Dodaj do ulubionych

nie lubie Gaby

16.03.09, 11:59
Gdzieś tam kiedyś doczytałam chyba do Pulpecji. Teraz jestem na NiN
i słowo daję z kazdą kolejną ksiażka coraz bardziej nie lubię Gaby.
Ja nie wiem czy dla MM miała to byc super pozytywna bohaterka, ale
dla mnie to ona jakas niedzisiejsza. Połączenie matki-Polki i
głównej bohaterki brazylijskiego serialu z happy endem. A jej
stosunek do facetów to w ogole porażka. Zreszta jak widzę to Gaba
posiada chyba tylko takie cechy, które definiuja jej stosunek do
facetów. I nie wiem skad moja irytacja: czy to projekcja i posiadam
gabine cechy, czy też jestem nadwrażliwa na miłość nadmierną bom po
rozstaniu
Obserwuj wątek
    • dakota77 Re: nie lubie Gaby 16.03.09, 12:09
      Hej, poczytaj forum, to znajdziesz tu mase osob, ktore dziela z toba niechec do
      Gaby:). Mnie najbardzej drazni rozbieznosc miedzy tym, jak ocenia ja autorka w
      odautorskich komentarzach, a jaka Gaba jest rzeczywiscie.
      • kebbe Re: nie lubie Gaby 16.03.09, 12:15
        bo to nasz nowy kurczak :)
      • mama_kotula Re: nie lubie Gaby 16.03.09, 12:22
        CytatHej, poczytaj forum, to znajdziesz tu mase osob, ktore dziela z toba niechec do Gaby:)

        O taak, na tym forum wielokrotnie została przeprowadzona dosłownie wiwisekcja Gabuni - do poziomu pojedynczych atomów niemalże ;)

        PS. Ja też jej nie lubię ;)
        • lezbobimbo Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 20:05
          mama_kotula napisała:
          > O taak, na tym forum wielokrotnie została przeprowadzona dosłownie >wiwisekcja
          G> abuni - do poziomu pojedynczych atomów niemalże ;)

          Wojna!
          Wybuch!
          Gabunia!

          A owszem, Gaba zostala tutaj rozpuknieta wielokrotnie na mikrostrzepki i
          poroznoszona po calej kuchni, nawet z okapu zwisa :)
    • jhbsk Re: nie lubie Gaby 16.03.09, 15:40
      No to jesteś w dobrym towarzystwie.
    • wushum Re: nie lubie Gaby 16.03.09, 16:37
      Hyhy, to prawda, jako krwawe Forum, można by rzec, że wirtualnie przepuściłyśmy
      Gabę przez maszynkę do mielenia maku, co licuje z jej ostatnio rozmemłaną
      osobowością. Skoro jesteś przy NiN, czeka Cię jeszcze wiele cudownych irytacji,
      a kiedy dotrzesz do Sprężyny, mogę Cię zapewnić, że słowa "miły", "dzielny",
      oraz kilka innych, będą budziły nagły odruch wymiotny.
      Słowem pełno niespodzianek ;)
      Co do Endu, to nie wiem, czy taki happy /ona wszak zawsze cierpi/, na dodatek G
      wiecznie się pojawia, co oznacza, że "end"u jeszcze nie było. Pomijam, że
      rozrost "sagi", nie wskazuje na bliski End.
      Ja tam nie chcę rozciągać tematu, ale co do tych cech, nie wiem, czy tylko ma to
      "kierunek faceci". Ona nie ma chyba kierunku, jest cierpiąca obustronnie/bądź
      obosiecznie/.
      • jota-40 Re: nie lubie Gaby 16.03.09, 17:27
        Hi, właśnie zauważyłam u siebie taką tendencję - mianowicie określenia "miły" i "dzielny" powodują, że mam ochotę cisnąć czytanym tekstem o ścianę, choćby to był esej Tischnera ;)).
        Z drugiej strony, Gabriela jest jednak na swój sposób fascynująca - żadna chyba z postaci Jeżycjady nie została na Forum tak gruntownie odbrązowiona!... Najbardziej fascynujący jest właśnie ów rozdźwięk - pomiędzy osobą, na jaką kreuje ją autorka, a drewnianą istotą, która snuje się coraz cięższym krokiem przez kolejne stronice powieści...
        • isk.ierka Re: nie lubie Gaby 16.03.09, 19:17
          Witaj w klubie. Tutaj ( chyba) mało kto ją lubi. Gabiela mnie
          denerwuje sama w sobie, ale zajawki np. Dmuchawca w stylu " kiedy
          się uśmiechasz Gabrysiu, dokładasz cegiełkę dobra, która niweluje
          zło tego świata ( cytat jest raczej dosc swobodną parafrazą teksu)
          to robi mi się jeszcze gorzej niż od tego jej "dzielnego" uśmiechu.
          Niestety po NIN boleśc jeżycjadowej Mater Dolorosy będzie
          systematycznie wzrastac, więc życzę cierpliwości przy dalszej
          lekturze
        • anutek115 Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 09:49
          jota-40 napisała:

          > Hi, właśnie zauważyłam u siebie taką tendencję - mianowicie określenia "miły" i
          > "dzielny" powodują, że mam ochotę cisnąć czytanym tekstem o ścianę, choćby to
          > był esej Tischnera ;)).

          No jak w buzię strzelił mam to samo, Joto!!!! Nie pamietam, w którym tomie było
          takie kolosalne nagromadzenie słowa "miły", w "Żabie" bodaj, ale pamiętam, że po
          którejs stronie, upstrzonej "miłymi" uśmiechami i "miłymi" oczami jak kasztany
          zaczęły mi dretwieć szczęki od zaciskania. Jakbym nie zaciskała, to taka wiącha
          by poleciała, że rodzina musiałaby zacząć domniemywać, że mnie elfy podmieniły,
          bo ja nie klnę zasadniczo...

          Miałam kiedys szczery zamiar policzyc, ile razy autorka uzywa tegoż słowa w
          tekscie, ale nie mam siły sie denerwować...
          • ewaty Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 15:21
            Pozwolę sobie dorzucić jeszcze jeden kamyczek do kurchanu nad
            Gabą.Poprawcie mnie, jesli mylę tomy, ale chyba w Pulpecji Gaba
            informuje rodzinę, ze z Grzesiem chca się wyprowadzić do mieszkania
            po Ogożałkach, a Ida protestuje: "Ale tam jest tylko jeden pokój, a
            ty masz dwoje dzieci!", czy jakoś tak. Później Ida z Mareczkiem
            ladują w tym lokalu, robią jakiś potężny remont, w skutek czego do
            pokoju doklejają się sypialnie, co było w któryms z kolejnych tomów.
            No i ja mam chyba bardzo brudną wyobraźnię, ale mocno niezdrowy
            wydaje mi się pomysł Gabrieli mieszkania w jednym pokoju ze świezym
            mężem i dwiema podrastającymi córkami! Nie tylko chodzi mi ote, no,
            obowiązki małżeńskie, dla których warunki nikną ( bo jak nie , to
            blisko pornografii spacerujemy:)), ale także o kwestię
            roznegliżowanych nastolatek w łóżkach, obok śpi bądź co bądź
            dorosły, obcy dla nich facet. Jak dla mnie to jest prowokowanie
            losu. Znam trochę matek po przejściach, w nowych związkach, które na
            taki pomysł puknęłyby się w czółka.
            • nessie-jp Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 15:52
              > wydaje mi się pomysł Gabrieli mieszkania w jednym pokoju ze świezym
              > mężem i dwiema podrastającymi córkami!

              Ależ moja droga, Gabunia rzucając się w obowiązki małżeńskie po prostu
              pozostawiłaby za sobą córki z pierwszego miotu w mieszkaniu dziadków
              • ewaty Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 16:05
                A może inaczej, moze nie oddawałaby się im wcale, dzięki czemu nie
                powstałby Ignacy Grzegorz? Kuszące...
                • ateh7 Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 16:13
                  Ale Ignacy Grzegorz powstał!!! Nie wiecie dlaczego? To wam powiem!
                  Bo w noc poślubną Laura i Róża nie przyszły pograć z rodzoną matką w
                  pokera!!!
                  • lezbobimbo Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 20:09
                    ateh7 napisała:
                    > Ale Ignacy Grzegorz powstał!!! Nie wiecie dlaczego? To wam powiem!
                    > Bo w noc poślubną Laura i Róża nie przyszły pograć z rodzoną matką >w pokera!!!

                    Hi hi hi masz racje :-DDD
                    Male nie przyszly pograc w makao (w pokera to nie umieja, bo mozna na tym
                    zarobic;) ani nie bylo Bernarda ratujacego Gabriele przed noca poslubna
                    przypowiesciami o calym swoim zyciu, ani nie wpadl Ignac z sentencja i
                    przybrudzona firanka :)
                    Ale to wszystko tylko dlatego, ze Gaba z Grzesiem na ten jeden jedyny raz
                    wyrwali sie w podróz poslubna fiacikiem do Wenecji i spali na polu namiotowym..
                    potem owoc tejze podrózy sam im spal w nogach, wiec wiecej dzieciów nie bylo ;)
            • ateh7 Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 16:07
              Gdybyż to były książki innego autora, to wychodziłoby na to, że
              Idusia, sama mając chrapkę na mieszkanie w suterenie, sprzątnęła je
              siostruni sprzez nosa. No bo remont jakoś tam zrobiła, i powiększyła
              i ładnie i jest i fajnie, aż się nie chcą wyprowadzić nigdzie
              indziej. To samo mogłaby zrobić i Gaba z Grzegorzem, przecież.
              Ale poniewą to MM pisała, więc, oczywiście, musi wyjść na to, że Ida
              z czystej troski o warunki lokalowe Gaby odradziła jej suterenę :)
              Balladyna też odradzała Alinie suterenę, pamiętacie? ;)
    • ateh7 Re: nie lubie Gaby 16.03.09, 17:25
      Też się pod tym podpisuję. Lecz dodam, że skoro nie lubisz jej przy
      NiN, to zanim dotrzesz do "Sprężyny" zdążysz ją całkiem solidnie
      znienawidzić :)
    • nessie-jp Re: nie lubie Gaby 16.03.09, 21:29
      Ja właściwie znielubiłam Gabrielę w konkretnym momencie
      • jeriomina Re: nie lubie Gaby 16.03.09, 23:28
        Ha, jeszcze ona w ciąży jest i powinna się odżywiać przecież...
      • anutek115 Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 09:53
        nessie-jp napisała:

        > Ja właściwie znielubiłam Gabrielę w konkretnym momencie

        Jak ja! U mnie był to moment, gdy z tekstem "To takie dobre dziecko" wciska
        Laure przerażonej Nutrii, nie bacząc na protesty, i wysyła ją nad morze, zamiast
        przykładnie ukarać za kradzież. Wtedy mię, proszę ja was, zgrzytło i tak juz
        zgrzytnięte zostało.

        >
        > Zaznaczam, że owej niechęci do Gabrieli nabrałam lata całe przed poznaniem
        > niniejszego forum. Więc żeby nie było, że to drogą infekcji :)

        Znów jak ja. Wtedy forum nie istniało nawet jeszcze.

        W kazdym razie - łelkam tu de klab, Kurczaku!
        • jota-40 Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 10:12
          Tak i jeszcze raz tak!
          Ta sama chwila! Te cholerne ziemniaczki! Może dlatego, że ja bardzo, ale to
          bardzo lubię podsmażane ziemniaczki ze zsiadłym mlekiem: świetnie słyszałam to
          skwierczenie, czułam upojne aromaty - i nagle bęc, poczułam się, jakby autorka
          mnie samej ten talerz zabrała sprzed zgłodniałych oczu (i ust, nieprawda)...
          Jakże mi się marzyło wparadować do tej kuchni Borejków i ryknąć, a może i zakląć!
          No i zdecydowanie moment wypychania dziewczynek nad morze jest podobnie
          wkurzający. Skądinąd nie rozumiem (nadaje się do wątku o zagadkach, o ile już
          nie było o tym mowy) - jakim cudem ta troskliwa i jakże kochająca swoje dzieci
          matka, czyli Mila - mogła prysnąć sobie całkiem swobodnie do sanatorium,
          zostawiając za sobą poważnie chorą Gabrysię - z noworodkiem i dwiema
          absorbującymi córeczkami??
          Wiem, wiem, z tej prostej przyczyny, że jest zimną, oschłą, kostyczną babą ;)).
          • alitzja Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 17:00
            jota-40 napisała:

            > Tak i jeszcze raz tak!
            > Ta sama chwila! Te cholerne ziemniaczki! Może dlatego, że ja
            bardzo, ale to bardzo lubię podsmażane ziemniaczki ze zsiadłym
            mlekiem: świetnie słyszałam to skwierczenie, czułam upojne aromaty

            Ja bardzo przepraszam, ale czy to nie były przypadkiem grzaneczki z
            jajkiem na czubku o miłej i dzielnej nazwie oko cyklopa (o matko,
            napisało mi się najpierw: "czy to nie były przypadkiem jajka
            cyklopa" - i kto tu ma brudną wyobraźnię?!:-D), a nie kartofelki?
            • nessie-jp Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 18:01
              > Ja bardzo przepraszam, ale czy to nie
              > były przypadkiem grzaneczki z

              Zaczęło się chyba od ziemniaczków, przeleciało przez jajeczka, a skończyło cichą
              skargą Gabrieli do czytelnika, że oto się poświęca dzielnie, wyjąc w duchu z
              głodu...
              • wushum Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 18:15
                A mnie gdzieś w pamięci łopoczą gołąbki...czy to nie od nich się wszystko
                zaczęło? Kiedy już rozdała wszystkie gołąbki i ziemniaczki, to dopiero mogła się
                chyba z Grzegorzem reanimować cyklopem?
                ?
                • nessie-jp Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 18:21
                  Niestety nie mogę sprawdzić, bo moje Dziecko Piątku leży podłożone pod
                  monitor... :) Co za profanacja ;)
                  • lezbobimbo Re: nie lubie Gaby z ziemniaczkami 17.03.09, 20:04
                    O ile dobrze mi majaczy, to Gaba siedziala w kuchni wieczorowo i czytala, ale
                    przybiegla po randce halasliwa Pulpa czy tez Nutria, plonaca checia zwierzen i
                    zaczela sobie na kolacje smazyc ziemniaczki, przy okazji rozbijajac sloik ze
                    zsiadlym mlekiem (ble;) na podlodze. Na co w koncu Gaba dolaczyla i usmazyla jej
                    cyklopa. Doszla Kreska i dostala tegoz albo nastepnego cyklopa/ziemniaczki.
                    Dolaczyl Grzes (tu tez soczysty kawaleczek do rozszarpania: Grzes na widok
                    Kreski sie najpierw schowal bo byl, olaboga, w podkoszulku! - jakby byl nagi czy
                    w samych gaciach, to jeszcze rozumiem, ale przedwojnie dawno minelo i faceci nie
                    musza chyba juz paradowac po wlasnym domu w bonzurkach i w szlafmycy?) i Gaba mu
                    dosmazyla nastepne cos, bodajze ziemniaczki. Na to wszystko przyszla ze swej z
                    kolei randki Nutria (lub Pulpa) wolajac, ze ona nie wiedziec czemu ma ochote na
                    cos smazonego. Gaba dosmazyla jej cyklopa. Wtedy przez gwar i skwar i
                    skrzeczenie skwarek w kuchni obudzily sie jeszcze male Pyziakówny i tez przyszly
                    do kuchni na wyzerke.
                    Wtedy na koncu i Gaba zasmazona sama zglodniala, po czym cierpiala dzielnie swe
                    glody w milczeniu... nie odsylajac oczywiscie malych do lózka, tak przy okazji..
                    • wushum Re: nie lubie Gaby ale ziemniaczki lubię 17.03.09, 20:30
                      O żesz, ja ewidentnie mam we łbie gołąbki...coś mi mówi nawet, że Gaba czekała
                      na córki, a te gołąbki spokojnie sobie spały w garnuszku, ona do nich nawet
                      zaglądnęła...a potem zwaliło się stado głodnych...no i wyszło wszystko co było
                      do zjedzenia. Tak mi się wydaje..., albo mi się wydaje.
                      • wushum Re: nie lubie Gaby a ziemniaczki lubię 17.03.09, 20:31
                        Ps.: Córki miały wrócić po rozdaniu świadectw??
                        • lezbobimbo Re: nie lubie Gaby a ziemniaczki lubię (jo tyz:) 17.03.09, 21:07
                          Nie nie nie, golabki na rozdanie swiadectw to bylo w dzien, w DP. Przyszla wtedy
                          Geniusia z Koziem, Pulpa z Baltona, bodajze Nutria i wpadl jeszcze Maciek z
                          Kasia. Wtedy to akurat 2 golabki i ciasto ulegly magicznemu rozmnozeniu, Gaba
                          jak ten dzizas krazyla i dla wszystkich starczylo (Kozio zjadl 3 kawalki ciasta
                          jak dzikus i mial wyrzuty;)

                          Scena z ziemniaczkami byla zupelnie kiedy indziej, spokojnym wieczorem, kiedy
                          Gaba chciala odpoczac przy lekturze i grajotku.
                          • wushum Re: nie lubie Gaby i brukselki 17.03.09, 21:57
                            A to chylę czółko pokornie. Pomerdało mi się.
                    • kurczak1 Re: nie lubie Gaby z ziemniaczkami 18.03.09, 14:00
                      Ale ona nie cierpiała z głodu tylko żeby nikt nie poczuł wyrzutu
                      sumienia
            • ewaty Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 19:53
              > (o matko,
              > napisało mi się najpierw: "czy to nie były przypadkiem jajka
              > cyklopa" - i kto tu ma brudną wyobraźnię?!:-D),


              No to włączam do swojej książki kucharskiej nową potrawę- jaja
              cyklopa. Dzięki alitzjo:))
              • alitzja Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 21:01
                ewaty napisała:

                > No to włączam do swojej książki kucharskiej nową potrawę- jaja
                > cyklopa. Dzięki alitzjo:))

                Ależ proszę, proszę, cała przyjemność po mojej stronie, hłehłe.
                Smacznego;-)
            • lezbobimbo Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 20:24
              alitzja napisała:
              > Ja bardzo przepraszam, ale czy to nie były przypadkiem grzaneczki z
              > jajkiem na czubku o miłej i dzielnej nazwie oko cyklopa (o matko,
              > napisało mi się najpierw: "czy to nie były przypadkiem jajka
              > cyklopa" - i kto tu ma brudną wyobraźnię?!:-D),

              :D
              Oko cyklopa to nie takie znowu dzielne i mile, tylko klasycyzujace, wszak
              Borejkowie (i MM) lubia nazywac rózne potrawy skojarzeniami z antykiem
              grecko-rzymskim, n.p. paluszki hetery, jablka Hesperyd, chlebek julianski (od
              Cezara) i inne uczty Trymalchiona (chleb z dzemem, slone paluszki i herbatka
              Ulung)..
              O ile dobrze pamietam, to w grzance nalezy zrobic najpierw dziure na srodku i
              tam wlac jajko, aby sie scielo razem z chlebem. W filmie Moonstruck sama Cher
              smazyla cos bardzo podobnego na swoje wloskie sniadanie z wloska rodzina, tylko
              zamiast plugawego keczupu, którym sie dosmaczali Borejkowie, ona uzywala czegos
              innego - albo przecieru pomidoro-ze-sloiczka albo nawet jakies male papryczki..
              • ewaty Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 20:31
                paluszki chyba były Aspazji...
                • lezbobimbo Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 21:04
                  ewaty napisała:
                  > paluszki chyba były Aspazji...

                  Totez mówie.. Slynna Aspazja z Miletu byla hetera, a nie wzorem gospodyni
                  domowych co sugeruja kochane, pruderyjne Borejki ;P
                  • ewaty Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 21:23
                    A, to pardąsik:)Swoją drogą tych paluszków z truskawką za paznokieć
                    rosnącą bym w pysk nie wzięła- zbyt dosłownie się kojarzą:)kiedyś po
                    mocno zakrapianej imprezie zrobiłam myszki z białego sera z oczkami
                    i nosem z ziarenek pieprzu- konsumenci pracowicie odcinali główki i
                    zostawiali na talerzu twierdząc, że główkom nie podołają...
                    • lezbobimbo Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 21:31
                      ewaty napisała:
                      > A, to pardąsik:)Swoją drogą tych paluszków z truskawką za >paznokieć rosnącą
                      bym w pysk nie wzięła- zbyt dosłownie się >kojarzą:)

                      ;PPPP Mam wrazenie, ze nalesniki te trza krajac i po dzwonku sobie w zajadac
                      widelcem, bo drzuzgawka odpadlaby, a nalesnik upapral wszystko wylatujacym
                      nadzieniem, gdyby je tak brac w dziób :)

                      >kiedyś po > mocno zakrapianej imprezie zrobiłam myszki z białego >sera z
                      oczkami > i nosem z ziarenek pieprzu- konsumenci pracowicie >odcinali główki i >
                      zostawiali na talerzu twierdząc, że główkom nie >podołają...

                      Kwiiik, kwiiik cudowne :-D Te myszki brzmia strasznie kochanie, mimo swych
                      wzbudzajacych strach oczek :)
                      Ja tyz bym nie jadla czegos, co ma oczka (i wasy, jak u Chmielewskiej owoce
                      morza:) Pamietam z dziecinstwa, jak sie balam sardynek z puszki! Bo wlasnie
                      mialy blyszczace, puste oczy, wpatrujace sie z tego oleju jak jakies Alinoe..
                      • ewaty Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 22:10
                        Wąsy też były...i ogonek...z natki pietruszki...
                        • lezbobimbo Re: nie lubie Gaby ale lubie myszki :) 17.03.09, 22:20
                          ewaty napisała:
                          > Wąsy też były...i ogonek...z natki pietruszki..

                          Slicznosci! Czemus zdjecia nie zrobila, byloby w sam raz do ozdoby forum!!

                          Wiadomo, ze jak MM, to gdzies jakies myszki zawsze wyjda, chocby i tylnym
                          jelitkiem :)
                          • ewaty Re: nie lubie Gaby ale lubie myszki :) 17.03.09, 22:27
                            To ja zrobię przy okazji cierpień po kolejnej imprezie:)A pomysł
                            pochodzi z książki kucharskiej dla dzieci z czasów kryzysu "kuchnia
                            pełna cudów". Były tam też chyba muchomorki z pomidora i jajka-
                            podałam na śniadanko p.o. tesciowej. Nie rzuciła o ścianę tylko
                            pochichotał, znaczy się ok.
                            • tin_tian Re: nie lubie Gaby ale lubie myszki :) 17.03.09, 22:57
                              Oo, ja też mam (miałam?) tę książkę :) Tak mi się zdawało, że myszki jakieś
                              znajome. I krokodyl z ogórka tam był?
                              • ewaty Re: nie lubie Gaby ale lubie myszki :) 17.03.09, 23:04
                                Był krokodyl, bałwanki z sera i jezioro z galarety z pływającymi
                                marchewkowymi rybkami. Kurczę, gdzie ja to wetkałam?!
                                • tin_tian Re: nie lubie Gaby ale lubie myszki :) 17.03.09, 23:05
                                  ewaty napisała:

                                  > Kurczę, gdzie ja to wetkałam?!

                                  O tym samym teraz myślę :D Ale poremontowo niezbyt chce mi się szukać...
                            • kkokos Re: nie lubie Gaby ale lubie myszki :) 18.03.09, 21:37
                              o, też miałam - taka w biało-niebieską kratkę udającą obrusik?
                              • ewaty Re: nie lubie Gaby ale lubie myszki :) 18.03.09, 21:43
                                Zgadza się!
                        • nessie-jp Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 22:56
                          ewaty napisała:

                          > Wąsy też były...i ogonek...z natki pietruszki...

                          A uszka z czego? Inspirujesz mnie, chyba wiem, co podam na śniadanie
                          Wielkanocne... :)
                          • ewaty Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 23:05
                            Uszka były wycięte z żółtego sera, sama myszka leżała na plasterku,
                            a wycięcia przed pyszczkiem sugerowały, ze sama je wygryzła. Ser,
                            oczywizda, najlepiej dziurowaty.
                      • ready4freddy Re: nie lubie Gaby 20.03.09, 22:18
                        lezbobimbo napisała:

                        > Ja tyz bym nie jadla czegos, co ma oczka (i wasy, jak u Chmielewskiej owoce
                        > morza:) Pamietam z dziecinstwa, jak sie balam sardynek z puszki! Bo wlasnie
                        > mialy blyszczace, puste oczy, wpatrujace sie z tego oleju jak jakies Alinoe..

                        to jest wlasnie najfajniejsze w skorupiakach, te ich czarne oczka i ucieszne
                        wasiki :)))
                        >
                    • mama_kotula Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 11:57
                      ewaty napisała:

                      > A, to pardąsik:)Swoją drogą tych paluszków z truskawką za paznokieć rosnącą bym w pysk nie wzięła- zbyt dosłownie się kojarzą:)

                      A takie?
                      stealbelow.wordpress.com/2006/10/23/halloween-recipes-for-fingers-and-brains/
                      ;)
                      • ewaty Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 15:35
                        O mamuniu!Móżdżek też niczego sobie...
              • kurczak1 Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 14:02
                To by było tzw. jajko w gniazdku
                • kurczak1 Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 14:06
                  Wybaczcie. Zawsze gdzieś nie tak trafię. Chyba powinnam pojsc na
                  kurs obsługi forum gazeta.pl
        • lezbobimbo Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 20:36
          anutek115 napisała:
          > Jak ja! U mnie był to moment, gdy z tekstem "To takie dobre >dziecko" wciska>
          Laure przerażonej Nutrii, nie bacząc na protesty, >i >wysyła ją nad morze,
          zamiast> przykładnie ukarać za kradzież. >Wtedy mię, proszę ja was, zgrzytło i
          tak juz
          > zgrzytnięte zostało.

          To i ja dolacze ze zgrzytaniem do tego wlasnie momentu - kiedy to uznalam, ze
          Gaba chyba zdrewniala umyslowo.. za kradziez dziecko wypycha nad morze, a potem
          to roztkliwianie sie ze skrzepem nad Motylem z Dmuchawcem bielejacym w nocy. Jak
          doszlam do Imienin, to myslalam, ze rzygne, wybuchne, pizgne kniga o sciane itd.

          Przy ziemniaczkach cos mi tez gwizdalo i nie pasowalo, ale czytalam to jak
          antropolozka niemalze, czyli "jakiez to dzikie obyczaje panuja u tych dziwnych
          Borejków" ;P

          > W kazdym razie - łelkam tu de klab, Kurczaku!

          Wlasnie, wlasnie Kurczaczku, herzlich wilkommen (czyli wilk z kminkiem na
          powitanie :)
          Przed Toba jeszcze przeswietne Imieniny - w momentach najgorszejszych mozesz sie
          salwowac odreagowaniem na forumie ;)
      • kurczak1 Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 10:13
        gdy dzielnie i
        > martyrologicznie odejmuje sobie od ust smażone kartofelki, dając
        gościom i
        > siostrom, a potem przez cały wieczór martwi się już tylko tym, jak
        ukryć fakt,
        > że dla niej nic nie zostało na kolację... No żesz! Kretynka czy
        jak?

        No właśnie, bo jeszcze by się kochający mąż poświęcił i oddał swoją
        porcję.
        • pani-pietruszka Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 12:00
          aż mi się krew zagotowała po tych Waszych przykładach. Oczywiście
          pod wszystkimi się podpisuję. Od siebie dodam, że niesamowicie mnie
          irytowała kwestia Nutrii (chyba w rozmowie z Robrojem to było), że
          to Gabę właśnie kocha najbardziej, bo "tylko ona ją rozumie, takiego
          dziwoląga". Podobnie Pulpa, niechcący poruszając temat Pyziaka
          skarciła się w myślach, bo "bardzo kochała swoją najstarszą siostrę
          i wolałaby umrzeć, niż sprawić jej przykrość" (cytat z pamięci).
          Uhh!!!
          • ding_yun Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 17:02
            Tylko Ida była normalna bo umiała huknąć na Gabrielę jak Laura z Różą zaczęły
            jej psuć szczęście małżeńskie.
        • lezbobimbo Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 20:49
          kurczak1 napisała:
          >> gdy dzielnie i
          >> martyrologicznie odejmuje sobie od ust smażone kartofelki, dając
          >> gościom i
          >> siostrom, a potem przez cały wieczór martwi się już tylko tym, jak
          >> ukryć fakt,
          >> że dla niej nic nie zostało na kolację... No żesz! Kretynka czy
          >> jak?

          > No właśnie, bo jeszcze by się kochający mąż poświęcił i oddał swoją
          > porcję.

          I w ogóle dlaczego kobieta w ciazy ma uslugiwac wszystkim i smazyc dla nich jak
          dla niepelnosprawnych - co to, wszystkim raczki odpadly?
          Czemu to oni nie przescigaja sie z uslugiwaniem jej?

          Moja przyjaciólka uzyla wlasnie tego fragmentu (z tym zdaniem o ukrywaniu, ze
          juz dla kobiety w ciazy nie ma nic na kolacje) na swoich warsztatach dla kobiet
          jako potezny i potworny antyprzyklad na to, zeby kobiety nie robily z siebie
          poswiecajacych sie szmatek do podlogi ;>
          Dla feministek calej Polski twórczosc MM od dawna jest obfitym i wdziecznym
          ogrodem do cwiczen bojowych ;)
          • ding_yun Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 21:45
            Ej, ale to nie tak było z tymi ziemniaczkami i jajkami cyklopa.
            Gaba spokojnie siedziała sobie w kuchni i czytała chyba Vonneguta, ciesząc się
            na spokojny wieczór. Wtedy wpadła Pulpa i zaczęła z tymi ziemniaczkami - smażyła
            je sobie sama, Gaba jej nie usługiwała. Potem przybiegły smarkule żądając
            smażeniny więc Pulpecja zwiększyła ilość krajanych ziemniaczków - znów nie
            Gabrysia smaży. Potem przychodzi Natalia, pragnie ziemniaczków, ale dla niej już
            nie wystarcza, więc smaży sobie jajko cyklopa - sama. Gabrysia się zrobiła
            głodna i usmażyła sobie swoją grzankę, ale przyszedł Grześ, więc oddała mu
            swoją, ale wcale nie z zamiarem odjęcia sobie ostatniej porcji jedzenia od ust.
            Miała zamiar zrobić sobie zaraz następną, ale po tym jak zajrzała do lodówki
            okazało się, ze nie ma więcej jajek. Tak więc zrobiła to przez nieuwagę, a nie
            żeby się poświęcić. Poza tym na początku jest chyba wzmianka, ze Gabrysia
            niechętnie porzuca myśl o spokojnym samotnym wieczorze. Ta scena jest dla mnie
            całkiem normalna i wcale nie przedstawia Gaby jako męczennicy. Uprasza się o
            dokładność.
            • lezbobimbo Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 21:55
              ding_yun napisała:
              > Ej, ale to nie tak było z tymi ziemniaczkami i jajkami cyklopa. (...)Ta scena
              jest dla mnie
              > całkiem normalna i wcale nie przedstawia Gaby jako męczennicy. Uprasza się o
              > dokładność.

              Dzieki za rozpisanie dokladne - ale po cholere ukrywala przed reszta, ze juz dla
              niej nic nie zostalo? W dodatku byla w ciazy!
              To jest wlasnie to kretynskie meczenstwo, które mnie meczy ;P

              Kreska tez tam przyszla i dostala jesc.. (w gosci na wyzerke chodzi albowiem
              wlasnego domu nie ma?;)
              Skoro Gaba juz byla glodna przy cyklopie dla Grzesia, dlaczego nie zazadala od
              reszty podzielenia sie czescia swojego jadla? I dlaczego z miejsca oddaje
              Grzesiowi swoje zarcie, skoro sama jest glodna? Niechby on se sam usmazyl,
              przeciez umie..
              I dlaczego w ogóle Gaba siedziala w kuchni publicznej zamiast w zakatku z
              Grzesiem, skoro chciala spokoju? Tozto wlasnie milczek Grzes nie przeszkadzalby
              jej, w odróznieniu od kuchni wrzacej smazeniem, tluczeniem i zwierzeniami sióstr
              i sasiadek.
              I czemu nie wygonila malych do lózek, zamiast dawac im smazenine na noc? ;P
              • ding_yun Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 12:43
                lezbobimbo napisała:


                > Dzieki za rozpisanie dokladne - ale po cholere ukrywala przed reszta, ze juz dl
                > a
                > niej nic nie zostalo?

                Może się wstydziła przyznać, że jest taką ciapą i nie zauważyła, że lodówka
                pusta :P :P
            • nessie-jp Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 21:56
              > Uprasza się o
              > dokładność.

              Ale wiesz, mimo wszystko coś jest nie tak. Wszyscy wokół jedzą, mielą szczękami,
              a Gabrysia zajrzawszy do lodówki zaczyna udawać, że co? Najedzona? Dlaczego nie
              szturchnęła którejś siostry "Oddaj mi pół, bo już wszystko pożarłyście"?
              Dlaczego nie sięgnęła sobie po słoiczek ze słynnymi przetworami Mili Borejko,
              których przecież pełno miało stać w spiżarce? Dlaczego nie posłała cichcem
              Grzesia po coś na kolację, skoro już jej zeżarł tę grzankę?
              • wushum Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 22:07
                Bo są kobiety "cierpolubne" i do tego szczytnego grona zalicza się Gabryjela,
                szkoda tylko, że nie przychodzi jej na myśl, że dziecko zostało głodne /to w
                środku:)/
                • wushum Re: nie lubie Gaby pees 17.03.09, 22:10
                  Ps.: To ciekawe, czy ktoś ze stada, obżerając się, zapytał - czemu ona nie je?
                  • ewaty Re: nie lubie Gaby pees 17.03.09, 22:13
                    wushum napisała:

                    > Ps.: To ciekawe, czy ktoś ze stada, obżerając się, zapytał - czemu
                    ona nie je?

                    A po co?Przecież stała obok z miłym uśmiechem...
                  • lezbobimbo Re: nie lubie Gaby pees 17.03.09, 22:18
                    wushum napisała:
                    > Ps.: To ciekawe, czy ktoś ze stada, obżerając się, zapytał - czemu >ona nie je?

                    Najwidoczniej u Borejków sa scisle wydzielone funkcje. Jedni sa od zarcia, inni
                    od uslugiwania im i nie wchodza sobie w obowiazki ;P

                    Tu najwiecej powinno oberwac sie chyba Grzesiowi, Kresce i Gabie samej. Pal
                    szesc ukochane siostrzyczki, które przejete randkami smaza sobie same, pal szesc
                    male córki, które raczej nie umieja jeszcze nakarmic mamuni - ale uwazacie,
                    dorosly facet przychodzi do kuchni, oznajmia, ze jest glodny - to zona oddaje mu
                    bez szemrania wlasnego cyklopa, a on wsuwa, nie zainteresujac sie, czy dla niej
                    zostalo? Czemu sobie sam nie zrobil, on by smazyl, slac rozkochane spojrzenia
                    znad skwarków w strone zajadajacej Gaby i bezsensownej puenty meczennicy by nie
                    bylo :)
                    Albo takaz Kreska, przychodzi w gosci i widzi, ze jedza, a tylko Gaba nie - to
                    jeszcze jej odbiera? Co taka nienazarta, u siebie kolacji nie jadla? Jak szla na
                    wyzerke do Gaby, czemu czegos sama nie przyniosla?

                    I jakim prawem w ogóle u tych cieplych Borejków zabraklo czegos do jedzenia,
                    kryzys perelowski juz byl minal, a w tej scenie z golabkami i ciastem starczylo
                    z kolei dla wszystkich..
                  • turzyca Re: nie lubie Gaby pees 20.04.09, 21:55
                    wushum napisała:

                    > Ps.: To ciekawe, czy ktoś ze stada, obżerając się, zapytał - czemu ona nie je?

                    Nie je jak jedzenie jest na stole czyli nie jest glodna. Siedziala w kuchni
                    czyli mogla sobie zrobic cos do jedzenia. Mi tez sie zdarzalo w domu zjesc,
                    zmyc, zrobic sobie herbatki i zostac w kuchni. A jak ktos potem sie do tej
                    kuchni przyplatal jesc to jego sprawa, przeciez nie bede jadla, jak jestem syta,
                    tylko dlatego ze inni jedza. Ale jak jestem glodna, to sie jedzenia domagam
                    glosno i dobitnie. Ale ja nie jestem swieta i nie cierpie mdlec. ;)
            • ewaty Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 22:14
              Hyyy!No to jajko cyklopa rządzi!
              • wushum Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 22:35
                Bo gołąbki mogą się rozmnażać, a ziemniaczki, to już nie.
                Ja natomiast wiem, że jak się ma pretendentkę na męczennicę w domu, to po
                prostu, zaczyna się bacznym okiem z lekka pilnować /mielim do czynienia z
                takimi/ i albo piętnować słownie, a głośno, albo działać cichcem. U Borejków
                powinni być już wyćwiczeni - tym bardziej siostry i mąż, że Gaba tak ma...
                chociaż jeśli osoba stawia opór i lubuje się w męczeństwie, bo ma w tym jedyny
                powód do życia, oraz robi sobie z tego sztandar do obnoszenia pozostają 2
                alternatywy - wykazywać, że nas to nie rusza, albo rzeczywiście zacząć olewać.
                Wtedy albo samo przejdzie, albo cóż..
    • grimma Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 22:33
      czepiacie sie biednej Gaby jaskrawo przejaskrawiajac wszelkie sytuacje z jej
      udzialem.

      co nie zmienia faktu ze na rzygi mi sie zbiera jak czytam o dzielnym usmiechu
      ktory niegdy nie schodzil jej z ust.
      • lezbobimbo Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 22:43
        grimma napisała:
        > co nie zmienia faktu ze na rzygi mi sie zbiera jak czytam o >dzielnym usmiechu
        ktory niegdy nie schodzil jej z ust.

        To z glodu, z glodu jej dzielne usta zaschly i tak zostaly.. ;P
      • ewaty Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 22:49
        O, za pozwoleniem!Czepianie się głównie dotyczy pt Autorki, która z
        fajnej nastolatki zrobiła drętwego klabzdrona.I czort wie, jakie mu
        dalsze losy szykuje.
        PS.Mnie bardziej ciekawi co się kłębi w głowie wushum (wątek
        grafomański), choc nic na siłę:)(jak widać po Jeżycjadzie)
        • nessie-jp Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 23:00
          ewaty napisała:

          > O, za pozwoleniem!Czepianie się głównie dotyczy pt Autorki, która z
          > fajnej nastolatki zrobiła drętwego klabzdrona.

          Otóż to! Nie chodzi przecież o czepianie się żywego człowieka, że zrobił to czy
          tamto
          • the_dzidka Re: nie lubie Gaby 19.03.09, 14:20
            > dzielnie udawała, że nic dla niej nie ma na
            > kolację

            Tak to by raczej zła i wstrętna laura zrobiła. Bo ona tylko patrzy,
            żeby matce zrobić przykrość, nieprawda.
            ;)
            • hania_jk Re: nie lubie Gaby 10.05.09, 01:19
              Się dziwicie Gabie. A co robiła jej matka, która szorowała wanny i odkurzała mieszkanie z wrzodem na żołądku, lecząc się cichaczem na boczku tak, aby broń Boże nikt się nie dowiedział, że ona chora?
              Widocznie takie rzeczy to z mlekiem matki!
              • lezbobimbo Re: nie lubie Gaby 10.05.09, 12:57
                hania_jk napisała:
                > Się dziwicie Gabie. A co robiła jej matka, która szorowała wanny i odkurzała mi
                > eszkanie z wrzodem na żołądku, lecząc się cichaczem na boczku tak, aby broń Boż
                > e nikt się nie dowiedział, że ona chora?

                Cichcem chora i cichcem dramaturg. Cholerny ksiezyc w Skorpionie :P

                > Widocznie takie rzeczy to z mlekiem matki!

                Nie z mlekiem.. z Ludwikiem matki! W nowszych czasach z Cifem ;)
                • hania_jk Re: nie lubie Gaby 10.05.09, 15:59
                  Ale na pewno nie z "Kopem". Na ten to bowiem płyn Grzegorz nabrał się osobiście... :P
                  • szprota Re: nie lubie Gaby 10.05.09, 19:27
                    Oczywiście. PureBorejkowie używają tylko Ludwika i ewentualnie ziołowych szamponów.
                    No, od czasów nastania zmywarki to pewnie jakichś tajemniczych dla mnie tabletek.
      • pieranka Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 22:55
        no dobra, to w takim razie nie Gaba, a Mila - inna kobieta meczennica:
        W Pulpecji, po weselu Idy sprzatajac w zadymionym zielonym pokoju,
        pozwolila sobie na podziw i wachanie kwiatow sprezentowanych mlodym. I
        tu cytat z glowy: Nigdy bowiem jej nie przyszlo do glowy wydanie
        rodzinnych pieniedzy (w sensie sprawunkowych) na siebie, a tak kochala
        kwiaty.
        Nosz co za glupoty! Rzut beretem jest rynek Jezycki, gdzie za grosze
        mozna kupic sezonowe kwiatki.
        Pomijam oczywista kwestie Ignaca kupujacego w tym samym czasie piatego
        Herodota...

        Czolem, tak sie zapienilam, ze az musialam wyjsc z krzakow i dac upust
        tez. Dziekuje za uwage :-)
        • sowca Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 23:15
          Wiecie co Wam powiem?
          Jesteście wstrętne.
          Tak, dobrze przeczytałyście,wstrętne wszystkie jak jeden mąż! To ja
          skrzętnie omijam wątki kulinarne, wchodzę na zdawałoby się niewinny
          wątek o Gabie i co? Oczywiście, żarcie! Apetyczne grzaneczki z
          jajkiem, ziemniaczki, gołąbki i inne pyszności! Akurat dzisiaj,
          kiedy podjęłam decyzję o odchudzaniu!!! I czym się to skonczyło? Ano
          tym, że poleciałam do kuchni i usmazyłam sobie grzanki na noc! Żeby
          Was pokręciło za Wasze kulinarne dygresje! :P
          Co do Gaby, to ja mam jej dość podwójnie: zarówno jako postaci
          ksiązkowej, jak i jako głównego przedmiotu rozważań na forum :P Nie
          możemy się uwolnic od Gabrysi, zupełnie jak Laura!
          • jota-40 Re: nie lubie Gaby 17.03.09, 23:46
            A mnie tam grzaneczki nie nęcą i jajeczko mnie nawet nie bawi, ale te smażone ziemniaczki łażą dzisiaj za mną cały dzień. Tymczasem w ramach kompletnie bezowocnych wysiłków porzucenia zbędnego tłuszczu - od wakacji ziemniaczków nie jadam. I grzaneczek też nie.
            Ach, jak smutno.
            Pozwolę sobie za to melancholijnie powitać świeżo wyłowioną z krzaków koleżankę Pierankę, rzucając w jej stronę przyjaznym kapuśniaczkiem i jelitkiem (w zastępstwie chwilowo - być może - nieobecnej koleżanki Lezbobimbo) ;)).
            • lezbobimbo Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 00:13
              jota-40 napisała:
              > Ach, jak smutno.

              Moze pociesze, ze musimy dla zdrowia i skóry codziennie jadac zdrowe tluszcze
              roslinne w formie nieprzetworzonej, n.p. oliwki czy awokado? Grunt, zeby nie
              smazone, ani zwlaszcza zwierzece :)

              > Pozwolę sobie za to melancholijnie powitać świeżo wyłowioną z >krzaków
              koleżankę Pierankę, rzucając w jej stronę przyjaznym >kapuśniaczkiem i jelitkiem
              (w zastę
              > pstwie chwilowo - być może - nieobecnej koleżanki Lezbobimbo) ;)).

              Pólobecnam, podczytuje czasem acz nie mialam czassu dopisywac sie ostatnio :)
              I oczywiscie przybiegam wnet, aby umaic kolezanke Pieranke jelitkiem pelnym
              myszek z sera :))) Pisz z nami, mamy opium!
              • jota-40 Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 09:33
                Całkiem niesmażonych i niezwierzęcych oliwek pożeram codziennie sztuk kilka (człowiek nie może się wszak obejść bez żadnej, najmniejszej choćby przyjemności!).
                Kwiatki mnie też ubodły - tym bardziej, że w czasie, kiedy czytałam książkę i ja cienko przędłam, tymczasem kwiatki kupowałam namiętnie - na targu, nie wspominając już o szaleństwie balkonowym...
                Ta scena jest po prostu źle skonstruowana. Po pierwsze - dlaczego niby Mila trzyma swoją pasję w tajemnicy i ukrywa przed innymi, że lubi kwiaty? Ja też bardzo lubię łazić po kwiaciarni i wdychać. Lubię sobie popatrzeć na te cuda, których nie kupię - bo za drogie albo zwyczajnie nie mam już na nie miejsca w domu... I co, wstyd jakiś? Nie pojmuję. To wszystko jest niewiarygodne, co gorsza śmierdzi hipokryzją.
                Znowu dobrze nam znane, rodzinne cierpiętnictwo! Ale tylko kobiet, jak wiadomo; Ignacy swoje ulubione lektury kupował bez cienia zażenowania.
                • ginny22 Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 11:52
                  > Po pierwsze - dlaczego niby Mila trzyma swoją pasję w tajemnicy i
                  ukrywa przed innymi, że lubi kwiaty?

                  Mila trzyma tez w tajemnicy fakt, że jest geniuszem
                  dramatopisarstwa, więc kwiatki przy tym to pikuś ;) Ale scena z
                  kwiatami po weselu jest przykra - w końcu kupienie sobie kwiatka nie
                  wymaga wyłożenia fortuny, rodzinie od ust tych pieniędzy by się nie
                  odjęło, więc w czym problem? W męczeńskiej postawie Mili.
        • lezbobimbo Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 00:01
          pieranka napisała:
          >Nigdy bowiem jej nie przyszlo do glowy wydanie rodzinnych pieniedzy >(w sensie
          sprawunkowych) na siebie, a tak kochala kwiaty.
          > Nosz co za glupoty! Rzut beretem jest rynek Jezycki, gdzie za >grosze mozna
          kupic sezonowe kwiatki.
          > Pomijam oczywista kwestie Ignaca kupujacego w tym samym czasie >piatego
          Herodota...

          Tak, tak, obie Mila z Gaba meczennice zapominajace o sobie a uslugujace trutniom
          - tez sie kiedys tutaj pienilam nad tymi kwiatkami nieszczesnymi! Rany.. Nawet w
          PRLu kwiaty byly mozliwe (nie tylko te ohizdne zielistki biurwowe ale rózne
          pieknosci cebulkowe i nasiona mozna bylo sobie kupic za byle co i hodowac przez
          lata cale, jak juz tak strasznie szkoda bylo na codzien kupowac sezonowe.
          Gazetka Dzialkowiec do dzisiaj chyba wychodzi..).
          A juz po przelomie Milowe meczenstwo bezkwiatowe jest calkiem bez sensu. Co jej
          szkodzi? Co szkodzi Ignacowi kupic jakies bogate, obfite surfinie dla Mili,
          serce moje?

          > Czolem, tak sie zapienilam, ze az musialam wyjsc z krzakow i dac >upust> tez.
          Dziekuje za uwage :-)

          Witaj, witaj i koniecznie zapieniaj sie z nami wiecej :)
          • ananke666 Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 10:54

            > Co szkodzi Ignacowi kupic jakies bogate, obfite surfinie dla Mili,
            > serce moje?

            Oszalałaś? Człowiek, do którego przez lata nie docierało, że np. żona miewa urodziny?
        • klymenystra Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 08:27
          Czesc i czolem! Czemu ja kojarze Twego nicka z jakis zamierzchlych czasow?
          • pieranka Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 12:58
            Bywalo sie tu i tam :-)
            Czy to ty jestes moja towarzyszka broni w walce z maturzystami na
            Ksiazkach swego czasu?
            • klymenystra Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 14:50
              Hm... bardzo mozliwe, bo boje toczylam na roznych forach, na Ksiazkach tez ;) A
              co wtedy chodzilo? :)
              • verdana Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 15:16
                No, ja Gabę akurat rozumiem - oswiadczenie ludziom, ze wszystko
                zezerli, a dla niej nie starczyło - to spowodowanie, ze bedą mieli
                bezzasadne wyrzuty sumienia - nie ich to bowiem wina. Z jednym, ale
                znaczacym wyjatkiem - swinia okazał się Grzes, ktory powinien
                zauwazyc, ze zezarl cięzarnej zonie kolację. Fakt, ze tego nie
                zauważył, fatalnie o nim świadczy.
                A co do kwiatkow i Mili - tu rozjechały sie MM dwa swiaty.
                Borejkowie, nawet we wczesnych tomach sa bowiem z jednej strony
                okreslani jako skrajnie niezamozni, do tego stopnia, ze dzieci
                bywaja glodne - i wtedy kupowanie kwiatkow dla siebie jest po prostu
                karygodne, z drugiej zaś strony czytelinik wiidzi, ze oni tacy
                biedni nie są.
                I wracamy tu do fundamentalnego pytania - dlaczego Mila, matka
                dzieciom, woli ab dzieci byly glodne niz iść do pracy - bezrobocia
                wtedy nie było!
                • tosia_4 Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 16:49
                  verdana napisała:

                  >> I wracamy tu do fundamentalnego pytania - dlaczego Mila, matka
                  > dzieciom, woli ab dzieci byly glodne niz iść do pracy - bezrobocia
                  > wtedy nie było!

                  To ja dorzucę taką uwagę.
                  Przy małych środkach finansowych można podawac rodzinie chleb z
                  dżemem.
                  Można jednak również, i możńa było też w latach kryzysu, tak
                  kombinowac żeby oszczędnie i z prostych produktów wyczarowywac
                  kulinarne rozkosze - znam to akurt zarówno z autopsji jak i z
                  opowieści wcześniejszych pokoleń rodzinnych. I potrafiły to robic
                  matki pracujące zawodowo. Więc dlaczego Mila, nie pracując, nie była
                  w stanie na tyle zaangażowac się w kuchnię, żeby jedynym menu na
                  noworoczny obiad nie był morszczuk, a dzieci idąc w gości nie
                  rzucały się na jedzenie jak stado wygłodniałych wilków?
                • nessie-jp Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 17:36
                  > No, ja Gabę akurat rozumiem - oswiadczenie ludziom, ze wszystko
                  > zezerli, a dla niej nie starczyło - to spowodowanie, ze bedą mieli
                  > bezzasadne wyrzuty sumienia

                  Ale to jest sformułowane w ten sposób, że (parafrazuję) Gaba stwierdziła, że w
                  domu nie ma nic do jedzenia i odtąd JEDYNYM PROBLEMEM było dla niej ukryć przed
                  wszystkimi, że nie zostało dla niej nic na kolację.

                  No kurczę blade. Czyli to, że była głodna, nie było już problemem? Tylko żeby
                  się ukryć? A jakby ktoś przypadkiem odkrył, że dla Gaby nic nie zostało i
                  jeszcze nie daj boziu zaproponował, że skoczy po bułki...?

                  Nie chodzi przecież o to, żeby wytykać ludziom "wszystko mi zeżarliście". Ale to
                  opisywanie obowiązkowego i dzielnego ukrywania się z problemem, że jest głodna
              • pieranka Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 17:45
                E, wiesz, maturzysci smiecili Ksiazki prosbami o wymienienie lektur
                pasujacych do tematu XYZ.
                Leniuszki takie, zostaly pogonione, stare dzieje sprzed lat
                • klymenystra Re: nie lubie Gaby 19.03.09, 08:37
                  Totez nie zaprzeczam, ze bralam w chryi udzial, bom istota wyjatkowo
                  awanturujaca sie :))
    • grimma Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 16:46
      a ja i tak bardziej nie znosze Bernarda.
      • ding_yun Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 17:02
        Mila się starała. W KK jest fragment mówiący, że Mila dokonywała cudów
        pomysłowości, aby zamienić podstawowe produkty w pożywienie wysokoenergetyczne i
        wysokobiałkowe. Borejkówny, mam wrażenie, nie rzucały się na wszystko, co
        popadło, tylko na produkty, których w domu brakowało - pomarańczę, słodycze etc.
        O ile się orientuję, nie były to w PRLu rzeczy leżące na każdej półce.
        • ding_yun Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 17:10
          Chleb z dżemem wspomniany był chyba tylko raz - niespodziewani goście lubili
          nawiedzać Borejków i siedzieć u nich godzinami, chociaż niejednokrotnie jako
          poczęstunek pojawiała się tylko herbata i chleb z dżemem. Skoro byli
          niespodziewani to nie dziwię się, że Borejkowie nie mieli ich czym poczęstować.
          Nigdzie nie jest powiedziane, że dzieci na okrągło jedzą chleb z dżemem.

          Nie do końca zdaję sobie sprawę, jak wyglądały realia tamtych czasów, ale wydaje
          mi się, że praca zawodowa przy czwórce dzieci i mężu, który czasem jest gorszy
          niż dziecko mogła być za trudna. Zwłaszcza, że wszystko trzeba było "wystać" i
          prowadzenie domu było chyba bardziej czasochłonne niż dziś. Poza tym dorabiała
          szyciem, nie można powiedzieć, że nic nie robiła.
        • nessie-jp Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 17:39
          > O ile się orientuję, nie były to w PRLu rzeczy leżące na
          > każdej półce.

          Owszem, żarłoczne Borejkówny rzucały się na rzeczy, które były trudno dostępne i
          na które ja też jako dziecko peerelu się rzucałam, mimo że w domu mnie karmiono :)

          A Mila pracowała chałupniczo dla spółdzielni "Swit", gdzie zapewne zarabiała
          więcej, niż Ignacy w swojej bibliotece...

          Głodować to Borejczątka głodują tylko wtedy, gdy Mila jest chora i nagle trzeba
          wszystko załatwić samemu. I gdy Iduś bohatersko postanawia nie poniżać się
          prośbą o pomoc do stryja Józeczka.
          • verdana Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 19:15
            Nie, w ówczesnych czasach dawno i szczęśliwie minionych praca
            chałupnicza dla sółdzielni nie była dochodowa. A gdzieś w Kwiecie
            jest wzmianka, ze Borejkówny nie wybrzydzały i rzucały się na
            kanapki, bojac się, ze siostry zjedza, a dla nich nie starczy.
            Jak dzieci rzucają się na czekoladę i pomarańcze - ówczesne
            rarytasy, to jest OK. Jak na kanapki z białym serkiem, to czas
            poszukać posady.
            • wushum Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 19:44
              Heh, no i nadal im tak zostało, tylko Gaba chciała przegrać w prawie dżungli.
              • sowca Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 21:16
                No bez przesady, po prostu była zasada, że się nie grymasi przy
                jedzeniu i tyle. U mnie w domu też wyrywaliśmy sobie z bratem różne
                rzeczy z rąk (mimo, że jestem dzieckiem kapitalizmu, rozpieszczonym
                dobrobytem i wszechobecną czekoladą tudzież coca colą), wcale nie
                dlatego, że jedzenia brakowało, tylko dlatego, że jeśli brat wyżarł
                mi coś z talerza, to musiałam sama wstać z krzesła i lecieć do
                kuchni dorabiac kanapki :p
                • verdana Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 21:57
                  Nie, nie - przeczytaj uwaznie. W KK jest mowa nie o grymaszeniu,
                  tylko o tym, ze kanapek moze nie starczyć. I w idealnym domu
                  Borejkow kanapki na pewno robila Mila, czego najlepzym dowodem jest
                  ogólna bezradność w czasie jej choroby.
                  • ding_yun Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 22:20
                    verdana napisała:

                    > Nie, nie - przeczytaj uwaznie. W KK jest mowa nie o grymaszeniu,
                    > tylko o tym, ze kanapek moze nie starczyć. I w idealnym domu
                    > Borejkow kanapki na pewno robila Mila, czego najlepzym dowodem jest
                    > ogólna bezradność w czasie jej choroby.

                    Zdaje mi się, że jest powiedziane coś w rodzaju: żadna z Borejkówien nie gadała
                    i nie grymasiła bo mogłoby się zdarzyć, że któraś z sióstr zajęłaby się jej
                    porcją. Bardziej mi to przypomina sytuację opisaną przez Sowcę niż patologiczne
                    rzucanie się z głodu na ostatnią kanapkę z twarogiem. Upierać się nie będę póki
                    ktoś nie poda cytatu.
                    • kriss_de_valnorrr Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 22:54

                      > Zdaje mi się, że jest powiedziane coś w rodzaju: żadna z
                      Borejkówien nie gadała
                      > i nie grymasiła bo mogłoby się zdarzyć, że któraś z sióstr
                      zajęłaby się jej
                      > porcją. Bardziej mi to przypomina sytuację opisaną przez Sowcę niż
                      patologiczne
                      > rzucanie się z głodu na ostatnią kanapkę z twarogiem. Upierać się
                      nie będę póki
                      > ktoś nie poda cytatu.

                      "Kolacja zostala pochlonieta w oszalamiajacym tempie. W tym domu
                      nikt nie grymasil przy jedzeniu, poniewaz mogloby sie zdarzyc, ze
                      ktoras z siostr zajelaby sie porcja grymasnicy. Nikt tez przy
                      jedzeniu nie rozmawial, poniewaz tracilby w ten sposob cenny czas,
                      przeznaczony na posilek. Rozmowy wybuchaly z chwila znikniecia z
                      talerza ostatniej kanapki."
                      Jak dla mnie to zupelnie normalna sytuacja jezeli przy stole siedzi
                      wiecej niz jedno dziecko, sama pozeralam zawsze swoja porcje w
                      tempie ekspresowym tylko po to, zeby zajac sie co lepszymi kaskami z
                      talerza kuzynki.
                      • mamalilki Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 23:09
                        To się nazywało "Kuchnia pełna cudów", o macie tu zdjęcie okładki:
                        fotoforum.gazeta.pl/3,0,88652,2,142.html
                        Mam obie części i teraz moje dzieci nudzą o myszki z białego sera :-)
                        • mamalilki Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 23:12
                          A moje dzieci sobie nawzajem wyżerają, chociaż żyjemy w dostatnim 21 wieku.
                          Dlaczego? Bo np. dla każdej jest jedna świeża biała bułeczka a dalej wyrodna
                          mamusia proponuje chleb razowy i bułki grahamki a to już dziewczynki w zęby
                          kłuje. One wolą suchą bułkę (kajzerkę), ideałem jest sucha z majonezem
                          (Mamerciątka wolały musztardę :-)
                        • ewaty Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 23:16
                          Jak to obie części? Były dwie?!
                          • mamalilki Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 23:18
                            Jeszcze była w czerwoną kratkę. Nie wiem czy ten sam tytuł bo musiałabym szukać
                            u dzieci a śpią.
                            • mamalilki Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 23:20
                              "Kuchnia z niespodzianką" jak podaje Wikipedia. Tez Terlikowska w czerwoną
                              kratkę :-)
                      • mama_kotula Re: nie lubie Gaby 19.03.09, 00:05
                        CytatJak dla mnie to zupelnie normalna sytuacja jezeli przy stole siedzi wiecej niz jedno dziecko, sama pozeralam zawsze swoja porcje w
                        tempie ekspresowym tylko po to, zeby zajac sie co lepszymi kaskami z
                        talerza kuzynki.


                        No pacz pani, a moje dzieci sobie nie wyżerają. Jak pożrą swoją porcję, to proszą o porcję następną, jeśli chcą - i wiedzą, że dostaną. Córka dwie kanapki je przez 40 minut, syn w tym czasie pochłania 6 kanapek, na porcję siostry nawet nie spojrzy.

                        CytatW tym domu nikt nie grymasil przy jedzeniu, poniewaz mogloby sie zdarzyc, ze ktoras z siostr zajelaby sie porcja grymasnicy.

                        No ale możemy tylko domniemywać, czy "zajęcie się porcją grymaśnicy" oznacza całkowite pozbawienie posiłku, czy tylko konieczność dorobienia. Ja to zawsze interpretowałam jako "nie marudź i lepiej zjadaj, bo nic innego nie dostaniesz, a twoją porcję zje rodzeństwo".
                        Ale może dlatego tak interpretowałam, że miałam takich sąsiadów - co dzieci miały wydzielone racje żywieniowe na łebka (i jak przychodziły do nas, to faktycznie dosłownie rzucały się na jedzenie). Akcja racjonowania żywności trwał u nich do późnych lat 90-tych, prawdę mówiąc. Podejrzewam po latach, że sąsiad zaczął ze mną "chodzić" w ósmej klasie m.in. z powodu takiego, że u nas mógł zjeść na kolację dowolną ilość kanapek z czym chciał :P
                        • nessie-jp Re: nie lubie Gaby 19.03.09, 01:30
                          > erpretowałam jako "nie marudź i lepiej zjadaj, bo nic innego nie dostaniesz, a
                          > twoją porcję zje rodzeństwo".

                          E, chyba nie. Ja to w ogóle odebrałam jako opis zdrowej żarłoczności Borejczątek
                  • ewaty Re: nie lubie Gaby 18.03.09, 22:33
                    Trudno mi mówić o siostrzanej miłości w rodzinie wielodzietnej, bom
                    jedynaczką.Zauważyłam jednak w ludzkich zachowaniach coś, co nazywam
                    syndromem obozowym. W grupie jedzącej wspólnie w ludziach coś się
                    rodzi, co każe jeść na wyścigi. Przeżyąm to choćby na dwutygodniowym
                    spływie kajakowym, słowo honoru, że ciężkim, po którym wróciłam z 4
                    dodatkowymi kilogramami (niestety, nie masy mięśniowej...).Siódma
                    kanapka przy śniaaniu wchodziła , aż miło, a normalnie skąłda się
                    ono z kubka mleka (gorącego, cóż, uwielbiam), kubka herbaty+jakieś
                    jajko gotowane i owoc typu kiwi. Po tym zestawie jestem napchana do
                    południa.Może one też tak miały? Tylko, z drugiej strony, wszystkie
                    powinny być pulpetami...
                    • verdana Re: nie lubie Gaby 19.03.09, 09:26
                      A ja - w kontekscie innych wypowiedzi o niedostatku Borejków -
                      odczytuję to jednak ta, ze jak siostry zjedza kanapki, to wiecej
                      kanapek nie będzie. Nie chodzi tu o wydzielane chrupiace buleczki,
                      albo jedzenie na wycieczce, ale o codziennośc - gdzie moze "nie
                      starczyć".
                      Ja tez mam pare dzieci, a na jedzenie się nie rzucają, grymasic tez
                      im się zdarzało. Prawde mowiac, dzieci , ktore w ogóle nie grymaszą,
                      bo boja się, ze wtedy dla nich jedzenia zabraknie, to naprawde nie
                      jest normalny objaw.
                    • mama_kotula Re: nie lubie Gaby 19.03.09, 10:29
                      Dziesiątki razy bywałam na koloniach letnich i syndromu obozowego nie zauważyłam.

                      Co natomiast zauważyłam - to w większości były kolonie organizowane przez TPD, gdzie połowę uczestników stanowiły dzieci z rodzin biednych i patologicznych. I to te dzieci jadły na wyścigi - ale tylko do momentu, kiedy uświadomiły sobie, że zawsze mogą poprosić o dokładkę, jak coś na stole się skończy.
                      W grupie przedszkolnej mojego syna zauważam to samo - zgodnie z relacją syna, najwięcej i najszybciej je dziewczynka z bardzo wielodzietnej rodziny pod opieką MOPSu, ona również najczęściej dojada porcje po innych (np. pozostawione pół drożdżówki).

                      I zgadzam się z postem Verdany powyżej. W szczytowym momencie w moim domu mieszkało 3 dzieci i 6 dorosłych, posiłki jadaliśmy wspólnie. Nikt nie rzucał się do michy, bo każdy wiedział, że jak coś na stole się skończy, to gosposia zwyczajnie dokroi. I grymaszenie się rónież zdarzało.
                      • wushum Re: nie lubie Gaby 19.03.09, 13:37
                        Ja tylko przyznam, że też odbierałam ten tekst, jako walkę w dżungli. Kto napcha
                        się szybciej, będzie mógł wydrzeć innym, a jak refleks zawiedzie, to do łózia "o
                        suchym pysku". I śnienie o śniadaniu pozostaje.
                        Nie bardzo pojmowałam, jak to możliwe, w rodzinie przepojonej wzniosłymi ideami
                        i czemu matka pozwala na coś takiego /wiadomo, że ojca to nie obchodziło, mógłby
                        nieopatrznie zaproponować Plutarcha jako zamiennik kanapki/. Sama idea zabrania
                        komuś z jego talerza we łbie mi się nie mieściła. Cudzy talerz, był cudzym talerzem.
                        I tyle. Wybór, że dziś siostra, czy ktokolwiek, nie zje, bo ja dziś jem, był dla
                        mnie egzotyczny.
                        • mamalilki Re: nie lubie Gaby 19.03.09, 13:44
                          Ja to odbierałam raczej jako zabawę. A w "Idzie sierpniowej" jest scenka jak
                          żadna córka nie chce otworzyć drzwi i Ida mówi: "ja pójdę a ty mi zeżresz całą
                          mizerię". Myślicie że z powodu głodu by jej zeżarła? To tylko takie durne
                          zabawy. Ja na to przy stole nie pozwalam, ale może ich nie raziło.
                          • lezbobimbo Re: nie lubie Gaby i glodowania 19.03.09, 14:53
                            Ja tez odbieram to jako walke dzungli. Tak, z glodu i niewychowania siostry
                            zjadlyby Idusi mizerie..

                            Jako ze sama zylam w ubogiej rodzinie w PRLu, znam takowe klimaty "z wlasnej
                            skóry" - tzn. rzucanie sie zarlocznie na jadlo u gosci, a zwlaszcza na
                            czekolade. Ale chociaz u nas naprawde sie nie przelewalo, nawet w porównaniu do
                            Borejków, i od czasu do czasu brzuch przykro zaburczal, nie wyrywalysmy sobie z
                            siostra czegos z talerza, nawet by nam to do glowy nie przyszlo *jak to,
                            mialabym cos wlasnej siostrze zabrac, zeby tez glodna byla?*. Nasze niedojadanie
                            nie bylo tez czyms, co sie podobalo naszej mamie, i naprawde stawala na glowie i
                            kombinowala jak tylko sie dalo, zeby dla nas wszystkich cos zdobyc. Nigdy w
                            zyciu tez nie pochwalalaby naszej biedy cytatami lacinskimi i zadne z nas nie
                            chcialo w tej biedzie dumnie tkwic, nienawidzilysmy tego szczerze! Na szczescie
                            w ostatniej polowie lat 80-ych nam sie polepszylo, mama dostala lepsza prace,
                            reszta rodziny tez sie odezwala i troche dostatniej sie wreszcie zrobilo :)

                            U Borejków jest podwójny feler (westchnal seler).
                            Po pierwsze nie przelewa sie i dzieci chodza glodnawe wiec zawsze zarloczne. To
                            przez polityke Ignaca - zaraz po wyrzeczeniu jego maksymy o tym, ze Plutarch
                            lepszy niz czekolada, dopisuje MM, ze w wyniku tego dziewczynki byly oczytane i
                            sypaly cycatami, ale w gosciach dochodzilo do drastycznych scen na widok jadla,
                            zwlaszcza z czekolada.
                            Tutaj w glowie sie nie miesci, ze Mila sie na to wszystko zgadzala i przyznawala
                            Ignacowi racje, skoro potem sama sie meczyla starajac zrobic jako tako pozywne
                            kanapki. Co prawda niektóre ksiazki bywaly w PRLu tansze niz jedzenie, i co
                            najwazniejsze nie byly na kartki ani nie byly sezonowe, ale nadal priorytetem i
                            obowiazkiem leniwego Ignaca powinno byc harowanie najpierw na te dzieci, które
                            powolal do zycia, a dopiero potem na przyjemnosci ksiazkowe. A ten wstawia tylko
                            "glodne" kawalki i maksymy bogatych stoików i nihilistów antycznych!! Potem taka
                            Idusia z Gaba tez chce pragnie na Sylwestra do Józeczków, bo.. tam bedzie placek
                            i inne przysmaki... takie to rzewne, ze az mi sie lza kreci niemal, gdy to
                            zdanie czytam..

                            Po drugie, Borejkowie (czyli MM poniekad) holduja anarchii, leseferyzmowi i
                            calkowitemu rozbestwieniu dzieci. W IS jest takie soczyste porównanie Lisieckich
                            oraz malej Nutrii z Pyza - Lisieccy, mimo ze na grzeczni przy stole, wychowani,
                            nie wskakiwali by swej matce na plecy - a rubaszne Borejkówny mlaszcza,
                            trzescza, bawia sie szczypiorkiem i opowiadaja przy stole dowcipy o robakach itd.
                            Czyli ze siostry moga sobie bezczelnie podzerac ostatnie jedzenie, a Mila na to
                            tylko patrzy poblazliwie.

                            Nie rozumiem, dlaczego Gaba pokpiwuje w takim razie, ze Mila jest mala domowa
                            tyranka, skoro i dzieci i Ignac chodza jej po glowie - ale poniekad widac
                            troche, skad to meczenskie, heroiczne udawanie, ze po nakarmieniu zarlocznych
                            dzieci nic nie ma dla matki na kolacje, juz nawet w czasach dobrobytu.
                            • mama_kotula Sylwester 19.03.09, 15:08
                              Gaba zdecydowała o pójściu na Sylwestra po tym, jak się dowiedziała, że będzie
                              tam ciacho. Wcześniej stwierdziła, że ją prywatki w gronie poligrafów nie bawią.
                              Miało być śmiesznie, a wyszło w sumie groteskowo.

                              Takie zachowanie mnie by nie zdziwiło u 6-latka (bo moje dziecię chodzi na
                              imprezy urodzinowe głównie dla tortu), ale u nastolatki?

                              Ale w sumie, może przesadzam.
                              • lezbobimbo Re: Sylwester 19.03.09, 16:16
                                U Borejków na Sylwestra byl pewnie chleb z dzemem i jakas forma twarogu. Tez bym
                                poszla na Gaby czy Idusi miejscu li i jedynie z racji tego wymarzonego placka
                                (lepszy placek w brzuchu niz ksiazka w domu;) Zwlaszcza, ze Joanna wyczarowala
                                tez fondue i byl ruski szampiter :)
                                • tosia_4 Re: Sylwester 19.03.09, 18:02
                                  Ja to naprawdę bardzo dawno czytałam, ale o ile pamiętam, to Gaba
                                  miała właśnie wstępny plan pozostac w domu z jakąś pasjonującą
                                  antyczną lekturą, którą to lekturę cisnęła w kąt usłyszawszy o
                                  ciastku.
                                  No to pytam, jak się to ma do głoszonej w rodzinie teroii, że
                                  ksiązki ważniejsze od jedzenia?
                                  • wushum Re: Sylwester 19.03.09, 18:07
                                    To jest wynik tej teorii:)
                                    Poza tym, Gaba była jeszcze wtedy młoda i nie przeprano jej mózgownicy w 100%.
                                    Przecież obecnie umartwiałaby się z dzielnym uśmiechem na miłej piegowatej twarzy:D
                                    • mamalilki Re: Sylwester 19.03.09, 20:30
                                      I jeszcze mi się przypomniało że Ignacy kupował Plutarcha zamiast czekolady a
                                      nie zamiast chleba czy masła.
                                      • ewaty Re: Sylwester 19.03.09, 21:00
                                        Uhm...a czy on w ogóle kiedyś kupił chleb lub masło?
                                        • wushum Re: Sylwester 19.03.09, 21:18
                                          Po 1, pozwolę sobie zauważyć, że był to "kolejny przekład Plutarcha" o ile echo
                                          pamięci mówi prawdę...mógłby Ignac raz odstąpić i kupić dzieciom czekolady.
                                          Po 2 - stał po jakąś kiełbasę chyba, z Pulpą udającą małe ryczące dziecko na
                                          ręku...no tak, te wzniosłe wzory ideowo-moralno-etyczne wpajał córkom ucząc je
                                          jednocześnie oszustwa:p /i tu mściwe "hjehje" wymyka mi się/
                                      • nessie-jp Re: Sylwester 19.03.09, 21:41
                                        mamalilki napisała:

                                        > I jeszcze mi się przypomniało że Ignacy kupował Plutarcha zamiast czekolady a
                                        > nie zamiast chleba czy masła.

                                        A ja w ogóle myślę, że przesadzamy z tym czepiactwem. Borejkówny były dobrze
                                        odżywione, zdrowe, wysportowane (Gaba) lub wręcz skłonne do nadmiernej tuszy
                                        (Pulpa). Zadnego głodzenia tam nie było. NAWET, jeśli chodzi o czekoladę.

                                        Przecież z domem Borejków spotykamy się po raz pierwszy (i drugi) w sytuacji
                                        ekstremalnej
                                        • ewaty Re: Sylwester 19.03.09, 22:02
                                          nessie-jp napisała:


                                          > Co do rzucania się na czekoladę, to naprawdę, zapominacie, jakie
                                          były czasy.
                                          > WSZYSTKIE dzieci się rzucały z wyjątkiem nielicznych, których
                                          rodzice uzyskiwal
                                          > i
                                          > tę czekoladę zza granicy lub w Peweksie.

                                          No to opowiem Wam pewną historię.Od czwartego roku życia do matury
                                          tańczyłam w zespole folklorystycznym, który za czasów nawet
                                          głębokiej komuny był zapraszany na występy do różnych krajów, od
                                          zgniłego zachodu, po Syrię, Algierię, Stany itd.W roku 1983, kiedy w
                                          Polsce w sklepach było nic, zostaliśmy zaproszeni na festiwal do
                                          Francji. Zwyczaj był taki, że bylismy rozparcelowani po francuskich
                                          rodzinach zespołu, który zapraszał. Rodziny zapewniały nocleg,
                                          opiekę , posiłki. Któregoś dnia po obiedzie na deser wystawili
                                          paterę z owocami. Były tam jabłka, pomarańcze i banany. Z koleżanką
                                          spojrzałyśmy na siebie i zgodnie sięgnęłyśmy po jabłka udając, że
                                          przecież normalką są banany i pomarańcze na stole.Ostatniego banana
                                          jadłam jakieś trzy lata wcześniej.Dziś wiem, że nasi gospodarze
                                          nawet tego nie zauważyli, bo banany i pomarańcze były taką normą jak
                                          u nas dzisiaj. Jednak do dzis pamiętam ten półmisek i rozpaczliwą
                                          ambicję, żeby nie wzbudzić współczującego spojrzenia:"o biedotka z
                                          dzikiej Polski". Śmiejcie się, ale to był pewien przejaw
                                          patriotyzmu, bo myśmy tam w jakiś sposób ten nasz biedny kraj
                                          reprezentowali, wiem, że to brzmi strasznie patetycznie, ale tak
                                          było. Mieliśmy po 11 lat. Dlatego też trudno mi uwierzyć w to
                                          rzucanie się na czekoladę w bogatszych domach przez Borejkówny- coś
                                          mi się widzi, że ambicja by im nie pozwalała.
                                          • nessie-jp Re: Sylwester 19.03.09, 22:09
                                            > Mieliśmy po 11 lat. Dlatego też trudno mi uwierzyć w to
                                            > rzucanie się na czekoladę w bogatszych domach przez Borejkówny- coś
                                            > mi się widzi, że ambicja by im nie pozwalała.

                                            Toteż starszym pewnie nie pozwalała, ale taka pięcioletnia Pulpa zapewne miała
                                            ambicję głęboko w nosie, jak kolory ziemi... :D
                                            • ewaty Re: Sylwester 19.03.09, 22:16
                                              Siostry obok były, do złapania za ucho.
                                              • nessie-jp Re: Sylwester 19.03.09, 22:39
                                                ewaty napisała:

                                                > Siostry obok były, do złapania za ucho.

                                                No toteż właśnie zapewne łapały
                                                • sowca Re: Sylwester 20.03.09, 22:35
                                                  Ale i ambicja przecież była! Gaba najpierw nie chciała przyznać się
                                                  wujostwu, że spartoliła morszczuka, a potem, widząc, jak jej siostry
                                                  objadają się obiadem ciotki, poczuła sie zobowiąza do
                                                  wstrzemięźliwości i chyba nie dołożyła sobie drugiej porcji.
                                        • wushum Re: Sylwester 19.03.09, 22:21
                                          O przepraszam, ja rzucałam się na masło. Mogłam znieść wyrób czekolado-podobny,
                                          ale kawałek zimnego masła, to było coś. Akurat było wtedy na kartki:s
                                          Natomiast ogólnie to zgadzam się, że przy innych można było paść z głodu, bo
                                          liczył się honor, godność itepe:) Jeśli częstowano, to ze stoickim spokojem
                                          można było się uraczyć 1 kawałkiem, jeśli sięgnęło się po 2, w duchu czuło się
                                          odrazę do swej żarłoczności. Chyba byłam bardziej borejkowa od borejków:D /w
                                          sensie ideologii/
                            • ewaty Re: a propos męczeństwa 19.03.09, 15:13
                              Swoją drogą można się dopatrzeć pewnej zmiany w myśleniu MM.W 6
                              klepce np. kuchenną kariatydą w domu jest Cesia, ale zarówno treść ,
                              jak i komentarz odautorski sugerują, że jej przepracowanie jest be.
                              Po buncie Cesi rodzina się pionizuje i ja to rozumiem. Znam trochę
                              ludzi w wieku różnym, którym tak krok po kroczku rodzina wrzucała po
                              obowiązaczku na grzbiet, aż się spory tobół uzbierał, który
                              rozplaskał niosącego na płasko.Cesia dała sobie wrzucić, ale nie
                              było mowy o dzielnych uśmiechach, poświęceniach itp. Julia jest
                              określana mianem lenia i już. Dlaczego siostrzyczki nie są w scenie
                              kartofelkowej określone mianem egoistek? Gdyby Cesia była postacią z
                              nowszej Jeżycjady to pewnie żadne bunty i zamykania się w wieżyczce
                              nie przyszłyby jej do głowy...Pewnie uśmiechałaby się dzielnie
                              przełykając łzy, czy coś w tym rodzaju.
                              • lezbobimbo Re: a propos męczeństwa 19.03.09, 16:18
                                ewaty napisała:

                                > Swoją drogą można się dopatrzeć pewnej zmiany w myśleniu MM.W 6
                                > klepce np. (...) Dlaczego siostrzyczki nie są w scenie
                                > kartofelkowej określone mianem egoistek?

                                Bo te siostry sa ze specyficznej rodziny, co juz w KK wolala glodowac, byle
                                tylko nie ponizac sie zarabianiem ;) Przez to i przez brak wychowania, tyz marka
                                Borejków, wyksztalcily sie siostrzyczki piranie ;)
                                • mamalilki Re: a propos męczeństwa 19.03.09, 17:46
                                  A ja się będę upierać że żadnego głodu tam nie było. To samo mogłybyście
                                  powiedzieć dzisiaj o moich dzieciach, gdybyście je zobaczyły w akcji: że są
                                  głodzone w domu. I to tylko dlatego że w gościach dali twarożek, którego w domu
                                  nie chcą bo mówią że nie lubią i nagle rzucają się jak nieprzytomne. O
                                  słodyczach już nie mówię: ściśle reglamentowane w domu, więc córeczki w gościach
                                  traca hamulce.
                                  Te same dzieci, gdyby dostały na talerzach brokuły, pieczone mięso i sałatę
                                  wyszłyby na niejadki.
                                  Naprawdę myślicie że Borejkom mogło brakować chleba, margaryny, topionego czy
                                  białego sera i ogórków? Nie wierze. U mnie w domu na poczatku lat 80 bylo bardzo
                                  biednie a takich rzeczy nigdy nie brakowało. I obiady to były cuda na kiju z
                                  wolowiny z kością, tak jak u nich. Ja i moje siostry lubiłyśmy jeść, może nawet
                                  czasem rzucałyśmy się jak było co lubiłyśmy ale co to głód to się dowiedziałam
                                  jak zaczęłam się odchudzać w okolicach liceum.
                                  • sowca Re: a propos męczeństwa 19.03.09, 21:19
                                    Ja się w pełni zgadzam z Mamalilki. O czekoladę trudno było w ogóle,
                                    nie tylko w domu Borejków (moja Mama do dzisiaj robi czekoladę
                                    domowym sposobem, jest o wiele lepsza niż ta ze sklepu) trudno więc
                                    się dziwić, że gdy Borejkówny rzucały się na nią, gdy ją
                                    przyuważyły ;)
                                    PS. Co do "kuchni pełnej cudów" i "kuchni z niespodzianką" to były
                                    ukochane ksiażki mojrgo dziecinstwa! Uwielbiałam czytać o truflach,
                                    domku z krakersów, pamiętam myszki z białego sera i bałwanki z tego
                                    samego składnika, że nie wspomnę o babce kompotowej czy o krokodylu
                                    z ogórka :D niestety, ksiąźka zostala pożyczona komuś i przepadła na
                                    wieki wieków. Nawet w antykwariacie jej nie widziałam :(
                                  • dakota77 Re: a propos męczeństwa 19.03.09, 22:42
                                    Ja chyba jednak moge uwoerzyc, ze chleba czy margaryny brakowalo w domu, w
                                    ktorym ojciec wolal kupic n-te wydanie Plutarcha. Bo w normalnym domu, owszem,
                                    takich rzeczy nie powinno brakowac.
                                    • nessie-jp Re: a propos męczeństwa 19.03.09, 22:51
                                      > Ja chyba jednak moge uwoerzyc, ze chleba czy margaryny brakowalo w domu, w
                                      > ktorym ojciec wolal kupic n-te wydanie Plutarcha.

                                      Ale z drugiej strony wiemy, że była pełna kuchnia przetworów, że pod namiotem
                                      odżywiano się zarówno w stołówce (obiadu za darmo nie dawali nawet za komuny)
                                      jak i rybami, których wszyscy mieli dosyć... Nawet w stanie wojennym było u nich
                                      co jeść.

                                      W ogóle jakoś w to głodowanie u Borejków nie wierzę.

                                      W to, że Mila od czasu do czasu opieprzała Ignacego za bezsensowne zakupy
                                      książek, owszem, wierzę. Ale to nie oznacza, że dzieci głodne chodziły!
    • malwa51 Kuchnia!!! 20.03.09, 01:36
      Sowco, przybij piątala! Ja tu sobie siedze i podczytuje o Gabie, a
      nagle Kuchnia Pelna Cudow... Jejku. Ozyły moje wspomnienia...
      Pamietam nawet (mniej wiecej) wierszyki
      o galaretce:
      "Niech kot nosa w miske nie tka,
      galaretka jest dla Mietka".
      Malo to Mietków na swiecie? I na pewno lubia galaretke :)

      i dla Justyny (Tomek chyba wtedy zdiełał myszki serowe i laurke z
      kocią łapką, tj. podpisem Kota Barnaby:
      "Dzis Justyny imieniny,
      wiec wesołe zróbcie miny.
      Winszujemy Ci Justyno,
      Kot Barnaba wraz z rodziną"

      Chyba na Nowy Rok byla ta galaretka... był tez budyn z kwiatkami
      wycietymi ze skórki pomaranczy w listopadzie... i cud nad cuda z
      truskawkami w czerwcu....

      ech, wspomnienia...
      To tez byla moja ukochana ksiazka dziecinstwa!

      Wniosek z tego taki, ze pozory mylą i nawet setny wątek o Gabie moze
      zawierac bardzo przyjemną zawartosc :)

      Mam pomysł, o ile sa tu osoby mające ksiązke: Moze daloby sie zrobic
      wątek-bazę z przepisami dla bezksiązkowych fanów i ew.
      zainteresowanych? Ja pamietam tylko te dwa wierszyki, niestety :(
      • jota-40 Re: Kuchnia!!! 20.03.09, 08:22
        Kochani, proszę, oto link dla stęsknionych fanów:

        www.allegro.pl/item588062468_maria_terlikowska_kuchnia_pelna_cudow_srl.html
      • sowca Re: Kuchnia!!! 20.03.09, 22:38
        Malwo, pamiętam wiersz o galaretce! Szło to tak:
        Niech kot nosa w miskę nie tka,
        nie dla kota galaretka,
        galaretka jest dla Mietka!

        A regaty na liściach sałaty? to dopiero była rewelacja! A chrup -
        panki i chrup - panie? pyszotka. Ja też błagam osoby posiadające
        książkę o podzielenie się jakimiś przepisami ;) były bardzo proste,
        z tego co pamiętam.Szczególnie pożądany jest przepis na trufle!
        • mkw98 Re: Kuchnia!!! 20.03.09, 22:47
          Dołączam do grona Miłośników "Kuchni pełnej cudów". :-)
          Książka powinna być u moich Rodziców, przy najbliższej okazji sprawdzę.
          • malwa51 Re: Kuchnia!!! 22.03.09, 00:23
            Regaty to chyba dla Tomka byly wynalezione :)
            A trufli nie pamietam :(
            Chyba ze to bylo z tej czerwonej ksiazeczki? Ja znam tylko
            niebieska... Gadajta ludziska, jesli ktos ma czerwona, co tam byly
            za cuda?
            • yowah76 Re: Kuchnia!!! 04.05.09, 02:29
              Ja gdzies mialam czerwona, ale juz jej lata cale nie widzialam. Na
              pewno tam byly jajka zapiekane w bulce i jakies grzanki...
      • mkw98 Uchacha, mam książkę! 27.03.09, 20:13
        Byłam u Mamy i znalazłam. :-)

        Przepisy są takie:

        1. Bardzo dobre muchomory (z pomidorów i jajek, moja Mama je czasem robi w wersji ekskluzywnej, z jajek przepiórczych i pomidorków koktailowych, trochę to żmudne, ale efekt zachwycający)

        2. Doskonale krasnoludki
        3. Kocie przysmaki (myszy z sera)
        4. Regaty na liściach sałaty
        5. Bukiet do budyniu
        6. Bałwan na słodko i na słono
        7. Jezioro z niespodzianką (z galarety rybnej, blee, ale obrazek super)
        8. Zimowe słoneczniki (kanapki z rzeżuchą)
        9. Sałatka z niczego
        10. Galaretka dla Mietka
        11. Popis panów Kowalskich (na dzień matki, trochę makabryczne: głowy całej rodziny z jajek na twardo)
        12. Krokodyl na schudnięcie (z ogórka wężowego)
        13. Lody dla cioci Zosi
        14. Domek dla mamusi (z krakersów z twarożkiem)
        15. Pies z parówek na imieniny kota Barnaby
        16. Cud nad cudy z truskawkami czyli tort serowy na zimno

        Czy ktoś jest szczególnie spragniony jakiegoś przepisu lub obrazka? :-)
        • mama_kotula Re: Uchacha, mam książkę! 27.03.09, 22:09
          A w której części było skrzyżowanie z samochodzikami z żółtego sera i znakiem
          "zakaz wjazdu" z rzodkiewki wczepionej wykałaczką w kostkę sera na słonym paluszku?

          - Tata, a z czego zrobić niebieskie kółko?
          - Słyszałem o pstrągu na niebiesko, ale chyba by się tu nie nadał.
          • wushum Re: Uchacha, mam książkę! 21.04.09, 19:41
            Eh. Nie znam książki. W domu mieliśmy 1 książkę kucharską, ale po rosyjsku, a 2
            to nieszczęsna Polska Kuchnia, czy coś takiego. Były tam koszmarne przepisy na
            czasy kryzysu, typu tort z ziemniaka, deser z brukwi i inne pyszności ;s
    • kaasia_13 Re: nie lubie Gaby 24.04.09, 22:05
      Gabrysia jest najleprza bohaterka calej serii no i jaki mam miec stosunek do facetow jak jeden ja zostawil, oklamal itp. najwidoczniej sie boi. ja sadze ze ona jest super;)
      • lezbobimbo Re: nie lubie Gaby 26.04.09, 05:07
        kaaasia, ja sadze, rze Ty terz jestesh super :D Skont wzionc wengiel?
        • nessie-jp Re: nie lubie Gaby 26.04.09, 16:14
          lezbobimbo napisała:

          > Skont wzionc wengiel?

          lezbobimbo, proszę nie robić z Kasi Myszkina!
      • szprota Re: nie lubie Gaby 26.04.09, 17:38
        Jest leprza i gróbrza nawet od Robin Chuda.
        • wushum Re: nie lubie Gaby 26.04.09, 21:27
          A ja zapytam Kasię ile ma lat? Co Kasiu?
          • anutek115 Re: nie lubie Gaby 27.04.09, 15:20
            Stawiam na to, że tyle, ile w nicku :-).

            Inna rzecz, że skojarzenie z wenglem i grópszym Robin Chudem też miałam
            natychmiastowe i nieodparte ;-).
            • wushum Re: nie lubie Gaby 27.04.09, 19:46
              Też obstawiałabym wiek nickowy, dla tego pytam /choć to naiwne, bo jeśli to
              podpucha, to hm.../
              • anutek115 Re: nie lubie Gaby 27.04.09, 20:07
                Ja uznam, że to podpucha, jak się nam Kasia po raz kolejny objawi na forum. Na
                razie jestem (prawie ;-)) pewna, że to trzynastolatka, która sie dopisała do
                wątku nie czytając go, a jak spróbowała poczytać i odkryła, że wpisy mają więcej
                niż jedno-dwa zdania spłoszyła sie i uciekła :-)))...
                • dakota77 Re: nie lubie Gaby 27.04.09, 20:16
                  Ja tez uwazam, ze to autentyczna nastolatka mlodsza;-). Dowod na to, ze ejdnak
                  nastolatki czytaja MM i odbieraja jej ksiazki tak, jak zyczy sobie tego autorka,
                  a nie jak my, stare wredoty:P
                  • verdana Re: nie lubie Gaby 27.04.09, 21:33
                    O ile Kasia to nie troll, to wredne jestescie, słowo. Primo - ma
                    prawo mieć wlasne zdanie, choc nam się ono nie podoba (a mnie
                    przeraza wręcz, ze można wmowic mlodziezy, iż model matki-Polki to
                    wrecz ideał)
                    Secundo - jako maka trzech autentycznych, nie "papierkowych"
                    dysortografów dostaję furii, gdy nieznanej osobie wypomina się błędy
                    ortograficzne. Równie dobrze można wysmiewac się z innych
                    niepełnosprawnych i uwazać, ze to jest całkiem OK, bo my ich nie
                    mamy - wiec oni też nie musza.
                    • dakota77 Re: nie lubie Gaby 27.04.09, 21:39
                      A czemu zakladasz, ze to w tym przypadku dysortografia, a nie lenistwo czy
                      lekcewazenie poprawnej pisowni? Z ciekawoci pytam, ja tu niczego nikomu nie
                      wypominalam.
                      • mankencja Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 20:28
                        a z jakiej racji od razu zakladac, ze z kogos len i nieuk i z gory
                        oceniac negatywnie?
                    • nessie-jp Re: nie lubie Gaby 27.04.09, 22:00
                      > Secundo - jako maka trzech autentycznych, nie "papierkowych"
                      > dysortografów dostaję furii,

                      Hm, jako siostra autentycznej, przedpapierkowej dysortografki wiem, że dyslektyk
                      i dysortografik robi inne błędy, niż wynikające z nienauczenia się na pamięć
                      regułek. Wykuć regułki te dzieci akurat potrafią. Ustawić literki we właściwej
                      kolejności, nie sklejać ze sobą dwóch słów w stylu Lewisa Carolla, nie połykać
                      końcówek
                      • wushum Re: nie lubie Gaby 27.04.09, 22:11
                        Ja się tylko pytam, ile Kasia ma lat. Nikomu niczego nie zabraniam, nie
                        chłoszczę po "białych plecach nahajem" itepe.
                        Możliwe, że sama popełniam błędy - ludźmi jesteśmy:) więc li i jedynie pytam o
                        wiek.
                        • wushum hehy 27.04.09, 22:12
                          A jeśli to MM pod takim nickiem się kryje?;)
                          • mamalilki Kaasia 27.04.09, 23:31
                            Wiedziałam że gdzieś mi już kasia migneła i o:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=94490010
                            No i co? Ona tu do nas po dobroci. Kazdy musiał w końcu przejść to piekło zwane
                            młodością. Osobiście nie zazdroszczę.
                            Kasiu, musisz uwierzyć na słowo, ale większość z nas tutaj też kiedyś kochała
                            Gabrysię. Ja kochałam. Ale ona się taka nieznośna zrobiła że już jej nie lubimy.
                            Ot i cała tajemnica :-)
                      • verdana Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 15:29
                        Moi dysortograficy regułki znają na pamięć , ale absolutnie nie
                        potrafią ich zastosować w praktyce - to jest jedna z najbardziej
                        typowych cech ciężkiej dysortografi. Pytasz dziecko (i doroslego
                        też) jak się pisze "który" - mowi przez "ó. Dyktujesz. Pisze
                        przez "u", albo przez "ó", albo "ktry". Pytasz, jak sie
                        pisze "ktory" powtornie - i odpowiada poprawnie.
                        Trzynastolatka nie musi wiedzieć o funkcjach sprawdzania pisowni.
                        A jesli chodzi o to, skad wiem, ze to dysortografia, a nie lenistwo?
                        Nie wiem. Ale jak nie mam pewnosci, czy ktoś ma problem, czy nie -
                        to się z niego na wszelki wypadek nie wysmiewam...
                        • nessie-jp Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 17:40
                          > Nie wiem. Ale jak nie mam pewnosci, czy ktoś ma problem, czy nie -
                          > to się z niego na wszelki wypadek nie wysmiewam...

                          No toteż przecież ja się nie wyśmiewam... i proszę, żeby bez Myszkinów :) A o
                          funkcjach sprawdzania pisowni KAZDY dysortografik powinien wiedzieć! Toż to jak
                          okulary dla krótkowidza. Trzeba stosować i już.

                          W ogóle teraz dzieci z dysortografią mają dużo łatwiej
                    • filifionka-listopadowa Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 00:02
                      Na pewno nie troll. Z ciekawości wrzuciłam nick do wyszukiwarki.Nędznie
                      podejrzałam prowokację. Biję się w pierś. Kasia jest młoda li i jedyne.
                      Prawdopodobnie wiek nickowy. Dlatego zgłaszam wniosek o schowania nahajki ;)
                      Chyba ,że ktoś uważa ,że może rzucić kamienieniem.
                      • wushum Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 00:07
                        Toteż tknięta przeczuciem zapytałam o wiek.
                        Czułam, że te "nieścisłości" ortograficzne i 13 mówią, żeby zapytać.
                        • mama_kotula Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 00:27
                          wushum napisała:

                          > Toteż tknięta przeczuciem zapytałam o wiek.
                          > Czułam, że te "nieścisłości" ortograficzne i 13 mówią, żeby zapytać.

                          Właśnie miałam zadać to samo pytanie.

                          Ale nie ze względu na "nieścisłości ortograficzne" tylko na absolutne zrozumienie idei obaw Gabrieli przed całym rodem męskim wyłącznie za to, że jeden przedstawiciel tegoż rodu okazał się szują (fubrawcem oraz fmierdzielem) - obaw ileśtam lat po fakcie okazania się.
                          W wieku 13 lat też tak miałam. Ciężki wiek.
                    • szprota Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 20:36
                      A Bóg Ci zapłać za dobre słowo...
                      Nie, bardzo mi przykro, ale nie zamierzam się zastanawiać, czy osoba pisząca
                      publicznie jest dysortografem czy nie. Ma pełno możliwości, by niezależnie od
                      tego, czy jej problem z ortografią jest chorobą, czy lenistwem sprawdzić
                      pisownię i pisać starannie. Znajoma z dysortografią, wiedząc, że może strzelić
                      byka, przed napisaniem każdego postu go sprawdza w wordzie. Można.
                      Tyle.
                      • verdana Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 21:04
                        Wybacz, ale trzynastolatka moze tego nie wiedziec.
                        Ciekawe, czy takie samo masz stanowisko wobec osoby z inna
                        niepełnosprawnoscią - moze być niepelnosprawna, byle tylko
                        funkcjonowala w pelni sprawnie - inaczej niech siedzi cicho.
                        Dlaczego, jesli ktos niedoslyszy, to nie mowisz mu - wszystko
                        jedno, jak slyszysz, nie bede się zastanawiac czy jesteś
                        roztargniony czy nieslyszacy - jak ja mowię, to masz słyszeć, albo
                        kupić sobie taki aparat, abym nie musiała dostrzegac twojej
                        niepełnosprawnosci. Myslę, ze uznalabys to za skrajny nietakt.
                        Tymczasem ewidentna wada organizmu - nieuleczalna dodam - pewne
                        zaburzenia w funkcjonowaniu mozgu, ktore nie pozwalają nauczyć sie
                        ortografii, spotykają sie na kazdym kroku z agresją.
                        Postawa godna pani Sznytek.
                        • nessie-jp Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 21:12
                          Verdano, wyluzuj. Zbyt emocjonalnie podchodzisz do sprawy, zapewne z powodu
                          swoich dzieci. Niepotrzebnie się tak złościsz.

                          Nikt przecież tej Kasi nie zakrzyczał, że MA pisać poprawnie albo wcale! Nie
                          przesadzajmy z traktowaniem każdej osoby niepełnosprawnej jak ciężkiego
                          inwalidy, na którego trzeba chuchać i dmuchać i któremu broń Boże nie wolno dać
                          do zrozumienia, że się dostrzega jego chorobę. Toż to idiotyzm! Coś jak taktowne
                          unikanie rozmowy o kolorach, kształtach i przedmiotach z osobą niewidzącą. Albo
                          trzymanie zawsze buzi na kłódkę w towarzystwie osoby niesłyszącej.

                          Zwłaszcza, że dzieciak z dysortografią po prostu MUSI wiedzieć o tym, że robi
                          takie błędy i łatwo może to wyjaśnić. Nie wspominając już o tym, że MUSI
                          wiedzieć o pomocach takich jak sprawdzanie pisowni. Po prostu musi. Jeśli nie
                          wie, to jest to skandaliczne zaniedbanie rodzicielskie.

                          To tak, jakbyś miała pretensje, że ktoś na widok dziecka mrużącego oczy,
                          garbiącego się nad książką i trzymającego nos o 3 mm od kartki mówi "Zacznij
                          nosić okulary"...
                          • verdana Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 21:36
                            To nie jest takie proste.
                            Rodzicom dzieci niepelnosprawnych nikt nie powie "nie przejmuj się,
                            ze wysmiewa Twoje dziecko, to zaden problem". Zwracam uwage, ze nie
                            bylo to zadne powiedzenie "Kasia nie isze ortograficznie" , co na
                            pewno nie wywolaloby mojej zlosci, tylko najpierw przedrzeźnianie
                            jej postu, a potem zdecydowane stwierdzenie, ze wszyscy maja pisac
                            ortograficznie i juz (w ogole zgadzam się ze sprawdzaniew w Wordzie,
                            ale 13-latka może nie znac tej funkcji, albo nie umiec przeklejać
                            postów). Tymczasem osoby z dysortografią spotykaja się na kazdym
                            kroku z agresja i oskarżeniami o lenistwo, oszustwo (papierek sobie
                            załatwił, bo mu się nie chce uczyć) i sa traktowane jako leniwe,
                            niewykształcone itd.
                            O zaniedbania rodzicielskie trzeba winić rodziców - zresztą musze ci
                            powiedziec, ze część reedukatorow wręcz zabraniała przez parę lat
                            moim dzieciom pisania w Wordzie, wlasnie ze wzgledu na to, ze
                            umożliwia to pisanie bez zadnego juz zwracania uwagi na ortografię.
                            Nie jest wiec to takie proste.
                            Co do ostatniego zdania mylisz się - analogia z ta sytuacja bylaby,
                            gdyby powiedziec dziecku "Usiądź prosto jak wszyscy i nie zbliżaj
                            książki do oczu, a potem czytaj tekst".
                            • nessie-jp Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 21:49
                              > Co do ostatniego zdania mylisz się - analogia z ta sytuacja bylaby,
                              > gdyby powiedziec dziecku "Usiądź prosto jak wszyscy i nie zbliżaj
                              > książki do oczu, a potem czytaj tekst".

                              NO I WTEDY dziecko odpowiada: ale ja nie widzę, bo mam słaby wzrok.

                              Nie może być tak, że ze względu na przypadłość dotykającą nieliczne dzieci (w
                              dodatku ciężko nad sobą pracujące) zezwala się wszystkim na robienie ohydnych
                              byków. A takie byki robią już nie tylko trzynastoletnie Kasie
                              • verdana Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 22:06
                                Totez absolutnie nalezy tępic błedy u nie-dyslektykow. Problem
                                jednak z tym, ze widzac tylko post na forum absolutnie nie wiemy, do
                                kogo się zwracamy. Wobec tego obowiązuje nas kultura i nie
                                rozpoczynanie akcji od wyśmiewania się z autora postu.
                                I wybacz, jak ktoś całe życie spotyka sie z "delikatnym rechotem" to
                                w koncu ma prawo miec dość. Ostatecznie "delikatny rechot" nie jest
                                przez dobrze wychowanych ludzi dopuszczalny w przypadku zeza czy
                                jąkania. Nawet jesli porownamy jąkałę do celnie wybranej postaci
                                powiesciowej.
                                • nessie-jp Re: nie lubie Gaby 29.04.09, 00:05
                                  > w koncu ma prawo miec dość. Ostatecznie "delikatny rechot" nie jest
                                  > przez dobrze wychowanych ludzi dopuszczalny w przypadku zeza czy
                                  > jąkania.

                                  Naprawdę wydaje mi się, że przesadzasz. Wyśmiewanie czyjejś niepełnosprawności
                                  to coś zupełnie innego, niż wyśmiewanie popełnionego błędu. Rechotanie z tego,
                                  że ktoś ma zeza, byłoby odpowiednikiem rechotania z tego, że ktoś JEST
                                  dysortografikiem, a nie z tego, że ZROBIŁ błąd. A to dwie różne sprawy. Ty się
                                  domagasz, żeby w domu sobie nie robić schodów, bo MOŻE cię odwiedzić ktoś na
                                  wózku inwalidzkim i mu będzie przykro.

                                  Naprawdę nie można popadać w skrajności. Lepiej już zwracać uwagę (OK;
                                  kulturalnie, chociaż moim zdaniem lepiej to zrobić z humorem, niż zagrzmieć z
                                  ambony) niż ignorować obrzydliwe błędy w obawie, że się urazi czyjeś uczucia.

                                  W temacie zaraźliwości błędów:

                                  Zeby nie być gołosłowną, na FH wisi wątek "co dodajecie do herbaty". Ani jedna
                                  osoba nie napisała słowa 'świeży' przez ż. Czy ja już zgłupiałam i się czepiam?
                                  Czy to się rzeczywiście pisze przez rz? Bo doprawdy nie wiem...
                                  • ananke666 Re: nie lubie Gaby 29.04.09, 01:11
                                    Mozilla automatycznie podkreśla błędy w pisanym poście. Co za problem z niej
                                    skorzystać. Niczego nie trzeba włączać ani ustawiać, przynajmniej ja nie
                                    musiałam. O istnieniu tej funkcji dowiedziałam się przypadkiem, po którejś
                                    aktualizacji, wpisując obcojęzyczne słowo.
                                    Post pełny błędów ortograficznych robi złe wrażenie i tego raczej nie zmienimy.
                                    I nie ma co się roztkliwiać, są przeglądarki z funkcją sprawdzania pisowni, są
                                    edytory tekstu z funkcją j.w., gdzie można się posłużyć metodą kopiuj-wklej,
                                    wystarczy chcieć rzucić okiem na swą radosną twórczość przed kliknięciem "wyślij".

                                    A w ogóle, to o co tyle hałasu, jeden dziecięcy post a śledztwo takie, jakby do
                                    aktu dywersji doszło...
                                    • kooreczka Re: nie lubie Gaby 29.04.09, 19:48
                                      Lepiej niech dowie się zawczasu.
                                      Bez obrazy, ale dla mnie post napisany z błędami jest obraźliwy. Ktoś chce ze
                                      mną pogadać a nie zadał sobie nawet tyle trudu by ująć swoje myśli w zrozumiałej
                                      formie.
                                      Dysleksja prawdziwa a nie farbowana to jest upośledzenie- osoby naprawdę mające
                                      z tym problem zdają sobie z tego sprawę i korzystają z dostępnych narzędzi
                                      pomagającym im w utrzymywaniu tego w ryzach.
                                      Piszę to jako dys orto- i dysgraficzka zdiagnozowana w 12 roku życia.
                                      • ding_yun Re: nie lubie Gaby 29.04.09, 20:06
                                        kooreczka napisała:

                                        > Lepiej niech dowie się zawczasu.
                                        > Bez obrazy, ale dla mnie post napisany z błędami jest obraźliwy. Ktoś chce ze
                                        > mną pogadać a nie zadał sobie nawet tyle trudu by ująć swoje myśli w zrozumiałe
                                        > j
                                        > formie.
                                        > Dysleksja prawdziwa a nie farbowana to jest upośledzenie- osoby naprawdę mające
                                        > z tym problem zdają sobie z tego sprawę i korzystają z dostępnych narzędzi
                                        > pomagającym im w utrzymywaniu tego w ryzach.
                                        > Piszę to jako dys orto- i dysgraficzka zdiagnozowana w 12 roku życia.

                                        I naprawdę post w którym jest kilka "rz" zamienionych z "ż" jest dla Ciebie
                                        zupełnie niezrozumiały? I czujesz się obrażona czytając go? Chyba pewne rzeczy
                                        są po prostu poza mną, trudno.
                                        • nessie-jp Re: nie lubie Gaby 29.04.09, 20:28
                                          > I naprawdę post w którym jest kilka "rz" zamienionych z "ż"

                                          KILKA?!!

                                          Na Jowisza, dla mnie bolesny dla oka jest post, w którym jest *jeden czy dwa*
                                          błędy ortograficzne. Więcej niż dwa to dowód skrajnego niechlujstwa i olewactwa :(

                                          Nie wiem, może ja jestem jakimś dinozaurem i niepotrzebnie się przejmuję takimi
                                          rzeczami, jak dbałość o ojczysty język. Teraz to pewnie niemodne i śmieszne :(
                                          • szprota Re: nie lubie Gaby 29.04.09, 20:47
                                            Nessie, to jesteśmy dwie dinozaurzyce :)
                                          • ding_yun Re: nie lubie Gaby 29.04.09, 22:23
                                            nessie-jp napisała:


                                            >
                                            > KILKA?!!
                                            >
                                            > Na Jowisza, dla mnie bolesny dla oka jest post, w którym jest *jeden czy dwa*
                                            > błędy ortograficzne. Więcej niż dwa to dowód skrajnego niechlujstwa i olewactwa
                                            > :(
                                            >
                                            > Nie wiem, może ja jestem jakimś dinozaurem i niepotrzebnie się przejmuję takimi
                                            > rzeczami, jak dbałość o ojczysty język. Teraz to pewnie niemodne i śmieszne :(

                                            Cóż, wyszłam na osobę, która o mowę ojczystą nie dba i poprawność ma gdzieś.
                                            Sytuacja przedstawia się jednak nieco inaczej: ja błędów ortograficznych nie
                                            robiłam nigdy zbyt wiele, nie nauczyłam się w życiu ani jednej regułki, a mimo
                                            to pierwszy konkurs jaki w życiu wygrałam był właśnie ortograficzny. Taki dar,
                                            nie włożyłam w tą umiejętność żadnej pracy i może dlatego staram się nie szydzić
                                            od razu z osób, które tego daru nie mają. Też mnie denerwują słitaśne blogaski i
                                            kompletny brak poszanowania reguł naszego języka, ale nigdy nie posunęłabym się
                                            do stwierdzenia, że czyjś błąd mnie obraża. Mam przyjaciółkę, niesłychanie
                                            uzdolnioną w bardzo wielu dziedzinach, dyslektyczkę. Znamy się od 5 klasy
                                            podstawówki, ona już wtedy pisała teksty na poziomie, który wprawiał w
                                            autentyczne zdumienie wszystkich nauczycieli. Przy tym potrafiła zrobić w pracy
                                            20-25 błędów orograficznych. Chodziła na specjalne zajęcia, nad każdym
                                            wypracowaniem męczyła się trzy razy tyle co inni i zaciekle odrzucała moje
                                            oferty sprawdzania jej pisowni jako nieuczciwe. Wolała dostać jedynkę za
                                            wypracowanie, które tak naprawdę swoim poziomem przekraczało skalę ocen. I jakoś
                                            nigdy nie czułam, że robi te błędy po to, aby kogoś obrazić - nauczyciela, czy
                                            inną osobę która ten tekst czytała.

                                            Z jednej strony irytuje mnie niepoprawność w internecie, ale z drugiej strony
                                            wiem, że na forach piszą różni ludzie - wykształceni i niewykształceni. Mogę
                                            dbać o własną poprawność językową. Mogę zwracać na to uwagę ludziom w moim
                                            otoczeniu. Ale nie widzę sensu w wytykaniu błędów ludziom naokoło. Owszem, jak
                                            30 osoba pisze na form "dekold" albo "branzoletka" to można napisać, że coś jest
                                            nie tak. Ale obruszanie się po ktoś zrobił błąd w poście i nazywanie tego
                                            obrazą, jest dla mnie zwyczajną przesadą i tyle.
                                            • lezbobimbo Re: nie lubie Gaby 29.04.09, 22:35
                                              Zapewniam, ze nie obrazaja mnie osobiscie bledy ortograficzne. Tylko
                                              jak je widze, to skrzeczy mi kregoslup, a czasem przewracam oczyma.
                                              Z kolei 95% mlodziezy polskiej w internecie zadziwia mnie
                                              lenistwem..
                                              Dotychczas nie hamowalam sie ze zlosliwosciami, ale teraz postaram
                                              sie pamietac o dysortografikach i od teraz bede pytac, zanim na
                                              czyims poscie sobie pouzywam.
                                              Widzicie, jakie forum pozyteczne? Nawet ja, zolza sie ucze :)
                                            • nessie-jp Re: nie lubie Gaby 29.04.09, 22:51
                                              Chodziła na specjalne zajęcia, nad każdym
                                              > wypracowaniem męczyła się trzy razy tyle co inni i zaciekle odrzucała moje
                                              > oferty sprawdzania jej pisowni jako nieuczciwe.

                                              Przepraszam za brutalność, ale to wyjątkowo głupie. Od sprawdzania pisowni są
                                              przecież programy typu Word. A już odmowa pomocy przy pisaniu jest wyjątkowo
                                              zdumiewająca.

                                              Poza tym, proszę. Bez przesady. Naprawdę. ILU JEST dyslektyków? Ile jest osób,
                                              które rzeczywiście nie są w stanie obsłużyć przeglądarki Firefox z modułem
                                              sprawdzania pisowni? Jeden procent? Nawet tyle nie.

                                              Wiesz, ja się czasem natykam na teksty pisane w Internecie przez osoby z
                                              ewidentną dysleksją. To widać. To nie są po prostu błędy, to są poważne problemy
                                              komunikacyjne.

                                              No i wreszcie
                                              • kooreczka Re: nie lubie Gaby 29.04.09, 22:56
                                                Tak są nieuczciwi bo zamiast cierpieć w milczeniu starają się minimalizować
                                                straty i ułatwić innym życie(siedem szlaczków w poście)
                                              • ding_yun Re: nie lubie Gaby 30.04.09, 10:08
                                                nessie-jp napisała:


                                                > Przepraszam za brutalność, ale to wyjątkowo głupie. Od sprawdzania pisowni są
                                                > przecież programy typu Word. A już odmowa pomocy przy pisaniu jest wyjątkowo
                                                > zdumiewająca.
                                                >
                                                Hm, to były wypracowania w podstawówce kilka lat temu, nie oddawało się ich
                                                pisanych na komputerze, tylko ręcznie, a ona miała przykazane przez
                                                nauczycielkę, że ma pisać sama "bo inaczej nigdy się nie nauczy". Dlatego nie
                                                korzystała z worda. Nie oceniam czy to mądre czy głupie, taka była zasada i ona
                                                się do niej stosowała. Ja raczej jestem z tych co to wolą szybko i rozsądnie do
                                                celu, a nie piąć się powoli i z mozołem, przestrzegając wszystkich durnych zasad
                                                - stąd moja oferta pomocy przy pisaniu jej prac. Rzeczywiście nie było to do
                                                końca uczciwe, ale u mnie lenistwo by zapewne zwyciężyło. Nie wierzę, że na
                                                forum na którym napiętnowano swego czasu matkę dziewczynki, która poprosiła o
                                                pomoc w zredagowaniu gazetki szkolnej o Jeżycjadzie, pojawia się głos, że można
                                                jednak za kogoś wykonać część jego pracy.
                                                Kończę, bo robię się złośliwa. Wybaczycie mi, mam nadzieję, sesja się zbliża.
                                                • mama_kotula Re: nie lubie Gaby 30.04.09, 12:03
                                                  ding_yun napisała:

                                                  > Nie wierzę, że na forum na którym napiętnowano swego czasu matkę dziewczynki, która poprosiła o pomoc w zredagowaniu gazetki szkolnej o Jeżycjadzie, pojawia się głos, że można jednak za kogoś wykonać część jego pracy.


                                                  Wiesz, to jednak nieco inne sytuacje.

                                                  Ja mogę sprawdzić czy przetestować komuś program, który ktoś napisze i ewentualnie podsunąć inne rozwiązanie (analogia - sprawdzenie błędów w wypracowaniu). Ale nie wymyślę komuś od zera algorytmu, na którym się program będzie opierać (analogia - pomoc przy gazetce), mogę co najwyżej powiedzieć, co sądzę na temat tego, który on wymyślił, pomóc przy wyborze najbardziej optymalnego z kilku rozwiązań itp.
                                                  • ding_yun Re: nie lubie Gaby 30.04.09, 22:42
                                                    mama_kotula napisała:

                                                    >
                                                    > Ja mogę sprawdzić czy przetestować komuś program, który ktoś napisze i ewentual
                                                    > nie podsunąć inne rozwiązanie (analogia - sprawdzenie błędów w wypracowaniu). A
                                                    > le nie wymyślę komuś od zera algorytmu, na którym się program będzie opierać (a
                                                    > nalogia - pomoc przy gazetce), mogę co najwyżej powiedzieć, co sądzę na temat t
                                                    > ego, który on wymyślił, pomóc przy wyborze najbardziej optymalnego z kilku rozw
                                                    > iązań itp.
                                                    >


                                                    Ja uważam, że mniejszym złem jest podanie komuś ogólnej idei do obróbki. Co dana
                                                    osoba z nią dalej zrobi, to już jej sprawa. Tak było w przypadku nieszczęsnej
                                                    gazetki, którą chyba niepotrzebnie wywołałam z mroków archiwum. Poproszono nas o
                                                    luźne pomysły, a rumor się podniósł jakby nam ktoś kazał wymyślać, szukać,
                                                    wycinać, naklejać, redagować i prezentować. Natomiast jeśli wezmę czyjąś pracę i
                                                    ją poprawię, wiedząc, że ortografia jest ważnym elementem oceny to ja to oceniam
                                                    jako działanie na granicy etyki.
                                            • kooreczka Re: nie lubie Gaby 29.04.09, 22:53
                                              Twoja przyjaciółka dbała o ortografię jak umiała i takie postępowanie rozumiem,
                                              jednak internet uprowadził pewne ułatwienia z których ktoś majacy problemy z
                                              ortografią powinien skorzystać-przyznasz, że sprawdzenie czegoś ze słownikiem to
                                              syzyfowa praca w porównaniu z czerwonym szlaczkiem w przeglądarce, lekkim
                                              prostym i dostępnym dla każdego
                                        • kooreczka Re: nie lubie Gaby 29.04.09, 21:30
                                          To było kilka "rz" czy nieczytelny post?
                                          Czuję się obrażona, że tak nisko cenią mnie jako rozmówcę, ze nie wysilą się na
                                          kliknięcie myszką, w dodatku wycierając sobie buźki nazwą jakby nie patrzeć-
                                          kalectwa.
                            • lezbobimbo Re: glupie bimbo, bo sie nabija! 29.04.09, 21:05
                              verdana napisała: Zwracam uwage, ze nie
                              > bylo to zadne powiedzenie "Kasia nie isze ortograficznie" , co na
                              > pewno nie wywolaloby mojej zlosci, tylko najpierw przedrzeźnianie
                              > jej postu, a potem zdecydowane stwierdzenie, ze wszyscy maja pisac
                              > ortograficznie i juz (

                              Tu chcialam nadmienic, ze to ja sie naigrawalam i rozpetalam
                              konflikt -
                        • szprota Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 21:31
                          Wybacz, ale w tym momencie używasz argumentów ad personam, skrajnych ocen i
                          generalnie to, co robisz, to nie jest dyskusja. Jeśli chcesz się kłócić,
                          zapraszam na priv, nie zamierzam bowiem sprawiać czytelnikom przykrości równie
                          emocjonalnymi postami.
                          Dysortografia to dysfunkcja utrudniająca komunikację słowem pisanym. Łatwo
                          korygowalna. Jeśli iść tropem Twojego podejścia, człowiek z amputowaną nogą nie
                          powinien korzystać z protezy.
                          • verdana Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 21:40
                            Mylisz się, prawdziwa dysortografia jest niezwykle trudna do
                            skorygowania, a jak uprzedzaja ostatnio reedukatorzy - a wierz mi,
                            znam ich wielu - nie nalezy liczyc na to, ze w ogole minie.
                            Wieloletnia, usilna praca może zmniejszyć dysortografię, ale w
                            przewazajacym procencie wypadkow nie minie.
                            Owszem, skorygowac łatwo mozna nieumiejetność ortograficznego
                            pisania, ktora nie jest spowodowana dysleksją rozwojowa, tylko
                            lenistwem, zaniedbaniem, niechęcią do czytania.
                            Idac tropem Twojego rozumowania, nic nie przeszkodzi człowiekowi z
                            amputowana noga startowac w maratonie.
                            • szprota Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 21:54
                              Verdano. Czy Ty próbujesz mi wmówić, że użycie spellchecka przed wysłaniem posta
                              jest dla dysortografa niemożliwe? A przecież nic innego nie postuluję. Tylko
                              skorygowanie efektu domniemanej choroby, czyli brak błędów ortograficznych.
                              Nie podejmuję się z Tobą dyskusji o terapii dysortografii od strony przyczyn,
                              nie skutków, bo na pewno dysponujesz większym doświadczeniem i choć nóż mi w
                              kieszeni się otwiera na zaczynanie posta od "mylisz się", to przyznaję: w tym
                              temacie mam prawo się mylić. Jednakowoż Ty mylisz moją opinię o tym, że warto i
                              należy sprawdzać pisownię przed wysłaniem posta z opinią o ludziach chorych.
                              Jeśli dałam to do zrozumienia, to niniejszym precyzuję, że nie, wiem, że jest to
                              choroba, i bynajmniej nie obwiniam chorego, że zachorował, jestem jednak zdania,
                              że biorąc udział w dyskusji na publicznym forum należy starać się niwelować jej
                              skutki.
                              Może kiedyś wyniknie tu dyskusja o chorobie alkoholowej, mam nadzieję wtedy
                              skonfrontować nasze opinie o chorobach przewlekłych i nieuleczalnych.
                              Idąc tropem mojego rozumowania, człowiek z amputowaną nogą nie będzie się brał
                              za maraton, bo wie, że nie da rady. Chyba że będzie miał naprawdę świetną
                              protezę. Lub wystąpi w paraolimpiadzie.
                              • verdana Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 22:01
                                Absolutnie nie. Przeciez napisałam, ze nalezy sprawdzac - ale mówimy
                                tu o dziecku, ktore moze nie umiec tego robić. Co takze napisałam.
                                Mój syn nigdy nie wysyła niczego, przed sprawdzeniem, ale on jest
                                dorosły. Mooja corka - nota bene pisarka - wysyla posty z błędami
                                interpunkcyjnymi, bo nie umie wstawiac przecinków i nikt na swiecie
                                nie jest jej tego w stanie nauczyć - a Word nie pomoze. Mój młodszy
                                syn nie zna Worda, ponieważ korzystania z niego do zeszłego roku
                                zabraniał mu reedukator - w związku z tym własciwie nie powinien
                                zabierac głosu na żadnym forum. A to już nie bardzo mi sie podoba.
                                Dysortografia to nie choroba alkoholowa, choćby dlatego,że jest
                                wrodzona, genetyczna i nie ma w niej cienia winy chorego.
                                • szprota Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 22:13
                                  Mówimy o trzynastolatce. Nie wykluczam, że byłaby w stanie opanować tę umiejętność.
                                  Ok, przesadziłam z tym niewypowiadaniem się na forum. Przepraszam.
                                  Co do choroby alkoholowej, to tu się nie zgodzę, jest po części wrodzona i nie
                                  ma w niej cienia winy chorego.
                                  • verdana Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 22:16
                                    Tez prawda - ale nie w kazdym wypadku. Znam troche alkoholikow ,
                                    ktorzy zapili się z wlasnej i nieprzymuszonej woli.
                                    • breblebrox Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 22:32
                                      A wielu znasz takich, którzy byli do zapicia się "zmuszani"?
                                    • szprota Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 22:35
                                      Uhm, ale sam proces popadania w nałóg, zapewniam, nie był świadomy. A granica
                                      bezpiecznego i ryzykownego picia to dla kobiety 7 piw tygodniowo. Jedno
                                      dziennie. Nie tak znów wiele, prawda?
                                      • verdana Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 23:10
                                        la mnie regularnie picie jednego piwa dziennie to zdecydowanie
                                        zachowanie ryzykowne. Kazde regularne picie jest zachowaniem bardzo
                                        ryzykownym.
                                        I przyznam sie, ze jak dla mnie 7 piw tygodniowo to duzo.
                                        • szprota Re: nie lubie Gaby 29.04.09, 20:50
                                          Dla Ciebie tak. Dla większości moich znajomych w wieku ok.30 lat - również. Ale
                                          gdy byliśmy na studiach, ten sposób picia był dość normalny. Nie sądzę, by to
                                          się zmieniło.
                                    • the_dzidka Re: nie lubie Gaby 03.05.09, 21:37
                                      > Tez prawda - ale nie w kazdym wypadku. Znam troche alkoholikow ,
                                      > ktorzy zapili się z wlasnej i nieprzymuszonej woli.

                                      Nie - jeśli byli alkoholikami, to zapewniam Cię, że NIE zapili
                                      sięz "własnej i nieprzymuszonej woli". Chyba, że na zasadzie "jestem
                                      już tak upodlony, że postaram się szybciej ze sobą skończyć, więc
                                      chleję jeszcze więcej" - ale to też jest skutek choroby alkoholowej.
                                      Nie ma własnej i nieprzymuszonej woli w chorobie alkoholowej.
                                      Podstawową tragedią alkoholika jest to, że on często już chciałby
                                      przestać, już mu ta wódka nie smakuje - ale NAPRAWDĘ nie może. Bez
                                      pomocy nie może..
                                      • szprota Re: nie lubie Gaby 03.05.09, 23:10
                                        Verdana, jak bardzo wielu, sądzi, że ktoś popada w alkoholizm dlatego, że zbyt dużo pił. A to tylko część prawdy. Otoczenie zauważa, że chory pije za dużo wtedy, gdy picie już jest problemem. Bariera ryzykownego picia jest łatwo przekraczalna, a na popadnięcie w nałóg zbierają się jeszcze inne czynniki: genetyczny (na który się nie poradzi), społeczny (czyli wzrastanie w grupie odniesienia, która wiele spraw załatwia alkoholem; dorastając można się od niej odciąć, ale pewne zachowania wdrukowują się dość trwale - więc też czynnik od nas niezależny) oraz emocjonalne (konstrukcja psychiczna, która potrzebuje chemicznego wsparcia do zdobycia akceptacji grupy bądź zmierzenia się z problemami). Nad czynnikiem społecznym i emocjonalnym pracuje się w czasie terapii. Jednym z tematem jest również poczucie winy. Będę powtarzać do zdechu, że alkoholik nigdy nie jest winien temu, że się uzależnił. Cukrzykowi nie wymawiamy popadnięcia w cukrzycę.
                                        Z własnego podwórka: na moim roku miałam paczkę pięciorga przyjaciół. Studia były lekkie i wesołe, cytowane przeze mnie siedem piw w tygodniu pojawiało się na pewno, dwa - trzy razy w tygodniu lądowało się w pubie i trochę piło, trochę słuchało koncertu, trochę rżnęło w karty - wszystko dość niewinne, ot studenckie rozrywki.
                                        [Przy okazji zwracam uwagę na niebezpieczeństwa weekendowego imprezowania: proponuję policzyć ilość drinków, jaką wypija się w piątek czy sobotę w klubie. Dwie imprezy w tygodniu i trzy-cztery drinki na każdej daje już tę ryzykowną ilość]
                                        Dwie osoby mają zdiagnozowaną chorobę alkoholową. Idąc tropem myślenia o alkoholikach jako tych, którzy od początku piją zbyt wiele, należałoby sobie zadać pytanie, czemu trzy pozostałe nie mają z alkoholem najmniejszych problemów.
                                        • the_dzidka Re: nie lubie Gaby 03.05.09, 23:35
                                          szprota napisała:


                                          > Będę powtarzać do zdechu, że alkoholik nigdy nie jest
                                          > winien temu, że się uzależnił. Cukrzykowi nie wymawiamy
                                          > popadnięcia w cukrzycę.

                                          Właśnie tak. Ja nie mam pretensji :) do Verdany, że ona postrzega
                                          alkoholików tak, jak postrzega, bo takie postrzeganie jest częste i
                                          typowe. Ale NIE MA alkoholików, którzy popadli w chorobę na własne
                                          życzenie, bo "po prostu lubili sobie popić". Od dłuższego czasu
                                          staram się uświadamiac to ludziom, i tak będę dalej robić.
                                          • szprota Re: nie lubie Gaby 04.05.09, 19:55
                                            To masz moje wsparcie, Dzidko.
                                            A ja dzięki temu subwątkowi zrozumiałam, jak może czuć się Verdana i tym
                                            bardziej przepraszam za ostre słowa.
                          • ding_yun Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 21:44
                            Verdano, ja się z Tobą zgadzam. Zwracać uwagę na błędy można i trzeba. Ale nie
                            je wyśmiewać, zwłaszcza jeśli nie zna się przyczyn takiego a nie innego
                            zachowania. A właśnie wyśmianie miało tutaj miejsce. Poza tym już bez przesady z
                            tą utrudnioną komunikacją. Też nie lubię czytać postów napisanych zupełnie
                            niegramatycznie i bez znaków interpunkcyjnych, ale jeden czy kilka błędów
                            ortograficznych, choć nie wyglądają estetycznie, nie są przeszkodą w zrozumieniu
                            posta. Wszyscy jak tu jesteśmy lubimy książki, wielu wśród nas nauczycieli i
                            chyba stąd ta waga przywiązywana do poprawności. Okej, dbajmy, poprawiajmy (ja
                            na przykład byłabym wdzięczna, jakby ktoś poprawiał moją interpunkcję), ale nie
                            róbmy z tego dziejowej misji. To mi przypomina nadgorliwych wuefistów, którzy
                            kochają upokarzać każdego, kto nie umie wykonać jakiegoś ćwiczenia przez
                            wyolbrzymianie konsekwencji tej nieumiejętności.
                            • verdana Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 21:52
                              Naprawde, cieszę się, ze sie odezwałas.
                              Jest mi przykro - dysleksja jest wpisana na listę chorob i jak mi
                              sie wydaje - jest jedyną obecnie niepełnosprawnoscią, z ktorej
                              wysmiewają się i lekceważą dotknietych nią ludzi - osoby kulturalne,
                              sympatyczne i rozumne. Jakos tolerancja tego jednego schorzenia nie
                              obejmuje.
                              • dakota77 Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 22:10
                                Dla mnie to nie jest ta sama kategoria niepelnosprawnosci, co brak nogi. Z
                                brakiem nogi nie mozna walczyc, tego nic nie zmieni, za to mizna z tym zyc
                                normalnie- za co dowodem zreszta jest moj dobry kolega, ktory pomino amputowanej
                                nogi jest sprawniejszy niz wielu ludzi z kompletem konczyn i nie robi z siebie
                                ofiary. Z dysleksja mozna walczyc- oczywiscie, ze dyslektykowi bedzie ciezej
                                trzymac sie zasad otrografii, ale dlaczego ma nie probowac? Od czego sa slowniki
                                i spellcheck?
                                • verdana Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 22:15
                                  Słowniki sa nieprzydatne, niestty.
                                  W slownikach można sprawdzac słowa, co do ktorych ma się
                                  watpliwosci. Prawdziwy dysortografik ma watpliwości co do niemal
                                  wszystkich słów. Musiałby sprawdzac w słowniku tekst slowo po
                                  slowie.
                            • nessie-jp Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 21:52
                              > róbmy z tego dziejowej misji. To mi przypomina nadgorliwych wuefistów, którzy
                              > kochają upokarzać każdego, kto nie umie wykonać jakiegoś ćwiczenia

                              Jest pewna różnica
                              • verdana Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 21:55
                                Bez przesady - pokrzywiony osobnik jeszcze bardziej szkodzi, bo
                                potem trzeba go leczyć z naszych podatków.
                                I mnie nawet uczenie wielu dyslektykow, oraz posiadanie czterech
                                sztuk takowych w najbliższej rodzinie - jakos nie zaszkodziło.
                                Ostatecznie wiecej czytam książek, niż postów.
                            • sowca Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 22:03
                              Inna sprawa, że prawdziwych, ciężkich przypadków dysortografii jest
                              wbrew pozorom niedużo. W każdym razie w proporcji do "dyslektyków",
                              którzy mają papierek na maturę czy egzamin gimnazjalny. Nie każdy,
                              kto robi błędy ortograficzne, jest dyslektykiem, a zaniedbania
                              polskiej pisowni są naprawdę skandaliczne (i nie mówię tu o osobach
                              z dysortografią!).
                              • verdana Re: nie lubie Gaby 28.04.09, 22:13
                                Zgadzam się, choć tak naprawde przypadkow dysortografii jest nieco
                                wiecej, niż sadzi się powszechnie. Bo wieu osobom sie wydaje, ze
                                wystarczy przyjść do poradni, napisac błednie dyktando - i po
                                sprawie.
                                Procedura jest jednak bardziej skomplikowana. Aby otrzymać
                                ten "papierek", dziecko musi przejść badanie psychologiczne, udac
                                się do reedukatora, chodzić do niego z rózną regularnościa - czasem
                                co tydzień, a co najmniej raz w miesiacu, wypełniac dziesiatki
                                zeszytów dla dysortografów ( 20-30 minut pracy moze nie codziennie,
                                ale częściej niż co drugi dzień), znać doskonale wszystkie reguły
                                ortograficzne - inaczej wprawdzie po pierwszym badaniu moze
                                dostac "papierek", ale nie bedzie on już wazny na egzaminie. Przed
                                egzaminem jest kolejne badanie, sprawdzanie, czy dziecko pracowało,
                                czy regularnie chodziło na zajęcia - inaczej z papierka na egzamin
                                nici.
                                Papierki trzeba odnawiać trzykrotnie - przed każdym egzaminem.
                                Dziecko, ktore nie ma prawdziwej dysortografii po prostu nauczy się
                                pisac, wypełniając te wszystkie zalecenia. Ci, co dotrwają do
                                matury - to beznadziejne przypadki.
                                • verte34 Re: nie lubie Gaby 29.04.09, 21:17
                                  To ja pozwolę sobie rozładować sytuację;)
                                  Zobaczcie:
                                  www.allegro.pl/search.php?string=kuchnia+pe%C5%82na+cud%C3%B3w&category=7&country=1
                                  Kupić? Miałam w dzieciństwie i nawet kiedyś próbowałam zrobić kwiaty
                                  do budyniu ze skórki pomarańczowej, oj, działo się...
                                  • lezbobimbo Re: nie lubie Gaby 29.04.09, 21:22
                                    Lec jak w dym i kupuj!!
                                    Same cuda wianki i niewidy rozkoszne, koniecznie wypróbuj wszystkie
                                    te niesamowite przepisy i uwiecznij na dagerotypach, które nam potem
                                    pokazesz :-)
                                    • wushum Re: nie lubie Gaby 30.04.09, 20:31
                                      Radzę, przy okazji jeszcze, kupić aparat wielkoformatowy do wykonania
                                      dagerotypów, ewentualnie zapoznać się z konstruowaniem takowych:) jeno się rtęci
                                      nie nawdychaj przy wywoływaniu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka