aadrianka
03.08.19, 21:43
Byłam dziś na spotkaniu z pewną autorką (nie MM, dla jasności) i stwierdziłam z osłupieniem, że chyba nie nadążam. Po spotkaniu, jak wiadomo, następuje podpisywanie książek, i tu przyczynku do osłupienia dostarczyło dziewczę które chyżo zajęło miejsce na czele kolejki, następnie wydobyło z plecaka pokaźny stosik, następnie raźnie wysypało stosik autorce do podpisu. W sumie jakieś sześć czy siedem książek. Przyznam, że na spotkaniach autorskich bywam raczej rzadko, czy naprawdę normalną praktyką jest umieszczenie przed nieszczęsnym pisarzem całego jego dorobku, pisac mu się zachciało, to niech teraz autografy składa?