Dodaj do ulubionych

mój wielki problem

01.02.07, 12:44
moze ktoras z Was mi pomoze. mam potezny problem..nie moge sie zebrac w sobie
i zaczac. jem bez opamietania:(((( przechodzilam bulimie...dawno. wyszlam z
niej calo ale co mi zostalo to opychanie sie. z ta roznica ze nie zwracam i
nie mam wyrzutów sumienia. moj facet sie oglada juz za innymi, pyta kiedy w
koncu zaloze sukienke a ja jestem coraz grubsza. torebki leza..czasrem zjem
rano 1 po czym ide na dól do kiosku i kupuje pączka. ratujcie mnie..jak ja
mam sobie poradzic z tym zeby zaczac i wytrzymac/// szukam efektu od razu i
to mnie moze gubi..i to ze watpie ze sie uda:(( jestem z warszawy moze ktos
ma podobny problem????:((((
Obserwuj wątek
    • santamanana Re: mój wielki problem 01.02.07, 13:10
      Czesc
      nie jestem specjalista ale tez mam problemy jedzeniowe.
      Tez sie objadam - u mnie to reakcja na stres. I z tym trzeba niestety walczyć.
      Mam lepsze okresy - kiedy w zyciu uklada sie ok, ale mam tez gorsze - kiedy np.
      sie rozstawalam z chlopakiem - wtedy jem.
      Podejrzewam że Ty tez jesz emocjonalnie lub po prostu z nudów.
      Nie wiem jak Ci pomoc. Wiem jak ja sobie pomagam. Staram sie nie dopuszczac do
      duzego wyglodzenia organizmu - bo etedy wiadomo, czlowiek pochlania wszystko.
      Po drugie - kiedy jest mi zle staram sie nagradzac inaczej niz "jedzeniowo" -
      ciuch, kosmetyk, kąpiel, kolorowa gazeta, dobra ksiazka, film itp. - wszystko
      byle nie jedzenie. Po trzecie - w napadach chęci na napchanie sie staram robic
      listę plusów i minusów, zyskow i strat - co mi to da? Godzinę zadowolenia a
      potem wyrzuty sumienia, bol brzucha i znow dodatkowe kologramy, bo zwykle na
      jednym napadzie sie nie konczy, bo sie wchodzi w "ciag".
      Jest to trudne, caly czas trzeba nad soba pracowac. Musisz przede wszystkim
      okreslic stresowe sytuacje, kiedy jesz i uswiadomic sobie że to nie rozwiazuje
      Twoich problemow - musisz je rozwiazac inaczej. Powodzenia. Magda
    • akolitka Re: mój wielki problem 01.02.07, 17:21
      witaj
      ja niestety mam podobny problem. Ciągłe falstarty odchudzania. Gdzieś jednak
      wyczytałam dwie rzeczy, które mi pomagają. Pierwsza to to, że głód jest
      uczuciem falowym tzn. narasta, osiąga max a za chwile spada - wystarczy jakoś
      przeczekać te górki ;-))) Druga ważna rzecz to zaczynanie od tej chwili - bez
      względu na to ile zjadłaś pół godziny temu, nie uważaj dnia za stracony. Jedz
      mniej do końca dnia. Mnie najbardziej szkodziły "uczty pożegnalne" ostatniego
      dnia przed rozpoczęciem diety.
      Myslę, że powinnaś też zastanowić się, czy chcesz się odchudzać, bo z Twojego
      postu wynika, że to raczej presja Twojego faceta. Może i dobrze, że Cię
      mobilizuje zanim przytyjesz za dużo, ale jeśli w głębi duszy buntujesz się
      przeciwko jego uwagom, to nic z tego nie będzie, bo podświadomie sama będziesz
      sabotować dietę.

      Dobrae też , że zajrzałaś tu na forum, bo wszelkie badania pokazują, że w
      grupie chudnie się więcej. Mnie osobiście trochę przeszkadza anonimowość
      internetu (choć ma to dobre strony;-))) i chciałabym póść krok dalej - znaleźć
      osoby z Warszawy/ Bemowa, z którymi mogłabym się spotykać w czasie diety w
      realu albo pogadać od czasu do czasu. Wtedy trudniej będzie mi odpuścić
      • myoptic Re: mój wielki problem 01.02.07, 17:29
        wiesz co! rzuc faceta! jak cie nie kocha takiej wiekszej czy mniejszej to niech
        spada! pozdrowka nie zalamuj sie , ja tez sie przygotowuje do dietki, wlasnie
        odkupilam kilka zupek i koktajlow.. pisz jak trzeba !
      • iwkaga Re: mój wielki problem 01.02.07, 22:10
        Ja mam ten sam problem, nie z facetem , ale z jedzeniem...
        "uczty pożegnalne" znam z autopsji....
        Pomóżcie , bo zaczynam nienawidzić samej siebie....
        Iwona-IWKAGA
        • kropka1005 Re: mój wielki problem 01.02.07, 22:16
          tez mam ten problem, miałam juz na diecie załamke i szarlotke babci, ale sie
          zebrałam w sobie i trwam daklej.Powtarzam sobie cały czas"DZIŚ NIE JEM NIC POZA
          DC" i tak mi powoli dni mijają...
        • angelinna Do Iwkaga 01.02.07, 22:24
          Nie mow tak Iwonka! spojrz na mnei wciagu niespelna 3lat przytylam ponad 20kg!
          teraz mam sile by przejsc to wszystko a tez nie jest mi latwo ,milosc mego
          zycia daleko,nikt mnei nie wspiera(oprocz mamy)kolezanki nabijaly sie z
          moich "schaboszczakow" ale wierze ze mi sie uda i bede w tym trwac dalej Tobie
          etz sie uda Kochanie zacnzij wierzyc w sowje sily! pamietaj razem jest razniej:)
          Buziczaki Angelka :*
          • iwona.bal Re: mój wielki problem 01.02.07, 22:49
            kochanie to że poradziłaś sobie z bulimią to twój wielki atut
            ja kiedy zaczynam mieć napad głodu i strasznie straszną ochote na jedzonko
            zaczynam wyszukiwac sobie jakieś zajęcia z doświadczenia wiem że jak sie macha
            rękami przy jakiejś robocie to się nie myśli i napad głodu jakoś tak mi mija
            mam psa więc dużo z nim chodze i mam podejrzenia że pies ma mnie już trochę
            dosyć w związku z tytmi spacerami
            trzymaj sie tych którzy bedą cie wspierać w odchudzaniu
            pewnie to że nie jestes sama z tym problemem niewiele ci pomoże ale czegos
            trzeba się złapać tak na sam początek a potem siłą rozpędu damy radę
            buziaki
          • iwkaga Re: Do Iwkaga 02.02.07, 18:30
            Dzięki za wparcie , ale tak na prawdę to tylko DC była dla mnie dietą na której
            wytrzymałam tak długo..
            Przy pierwszym podejściu na DC zjechałam -17kg, więc ja wszystko wiem , że
            trzeba , że mogę , że dam radę ,ale czasami czuję się taka bezsilna wobec swoich
            nawyków. Bo co z tego , że schudłam tyle jak już 8 kg znowu mam do przodu, i
            nawet to , że znowu nie czuję się dobrze w spodniach, które kupiłam zaraz po
            skończeniu DC, nie jest w stanie mnie zmobilizować do walki.
            Tylko DC potrafiła utrzymać mnie w ryzach, dla mnie to na prawdę dieta ostatniej
            szansy.....
            Wiem ,że takie obżeranie się słodkim tylko popycha mnie w kierunku cukrzycy i
            nadciśnienia , z którymi i tak już miałam kłopoty, a po DC wszystko ustąpiło, i
            teraz znowu wszystko zaprzepaszczam...
            Ale może w końcu się zmobilizuję i za miesiąc wystartuję ponownie, jak zrobi się
            trochę wiosennie, bo teraz zaraz wyjazd na ferie....
            Ale cieszę się że są takie zmotywowane osoby jak ty, bo dzięki waszej
            uprzejmości tacy jak ja mogą czerpać z waszych akumulatorów samozaparcia i może
            nabrać siły do dalszej walki...
            Dlatego tym bardziej trzymam za ciebie kciuki, za innych też.
            Pozdrawiam!!!Iwona-IWKAGA
    • surflife Re: mój wielki problem 02.02.07, 08:52
      dziewczyny..tu nie chopdzi o faceta..on mnie naprawde wspiera ale czasem
      widze , jak zerka tu i ówdzie.. uczty pozegnalne..mam codziennie wieczorem:(((
      mimo ze nie mieszkam na bemowie moge sie z Toba spotkac. moze to jakos pomoze:((

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka