Dodaj do ulubionych

Raz pod wozem raz na wozie...

31.03.06, 14:19
Wczoraj medal dziś oskarżenie o:

-----------> kierowanie związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym.

Obyś żył w ciekawych czasach.
Przysłowie chińskie smile

Kran
Obserwuj wątek
    • jan.kran Re: Raz pod wozem raz na wozie... 31.03.06, 14:29
      Dobrze że mam niskie ciśnienie to mnie przynajmniej szlag nie trafi na taki tekst:

      Większość stutysięcznej l. Armii Wojska Polskiego to deportowani w latach wojny
      na Syberię, do Kazachstanu i północnej Rosji. Dane nam było wrócić do kraju z
      bronią w ręku. Przejść długi, ciężki szlak bojowy. Wszystko z myślą o wolnej,
      niepodległej Polsce, w najkorzystniejszych realnie granicach. Powojenne lata i
      dziesięciolecia stanowią temat odrębny i wielce złożony.
      • nokata Re: Raz pod wozem raz na wozie... 31.03.06, 17:05
        wskaz, co w tym tekscie nie jest prawda.
        • jan.kran Re: Raz pod wozem raz na wozie... 31.03.06, 17:17
          Wszystko jest prawdą . Chodzi o interpretację.
          Kran
          • jan.kran Re: Raz pod wozem raz na wozie... 31.03.06, 17:22
            Zastanów się KOMU nie było dane wrócic do kraju z bronią w ręku.
            I co to są najkorzystniejsze realnie granice.
            Pardon Winnetou ale dziś jestem słabym patnerem do dyskusji bo upiory
            przeszłości mnie napadły.
            Ten teskt mam też w wersji audio . I trochę mi to źle robi na samopoczucie.



            Obywatelki i obywatele Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej!

            Zwracam się dziś do Was jako żołnierz i jako szef rządu polskiego. Zwracam się
            do Was w sprawach wagi najwyższej. Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią.
            Dorobek wielu pokoleń, wzniesiony z popiołów polski dom ulega ruinie. Struktury
            państwa przestają działać. Gasnącej gospodarce zadawane są codziennie nowe
            ciosy. Warunki życia przytłaczają ludzi coraz większym ciężarem. Przez każdy
            zakład pracy, przez wiele polskich domów, przebiegają linie bolesnych podziałów.
            Atmosfera niekończących się konfliktów, nieporozumień, nienawiści — sieje
            spustoszenie psychiczne, kaleczy tradycje tolerancji. Strajki, gotowość
            strajkowa, akcje protestacyjne stały się normą. Wciąga się do nich nawet szkolną
            młodzież. Wczoraj wieczorem wiele budynków publicznych było okupowanych. Padają
            wezwania do fizycznej rozprawy z „czerwonymi", z ludźmi o odmiennych poglądach.
            Mnożą się wypadki terroru, pogróżek i samosądów moralnych, a także bezpośredniej
            przemocy.

            Szeroko rozlewa się po kraju fala zuchwałych przestępstw, napadów i włamań.
            Rosną milionowe fortuny rekinów podziemia gospodarczego. Chaos i demoralizacja
            przybrały rozmiary klęski. Naród osiągnął granice wytrzymałości psychicznej.
            Wielu ludzi ogarnia rozpacz. Już nie dni, lecz godziny przybliżają
            ogólnonarodową katastrofę. Uczciwość wymaga, aby postawić pytanie: Czy musiało
            do tego dojść? Obejmując urząd prezesa Rady Ministrów wierzyłem, że potrafimy
            się podźwignąć. Czy zrobiliśmy więc wszystko, aby zatrzymać spiralę kryzysu?

            Historia oceni nasze działania. Nie obeszło się bez potknięć. Wyciągamy z nich
            wnioski. Przede wszystkim jednak minione miesiące były dla rządu czasem
            pracowitym, borykaniem się z ogromnymi trudnościami. Niestety — gospodarkę
            narodową uczyniono areną walki politycznej. Rozmyślne torpedowanie rządowych
            poczynań sprawiło, że efekty są niewspółmierne do włożonego wysiłku, do naszych
            zamierzeń. Nie można odmówić nam dobrej woli, umiaru, cierpliwości. Czasem było
            jej może aż zbyt wiele. Nie można nie dostrzec okazywanego przez rząd
            poszanowania umów społecznych. Szliśmy nawet dalej. Inicjatywa wielkiego
            porozumienia narodowego zyskała poparcie milionów Polaków. Stworzyła szansę
            pogłębienia systemu ludowładztwa, rozszerzenia zakresu reform.

            Te nadzieje obecnie zawiodły. Przy wspólnym stole zabrakło kierownictwa
            „Solidarności". Słowa wypowiedziane w Radomiu, obrady w Gdańsku odsłoniły bez
            reszty prawdziwe zamiary jej przywódczych kręgów. Zamiary te potwierdza w skali
            masowej codzienna praktyka, narastająca agresywność ekstremistów, jawne dążenie
            do całkowitego rozbioru socjalistycznej polskiej państwowości. Jak długo można
            czekać na otrzeźwienie? Jak długo ręka wyciągnięta do zgody ma się spotykać z
            zaciśniętą pięścią? Mówię to z ciężkim sercem, z ogromną goryczą. W naszym kraju
            mogło być inaczej. Powinno być inaczej. Dalsze trwanie obecnego stanu
            prowadziłoby nieuchronnie do katastrofy, do zupełnego chaosu, do nędzy i głodu.
            Surowa zima mogłaby pomnożyć straty, pochłonąć liczne ofiary. Szczególnie wśród
            najsłabszych — tych, których chcemy chronić najbardziej. W tej sytuacji
            bezczynność byłaby wobec narodu przestępstwem.

            Trzeba powiedzieć: dość! Trzeba zapobiec, zagrodzić drogę konfrontacji, którą
            zapowiedzieli otwarcie przywódcy „Solidarności". Musimy to oznajmić właśnie
            dziś, kiedy znana jest bliska data masowych politycznych demonstracji, w tym
            również w centrum Warszawy, zwołanych w związku z rocznicą wydarzeń grudniowych.
            Tamta tragedia powtórzyć się nie może. Nie wolno, nie mamy prawa dopuścić, aby
            zapowiedziane demonstracje stały się iskrą, od której zapłonąć może cały kraj.
            Instynkt samozachowawczy narodu musi dojść do głosu. Awanturnikom trzeba
            skrępować ręce, zanim wtrącą ojczyznę w otchłań bratobójczej walki.

            Obywatelki i obywatele!
            Wielki jest ciężar odpowiedzialności, jaka spada na mnie w tym dramatycznym
            momencie polskiej historii. Obowiązkiem moim jest wziąć tę odpowiedzialność —
            chodzi o przyszłość Polski, o którą moje pokolenie walczyło na wszystkich
            frontach wojny i której oddało najlepsze lata swego życia. Ogłaszam, że w dniu
            dzisiejszym ukonstytuowała się Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego. Rada Państwa,
            w zgodzie z postanowieniami Konstytucji, wprowadziła dziś o północy stan wojenny
            na obszarze całego kraju. Chcę, aby wszyscy zrozumieli motywy i cele naszego
            działania. Nie zmierzamy do wojskowego zamachu, do wojskowej dyktatury. Naród ma
            w sobie dość siły, dość mądrości, aby rozwinąć sprawny, demokratyczny system
            socjalistycznych rządów. W takim systemie siły zbrojne będą mogły pozostawać
            tam, gdzie jest ich miejsce — w koszarach. Żadnego z polskich problemów nie
            można na dłuższą metę rozwiązać przemocą. Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego nie
            zastępuje konstytucyjnych organów władzy. Jej jedynym zadaniem jest ochrona
            porządku prawnego w państwie, stworzenie gwarancji wykonawczych, które umożliwią
            przywrócenie ładu i dyscypliny. To ostatnia droga, aby zapoczątkować wychodzenie
            kraju z kryzysu, uratować państwo przed rozpadem. Komitet Obrony Kraju powołał
            pełnomocników-komisarzy wojskowych na wszystkich szczeblach administracji
            państwowej oraz w niektórych jednostkach gospodarczych. Pełnomocnicy-komisarze
            otrzymali prawo nadzorowania działalności organów administracji państwowej — od
            ministerstw do gmin.

            Proklamacja Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego oraz publikowane dziś dekrety
            określają szczegółowo normy publicznego porządku na okres trwania stanu
            wojennego. Wojskowa Rada zostanie rozwiązana wówczas, gdy w kraju zapanują rządy
            prawa, gdy powstaną warunki do normalnego funkcjonowania cywilnej administracji
            oraz ciał przedstawicielskich. W miarę stabilizowania się sytuacji wewnętrznej
            ograniczenia swobód w życiu publicznym będą zmniejszane lub uchylane. Niech nikt
            jednak nie liczy na słabość lub wahanie. W imię interesu narodowego, dokonano
            zapobiegawczo internowania grupy osób zagrażających bezpieczeństwu państwa. W
            grupie tej znajdują się ekstremalni działacze „Solidarności" oraz nielegalnych
            organizacji antypaństwowych. Na polecenie Wojskowej Rady internowano również
            kilkadziesiąt osób, na których ciąży osobista odpowiedzialność 2-a doprowadzenie
            w latach siedemdziesiątych do głębokiego kryzysu państwa,- czy za nadużywanie
            stanowisk dla osobistych korzyści. Wśród osób tych znajdują się między innymi:
            Edward Gierek, Piotr Jaroszewicz, Zdzisław Grudzień, Jerzy Łukaszewicz, Jan
            Szydlak, Tadeusz Wrzaszczyk i inni. Pełna lista zostanie opublikowana. Będziemy
            konsekwentnie oczyszczać polskie życie ze zła — bez względu na to, gdzie się ono
            rodzi.

            Wojskowa Rada zapewni warunki do bezwzględnego zaostrzenia walki z
            przestępczością. Działalność przestępczych gangów rozpatrywana będzie przez sądy
            w trybie doraźnym. Osoby trudniące się spekulacją na wielką skalę, czerpiące
            nielegalne zyski, naruszające normy współżycia społecznego będą ścigane i karane
            z całą surowością. Majątki zgromadzone w bezprawnej drodze ulegną konfiskacie.

            Osoby na stanowiskach kierowniczych, winne zaniedbań służbowych, marnotrawstwa i
            partykularyzmu, nadużywania władzy i bezdusznego stosunku do spraw obywateli,
            będą na wniosek pełnomocników-komisarzy wojskowych zwalniane ze stanowisk w
            trybie dyscyplinarnym. Trzeba przywrócić szacunek do ludzkiej pracy. Zapewnić
            poszanowanie prawa i porządku, trzeba zagwarantować bezpieczeństwo osobiste
            każdemu, kto chce spokojnie żyć i spokojnie pracować. Przepisy specjalnego
            dekretu przewidują darowanie i puszczenie w niepamięć niektórych przestępstw
            oraz
            • nokata Re: Raz pod wozem raz na wozie... 31.03.06, 20:54
              Janie...
              1-2-3- i dopiero nr 8

              1. czytanie
              2. myslenie
              3. czekanie
              8. _ostrozne_ dzialanie

              a tak na marginesie wydarzen i przezywania ich jak ruski soldat stalag,
              to:

              1831 - Miała miejsce bitwa pod Dębem Wielkim.
              1902 - w Królestwie Polskim wybuchł strajk szkolny
              1904 - wybuchła wojna rosyjsko-japońska
              1907 - w Norwegii kobiety uzyskały prawo głosu
              (nie mow ze nie wiesz o tym...)
              1917 - rosyjski Rząd Tymczasowy wydał deklarację w sprawie niepodległości Polski.
              (a to swinskie ruskie kanalie)
              1923 - Rada Ambasadorów Ententy uznała wschodnią granicę Polski.
              (pewno Stalin im podplacil)
              1924 - Rozpoczął się największy strajk w zakładach górnośląskiego okręgu górniczo - hutniczego.
              1933 - Zamknięcie kopalni Hohenloe w Siemianowicach.
              1941 - II wojna światowa: w Afryce ruszyło natarcie wojsk niemiecko-włoskich.
              1942 - rozpoczęła się ewakuacja wojsk polskich w terenu ZSRR
              1943 - w Warszawie przeprowadzono akcję odbicia więźniów pod Arsenałem.
              1945 - władze radzieckie aresztowały 16 przywódców Polski Podziemnej.
              1957 - podpisano Układ Rzymski o Europejskiej Wspólnocie Gospodarczej (EWG)
              1959 - zakończyła się repatriacja Polaków z ZSRR.
              (przyjechalam ze Lwowa rok wczesniej do Polski, wiec pewno jestem z NKWD)
              1999 - rozpoczęła się interwencja NATO w Serbii.
              O wydarzeniach z wiekow poprzednich, jak np sprawa Joanny D'Arc

              Kazde z tych wydarzen mialo miejsce w koncu marca odpowiedniego roku.

              Czesc z nich miala wiekszy wplyw na losy swiata,
              niz ni w piec ni w dziewiec zacytowane przez Ciebie przemowienie Jaruzela,
              ktore bylo w grudniu.
              I nie robisz wspominkow w zwiazku z wymienionymi wydarzeniami?
              Dlaczego?
              czy dlatego ze moja chata z kraja?

              Ze glupoty pisze Nokata?
              A TY?
              • jan.kran Re: Raz pod wozem raz na wozie... 31.03.06, 21:12
                Może piszę głupoty i nie na temat.
                Ale dla mnie są rzeczy które nie mają miesięcy:
                - patriotyzm
                - moralność
                - uczciwość ...
                i parę takich innych pierdół. Mało istotnych.
                • warum Re: Raz pod wozem raz na wozie... 31.03.06, 21:44
                  Zdecyduj sie w jakiej konwencji rozmawiamy? Patriotyzm - kazdy z ostatnich
                  prezydentow / i gen Jaruzelski /L/i L.Walesa/ P/ i A.Kwasniewski/L/ i L.
                  Kaczynski/P/ uznaje swoj- za ten jedynie "wlasciwy" i prawdziwie polski .
                  Moralnosc... odpuscimy jako zbyt osobista. Uczciwosc... tez zostawimy sumieniu i
                  sadom / Popaye, jestem wdzieczna,ze otworzyles mi 40+ oczy - i wyjasniles
                  roznice miedzy prawem, a sprawiedliwoscia /. O tym pozartujemy?
    • jan.kran Re: Raz pod wozem raz na wozie... 31.03.06, 17:38

      ... wykroczeń przeciwko interesom państwa popełnionych przed 13 grudnia
      bieżącego roku. Nie szukamy odwetu, kto bez złej woli dał się ponieść emocjom,
      uległ fałszywej inspiracji, może skorzystać z tej szansy

      Obywatelki i obywatele!
      Żołnierz polski wiernie służył i służy ojczyźnie. Zawsze na pierwszej linii, w
      każdej społecznej potrzebie. Również dziś z honorem spełni swój obowiązek. Nasz
      żołnierz ma czyste ręce, nie zna prywaty, lecz twardą służbę. Nie ma innego celu
      niż dobro narodu. Odwołanie się do pomocy wojska może mieć i ma tylko charakter
      przejściowy, nadzwyczajny. Wojsko nie zastąpi normalnych mechanizmów
      socjalistycznej demokracji. Demokrację można jednak wdrażać i rozwijać tylko w
      państwie silnym i praworządnym. Anarchia jest zaprzeczeniem, jest wrogiem
      demokracji. Jesteśmy tylko kroplą w strumieniu polskich dziejów. Składają się
      one nie tylko z chlubnych kart. Są w nich również karty ciemne: liberum veto,
      prywata, swary. W rezultacie — upadek i klęska. Ten tragiczny krąg trzeba kiedyś
      przerwać. Nie stać nas na kolejną powtórkę z historii. Pragniemy Polski wielkiej
      — wielkiej swym dorobkiem, kulturą, formami życia społecznego, pozycją w
      Europie. Jedyną drogą do tego celu jest socjalizm akceptowany przez
      społeczeństwo, stale wzbogacany doświadczeniem życia. Taką Polskę będziemy
      budować. Takiej Polski będziemy bronić. W tym dziele rola szczególna przypada
      ludziom partii. Mimo popełnionych błędów i gorzkich porażek partia w procesie
      historycznych przemian jest nadal siłą aktywną i twórczą. Aby skutecznie
      sprawować swą przewodnią misję, współpracować owocnie z sojuszniczymi siłami,
      opierać się musi na ludziach prawych, skromnych i odważnych. Na takich, którzy w
      każdym środowisku zasłużą na miano bojowników o sprawiedliwość społeczną, o
      dobro kraju. To przede wszystkim rozstrzygnie o autorytecie partii w
      społeczeństwie. To jest jej perspektywa. Będziemy oczyszczać wiecznie żywe
      źródła naszej idei z deformacji i wypaczeń. Chronić uniwersalne wartości
      socjalizmu, wzbogacając je stale o narodowe pierwiastki i tradycje. Na tej
      drodze socjalistyczne ideały stawać się będą bliższe większości narodu,
      bezpartyjnym ludziom pracy, młodemu pokoleniu. A także zdrowemu, zwłaszcza
      robotniczemu, nurtowi „Solidarności", który własnymi siłami i we własnym
      interesie odsunie od siebie proroków konfrontacji i kontrrewolucji. Tak
      pojmujemy ideę porozumienia narodowego. Podtrzymujemy ją. Szanujemy wielość
      światopoglądów. Doceniamy patriotyczne stanowisko Kościoła. Istnieje nadrzędny
      cel, jednoczący wszystkich myślących, odpowiedzialnych Polaków: miłość ojczyzny,
      konieczność umocnienia z takim trudem wywalczonej niepodległości, szacunek dla
      własnego państwa. To najmocniejszy fundament prawdziwego porozumienia.

      Obywatelki i obywatele!
      Tak, jak nie ma odwrotu od socjalizmu, tak nie ma powrotu do błędnych metod i
      praktyk sprzed sierpnia 1980 r. Podjęte dziś kroki służą zachowaniu podstawowych
      przesłanek socjalistycznej odnowy. Wszystkie doniosłe reformy będą kontynuowane
      w warunkach ładu, rzeczowej dyskusji i dyscypliny. Odnosi się to również do
      reformy gospodarczej. Nie chcę składać obietnic. Przed nami trudny okres. Po to,
      aby jutro mogło być lepiej, dziś trzeba uznać twarde realia, zrozumieć
      konieczność wyrzeczeń. Jedno chciałbym osiągnąć — spokój. Jest to podstawowy
      warunek, od którego zacząć się powinna lepsza przyszłość. Jesteśmy krajem
      suwerennym. Z tego kryzysu musimy więc wyjść o własnych siłach. Własnymi rękami
      musimy odsunąć zagrożenie. Historia nie przebaczyłaby obecnemu pokoleniu
      zaprzepaszczenia tej szansy. Musimy położyć kres dalszej degradacji, jakiej
      ulega międzynarodowa pozycja naszego państwa. 36-milionówy kraj w sercu Europy
      nie może pozostawać w nieskończoność w upokarzającej roli petenta. Nie wolno nam
      nie dostrzegać, że znów odżywają szydercze opinie o „Rzeczypospolitej, co
      nierządem stoi". Trzeba uczynić wszystko, by opinie takie trafiły do lamusa
      historii. W tym trudnym momencie zwracam się do naszych socjalistycznych
      sojuszników i przyjaciół. Wielce sobie cenimy ich zaufanie oraz stałą pomoc.
      Sojusz polsko-radziecki jest i pozostanie kamieniem węgielnym polskiej racji
      stanu, gwarancją nienaruszalności naszych granic. Polska jest i będzie trwałym
      ogniwem Układu Warszawskiego, niezawodnym członkiem socjalistycznej wspólnoty
      narodów. Zwracam się również do naszych partnerów w innych krajach, z którymi
      pragniemy rozwijać dobre, przyjazne stosunki.

      Zwracam się do całej opinii światowej. Apelujemy o zrozumienie dla wyjątkowych
      warunków, jakie w Polsce powstały, dla nadzwyczajnych środków, jakie okazały się
      konieczne. Nasze działania nie zagrażają nikomu. Mają jeden cel: usunięcie
      zagrożeń wewnętrznych, a tym samym zapobieżenie niebezpieczeństwu dla pokoju i
      współpracy międzynarodowej. Zamierzamy dotrzymywać zawartych umów i porozumień.
      Pragniemy, aby słowo „Polska" budziło zawsze szacunek, sympatię w Europie i w
      świecie.

      Polki i Polacy! Bracia i siostry!
      Zwracam się do Was wszystkich jako żołnierz, który pamięta dobrze okrucieństwo
      wojny. Niechaj w ' tym umęczonym kraju, który zaznał już tyle klęsk, tyle
      cierpień, nie popłynie ani jedna kropla polskiej krwi. Powstrzymajmy wspólnym
      wysiłkiem widmo wojny domowej. Nie wznośmy barykad tam, gdzie jest potrzebny most.

      Zwracam się do Was, robotnicy polscy: wyrzeknijcie się dla ojczyzny Waszego
      niezbywalnego prawa do strajku na taki okres, jaki okaże się niezbędny dla
      przezwyciężenia najostrzejszych trudności. Musimy uczynić wszystko, aby owoce
      Waszej ciężkiej pracy nigdy już nie poszły na marne.

      Zwracam się do Was, bracia chłopi: nie pozwólcie rodakom przymierać głodem.
      Zadbajcie o polską ziemię, aby wszystkich nas mogła wyżywić.

      Zwracam się do Was, obywatele starszych pokoleń: ocalcie od zapomnienia prawdę o
      latach wojny, o trudnym czasie odbudowy. Przekażcie ją swym synom i wnukom.
      Przekażcie im swój żarliwy patriotyzm, gotowość wyrzeczeń dla dobra ojczystego
      kraju.


      Zwracam się do Was, polskie matki, żony i siostry: dołóżcie wszelkich starań,
      aby w polskich rodzinach nie przelewano więcej łez.


      Zwracam się do młodych Polek i Polaków, okażcie obywatelską dojrzałość i głęboki
      namysł nad własną przyszłością, nad przyszłością ojczyzny.


      Zwracam się do Was nauczyciele, twórcy nauki i kultury, inżynierowie, lekarze,
      publicyści: niech na tym groźnym zakręcie naszej historii zwycięży rozum przeciw
      rozognionym emocjom, intelektualna wykładnia patriotyzmu przeciw zwodniczym mitom.


      Do Was się zwracam, moi towarzysze broni — żołnierze Wojska Polskiego w służbie
      czynnej i w rezerwie: bądźcie wierni przysiędze, jaką składaliście ojczyźnie na
      dobre i na złe. Od waszej dzisiejszej postawy zależy los kraju.


      Zwracam się do Was, funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej i Służby
      Bezpieczeństwa: strzeżcie państwa przed wrogiem, a ludzi pracy przed bezprawiem
      i przemocą.


      Zwracam się do wszystkich obywateli — nadeszła godzina ciężkiej próby. Próbie
      tej musimy sprostać, dowieść, że'„Polski jesteśmy warci".


      Rodacy!
      Wobec całego narodu polskiego i wobec całego świata pragnę powtórzyć te
      nieśmiertelne słowa:
      Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy.

      Tekst na podstawie książki Wojciecha Jaruzelskiego "Przemówienia 1981-1982",
      Książka i Wiedza, Warszawa, 1983.

      Link: Fragmenty nagrania przemówienia na stronie Muzeum Polski Ludowej.

      Przejście na stronę Teksty

      Przejście na Stronę Główną
      • warum Re: Raz pod wozem raz na wozie... 31.03.06, 18:36
        Mialam nie podejmowac tematu, bo dla mnie temat juz swiadomie przebrzmialy i
        uwazam ,ze podstawa wstecznictwa Polski jest wlasnie ta pielegnowana potrzeba
        rezwanzu - kto gora: czerwone czy czarne? I jak ukarac za zle decyzje?
        Widze Jan.Kran ,ze uparcie / w kilku postach /chcesz przekonac,ze Jaruzelski
        zasluguje tylko na stryczek ?/ ja tak odebralam ?/
        Ja uwazam,ze nie zsluguje na stryczek. A uzasadniac dlaczego tak uwazam ani go
        bronic go przed innymi nie zamierzam. Ja bralam udzial w strajkach w 80r. i
        przezylam wczesniejszy dobrobyt na kredyt za Gireka,i pozniejszy stan wojenny
        gen.Jaruzelskiego, i zyje dzien po dniu w tym kraju. Wiec tez mam prawo oceniac
        "wodzow".
        • popaye Re: Raz pod wozem raz na wozie... 31.03.06, 19:42
          dzieki Warum za ten wpis.

          Nie mam takiego prawa moralnego jak Ty, bym mogl sam tak to ujac.
          Nie przezylem jednego dnia stanu wojenego w jego realiach.
          Z autopsji pamietam jednak realia nie tylko lat siedemdziesiatych ale rowniez
          dwudziestolecia poprzedzajacego "epoke Gierka".

          Wywolujace moj niesmak w tej hecy jest to, iz obecni sprawujacy wladze w
          realiach wolnego i niezaleznego Kraju, po sprawe "rozliczen" z gen.Jaruzelskim
          i Jego pomocnikami, ktora (podobno) spedzala Im sen z oczu, wzieli sie
          po skandalicznej kompromitacji pana bedacego w m/w w moim wieku a pelniacego
          obowiazki obecnego Prezydenta RP dysponujacego prawem rozdzialu Orderow i
          Odznaczen panstwowych.

          Wszystko bylo "wazne" : zawiadomienie Prokuratury o przestepstwie hydraulika
          montujacego wanne u Wassermanna, pretensje Jareczka ktorego kilku agentow
          z WSI wzielo za kolnierz i wykopalo z Palacu Prezydenckiego w czasach Walesy,
          z kim "spala" (lub "chciala") K.Szczuka i masowe lizanie d.... w pozycji "na
          kolanach" przez caly aparat rzadzacy (z przywodcami) - sekciarzowi z Torunia
          itp, itd...
          Jaruzelski i Jego "zbrodnie" staly sie (raptem) TEMATEM jak przyglupiasty, ale
          z tupetem Szef Kancelari Prezydenta poczul jak smierdza jemu rece gdy podlozyl
          Szefowi gowno do podpisania sad

          W mediach, czytam i slysze glosy gowniarstwa ca. 25-30 letniego ktorzy
          "harcuja po temacie" (kazdy z WIELKIM moralnym mandatem!) jak my, czyli ludzie
          z naszego pokolenia (40+) mogli bysmy dyskutowac o przezytej osobiscie
          atmosferze dni wybuchu Powstania Warszawskiego czy doswiadczeniach II-giej
          Wojny Swiatowej sad

          Dla mnie kolejna nauczka - za powazni jestesmy, przynajmniej ja i Ty, by dawac
          sie napuszczac w propagandowe "maliny" inspirowane przez MORALISTOW rodzaju
          Kaczynskich, Rydzyka czy Kurskiego.
          Za duzo "smierdzacego gowna" a zbyt malo powagi, checi i zamiaru bezstronnego
          historycznie wyjasnienia sprawy.
          Moralizatorzy - tez za bardzo usmarkani i tacy po 150 cm "w kapeluszu" sad

          pozdrawiam serdecznie,-
          pE
          • jan.kran Re: Raz pod wozem raz na wozie... 31.03.06, 20:32
            Jaruzelski nie zasłużył na stryczek.
            Zasłużył na pogardę.
            Kran
            • popaye Re: ---> jan.kran 31.03.06, 22:20
              gardz Nim - kto Ci broni?.

              jezeli, nawet w demokratycznym Panstwie prawa za ktore chce uchodzic Polska
              byloby to takie proste.
              Pogarda to nie jest pojecie z instrumentarium prawnego tylko moralnego ktorego
              narzedzia i kryteria "straznicy moralnosci" - najczesciej samowolnie
              hierarchicznie zorganizowani, zbyt dowolnie uzywaja.
              I do "duszy" i do "g....." (byle wlasnego!) bez specjalnej troski o ich
              sterylizacje sad.

              Jezeli za autorytet moralny czasow ktore udalo sie nam przezyc uznamy Jana
              Pawla II - (dla mnie, choc niewierzacego jedyny mozliwy) to... nie bardzo sobie
              przypominam by slowo "pogarda" w odniesieniu do Jaruzelskiego padlo
              kiedykolwiek z Jego ust, nawet gdy z racji pelnionego Urzedu nie musial
              zajmowac stanowiska "politycznie".

              Kundle w rodzaju Rydzyka i jego politycznego "ramienia zbrojnego" - wybacz,
              moga byc autorytetami dla Ciebie ale nie wymagaj by na powaznie bylo to norma
              obowiazujaca wszystkich.

              Pelne instrumentarium prawne stoi zawsze legalnie wybranej Wladzy do dyspozycji.
              Rowniez obecnej, bez wzgledu jak subiektywnie oceniamy jej "moralnosc",
              wybranej zgodnie z wymogami Konstytucji demokratycznego i wolnego Kraju.
              Nic nie stoi na przeszkodzie by zastosowac je w stosunku do gen.Jaruzelskiego
              i pomocnikow.
              Tylko... cos tym jurystycznym geniuszom (prof.prawa - Prezydent, braciak-
              pomyleniec tez jurysta "pelna geba" i dyplomem oraz minister "madrzejszy" jak
              99% polskich jurystow) - ciezko to przychodzi.
              Wanna Wassermanna - przyznaje, latwiejsza procesowo! smile))

              A dla mnie i w tej sprawie, nie daj Bog by towarzystwo w rodzaju Rydzyka
              i b-ci Kaczynskich stanowilo o "moralnosci" bo w tym przedmiocie z ich
              kryteriow moge sie tylko smiac.
              Jak zaczna serio "manipulowac" (serio) przy wykladni prawa naszego Kraju - bede
              plakal sad.
              Obawiam sie tylko, ze i Tobie nie bedzie do smiechu.

              pozdr.
              pE
              • banitka51 order dla Breżniewa 31.03.06, 23:30
                - to była hańba! I nikt nie występuje o odebranie mu tego odznaczenia? Można
                pośmiertnie przyznać, ale zwrócić już nie?
                Jaruzelski zachował się suma sumarum honorowo, oddając.
                A co powiecie o VM, nadanym za udział w powstaniu W-wskim ludziom, którzy życie
                w PRL-u spędzili w odosobnieniu zakratowanym za POSPOLITE przestępstwa? Zabrać im?
                Niedługo referendum będziemy urządzać, czy komuś dać odznaczenie, czy nie. A to
                znaczy, ze nikomu nic w klapie nie zawiśnie, bo zgody u nas nie ma, a
                kryształowych charakterów i życiorysów też niedobór. No a jak się już ktoś taki
                'czysty' znajdzie, to zawsze mu nietakiego przodka się wyszuka lub zmajstruje.
                Nasze malutkie polskie piekiełko.
                Tylko mi nie mówcie, że wstąpiłam na forum rydzykolubnych, bo bedę musiała pod
                prysznicem stać z godzinę...
                • popaye Re: order dla Breżniewa 31.03.06, 23:54
                  eee tam - Banitko,-
                  rydzykolubny jestem tutaj tylko ja!.
                  Z prostego powodu - do twarzy mnie w beretach!, szczegolnie dzierganych z
                  wysokiej jakosci puchawej przedzy! smile)))

                  Z reszta Twojego wpisu zgadzam sie calkowicie.

                  pozdr.,-
                  pE
                • wedrowiec2 Re: order dla Breżniewa 01.04.06, 00:11
                  Wielkie NIE dla rydzykolubów!
                  Nikogo tu takiego nie spotkasz. Pod prysznic wchodź tylko dla przyjemności,
                  chyba, że obce, zagrzybione ciało zawita na nasze forum. Ale jeśli tak się
                  stanie, to damy mu zdecydowany odpór. Do łagodnych stworzeń forumowicze A40+
                  nie należąsmile

                  • nokata Re: order dla Breżniewa 01.04.06, 00:39
                    wedrowiec2 napisała:

                    > Pod prysznic wchodź tylko dla przyjemności,

                    A do czegoz Ty Wedrowcze rozwiazany namawiasz
                    nasze skromne i niesmiale towarzystwo szkolki poniedzialkowej?

                    Pewno te nowomodne swinstwa tongue_out

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka