olenka_a
29.01.07, 15:31
Mój dziadek na tydzień przed śmiercią sporządził umowe darowizny w zwykłej
formie pisemnej (napisana na maszynie, podpisy własoręczne), w której darował
swojej żonie (nie na wypadek smierci) pieniądze ulokowane na dwóch kontach w
banku. Kwoty nie określił, a tylko podał nazwę banku. Jako cel darowziny
określił "żona wie na jaki cel są te środki). Zona darowizne przyjęłą.
Tydzień później dziadek zmarł.
Żona dziadka nie ujawiniła tych lokat na sprawie o dział spadku. Dopiero po
kilku latach dowiedziałam się, że zona dzidka pobrała takie pieniądze z banku
nie ujawniając bankowi ani umowy darowziny ani aktu zgonu dziadka.
Wniosłam sprawę do sądu o dalszy dział spadku i podział tych środków z lokat
(mój ojciec zmarł w tym czasie, a ja jestem jego spadkobierczynią). Sąd
zasądził mi należną część pieniędzy z lokat. Żona dzidka odwołała się
motywując to w ten sposób, że jeżeli świadczenie zostało spełnione to umowa
darowizny - mimo że nie miała formy aktu notarialnego - jest ważna. Tyle że
świadczenie zostało spełnione już po śmierci mojego dziadka i ja uważam, że
te lokaty powinny wejść do masy spadkowej.
Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?