w tym pokoju zakwaterowano jakiegoś samotnego TW czy innego OZI.
                                                  • akniwlam Re: Minimalizm 08.08.13, 15:35
                                                    Dodatkowy pokój ma moja ciocia-nauczycielka polskiego. Spółdzielnia chciała im przydzielić mniejszy lokal, ale ona napisała oficjalne pismo, że jako nauczycielka ma prawo, dostała chyba jakąś pieczątkę od dyrekcji szkoły i wywalczyła. Ale bez poruszenia sprawy na piśmie by to nie przeszło, na gębę tylko ją w spółdzielni zbywali, że ma jakieś fanaberie. Więc może trzeba było o tym wiedzieć i nie zrażać się niepowodzeniami? A może zależało to od wewnętrznych regulaminów spółdzielni? Ciocia bezpartyjna, w dodatku żona prywaciarza, więc władze ludowe ich specjalnie nie kochały i nie hołubiły.
                                                    Moja mama też jest nauczycielką, ale żadnych pokoi w związku z tym nie dostała (do ukończenia przeze mnie 5 roku życia gnieździliśmy się w mieszkaniu mojego dziadka, z rodzicami i potem jeszcze z młodszą siostrą, która jako niemowlak spała w koszyku, bo na drugie łóżeczko w pokoju nie było miejsca. W mieszkaniu na głowę na pewno nie przypadało 7 m kwadratowych, nawet wliczając w to balkon, łazienkę i piwnicę, więc z tymi normami metrażowymi to też chyba różnie bywało).
                                                  • bupu Re: Minimalizm 07.08.13, 22:55
                                                    akniwlam napisał(a):

                                                    > Mi się jeszcze tak jarzy, że to chyba w tych mieszkaniach po Łuczakach i Gadoms
                                                    > kich mieści się przychodnia, w której Ida opatruje język Żabie? Więcej lokatoró
                                                    > w na parterze nie bylo?

                                                    A tak, Idusiowy Mediluks mieścił się na parterze kamienicy na Roosevelta 5. Nie wiem, czy w lokalu po pożartych Łuczakach i Gadomskich, aczkolwiek nie mam pojęcia, czy oprócz ich mieszkania i kołchozu był tam jeszcze jakiś lokal.
                                                  • meduza7 Re: Minimalizm 08.08.13, 13:28
                                                    Kwestia absolutnej niemożliwości zamiany Borejkowego mie
                                                    > szkania spółdzielczego na Trakowe kwaterunkowe już była na tym forum kiedyś por
                                                    > uszana, więc już w KK mamy pierwszy cud z cyklu w wyobraźni wszystko się zmieśc
                                                    > i :)

                                                    Zdaje się, zamiana mieszkania w blokach na kamieniczne jest wzorowana na podobnym wydarzeniu z życia samej MM (w "Tym razem serio" o ile dobrze pamiętam, opisany był ich zachwyt nad dużymi pomieszczeniami oraz jakaś znaleziona w kącie spiżarki flaga, owinięta w gazetę z 1956 roku i od tamtego czasu nieruszana). Z tym, że państwo Musierowiczowie mieli prawo do dodatkowego metrażu na pracownię, jako artyści; Borejkowie nie bardzo, no ale może liczył się też metraż na głowę - kiedy dostawali mieszkanie w blokach, rodzina była mniej liczna. Tak więc sama zamiana była możliwa, a w kwestię, czy to spółdzielcze, czy kwaterunkowe, w samej KK autorka jeszcze nie wnikała.
                                                  • soova Re: Minimalizm 08.08.13, 17:55
                                                    Tak więc sama zamiana była możliwa, a w kwestię, czy to spółdzielcze, czy kwaterunkowe, w samej KK autorka jeszcze nie wnikała.


                                                    "Lekkomyślni jak zwykle Borejkowie zgodzili się na zamianę, podniecani myślą, że czynsz w owym starym mieszkaniu kwaterunkowym jest o wiele niższy niż opłata za mieszkanie spółdzielcze." (KK 31 grudnia 1977, sobota, cz. 3, podkreślenia moje).

                                                    Nie ma możliwości zamiany lokalu spółdzielczego na lokal kwaterunkowy, bo to są dwie zupełnie różne rzeczy, do których przysługują inne prawa. Akurat tutaj nie robiłabym wyrzutów ani autorce ani redakcji, bo trzeba mieć troszkę wiedzy fachowej i zupełnie rozumiem, że jeśli MM czy żadnej z redaktorek nie zaświeciła się czerwona lampka w głowie, żeby może sprawdzić, czy aby taka zamiana to sytuacja realna, to spokojnie coś takiego mogło przejść, jak widać.
                                                  • meduza7 Re: Minimalizm 10.08.13, 00:23
                                                    A to przepraszam, nie miałam książki pod ręką, a byłam przekonana, że wszelkie bardziej szczegółowe opisy zamian itp. to już Kalamburka.
                                            • tt-tka Re: Minimalizm 14.06.14, 20:44
                                              watek niemlody, ale tak mnie zaciekawily te dywagacje, ze skontaktowalam sie ze znajoma, ktora w lokalowce przepracowala 40 lat i wyszlo cos nieoczekiwanego
                                              otoz Boreje jako takie na lokal po pani Szczepanskiej to mogliby sobie co najwyzej popatrzec, natomiast mloda i rozwojowa rodzina Pyziakow - Janusz, Gaba, jedno dziecko na swiecie, drugie w drodze albo w planach - miala szanse w latach 80-tych uzyskac taki przydzial niemal od reki, skoro lokatorka zmarla, zwlaszcza gdyby zadeklarowali chec wykupienia go - akurat wtedy mozna to bylo zrobic naprawde niedrogo, a Pyziaczek, zakladamy, troche waluty z Australii przywiozl; zatem pokoj poszczepanski, I TYLKO ON, bylby wlasnoscia wspolna Gaby i Janusza, natomiast mieszkanie Borejkow nadal kwaterunkowe; polaczenie lokali byloby oczywiscie bezprawne, ale o ile nie bylo zadnego donosu, zarzad mogl zwyczajnie o tym nie wiedziec, lokal w papierach pozostawal jako odrebny, zamieszkaly przez G. Borejko-Pyziak z corkami (a moze i z mezem, jesli zaniedbala go wymeldowac) ; mamusina coreczka Gabunia ustapila - faktycznie, NIE FORMALNIE - pokoj ekspansywnej siostrze, sama spiac na podlodze u rodzicow
                                              co do minimalizmu, praktykowalam takowy blisko rok (z koniecznosci) i ograniczenie klamotow do plus minus 50 sztuk jest mozliwe - jedzenie domowe typu eintopf, jeden rondelek, jedna patelnia, ta sama lyzka je sie zupe i miesza kawe (herbaty nie slodze), jedne majtki na mnie, drugie w wannie i z reszta ciuchow to samo... da sie, tylko po co ? obrosnieta rzeczami jakos lepiej sie czuje, nawet kiedy wrzeszcze, ze dosyc juz mam tej graciarni .-)
                                              • klawiatura_zablokowana Re: Minimalizm 14.06.14, 21:44
                                                > otoz Boreje jako takie na lokal po pani Szczepanskiej to mogliby sobie co najwy
                                                > zej popatrzec, natomiast mloda i rozwojowa rodzina Pyziakow - Janusz, Gaba, jed
                                                > no dziecko na swiecie, drugie w drodze albo w planach - miala szanse w latach 8
                                                > 0-tych uzyskac taki przydzial niemal od reki, skoro lokatorka zmarla, zwlaszcza
                                                > gdyby zadeklarowali chec wykupienia go - akurat wtedy mozna to bylo zrobic nap
                                                > rawde niedrogo, a Pyziaczek, zakladamy, troche waluty z Australii przywiozl

                                                Mam wizję: Janusz wraca, Gaba dumna z siebie oprowadza go po pokoiku poszczepańskim, zapewniając, że teraz, jak już wrócił i będą się dzielić opieką nad Milą, to już nie muszą mieszkać razem z rodzicami. Po jakimś czasie zaczyna orientować się, że Janusz jakoś mniej entuzjastycznie nastawiony i widziałby całą rodzinę raczej z Australii. Zaczyna narastać konflikt, który zaowocuje drugim wyjazdem...
                                                • tt-tka Re: Minimalizm 14.06.14, 22:46
                                                  nienienienie
                                                  spac sobie moga za solidna sciana, ale gotowac Gabunia chodzi do mamy i siedzi tam caly dzien, Rozyczke Milicja trzyma przy piersi (Gabe goniac do cedzenia pierogow) i Janusz nadal ma wnuczke Borejkow zamiast wlasnego dziecka i wspolny stol z tesciami. I lazienke. A kiedy zaczyna przebakiwac o zamianie tego lokum na inne, Gabunia tryska rozpacza nt "chcesz mnie odseparowac od rodziny"
                                      • mika_p Re: Minimalizm 17.07.13, 14:00
                                        > Wydaje mi się, że tam nie było żadnego wyburzania żadnych ścian
                  • ciotka_scholastyka Re: Minimalizm 17.07.13, 09:02
                    > Natomiast ten pokój na pewno nie miał 50m2.

                    Dla mnie rzecz jest oczywista - ten pokój ma tak 50m2, jak z Roosevelta do fary w Kostrzyniu jedzie się 20 minut. Wpadka autorska i tyle.
                    (moje całe mieszkanie ma 62 metry)
                    • meduza7 Re: Minimalizm 17.07.13, 13:00
                      Ech, słuchajcie, Borejkom to jeszcze przynajmniej autorka dopisała jakieś dodatkowe metraże, już mniejsza z tym, skąd wzięte, ale Żakowie? W Szóstej Klepce mieliśmy realistyczny opis, jak to siedzą na kupie w siedem, a potem dziesięć osób, jakie to powoduje problemy z bałaganem, dostaniem się do łazienki, niemożliwością izolacji itd. W Noelce tymczasem okazało się, że nadal mieszkają wszyscy razem, trzy rodziny (Żak-Hajduk-Kołodziej), czternaście osób, a metrów raczej nie przybyło (a przynajmniej nic o tym nie wiemy). Chyba że w międzyczasie wygryźli Nowakowskich i innych sąsiadów, i zajęli CAŁĄ kamienicę.
                      • vi_san Re: Minimalizm 17.07.13, 13:41
                        Ja tam wolę wierzyć, że i Julka z Toleczkiem, i Cesia z Jurkiem już dawno nie mieszkają z rodzicami a wizytówka po prostu została, bo: a. wszyscy tam są zżyci i im nie wadzi, b. posiada walory estetyczne [w BBB chyba Bernard gapi się na artystycznie wymalowane figurki w stosownej przyodziewie?]. A że w Noelce wszyscy są na kupie też nie jest dla mnie zdumiewające, bo wszak sama też w Wigilię mam zwyczaj bywać u rodziców - może to zaskakujące, ale jednak dość powszechne.
                        Bardziej mnie zaskakuje, że MM "wsiąkła" w czarną dziurę Wiesia Górska. Mają Florki te hektary i nieużytki bezpańskie do zalesiania, ale np. w McKoszmarku nie ma wzmianki, że teściowa Pulpy cokolwiek. Że w ogóle istnieje. I kompletnie nie rozumiem, czemu Pyza z rodziną w Wigilię siedzi u Flobrych a nie w gumiastym kołchozie - woli ciocię i wujaszka niż mać swą rodzoną, dziadziusiów, siostrzyczkę i macocha?
                        • meduza7 Re: Minimalizm 18.07.13, 12:31
                          W 1988 przynajmniej Cesia jeszcze mieszkała, według Brulionu. Ale fakt, mogli się wyprowadzić, a wizytówkę zostawić na pamiątkę (to głównie ona wzbudziła we mnie podejrzenia, że mieszkają razem, nie fakt, że wszyscy zebrali się na Wigilii).
                          Aha, Baltona (z matką?) też mieszkał na Słowackiego, póki nie wyprowadził się do pokoiku za kwiaciarnią, bo go "osobowość cioci Irenki przytłaczała" ;)
                          • vi_san Re: Minimalizm 18.07.13, 22:25
                            Według Brulionu, w '88. Czasy jakby ustroju poprzedniego były i mogli [Hajdukowie] mieć problemy z dostaneim mieszkania, zwłaszcza, że Jurek wybył sobie na stypendium [?] na zgniły zachód. O ile też pamiętam Aniela jest zaskoczona dwiema Kołodziejankami - czyli WIE, ża Julka z Toleczkiem nie mieszkają przy Słowackiego. A w każdym razie - nie z rodzicami. Można też założyć [z dużym prawdopodobieństwem] że Jurek z zagranicy przywiózł dolary, czyli tzw walutę wymienialną. I wówczas zdobycie mieszkania [za stosownie wypchaną "zielonymi" kopertę] nie było niemożliwe. A gdy już wyprowadziłi się Juia i Tolek, oraz Ceśka z Jurkiem - wówczas Baltonę faktycznie mogła przytłaczać już tylko "osobowość" cioci Żakowej...
        • kadanka Re: Minimalizm 16.07.13, 23:35
          yoyka napisała:
          > Ja mieszkanie Borejków właśnie tak sobie wyobrażam, pełne spiżarek, schowków i
          > pawlaczy, dlatego się spokojnie mieścili.
          a ja sobie wlasnie wyobrazilam borejkowampiry spiace w spizarniach, schowkach i pawlaczach:D milicja w spizarni, otoczona wekami sprzed 40 lat, ignac w schowku albo na polce bibliotecznej, ignacy junior w pawlaczu
          • bupu Re: Minimalizm 16.07.13, 23:41
            kadanka napisała:

            > yoyka napisała:
            > > Ja mieszkanie Borejków właśnie tak sobie wyobrażam, pełne spiżarek, schow
            > ków i
            > > pawlaczy, dlatego się spokojnie mieścili.
            > a ja sobie wlasnie wyobrazilam borejkowampiry spiace w spizarniach, schowkach
            > i pawlaczach:D milicja w spizarni, otoczona wekami sprzed 40 lat, ignac w schow
            > ku albo na polce bibliotecznej, ignacy junior w pawlaczu

            A Pałysy w swojej krypcie piwnicznej...
            • kadanka Re: Minimalizm 16.07.13, 23:54
              no jakze moglam zapomniec o krypcie podziemnej....
            • kadanka Re: Minimalizm 17.07.13, 00:10
              szekspir sisters
              [ img]http://images36.fotosik.pl/536/30d4149dc23a31e3.jpg[ /img]
    • krakowska_poziomka Re: Minimalizm 16.07.13, 18:40
      tak w temacie pieniędzy... 170 zł za miesiąc pracy, które zarabia Bella w 1996 za pół etatu....
      ile wtedy wynosila przeciętna pensja?
      • bupu Re: Minimalizm 16.07.13, 18:45
        krakowska_poziomka napisała:

        > tak w temacie pieniędzy... 170 zł za miesiąc pracy, które zarabia Bella w 1996
        > za pół etatu....
        > ile wtedy wynosila przeciętna pensja?

        Coś koło tysiąca złotych, bodajże.
        • krakowska_poziomka Re: Minimalizm 16.07.13, 19:11

          można gdzieś sprawdzić średnie ceny i pensję produktów w danym roku?
          bo tysiąc teraz i kiedyś to jednak się różni...
          • mika_p Re: Minimalizm 17.07.13, 14:23
            Można sobie pogrzebać w archiwum Gazety Wyborczej, jest płatne, ale w zajawkach można cos znaleźć:

            GW Poznań ANNA ZATORSKA 01-02-1996

            Podwyżki cen chleba i bułek Opięć procent podwyższa dziś ceny chleba i bułek największy producent pieczywa w Poznaniu - Piekarsko-Ciastkarska Spółdzielnia Spożywców. Prywatne piekarnie zapowiadają, że ceny podniosą w ciągu najbliższych dni. Chleb baltonowski (650 gramów) w sklepach zaopatrywanych przez Piekarsko-Ciastkarską Spółdzielnię Spożywców podrożeje od dziś o 5 gr, czyli zapłacimy za niego złotówkę, za bułki 20 gr - 2 gr więcej. Kilogramowy chleb razowy kosztować będzie 97 gr


            Gazeta Stołeczna kło 18-04-1996


            " - zachęca Pizza Hut w ulotce. Maria C. postanowiła skorzystać z oferty. Zastanowiła ją jednak cena . Wzięła więc długopis i zaczęła liczyć, ile za podobną przyjemność zapłaci klient jednorazowy. Duża pizza Margherita - 10,9 zł, dwa dodatki - 1,49 zł za każdy, sałatka colesław - 2,2 zł. W sumie - 16,08 zł. Doliczyła jeszcze nawet pieczywo czosnkowe z serem (oferowane gratis) za 3,4 zł. Suma wynosiła teraz 19,48 - ciągle więc o 42 gr mniej niż atrakcyjna cena podana w ulotce.

            Gazeta Wyborcza dan 22-03-1996

            Emeryci i renciści mogli się cieszyć jedynie 6,6-proc. realnym wzrostem świadczeń w porównaniu z ubiegłym rokiem. W lutym dostali oni jednak realnie trochę mniejsze świadczenia niż w styczniu. Przeciętna emerytura i renta pracownicza, pochodna i kombatancka wynosiła w lutym 511 zł 6 gr.

            GW Kraków 01-07-1996

            Najlepiej zarabiało się w przemyśle - 860,8 zł netto. Spośród branż, branych pod uwagę przez krakowski US, najmniej zarabiali pracownicy firm związanych z nieruchomościami - średnio 702,98 zł netto.

            Gazeta Stołeczna blik 17-09-1996

            . W sierpniu o ponad 10 proc. wzrosły też ceny jaj. Za sztukę trzeba było płacić 27 gr, miesiąc wcześniej o 4 gr. mniej.


            Szukałam na hasło "ceny pieczywa", rok 1996 jest od 88 do chyba 92 strony:
            www.archiwum.wyborcza.pl/archiwum/tag/ceny+pieczywa?ktory=88&orderByDate=1

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka