Dodaj do ulubionych

Eh...prawnicy...!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.04, 19:12
Podpisałam kilka m-cy temu pełnomocnictwo radcy prawnemu, który miał pomóc w
sprawie zwiazanej z ZUS /próbują po latach wyrwać ode mnie odsetki, oszukali
mnie też na świadczeniach z tyt.urodzenia dziecka/,napisałam odwołanie,
mecenas dodał swoje "3 grosze"...Odpowiedzi na odwołanie/sąd ZUS/ nie
dostałam, za to dostałam pismo z wyliczonymi odsetkami do zapłaty...Dzwonię
do mecenasa - on nic nie wie...po miesiącu też niczego się nie
dowiedział...Ostatnio usłyszałam, żebym zaczęła wpłacać, co tylko mam,
bo "tym zamkniemy im gębę"...Co z takim zrobić? zwolnić? znależć innego?
Mówił, że sprawa jest do wygrania, teraz nic nie robi...A przecież wielkim
molochom umorzył ZUS długi, a szary człowiek nie ma szans...Gdzie równość
obywateli wobec prawa? może ktoś zna jakieś dobre paragrafy? Mam trudną
sytuację finansową, nie mam takich pieniędzy, co ode mnie żądają...
Mam jeszcze jedno pytanie - jaka jest odpowiedzialność Doradcy Podatkowego z
licencją Min. Finansów w zakresię błędów dotyczących składek ZUS? Nie wiem,
czy "Doradca" był ubezpieczony...
Obserwuj wątek
    • Gość: Jacek Re: Eh...prawnicy...! IP: *.skwer / 217.153.142.* 22.06.04, 21:52
      Nie masz pieniędzy (na dobrych=drogich specjalistów) i nie odróżniasz doradcy
      podatkowego od radcy prawnego. Udzieliłaś pełnomocnictwa, ale nie wspominasz o
      umowie odnośnie świadczenia pomocy prawnej. Nawet, gdybyś taką podpisała -
      żaden prawnik nie dałby w niej Ci gwarancji sukcesu. Innymi słowy - odpuść
      sobie. Poza tym godzina pracy dobrego specjalisty pewnie przekroczyłaby wartość
      tych odsetek.
      • Gość: myszka Re: Eh...prawnicy...! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.04, 22:40
        Nie pomyliłam radcy z doradcą...Radcy prawnemu udzieliłam pełnomocnictwa w
        reprezentacji przed ZUS/ w mojej sprawie/, natomiast "doradca podatkowy" jest
        winny temu, że teraz mam kłopoty...Doradca podatkowy prowadził moja księgę
        przez dwa lata, narobił błędów w dokumentacji, pewnych dokumentów nie
        sprawdził, choć miał taki obowiązek...teraz wykręca sie chorobą /psychiczną/
        Przez niego znalałam sie w kłopocie, jestem sama z 2-ką dzieci...Pewnie i panu,
        panie Jacku nie byłoby do smiechu w tej sytuacji...Łatwo jest z każdej kobiety
        zrobić "głupia blondynkę", ja akurat nia nie jestem, pozdr
        • Gość: J. Re: Eh...prawnicy...! IP: *.skwer / 217.153.142.* 22.06.04, 23:12
          Przykro mi. - nie śmieję się. Po prostu dość chaotycznie opisałaś swój
          przypadek. Uważam, że mettody pozasądowe są lepsze niż sądowe. - Spróbuj pójść
          do człowieka i załatwić sprawę polubownie. Jeśli się nie uda , idź do
          miejscowego oddziału krajowej izby doradców podatkowych (możesz mu o takiej
          ewentualności wspomnieć) i zapytaj tam o możliwość wszczęcia postępowania
          dyscyplinarnego/skreślenia z listy doradców. Notabene, ja jestem blondynem, ale
          żona brunetką. Powodzenia, bo będzie Ci potrzebne. Twoja szansa jest taka, że
          psychologia ludzi pozwala im na płacenie relatywnie niskich kwot, jeśli "kupują
          sobie" w ten sposób spokój. btw. pamiętasz przypowieść o niesprawiedliwym
          sędzi ?
          • anastasia27 Re: Eh...prawnicy...! 23.06.04, 13:33
            To Cię może zainteresować.

            Rozdział 7 USTAWA z dnia 5 lipca 1996 r. o doradztwie podatkowym.

            Odpowiedzialność za szkodę


            Art. 43. 1. W razie wyrządzenia szkody przy wykonywaniu czynności, o których
            mowa w art. 2 ust. 1 oraz art. 31 ust. 2-4, doradca podatkowy oraz osoby, z
            których pomocą czynności te wykonuje lub którym powierza ich wykonanie, ponoszą
            odpowiedzialność za szkodę na zasadach określonych w Kodeksie cywilnym.
            2. Przepis ust. 1 stosuje się odpowiednio do osób prawnych uprawnionych do
            wykonywania doradztwa podatkowego.


            Art. 44. 1. Doradca podatkowy podlega obowiązkowemu ubezpieczeniu od
            odpowiedzialności cywilnej za szkody wyrządzone przy wykonywaniu czynności, o
            których mowa w art. 2 ust. 1.
            2. Ubezpieczenie, o którym mowa w ust. 1, obejmuje także odpowiedzialność
            podmiotów wymienionych w art. 43.
            3. Obowiązek, o którym mowa w ust. 1, ciąży na doradcach podatkowych
            wykonujących zawód we własnym imieniu i na własny rachunek oraz w formie spółek
            niemających osobowości prawnej. W przypadkach określonych w art. 27 ust. 1 pkt
            2 obowiązek ten ciąży na podmiotach zatrudniających doradców podatkowych.
            tezy publikacji

            • gaperr Re: Eh...prawnicy...! 23.06.04, 14:15
              Przytoczę fragment artykułu z Rzeczpospolitej 13.08.03 Nr 188
              Ubezpieczeni będący równocześnie płatnikami składek na ZUS mogą uzyskać
              umorzenie należności, jeśli wykażą, że ze względu na stan majątkowy i sytuację
              rodzinną nie są w stanie ich uregulować
              Możliwość takich umorzeń stworzyła uchwalona na początku tego roku nowelizacja
              ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (Dz. U. z 2003 r. nr 56, poz. 498).
              Okoliczności uzasadniające rezygnację ZUS z dochodzenia swoich należności od
              ubezpieczonych opłacających samodzielnie składki na ubezpieczenie społeczne
              precyzuje zaś wchodzące dziś w życie rozporządzenie ministra gospodarki, pracy
              i polityki społecznej (Dz. U. nr 141, poz. 1365).
              P.
            • Gość: Ania Re: Eh...prawnicy...! IP: 195.150.115.* 25.06.04, 13:14
              Prowadzenie ZUS-u raczej nie zalicza się do czynności doradztwa podatkowego.
              Jeżeli miałaś umowe z doradcą, że będzie wykonywał za Ciebie te czynności to
              możesz go skarżyć na drodze powództwa cywilnego.
    • Gość: myszka Re: Eh...prawnicy...! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.04, 18:23
      Witam, w piśmie odwoławczym od decyzji wykazałam brak możliwości spłaty takiego
      zadłużenia, ale ZUS zajął mi sądownie część starego domu, którego jestem
      współwłaścicielem /w 1/8/ i położył łapę na 5-letnim polskim aucie, który jest
      własnością banku...Mam alimenty na dzieci, trochę pomaga rodzina...Mam jeszcze
      inne płatności, ale mniejsza...wiem, że można było składać wnioski o
      restrukturyzację/2 lata temu/, ale również wtedy pan "doradca podatkowy" ne
      umozliwił mi skorzystania z niej...Próbowałam załatwić sprawę polubownie, ale
      się nie dało...przed kwietniem ukrywał się, nie chciał oddać
      dokumentów...Odebrałam siłą/policja/ ale w zemście /chyba/ doniósł na mnie do
      ZUS w sobie wiadomej sprawie...bo zaraz zjawiła się kontrola...Do tego doszła
      sprawa nie wysyłanych PIT-ów, decyzja ratalna z US - obciążenie na 1300 zł co
      miesiac...czy w tej sytuacji należy jeszcze "pertraktować" z "doradcą"?
      • jutro.bedzie.lepiej Re: Eh...prawnicy...! 24.06.04, 20:01
        Ja bym proponował udać się do któregoś z ośrodków udzielania bezpłatnych porad
        prawnych. Z opisu można wywnioskować, że doraca należy do tych "lepszych" w
        negatywnej skali a jak stanie za Tobą prawnik, istnieje duża szansa
        polubownego załatwienia sporu.
        Przejrzyj portale tematyczne (małej przedsiębiorczości) a zwłaszcza fora, być
        może znajdziesz jakąś podobną sprawę czy też wypowiedzi.
        pozdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka