Dodaj do ulubionych

Jedność Górnośląska

03.03.05, 14:28


Osoby związane z RAŚ i organizacjami regionalistycznymi, zatroskani o dobro
Naszego Miasta i całego Śląska, apelujemy do wszystkich organizacji i ludzi
dobrej woli o przyłączenie się do naszej inicjatywy. Nie mogąc liczyć na
jakiekolwiek wsparcie i zrozumienie ze strony ogólnopolskich partii i
organizacji politycznych, nie wykazujących najmniejszego zainteresowania
upadkiem gospodarczym, katastrofą społeczną i zapaścią cywilizacyjną Śląska,
postanawiamy co następuje:

W czasie wyborów każdego szczebla, poczynając od wyborów do Parlamentu
Europejskiego na wyborach samorządowych kończąc, wspólnie i w porozumieniu,
będziemy popierać jedynie takie osoby, mieszkańców Śląska, których
dotychczasowa działalność i postawa życiowa gwarantuje, że mandatu zaufania
społecznego użyją dla dobra społeczności lokalnej a nie dla własnych korzyści.

Postanawiamy z całą mocą i konsekwentnie, nigdy nie udzielać poparcia
wyborczego tzw. spadochroniarzom, to jest osobom nie związanym ze Śląskiem,
którzy głosy śląskich wyborców traktują jedynie jako odskocznię dla osobistej
politycznej kariery.

Pamiętajmy, że bieda i bezrobocie dotyka ludzi niezależnie od ich narodowości
i poglądów politycznych. Jeśli my Mieszkańcy Rudy Śląskiej i całego Górnego
Śląska sami sobie nie pomożemy, wybierając do Parlamentu czy Rady Gminy,
najlepszych spośród Nas, to nikt inny Nas nie uratuje.


Zapraszam wszystkich chętnych, którzy chcą działać na rzecz idei politycznego
upodmiotowienia mieszkańców Śląska na spotkanie , które odbędzie się 16 marca
o godzinie 18 w kawiarni „AS” przy ul. Kłodnickiej 95 na Halębie.


Leon Swaczyna
Obserwuj wątek
    • hepik1 Re: Jedność Górnośląska 03.03.05, 15:31
      lswaczyna napisał:

      >
      które odbędzie się 16 marca
      > o godzinie 18 w kawiarni „AS” przy ul. Kłodnickiej 95 na Halębie.

      ĘĄ kolego?Bo ja mieszkam w Halembie,też mogę przyjść?
      Ewyntualnie -jo miyszkom na Halymbie,tyż moga przijść?
      • lswaczyna Re: Jedność Górnośląska 03.03.05, 16:02
        Możes zapraszam
        Mogesz pyknie zaproszom.
      • lswaczyna Re: Jedność Górnośląska 03.03.05, 16:07
        tygodnik.onet.pl/1547,1217827,dzial.
        • paul11 Re: Jedność Górnośląska 12.03.05, 20:49
          JEDNOŚĆ GÓRNOŚLĄSKA – DEKLARACJA IDEOWA

          Górny Śląsk – dla urzędników w Warszawie jedna z plam na mapie Polski, dla nas
          miejsca, w których się urodziliśmy się, zawieramy przyjaźnie, pracujemy.
          Miejsca, które są ucieleśnieniem naszych wspomnień i tego czym jesteśmy my sami.
          Dom zarówno dla tych, którzy legitymują się wielopokoleniowym śląskim rodowodem,
          jak i tych, którzy wprowadzili się tu niedawno, szukając lepszego życia czy
          schronienia przed dziejowymi zawieruchami.
          Dom otwarty przez dziesięciolecia dla wszystkich gotowych do ciężkiej pracy, w
          którym miarę ludzkiej wartości stanowiły nie język czy narodowość, ale
          rzetelność i uczciwość.
          Co stało się z tamtym Górnym Śląskiem? Czy odnajdziemy go wokół nas, czy też
          żyje on jedynie na pożółkłych kartach starych książek? Czy przenieśliśmy go w
          naszych sercach i umysłach w XXI wiek, czy zadusić skorupą szowinizmu i
          ksenofobii, zadeptać totalitaryzmom, rozmienić na drobne biurokratom w odległych
          i bliższych stolicach, ośmieszyć naszą własną małością? Czy spojrzenie wstecz,
          na ostatni odcinek dziejów, może napawać nas uczuciem uzasadnionej dumy z
          osiągnięć, czy też jest przyczyną palącego wstydu, wynikającego z poczucia
          niedojrzałości? Pytania z pozoru proste wymagają często skomplikowanej
          odpowiedzi, ale odpowiedzi tych udzielić trzeba. Bez względu na to jak surowo
          ocenimy nasze dokonania, większości z nas towarzyszyć będzie zapewne
          przekonanie, że Górny Śląsk nie wykorzystał wielu szans – w dużej mierze za
          sprawą naszej bierności i uległości wobec tych, którzy chcą decydować za nas,
          wewnętrznego skłócenia oraz braku gotowości do kompromisu i współpracy w
          sprawach dla regionu zasadniczych. Wyciągając wniosku z doświadczeń ostatnich
          lat podnosimy postulat Jedności Górnośląskiej. Jedności, która nie znosi różnic,
          ale je godzi. Jedności, która w różnorodności widzi bogactwo i czyni z niej atut.
          Przeświadczeni o niemożności wydźwignięcia naszego regionu ze stanu zapaści
          przez funkcjonariuszy sterowanych z Warszawy partii stajemy razem, mimo
          wszystkich różnic. Gotowi jesteśmy przyjąć na siebie odpowiedzialność za Górny
          Śląsk i za pomocą jego mieszkańców rozpocząć dzieło modernizacji. Pomni
          wielkiego cywilizacyjnego sukcesu, jaki stał się udziałem Górnoślązakiem w dobie
          uprzemysłowienia, głęboko wierzymy w możliwość powtórzenia wspaniałych osiągnięć
          poprzednich pokoleń. Wiemy jednak, że tylko determinacja, upór i praca ludzi tej
          ziemi mogą sprawić, by wizja lepszego Śląska stała się czymś więcej niż tylko
          marzeniem

          Znolezione w necu
        • paul11 Re: Jedność Górnośląska 12.03.05, 20:59
          JEDNOŚĆ GÓRNOŚLĄSKA – PROGRAM

          1.Zregionalizować Rzeczpospolitą
          rozszerzyć kompetencje sejmików wojewódzkich poprzez nadanie im uprawnień
          ustawodawczych
          zwiększyć uprawnienia samorządów lokalnych w zakresie stanowienia prawa miejscowego
          zmienić system podatkowy w celu finansowania zadań samorządów ze środków
          własnych, a nie z warszawskich dotacji i subwencji
          przywrócić instytucję Skarbu Śląskiego i czytelną procedurę rozliczeń między
          władzami centralnymi a regionem
          skorygować podział administracyjny państwa, tak by z jednej strony odpowiadał on
          możliwie uwarunkowaniom historyczno-kulturowym, z drugiej zaś spełniał wymogi
          funkcjonalności
          zregionalizować system oświaty przekazując większość kompetencji w tym zakresie
          władzom regionalnym
          utworzyć telewizję regionalną w miejsce obecnego TV 3
          siedziby części instytucji centralnych przenieść poza Warszawę

          2.Uprościć państwo
          zlikwidować dualizm premier-prezydent przez wprowadzenie systemu prezydenckiego
          zlikwidować urząd wojewody, przekazując jego kompetencje władzom samorządowym
          przekształcić Senat w reprezentację regionów
          wprowadzić ordynację większościową w wyborach parlamentarnych i samorządowych
          wszystkich szczebli

          3.Stworzyć warunki tworzenia miejsc pracy i rozwoju przedsiębiorczości
          zredukować podatkowe obciążenia pracy, sięgające obecnie ok.80%, poprzez
          zastąpienie składek przekazywanych do ZUS oraz podatku PIT podatkiem od listy
          płac w wysokości 25%
          zlikwidować podatek CIT, premiujący przedsiębiorców wykazujących wysokie koszty
          uzyskania przychodu, i wprowadzić podatek obrotowy w wysokości 1%
          zreformować system VAT
          ułatwić działalność małych i średnich przedsiębiorstw przez wprowadzenie
          zryczałtowanego podatku od małych firm i osób pracujących na własny rachunek w
          wysokości 350 PLN miesięcznie

          4.Zapewnić bezpieczeństwo
          ograniczyć zakres działania policji państwowej i zredukować jej strukturę
          wprowadzić policję regionalną i municypalną/powiatową podległą bezpośrednio
          władzom samorządowym
          rozszerzyć prawo obywateli do obrony koniecznej

          5.Pobudzić aktywność obywatelską
          wprowadzić równouprawnienie wszystkich form zrzeszania się obywateli przez
          przyjęcie jednej ustawy regulującej funkcjonowanie stowarzyszeń, związków
          zawodowych i partii politycznych
          znieść uprzywilejowanie partii politycznych w postaci finansowania z budżetu państwa
          ograniczyć procedury biurokratyczne i opłaty związane z rejestracją stowarzyszeń
          oraz wprowadzić obligatoryjny zapis iż wszystkie organizacje zarejestrowane w
          sądzie uzyskują status organizacji pożytku publicznego

          6.Zapewnić poszanowanie praw mniejszości narodowych i etnicznych


          Jeszcze toch znolozł.
          • lswaczyna Re: Jedność Górnośląska 13.03.05, 18:08
            



            Bieniasz - bezkompromisowy marzyciel
            Był intelektualistą, który chciał i umiał mówić o Śląsku rzeczy ważne, choć
            nieraz niewygodne - o STANISŁAWIE BIENIASZU, pisarzu i reżyserze, pisze
            Krzysztof Karwat.

            "W niejednym Polaku czy Niemcu wywoływał niepokój, a nawet gorący sprzeciw.
            Mówił przede wszystkim w swoim imieniu i na własną odpowiedzialność. Ale Ślązacy
            - bo tak to już z nimi zawsze było i jest - słysząc tak donośny i stanowczy
            głos, który rozchodził się coraz szerzej i szerzej, przypisali Bieniaszowi
            niewdzięczną rolę swego mentora i adwokata. Człowieka, który da świadectwo.
            Powie światu, że Śląsk i Ślązacy chcą być rozumiani. I szanowani. Nic więcej,
            tylko tyle. Bieniasz z ochotą podjął to wyzwanie. Dobrze się w tej roli czuł,
            choć czasami mocno mu ciążyła. Pewnie niejeden raz wolałby uciec w jakąś inną
            przestrzeń intelektualną, duchową. Wyzwolić się z tych śląskich zapętleń,
            konfliktów, kompleksów i emocjonalnych uniesień. Znaleźć - po ludzku - chwilę
            wytchnienia. Jakoś mu się to nie udawało.

            Inni od innych

            Wierzył w możliwość dokonania zmian mentalnych i świadomościowych, bo przede
            wszystkich od nich uzależniał powodzenie reform ustrojowych i szansę na lepsze
            życie dla nas wszystkich. Skupiając uwagę na rodzinnym Górnym Śląsku, chętnie
            przyjmował perspektywę szerszą - ogólnopolską, europejską. Liczył na to -już pod
            koniec lat 80. - że Polska przyjęta zostanie do politycznych struktur
            europejskich, co będzie nie tylko impulsem do rozwoju gospodarczego i
            społecznego, ale również pozwoli jej wyleczyć rany II wojny światowej, zerwać z
            dziedzictwem Jałty i obu totalitaryzmów XX-wiecznych i na nowych, przyjaznych
            zasadach oprzeć stosunki polsko-niemieckie. Nie miał jednak złudzeń. Wiedział,
            że nie będzie to łatwe. Dopominał się porozumienia i zrozumienia. Wskazywał na
            potrzebę wyciągnięcia lekcji z najnowszych dziejów Polski i Europy Środkowej,
            ale unikał myślenia ahistorycznego, nieuwzględniającego tych bezprecedensowych
            zmian na każdym polu, jakie dokonały się po roku 1945.

            Świat Górnego Śląska jest po prostu inny od otoczenia, czy to niemieckiego do
            1945, czy polskiego - po tej dacie - pisał w artykule Pogranicze bez granicy [w
            roku 1994 w Gazecie w Katowicach - przyp. k. k.]. Przyjazne stosunki pomiędzy
            Polską i Niemcami, które dopiero od kilku lat zastąpiły historyczną wrogość,
            spowodowały w duszy tych Górnoślązaków, którzy chcieliby zachować polskie i
            niemieckie tradycje, głębokie pęknięcie, które powoli zaczyna się spajać. A
            dlatego chociażby powoli, że nie napisano dotychczas prawdziwej historii, tej
            ziemi, wychodzącej z punktu widzenia odczuć ludzi miejscowych, a nie interesów
            polskich lub niemieckich. Tymczasem historia właśnie jest kluczem do zrozumienia
            tego, że wciąż jeszcze na tym skrawku ziemi można znaleźć co najmniej pięć opcji
            quasi-narodowościowych, których granice przebiegają nader często w poprzek
            rodzin, a czasem w poprzek jednej osobowości.

            Przeciw nacjonalizmom

            Bieniasz bez lęku i zbędnych emocji, wręcz z dużymi nadziejami, przyjął
            pojawienie się w kraju organizacji mniejszości niemieckiej. Widział w tym
            naturalny akt demokratyzowania się Polski. Ale przestrzegał przed nowymi
            niebezpieczeństwami. Przed nieznanymi od lat wybuchami ksenofobii, z jednej i
            drugiej strony. Z uwagą śledził wszelkie, nawet najdrobniejsze przejawy
            antypolonizmu i antyniemieckości. Piętnował błędy, jakich dopuszczali się
            liderzy mniejszości niemieckiej, ale także aroganckie zachowania polskich
            urzędników czy polityków średniego i lokalnego szczebla. To oczywiste, że tym
            samym narażał się obu stronom. Także Niemcom z Niemiec i przesiedleńcom.

            Wiele lat temu w paryskiej Kulturze pisał: Czas przyjąć do wiadomości, że
            trzystutysięczna mniejszość w prawie czterdziestomilionowym narodzie nie stanowi
            żadnego zagrożenia. Historyczne resentymenty nie są dobrym doradcą. Akceptujmy
            więc każdego takim, jaki jest, i skończmy z przerabianiem wszystkich na takich,
            jakimi chcielibyśmy, by byli - na obraz i podobieństwo swoje. W przeciwnym razie
            postępować będzie zauważalny już dziś proces polaryzacji narodowej na Górnym
            Śląsku i prawdziwe kłopoty dopiero się zaczną. Utrzymywany w mocy system mitów i
            stereotypów powoduje, iż ci mieszkańcy tego regionu, którym tradycje polskie są
            obce, musieliby codziennie pluć do lustra: za to, że nie walczyli o polskość, że
            byli w Wehrmachcie albo w HJ, że nie zdeklarowali się jako Polacy w czasach
            hitlerowskich i nie dali się tym samym wywieźć do Oświęcimia, i że nie potrafią
            nienawidzić Niemców (...). Jeśli Polska naprawdę chce się znaleźć w Europie,
            musi nauczyć się tolerancji.

            Stanisław Bieniasz nie chciał, by o regionalnych śląskich sprawach decydowały
            odległe ośrodki władzy. Był zagorzałym entuzjastą regionalizacji i
            decentralizacji Polski. Chciał dla Śląska (i innych regionów) autonomii
            politycznej i gospodarczej, wierząc, że ona nie osłabi państwa polskiego, lecz
            je wzmocni, upodobni do innych, najsilniejszych i najlepiej zorganizowanych
            struktur europejskich.

            Rozczarowany Związkiem Górnośląskim Stanisław Bieniasz z determinacją i
            żarliwością marzyciela głośno i wręcz maniakalnie nawoływał do górnośląskiego
            pojednania. Ale przecież tkwił w nim również zażarty polemista i obrazoburca,
            który nie bał się głosić haseł niepopularnych i wchodzić w zwarcia z
            nacjonalistami polskimi i niemieckimi, także górnośląskimi, bo i takich nie
            brakowało i nie brakuje. Te sprzeczne żywioły, które pchały go do pisania i
            działania, musiały czasami wywoływać w nim samym irytację, a nawet frustrację.
            Stąd jego krytyka Związku Górnośląskiego, w którym pokładał tak wiele nadziei.
            Czuł się rozczarowany, że aktywiści tego stowarzyszenia pomijają niemieckie
            dziedzictwo kulturowe Górnego Śląska i lekceważą doświadczenia tych, którzy
            świadomie nie chcą się narodowo samo-określać (idea prawnego usankcjonowania
            natio silesiae pojawiła się później (...). Marzyła mu się organizacja
            wszechogarniająca wszystkie opcje, szczerze i prawdziwie je tolerująca. Nie
            tylko w statutowych zapisach. Stąd z taką życzliwością przyjmował narodziny
            opolskiego Związku Górnoślązaków, który jednak szybko okazał się niewiele
            znaczącą efemerydą. Stąd jego zainteresowanie Ruchem Autonomii Śląska. Podobało
            mu się, że ta organizacja przypomina o istnieniu śląskich Ślązaków. On sam
            przecież na każdym kroku czynił podobnie.

            Dziecko w publicyście

            Ale - jednak - z instytucji i stowarzyszeń regionalnych, których aspiracje
            polityczne były z czasem coraz wyraźniejsze, nie był zadowolony. Ba, ich
            działania wywoływały w nim gorycz. Dlaczego? Bo żadna z tych organizacji i
            quasi-partii nie dążyła do tego, co on sobie wymarzył - do porozumienia, uznania
            racji wszystkich. Jedynym wyjściem - powtarzał do znudzenia - jest znalezienie
            punktów stycznych, podjęcie w tym celu rozmów i rozpoczęcie prawdziwej
            integracji, opartej na tolerancji, która zaczyna się dopiero tam, gdzie kończy
            się możliwość zrozumienia drugiej strony. Porozumienie można osiągnąć tylko
            własnymi siłami, bez odwoływania się do najbardziej nieciekawych kart w historii
            polskiej endecji i bez wprowadzania do gry rewizjonistycznych elementów skrajnej
            prawicy niemieckiej.

            Był naiwny? Może... Dobry publicysta, dobry pisarz polityczny, musi mieć w sobie
            coś z dziecka, które chce, by świat i ludzie byli lepsi i rozumniejsi, niż są w
            rzeczywistości. Ale właśnie w tej naiwności, w tym Bieniaszowym marzycielstwie i
            chciejstwie zawiera się jądro jego politycznego przesłania. Zrealizujmy je, a
            przekonamy się, że to on miał rację.

            Stanisław Bieniasz (1950 - 2001), dramaturg, prozaik, reżyser, publicysta.
            Urodził się w Pawłowie (obecnie dzielnica Zabrza). Debiutował w 1977 r.
            monodramem Hotel pod Konfesjonałem. W następnych paru latach napisał serię sztuk
            zrealizowanych w teatrach i telewizji, m.in.: Hałdy, Urlop zdrowotny, Czerwone
            słoneczko i Stary portfel. Na krótko przed stanem wojennym wyjechał
            • paul11 Re: Jedność Górnośląska czymu niy 16.03.05, 07:53
              Przeciw nacjonalizmom

              Bieniasz bez lęku i zbędnych emocji, wręcz z dużymi nadziejami, przyjął
              pojawienie się w kraju organizacji mniejszości niemieckiej. Widział w tym
              naturalny akt demokratyzowania się Polski. Ale przestrzegał przed nowymi
              niebezpieczeństwami. Przed nieznanymi od lat wybuchami ksenofobii, z jednej i
              drugiej strony. Z uwagą śledził wszelkie, nawet najdrobniejsze przejawy
              antypolonizmu i antyniemieckości. Piętnował błędy, jakich dopuszczali się
              liderzy mniejszości niemieckiej, ale także aroganckie zachowania polskich
              urzędników czy polityków średniego i lokalnego szczebla. To oczywiste, że tym
              samym narażał się obu stronom. Także Niemcom z Niemiec i przesiedleńcom.

              Wiele lat temu w paryskiej Kulturze pisał: Czas przyjąć do wiadomości, że
              trzystutysięczna mniejszość w prawie czterdziestomilionowym narodzie nie stanowi
              żadnego zagrożenia. Historyczne resentymenty nie są dobrym doradcą. Akceptujmy
              więc każdego takim, jaki jest, i skończmy z przerabianiem wszystkich na takich,
              jakimi chcielibyśmy, by byli - na obraz i podobieństwo swoje. W przeciwnym razie
              postępować będzie zauważalny już dziś proces polaryzacji narodowej na Górnym
              Śląsku i prawdziwe kłopoty dopiero się zaczną. Utrzymywany w mocy system mitów i
              stereotypów powoduje, iż ci mieszkańcy tego regionu, którym tradycje polskie są
              obce, musieliby codziennie pluć do lustra: za to, że nie walczyli o polskość, że
              byli w Wehrmachcie albo w HJ, że nie zdeklarowali się jako Polacy w czasach
              hitlerowskich i nie dali się tym samym wywieźć do Oświęcimia, i że nie potrafią
              nienawidzić Niemców (...). Jeśli Polska naprawdę chce się znaleźć w Europie,
              musi nauczyć się tolerancji.

              Stanisław Bieniasz nie chciał, by o regionalnych śląskich sprawach decydowały
              odległe ośrodki władzy. Był zagorzałym entuzjastą regionalizacji i
              decentralizacji Polski. Chciał dla Śląska (i innych regionów) autonomii
              politycznej i gospodarczej, wierząc, że ona nie osłabi państwa polskiego, lecz
              je wzmocni, upodobni do innych, najsilniejszych i najlepiej zorganizowanych
              struktur europejskich.

              Rozczarowany Związkiem Górnośląskim Stanisław Bieniasz z determinacją i
              żarliwością marzyciela głośno i wręcz maniakalnie nawoływał do górnośląskiego
              pojednania. Ale przecież tkwił w nim również zażarty polemista i obrazoburca,
              który nie bał się głosić haseł niepopularnych i wchodzić w zwarcia z
              nacjonalistami polskimi i niemieckimi, także górnośląskimi, bo i takich nie
              brakowało i nie brakuje. Te sprzeczne żywioły, które pchały go do pisania i
              działania, musiały czasami wywoływać w nim samym irytację, a nawet frustrację.
              Stąd jego krytyka Związku Górnośląskiego, w którym pokładał tak wiele nadziei.
              Czuł się rozczarowany, że aktywiści tego stowarzyszenia pomijają niemieckie
              dziedzictwo kulturowe Górnego Śląska i lekceważą doświadczenia tych, którzy
              świadomie nie chcą się narodowo samo-określać (idea prawnego usankcjonowania
              natio silesiae pojawiła się później (...). Marzyła mu się organizacja
              wszechogarniająca wszystkie opcje, szczerze i prawdziwie je tolerująca. Nie
              tylko w statutowych zapisach. Stąd z taką życzliwością przyjmował narodziny
              opolskiego Związku Górnoślązaków, który jednak szybko okazał się niewiele
              znaczącą efemerydą. Stąd jego zainteresowanie Ruchem Autonomii Śląska. Podobało
              mu się, że ta organizacja przypomina o istnieniu śląskich Ślązaków. On sam
              przecież na każdym kroku czynił podobnie.


              Skuli tego byda tam disioj.
      • osi-ris Jaka: Jedność ?! 03.03.05, 22:17

        lswaczyna napisał:
        Halębie.

        A ja myślę jako "Halymbiok" że ten błąd jest niewybaczalny!! Ktoś kto pisze
        odezwy do mieszkańców z błędami nazw dzielnic-miejscowości i chce startować nie
        znając nazw dzielnic do rady, na posła z tej dzielnicy lub miasta.. Wstyd - ja
        tego nie zapomnę!
      • w36 Re: Jedność Górnośląska 04.03.05, 18:58
        hepik1 napisał:

        > ĘĄ kolego?Bo ja mieszkam w Halembie,też mogę przyjść?
        > Ewyntualnie -jo miyszkom na Halymbie,tyż moga przijść?

        Hepik, ty czytasz byle jak i nie zauważasz istoty sprawy (może perspektywa
        darmowego piwa Ciebie skusiła ;)))).

        P. Swaczyna pisze jak zwykle z użyciem bardzo konsekwentnej logiki:

        "nigdy nie udzielać poparcia wyborczego tzw. spadochroniarzom, to jest osobom
        nie związanym ze Śląskiem, którzy głosy śląskich wyborców traktują jedynie jako
        odskocznię dla osobistej politycznej kariery. "


        Więc widzisz wyraźnie z cytowanego tekstu, że dopuszcza się udział ludzi, którzy
        głosy Ślązaków potrzebują dla realizacji własnych prywatnych celów (a takich ci
        u nas dostatek), byle tylko był związany ze Śląskiem.
        Nie wiem tylko jak wygląda egzamin na "związanie ze Śląskiem", czy wystarczy
        wiedzieć co to nudelkula i klopsztanga i znać odpowiedź na pytanie "wiela
        godzin?", czy sprawa jest trudniejsza i trzeba dodatkowo np. umieć poprawnie
        odmieniać nazwy dzielnic naszego miasta przez przypadki ;)))
        • hepik1 Re: Jedność Górnośląska 04.03.05, 19:22
          w36 napisał:

          > czy sprawa jest trudniejsza i trzeba dodatkowo np. umieć poprawnie
          > odmieniać nazwy dzielnic naszego miasta przez przypadki ;)))

          Jeśli sam szef pisze Halęba to odmiana przez przypadki nie może wchodzic w rachubę.
          Ty to zawsze jakiś spisek musisz węszysz przeciw gorolom-spadochroniarzom;))

          PS A coca też będzie darmowa?
          Choć coli też nie piję,za słodka.
          To może kawa?Może byc bez cukru;)
          • w36 Re: Jedność Górnośląska 04.03.05, 21:10
            hepik1 napisał:

            > Jeśli sam szef pisze Halęba to odmiana przez przypadki nie może wchodzic w rach
            > ubę.
            > Ty to zawsze jakiś spisek musisz węszysz przeciw gorolom-spadochroniarzom;))

            Hepik, to jest jednak dużo poważniejsza sprawa.
            Nurtowało mnie, dlaczego taki Ślonzok jak Swaczyna robiąc błąd ortograficzny
            akurat napisał Halębie, a nie np. Chalembie, nie mówiąc o poprawnym zwrocie "na
            Halymbie" albo "we Halymbie".

            Zrobiłem badania i wyszło mi to co zresztą wcześniej przeczuwałem, że litera "ę"
            jest wyraźnie obcego, gorolskiego pochodzenia i Ślonzoki doskonale dają sobie
            radę bez niej.
            Do badań użyłem typowo śląskich tekstów dużych objętościowo, a mianowicie wątku:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=261&w=8718330

            Szukałem w nim litery ę i wyszło mi że Bronek (użyty w moich badaniach jako
            wzorzec) ani razu nie użył w swoich bardzo licznych postach tej litery (chyba że
            w dokładnych cytatach).
            Takim samym badaniom poddałem inne wątki i też generalnie tak
            samo (ani jednego ę), lecz z małym bardzo zastanawiającym wyjątkiem (może nawet
            sensacyjnym).
            W wątku:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=261&w=8707774

            w dniach 27 grudnia 2003 wieczorem oraz następnego dnia też wieczorem, Bronek
            użył w swoich postach fraszkowych 6 razy litery ę. Ani wcześniej ani później mu
            się to nie zdarzyło, w wątku tak rozległym w czasie.
            Nie wiem jak to interpretować, czy to wtedy Bronek miał pierwszą styczność ze
            Swaczyną tak lubiącym tą literę ?

            Ale wracając do Swaczyny, jego koledzy chyba powinni na przyszłość mieć na niego
            oko, bo coś niewyraźnie z tą śląskością.
    • kapioh1 Re: Jedność Górnośląska 03.03.05, 16:29
      Panie Leonie ! Ludzie i tak wybiorą Macieja Giertycha, dla którego
      najważniejszy problem to czy przyjmowanie komunii świętej na rękę jest zgodne z
      polską racją stanu i tradycją KNP (Katolickiego Narodu Polskiego)
    • malpa413 Re: Jedność Górnośląska 04.03.05, 21:28
      Hej! Swaczyna jak moja pamięć mnie nie zawodzi startowoł za prezydenta i dostoł
      coś ze 1000 głosów. I tak dużo, ale larmo wokół siebie robioł ogromne. Potem
      się sprzedowoł roz Domżalskiemu roz Stani i tyn doł najwiecej. Przeca czytałach
      całe fora o WR i drukowaniu tam Swaczyny i jego pierdoł. Teraz znowu mom iść i
      sie dowiedzieć że ślonzokiem jest tyn którego wskaże Swaczyna. Głupoty. Cos mi
      sie wydaje że swaczyna rozpovczyno swoja kamapnia do sejmu a potym na
      prezydenta miasta bo o tym on maży. Ze Swaczyny jest taki poliytyk jak z koziej
      dupy trabka.Nie dajcie sie nabrac, ktos na forum napisoł że jak wsadzioł
      Swaczyny i szymuły razem to wyskoczyła mu lista ubeków ze śląska.Niech najpierw
      to wyjasni.
      • w36 Re: Jedność Górnośląska 04.03.05, 22:03
        malpa413 napisała:

        > Teraz znowu mom iść i
        > sie dowiedzieć że ślonzokiem jest tyn którego wskaże Swaczyna.

        No cóż, z historii wynika że nie pierwszy raz na Śląsku takie rzeczy się planuje
        urządzać ;)

        > Cos mi
        > sie wydaje że swaczyna rozpovczyno swoja kamapnia do sejmu a potym na
        > prezydenta miasta bo o tym on maży.

        Nie wydaje Ci się, a tak jest.
        > Nie dajcie sie nabrac, ktos na forum napisoł że jak wsadzioł
        > Swaczyny i szymuły razem to wyskoczyła mu lista ubeków ze śląska.Niech najpierw
        >
        > to wyjasni.

        Tutaj muszę pewną rzecz szerzej wyjaśnić, bo zaszło pewne nieporozumienie, zdaje
        się z mojej winy.
        Tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=261&w=20136465

        uska19 potwierdziła to że Swaczyna i Szymała należeli do PZPR, i to jedna
        sprawa (oczywiście dająca dużo do myślenia).

        Potem dopisałem tam wyraźnie z zaznaczeniem że to żart (bo ci wyżej wymienieni
        nie wyglądają na ludzi z poczuciem humoru), że po wpisaniu do wyszukiwarki
        internetowej razem obydwóch nazwisk, wyszedł link do strony na niemieckim
        serwerze gdzie te nazwiska razem występują i rzeczywiście nazywa się ona: Spis
        funkcjonarjuszy Policji Województwa Ślaskiego.

        Ale jest to lista z 1928 roku, z jakiegoś kaledarza i oczywiście nie ma nic
        wspólnego z tymi osobami o których tu mówimy. Dowodzi jedynie popularności tych
        nazwisk na Śląsku, a uwzględniając znaną uczciwość i poczucie obowiązku
        przedwojennych policjantów, nie jest niczym negatywnym (odwrotnie niż w naszych
        poubeckich czasach).
        Niestety ta strona ostatnio zniknęła z internetu (sprzątanie na serwerze).
        Dostępna jest jeszcze jej kopia w wyszukiwarce Google:

        tinyurl.com/65cuu

        Przepraszam za powstałe zamieszanie.

        • slezan Koleżanka z PZPR czy z SB? 06.03.05, 14:11
          Pytam o tę przynależność Swaczyny do PZPR. Czytam, że jakaś ustka potwierdziła
          ową rzekomą przynależność. Istnieją dwie możliwości. 1) Uska przyjmowała
          Swaczynę do PZPR i mówi prawdę. 2) Uska nie przyjmowaa Swaczyny do PZPR, na
          temat jego przynależności partyjnej nic nie wie i stosuje typowo ubecką
          prowokację, co ma niewątpliwy związek z kampanią wyborczą pewnego pana z Rudy
          Śląskiej.
          • lswaczyna Re: Koleżanka z PZPR czy z SB? 15.03.05, 07:57
            Zapraszam "Ustke" i nie tylko Ją do kawiarni "AS" 16 marzec 18.00
        • broneknotgeld Re: Jedność Górnośląska 25.06.05, 12:59
          Mo ta "Jedność" swoje typy?
          Niy utopiom ślonski "krypy"?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka