Dodaj do ulubionych

Chiny - na własną rękę

22.05.07, 09:53
Witam! Mam pytanie - czy da się zwiedzać Chiny bez biura podóąży nie znając
jezyka? Wiadomo, ze napisów z łacińskimi literami nie ma - jak się rozeznac w
terenie? Jak podróżowac koleją? Jakie macie doświadczenia? Poelcacie czy
lepiej nie ryzykować? Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • mickey13 Re: Chiny - na własną rękę 23.05.07, 21:23
      No wlasnie, nazwy ulic w Pekinie napisane sa tez w pinyin?
    • kornel-1 Re: Chiny - na własną rękę 24.05.07, 13:54
      surfside napisał:
      > Witam! Mam pytanie - czy da się zwiedzać Chiny bez biura podóąży nie znając
      > jezyka?
      Dziwne trochę pytanie. Każdy kraj - może z wyjątkiem Korei Północnej - da się
      zwiedzać indywidualnie. W jednych jest łatwiej , gdzi eindziej trudniej. Dużo
      zależy od doświadczenia. Jeździłeś po Azji bez biura?

      > Wiadomo, ze napisów z łacińskimi literami nie ma - jak się rozeznac w

      W dużych miastach (w centrum) nazwy ulic "po naszemu", także napisy
      informacyjne, nazwy dworców i hoteli. Da się przeżyć.

      > Jak podróżowac koleją?
      Pokazujesz nazwę miasta w przewodniku a palcami liczbę biletów. Łokcie będą
      potrzebne do rozpychania się w kolejce. Czasem zabraknie biletów. Korzystaj z
      angielskiego rozkładu w sieci. Spróbuj hardseatera.

      > Poelcacie czy lepiej nie ryzykować?

      A co mamy ci polecać? Chiny czy turystykę indywidualną?

      Relacja z samotnej, 16.000-kilometrowej podróży po Chinach na mojej stronie.

      kornel-1.webpark.pl

      Kornel
    • anita397 Re: Chiny - na własną rękę 13.07.07, 21:01
      W Pekinie nie jest tak źle. Jeśli pojedziesz dalej, będzie trudniej. Najlepsza
      rada: kupuj w każdym mieście, zaraz po przyjeździe mapę albo plan miasta.
      Większośc ma znaki łacińskie obok chińskich.
      Ja korzystałam z przewodnika Pascala - naprawdę się sprawdził, a przede
      wszystkim z pomocy ludzi.
      Jeździłam pociągami - 2 razy - z Pekinu do Datongu, i z Chengdu do Lijangu. Ten
      drugi przejazd z przesiadką na autobus dalekobiezny. Zresztą cały czas
      poruszałam się środkami komunikacji publicznej, raz jechałam taxi w Pekinie i
      bardzo żałuję, a raz usiłowałam dojechac do hotelu w Lijangu taksówką i
      straciłam godzinę, zanim zorientowałam się, że po prostu nie można tam
      dojechac, bo ta częśc miasta jest zamknięta dla samochodów. Taksówkarze nie
      znali polskiego ani angielskiego, a ja nie znam chińskiego w żadnej wersji.
      W każdym razie ja polecam podróżowanie po Chinach tak jak to robią chińczycy.
      Jest taniej i zabawniej, bo mogą zdarzyc się przygody.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka