Dodaj do ulubionych

Asertywność

09.02.06, 11:11
No właśnie. Może sprawdzisz swoją
kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,66065,3153644.html
Obserwuj wątek
    • gaja_1 Re: Asertywność 09.02.06, 11:51
      Strzał w dziesiątkęsmile
      Ale każdy choleryk chyba tak masmile

      Nie dasz sobie w kaszę dmuchać. Niechby tylko ktoś spróbował wejść ci w drogę!
      Zostałby zmieciony z powierzchni ziemi. To dobrze, że potrafisz zawalczyć o
      swoje. Najczęściej wygrywasz - i to jest sukces. Ale... warto przyjrzeć się,
      jaką cenę płacisz za te wygrane. Czasami w ferworze walki zapominasz, gdzie
      kończy się obrona konieczna, a zaczyna atak. Przeciwnicy wycofują się, ale
      często nie dlatego, że przyznali ci rację, tylko dlatego, że przeraziła ich siła
      twojej reakcji. Gniew nie jest dobrym doradcą. Bądź spokojna, rzeczowa -
      zobaczysz, że tak też można dopiąć swego!
      • alfredka1 Re: Asertywność 09.02.06, 12:09
        Gazeta.pl > Poradnik Domowy > Psychotesty i quizy Czwartek, 9 lutego 2006


        Czy umiesz walczyć o swoje?








        SERWISY


        ¤ Samodoskonalenie





        Eeee. takie ze mnie "ni to ni sio"





        Szukając kompromisu, poświęcasz zbyt wiele
        Doskonale wiesz, ile kosztuje osiąganie kompromisu, i umiesz się wycofać, gdy
        twój wewnętrzny licznik podpowiada ci, że tym razem cena będzie za wysoka.
        Nigdy nie stawiasz sprawy na ostrzu noża i nie doprowadzasz do takiej sytuacji,
        z której nie mogłabyś się z honorem i po cichutku wycofać. To cenna cecha -
        panujesz nad emocjami. Jednak czasami zdarzają się sprawy, których załatwienie
        warte jest każdej ceny. I nawet jeśli byłoby pod górkę i stromo - warto iść
        naprzód do celu. Ty natomiast za często dajesz za wygraną, nawet wtedy, gdy na
        czymś tak strasznie ci wcześniej zależało. Uważaj, bo możesz tego do końca
        życia żałować. Jeśli czujesz, że gra jest warta świeczki, nie poddawaj się.


        • gaja_1 Re: Asertywność 09.02.06, 12:19
          Alfredko, świetnie się uzupełniamysmile
          Razem jestesmy nie do pokonaniasmile
          • alfredka1 Re: Asertywność 09.02.06, 12:39
            No to sprężmy siły i do boju!
            przepraszam za zajecie tak ogromnego areału przy wklejaniu wyników. W zasadzie
            tak sie nie rozpycham, to jest wynik niedouczki internetowejsad(
            • gaja_1 Re: Asertywność 09.02.06, 13:27
              Nie stosujesz zaleceńsmile
              Masz się rozpychać a nie tłumaczyćwink

              Do boju napewno wystartujemy, jak przyjdą wybory samorządowesmile
              Nie damy sie zarzucić beretamismile
    • kanoka Re: Asertywność 09.02.06, 13:53
      Sprawdziłam. Nawet dwukrotnie
      Unikasz konfliktów, żeby nie psuć atmosfery
      Ludzie uwielbiają z tobą przebywać. Najczęściej mówią o tobie: "Co za ujmująca,
      sympatyczna, niekonfliktowa osoba!". Cieszysz się swoją popularnością, czerpiesz
      z niej zyski. Świetnie! Ale zauważ, że jeśli dochodzi do jakiegoś sporu pomiędzy
      tobą a innymi ludźmi, raczej nie kończy się twoją wygraną. I nawet nie dlatego,
      że nie umiesz uzasadnić swoich racji. Raczej dlatego, że - gdy nad jakąś relacją
      pojawiają się czarne chmury - ty wycofujesz się rakiem. Nie lubisz kłótni.
      Wolisz stracić, niż zepsuć miłą atmosferę. Tymczasem konsekwencja i dążenie do
      celu wcale nie muszą oznaczać awantur i zrywania znajomości. Można wymieniać się
      racjonalnymi argumentami i w końcu przekonać drugą stronę do swoich opinii.
      Spróbuj, to nie takie trudne. Przekonasz się, że dzięki takiej postawie jeszcze
      bardziej zjednasz sobie ludzi!"

      O kurczę! Czy naprawdę taka jestem? Ale to, że nie lubie kłótni - to święta prawda.
      • gaja_1 Re: Asertywność 09.02.06, 14:27
        "Co za ujmująca,
        sympatyczna, niekonfliktowa osoba!".

        To jest pewne!!!smile))
        I tego się trzymajsmile
        • fedorczyk4 Re: Asertywność 09.02.06, 14:38
          U "nasz" u "somsiada" też zrobiliśmy ten test, i okazało się że jesteśmy w
          większości szczytem asertywności. Tak jak napisałam obok, asertywność do której
          zostałam przyuczona koło trzydziestki, przez panią pedopsychiatre która
          zajmowała się moim synem, zmieniła moje życie. Ulżyło mi niebotycznie.
          Zrozumiałam że nie da się zakodowanego przez judeo-chrześcijańską kulturę i w
          takim duchu utrzymanego wychowania, poczucia winy inaczej wyrugować.
          • jan.kran Re: Asertywność 09.02.06, 14:55
            Ja też rozwiązałam wcześniej za miedzą .
            Jestem szczytem asertywnoścismile)))
            Kran
            • wedrowiec2 Re: Asertywność 09.02.06, 15:14
              Cały wedrowiecsmile)

              Spokojnie stawiasz na swoim
              Szczyt asertywności - to cała ty. Umiesz mówić "nie" w sposób spokojny i
              zdecydowany. Dlatego często udaje ci się postawić na swoim. Potrafisz załatwić
              z uśmiechem sprawy, które inni zaliczają w poczet niewykonalnych. Ale... często
              doprowadzasz rozmówców do szału - wyniosłym chłodem, celnymi jak strzał w
              dziesiątkę argumentami. Pewnie cię to zdziwi, ale ludzie czasami nie spierają
              się po to, żeby coś wygrać, ale żeby rozładować emocje. Zwłaszcza ludzie,
              którzy są sobie bliscy. To bardzo zdrowe - od czasu do czasu pokrzyczeć,
              potupać nogami, a nawet się rozpłakać.



              • josarna Re: Asertywność 09.02.06, 21:16
                wedrowiec2 napisała:

                > Cały wedrowiecsmile)
                >
                > Spokojnie stawiasz na swoim
                > Szczyt asertywności - to cała ty..... itd.

                O, to samo mi wyszło!
    • tomasdyg Re: Asertywność - ale czy warto..? ;)) 09.02.06, 17:07
      "Prof. Starowicz: Do tego jeszcze dochodzi lansowana przez pisma kobiece moda
      na asertywność. Więc ona bez ceregieli mówi, że wcześniej miała tylu to a tylu
      przyjaciół. A mężczyzna nie chce mieć partnerki, która przed nim miała 20
      kochanków. Łatwo dochodzi do sytuacji łóżkowej, bo kobieta jest chętna i
      dynamiczna, ale do ślubu - nie. Zawsze mówię takim kobietom: 'Nie bądźcie w
      sprawach seksu szczere aż do bólu, bo wasza sytuacja nigdy się nie zmieni'."
      serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51186,3144026.html
      • fedorczyk4 Re: Asertywność - ale czy warto..? ;)) 09.02.06, 18:04
        Ależ my jesteśmy tylko asertywne. Gdybyśmy były az tak szczere, to chyba juz by
        nas wcale nie było.
      • josarna Re: Asertywność - ale czy warto..? ;)) 09.02.06, 21:19
        No, nie! Takie głupie, to my nie jesteśmy, żeby facetowi tak wszystko opowiadać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka