totolotto
12.09.08, 19:47
Osiedle miało być ozdobą miasta, jest utrapieniem mieszkańców
dziś
Ładne i nowoczesne - projektantom dwukondygnacyjnych domów
komunalnych przy ul. Cynkowej-Wysokiej nie można odmówić ciekawego
pomysłu na wpisanie osiedla w tarasowe położenie terenu. Gorzej
poszło z wykonaniem i wykończeniem.
Lokatorzy po roku od zamieszkania w nowych domach wciąż zgłaszają
kolejne usterki. Urzędnicy przepraszają, ale zamiast przeprosin
mieszkańcy woleliby niższe czynsze.
Uroczystemu oddaniu osiedla w Czarnym Lesie w sierpniu ubiegłego
roku towarzyszyły przemówienia, przecinanie wstęgi, uroczyste
wręczanie kluczy. W dwa tygodnie później z pierwszego piętra przy
ul. Cynkowej 24/2 odpadł balkon. Sprawdzono wszystkie 63. Kiedy
okazało się, że pozostałe są dobre, lokatorzy odetchnęli z ulgą.
Zaczęły się jednak pojawiać inne usterki: niedomykające się drzwi,
nieszczelne okna, zepsute programatory temperatury, zapychające się
filtry, a z czasem spękane ściany i sufity, wilgoć i grzyb na
ścianach, przeciekające dachy.
::: Reklama :::
- W moim mieszkaniu kawał tynku z sufitu spadł na dziecko. Sprawą
zajęła się prokuratura, bo ewidentnie ktoś nie przyłożył się do
swojej roboty i powinien zostać ukarany - mówi Karina Koziatek.
Po tym zdarzeniu, sprawdzano sufity we wszystkich mieszkaniach.
- U nas na początku popękany był niewielki kawałek nad wejściem do
łazienki, ale jak zaczęto to ruszać, runął wielki kawał sufitu.
Przez tydzień trwał remont. Mieszkaliśmy w kurzu z małym dzieckiem
chorym na astmę oskrzelową - żali się lokatorka z ul. Wysokiej.
O ile w jednych mieszkaniach usterki były niewielkie, lub nie było
ich wcale, o tyle w innych występowały jedna po drugiej. - Drzwi
wejściowe się nie domykały, wyskoczyły plamy na ścianach. Spękania
są w obu pokojach i w przedpokoju, nie wspominając o tym, że przez
dwa miesiące wszyscy byliśmy bez ciepłej wody. Dzień w dzień
interweniowałam w administracji - mówi inna lokatorka z parterowego
mieszkania na Cynkowej.
Jej sąsiad od początku walczy z wilgocią. Pod oknami wciąż ma
rozkopany trawnik, ponieważ robotnicy kolejny raz poprawiają
izolację.
- Wiele miesięcy tu nie mieszkałem, ponieważ z powodu wilgoci nie
mogłem zabudować kuchni. Usterek jest więcej i nadal moje mieszkanie
nie nadaje się w stu procentach do użytku - mówi.
Obecnie trwa usuwanie usterek "wyłapanych" podczas czerwcowego
przeglądu gwarancyjnego budynków.
Lokatorzy osiedla najpierw zgłaszali wszystkie zastrzeżenia, potem
zaczęli pisać pisma i starać się obniżenie czynszów. - Przez te
usterki standard się obniżył. A miały to być tanie lokale komunalne,
tymczasem płacimy po prawie 6 złotych za metr kwadratowych -
podkreśla Karina Koziatek.
W sierpniu mieszkańcy odebrali pisma z magistratu, w których
przeczytali "że niedociągnięcia są przedmiotem troski władz miasta".
Są też przeprosiny i prośba o cierpliwość. Na osiedlu mieszka sporo
młodych rodzin. Wiele pobrało kredyty i pożyczki na urządzenie się w
nowych mieszkaniach, ale nie sądzili, że ich utrzymanie będzie takie
kosztowne.
- Czynsz miał być tylko o 200 zł wyższy niż w mieszkaniu, z którego
się wyprowadziliśmy. Pomyśleliśmy, że skoro zaoszczędzimy na węglu,
damy sobie radę. Niestety rachunki są znacznie wyższe. Dobijają nas
ceny za prąd i ogrzewanie. Te mieszkania nie są warte tych
pieniędzy. Gdybym wiedziała ze tak będzie, nie przeprowadzałbym się -
twierdzi lokatorka z Wysokiej.
Przedstawiciele mieszkańców chcą spotkać się w najbliższym czasie z
prezydentem Andrzejem Stanią.
Czynsze nie zostaną obniżone
Adam Nowak, rzecznik prasowy Urzędu Miasta:
- Wszystkie usterki zgłaszane przez lokatorów po zweryfikowaniu były
i są usuwane przez wykonawcę robot w ramach gwarancji. Lokale
mieszkalne na osiedlu zostały przekazane w stanie surowym
zamkniętym, w których lokatorzy wykonywali prace wykończeniowe oraz
dokonywali montażu wyposażenia (baterie, umywalki, zlewozmywaki).
Wobec tego, usterki można pogrupować jako powstałe w wyniku: -
skutków wstrząsów górniczych (pęknięcia tynków ścian i sufitów,
rozregulowanie drzwi i okien), - awarii instalacji wewnętrznych z
winy wykonawcy, jak również z winy lokatorów montujących
wyposażenie, - winy wykonawcy (poprawa izolacji ścian, odpadniecie
balkonu, nieszczelność dachu).
Usterki, których przyczyną były błędy wykonawcze (a także i awarie),
a nie pozwalały one użytkować mieszkania, usuwała firma "Eiffage
Warszawa". Do czasu ich usunięcia ponosiła koszty płacenia czynszu
oraz ogrzewania. Większość usterek nie miała jednak wpływu na
użytkowanie mieszkań, wiec obniżenie czynszu jest bezzasadne.
Doświadczenie jakiego nabrał zamawiający (gmina - przyp. red.) przy
realizacji I etapu, pozwoliło na uzupełnienie zakresu przedmiotu
zamówienia o roboty, które zminimalizują powstanie usterek w II
etapie oraz przy budowie kolejnego osiedla komunalnego przy. ul.
Szczęść Boże.
Agnieszka Widera - POLSKA Dziennik Zachodni