kanoka
05.01.07, 14:00
Na wstępie - spostrzeżenie - jak dużo znaczy tytuł artykułu. Ten z Onetu -
zaciekawia, ten z GW - sugeruje dziwaczne zachcianki rodziców - kosztem
dziecka - przynajmniej ja tak to odebrałam:
"Dziecko do końca życia - kontrowersyjna terapia "- to tytuł z Onetu
wiadomosci.onet.pl/1459612,12,item.html
"Spór w USA: rodzice chcieli wiecznego dziecka "- tytuł źródłowego artykułu z GW
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3829729.html
I treść ( w skrócie):
"Ashley do końca życia, może przez kolejne 70-80 lat, pozostanie małą
dziewczynką. Tak zdecydowali rodzice. Jej terapia wywołała spór co do granic
interwencji medycyny.130 cm wzrostu, 35 kg wagi. Taka ma pozostać 9-letnia
dziś Ashley do końca swojego życia. Wszystko dzięki usunięciu jej macicy,
rozwijających się piersi, jajników i jajowodów oraz intensywnej hormonalnej
terapii estrogenem powstrzymującej wzrost dziecka. To pierwszy taki przypadek
opisany we współczesnej medycynie.Dziewczynka jest od urodzenia chora na
encefalopatię. To poważne uszkodzenie mózgu wynikające z jego niedokrwienia.
Nieuleczalne. Bez terapii organizm Ashley pod względem fizycznym normalnie by
się rozwijał. Mózg tak czy inaczej pozostawałby na poziomie trzymiesięcznego
niemowlaka. Dziewczynka mimo dziewięciu lat nie tylko nie umie mówić, ale
także samodzielnie przełykać jedzenia, utrzymać pionowo głowy, nie rozumie
słów, nie ma zdolności kojarzenia.Trzy lata temu rodzice Ashley, którzy
pozostają anonimowi, zdecydowali się na radykalny krok. Poprosili lekarzy, by
ich córka na zawsze pozostała małą dziewczynką, którą łatwo jest przenosić,
zabierać na wycieczki, której lekkie ciało nie będzie mieć odleżyn od ciągłego
pozostawania w łóżku. Która nie będzie cierpiała bóli menstruacyjnych, nie
będzie mogła zajść w ciążę czy być wykorzystana seksualnie przez nieuczciwego
opiekuna. Której nie będzie groził rak piersi czy szyjki macicy. Chcieli
ograniczyć do minimum cierpienia, jakich może doznać ich niepełnosprawna do
końca życia córka."Zrobiliśmy to dla dobra Ashley, a nie naszego. Nie
chcieliśmy, by w pełni rozwinięta kobieta ze świadomością niemowlaka leżała do
końca życia praktycznie bez ruchu. Terapia pozwoli nam cieszyć się kontaktem z
nią, nosić na rękach, wychodzić na dwór, na huśtawkę, zabierać na pikniki, do
stołu na rodzinną kolację, iść z nią w gości. Nie będzie spędzać każdego dnia
tak samo - w łóżku przed telewizorem albo wpatrzona w sufit" - stwierdzili
rodzice."
Czy rzeczywiście, jest to "technologiczne rozwiązanie społecznego problemu.
Społeczeństwo powinno ułatwić życie Ashley i jej rodzicom, zapewniając pomoc w
opiece",czy - inne spojrzenie na krańcową niepełnosprawność ? I - jakie są
granice?