27.03.07, 17:47
Jak w temacie - jak sie tu obchodzi swieta? Widze w sklepach jajka, farbki,
koszyczki, zajaczki itd wiec chyba podobnie? Jest swieconka w Kosciele
Prawoslawnym? Bo katolicki mam na drugim koncu Patry ...

Obserwuj wątek
    • bachula_gr Re: Wielkanoc 27.03.07, 22:18
      Jak sie obchodzi? H U C Z N I E. Hucznie bo Grecy uznaja zdecydowana wyzszosc
      Swiat Wielkanocnych nad Swietami Bozego Narodzenia. W rankingu waznosci swiat w
      roku Pascha jest nr 1, za nia 15 sierpnia a potem dopiero Boze Narodzenie.
      Pascha w pigulce tutaj:
      grecja.home.pl/easter.htm
      jak co to pytaj szczegolowo.
      • bebiak Wielkanoc w Grecji 27.03.07, 23:06
        Ze dwa lata temu chyba to pisałam na tym głównym "państwowym" forum. Odkopałam,
        skopiowałam i przytaszczyłam tutaj - opowieści o mojej Wielkanocy w Grecji.
        Tak pisałam:

        A tak jakoś mnie naszło (nastrój chwili) i pomyślałam (choć nie wiem czy to
        dobry pomysł), że opowiem Wam o mojej Wielkanocy w Grecji:
        - w następnym poście - tej w Atenach w 2000 roku;
        - w jeszcze następnym - tej w Meteorach w 2003 roku.
        Może ktoś znajdzie coś dla siebie, poczuje tamtejszy klimat?
        Tak zapamiętałam te swoje Paschy i tak jak zapamiętałam - Wam przedstawiam.
        Kalo Pascha.
        B.




        • bebiak Moja Wielkanoc w Atenach w 2000 roku 27.03.07, 23:08
          Wielkanoc w Atenach w 2000 roku

          Wieczorem w domu Christina zaczęła gotować typową wielkanocną zupę – nazywała
          się magerica.
          Oczywiście musiałam się temu przyglądać.
          - Wiesz – mówiła do mnie – pierwszy raz ją gotuję i nie wiem czy będzie dobra.
          Dotąd zawsze jadaliśmy ją u Ioannisa matki ale w tym roku jest inaczej, bo
          przecież przyjechałaś do nas.
          - Mówiłam, że będę problemem
          Ioanni przerwał krojenie koperku i popatrzył na mnie.
          - Jeśli jeszcze raz coś takiego powiesz to po raz pierwszy w życiu po prostu
          się na ciebie obrażę.
          - Signomi Ioanni, naprawdę signomi.
          W kuchni wspaniale pachniało a w potężnym garnku gotowała się wielka głowa
          barana. Pod wpływem gotowania stawała się mniejsza i mniejsza.
          Christina zaczęła kroić w maleńkie kawałki ugotowaną wcześniej baranią wątrobę
          wrzucając je do wywaru - głowę barana wyrzuciła już wcześniej. Dodała jeszcze
          drobno pokrojoną cebulę, potem ryż, sok z cytryny, koperek, jakieś przyprawy.
          - Może nie będzie taka zła –zastanawiała się głośno.
          - Jestem pewna, że będzie doskonała – powiedziałam.
          Na kuchennym stole stały ciastka wielkanocne. Grecy nazywali je kurabiedes a ja
          oczywiście je podjadałam.
          Christina nakryła stół w salonie – wyglądał pięknie.
          Dostrzegłam trzy duże ciasta ze znajdującą się w środku pisanką - przypominały
          mi rodzime chałki. Wszędzie wokół stały talerze z czerwonymi pisankami – to
          Maria tak je wszystkie pomalowała. Kilka pomalowała na żółto i niebiesko, ale
          nie podobało się to Ioannisowi i zwrócił jej uwagę: według niego do tradycji
          należały tylko czerwone pisanki.

          Przed północą wszyscy wyszliśmy do pobliskiego kościoła.
          Ioanni kupił pięć świec: chudych i wysokich.
          W kościele rozpoczęła się już ta najważniejsza w całym roku msza w Grecji:
          Anastasi. Wewnątrz kościoła jak i wokół niego zgromadziło się wiele osób. Na
          przykościelnym placu urządzono ołtarz, gdzie po północy przybyli wszyscy
          tamtejsi księża. Jeden z nich wyniósł z kościoła zapaloną świecę i wszyscy
          wierni w ten sposób, początkowo od jej światła, a potem od sąsiednich zaczęli
          zapalać swoje świece. Atmosfera była bardzo podniosła i wzrastała z każdą
          minutą. Kiedy główny ksiądz krzyknął „Christos Anesti” („Chrystus
          zmartwychwstał”wink czułam wyraźną radość wśród zebranych. Wywarło to na mnie
          niesamowite wrażenie a w głębi duszy cieszyłam się ze zmartwychwstania
          Chrystusa razem z Grekami. Ioannisowie stali gdzieś dalej, a ja tuż przy samym
          ołtarzu – przecież musiałam wszystko dokładnie obejrzeć. Dostrzegłam, że ludzie
          zaczęli się całować mówiąc sobie wzajemnie: „Christos Anesti” i
          odpowiadając: „Alithos Anesti” („Prawdziwie powstał”wink.
          Pojawiły się fajerwerki – na znak radości, a wszystko to tak bardzo mnie
          wzruszyło.
          Wróciłam do Ioannisów a oni wszyscy mnie pocałowali.
          - To „Pocałunek miłości”, tak się nazywa – wyjaśnił mi Ioanni.
          Zapaliłam swoją świecę od ich światła i poszliśmy do domu. Po drodze Ioanni
          wypytywał mnie o wszystko co czułam w czasie tej uroczystości. Dla niego i
          Christiny tak ważnym było, że nareszcie, po tylu latach, mogłam wziąć udział w
          tej wyjątkowej mszy.
          Cały czas nieśliśmy zapalone świece i nikomu żadna nie zgasła, a to dobry znak,
          także dla mnie. Przed domem Ioanni dymem ze swojej świeci narysował krzyż na
          framudze drzwi zewnętrznych.

          W domu Christina podgrzała obiad i zasiedliśmy do stołu.
          Jedliśmy magericę – tę zupę, którą wcześniej Christina gotowała.
          Musiałam przyznać, że była doskonała.
          Potem na stole pojawiły się pieczone ziemniaki w ziołach, kawałki owcy oraz
          sałata.
          Piliśmy białe wino „Santorini”, które kupiłam wracając z Plaki. Nie znałam
          greckich win ale to wszystkim smakowało, co mnie cieszyło.
          Ioanni zarządził tłuczenie jajek. Wygrała Christina – jej czerwona pisanka
          najdłużej pozostała niestłuczona, a to oznaczało, że właśnie jej będzie się
          szczęścić przez cały rok.
          - Czy wiecie jak olbrzymim przeżyciem jest dla mnie wszystko to w czym biorę
          udział? – zapytałam. – Tyle lat o tym czytałam a dziś właśnie mogę tego
          doświadczać. Efcharisto para poli – podziękowałam im z głębi serca.
          Byłam doprawdy bardzo wzruszona.
          Jedliśmy te ciastka – kurabiedes, długo w nocy słuchaliśmy pieśni wielkiej
          greckiej postaci Meliny Mercouri.
          - Wiecie, tak bardzo jestem wam wdzięczna, że mogę w tak ważnym dla was dniu
          być właśnie tutaj, z wami, w moich Atenach.


          • bebiak Moja Wielkanoc w Meteorach w 2003 roku 27.03.07, 23:09
            Wielkanoc w Meteorach w 2003 roku

            Wjeżdżaliśmy samochodem na górę tą drogą, którą wcześniej oglądaliśmy, a która
            trochę mnie w dzień przerażała jeśli myśleć o jeździe nocą. Wszystkie te obawy
            okazały się zupełnie niepotrzebne: na górę sunął powoli sznur samochodów,
            światła samochodu poprzedzającego ciągnęły nas za sobą. Nikt nikogo nie
            wyprzedzał bo i niełatwo byłoby potem wepchnąć się pomiędzy samochody.
            Już na górze część samochodów skręcała w prawą stronę, tam gdzie cztery
            klasztory, a część – w lewo, tam gdzie dwa pozostałe, w tym Agios Stefanos,
            który matka Ioannisa wybrała dla mnie na tę szczególną w Grecji noc.
            Droga po obu stronach była zastawiona samochodami stąd Jerry podwiózł nas do
            klasztoru a sam zawrócił szukając miejsca do zaparkowania. Ależ tłumy ludzi
            się tutaj gromadziły! Większość trzymała w dłoniach świece i strasznie
            żałowałam, że wcześniej o tym nie pomyślałam. Zapomniałam, zupełnie zapomniałam
            o tej świecy i było mi przykro.
            Weszliśmy na teren klasztoru. W kościele trwało już nabożeństwo ale oczywiście
            nie sposób było tam wejść. Stanęliśmy na dziedzińcu, przy głównym ołtarzu,
            gdzie jeszcze takich tłumów jak w kościele i wokół niego - nie było.
            Podeszłam do balustrady i popatrzyłam na Kalambakę, którą już dziś z tego
            miejsca oglądałam ale jakże inną. Teraz zbliżała się północ, była ciemna noc a
            w dole można było dostrzec setki świateł – piękny to widok z tego miejsca.
            Ludzi przybywało a my zajęliśmy doskonałe miejsce: przecież musiałam wszystko
            dokładnie zobaczyć. O dźwięk się nie obawiałam – wszędzie były pozawieszane
            głośniki. Stałam wśród Greków i słuchałam przepięknych śpiewów mniszek.
            Mniszki śpiewały w kościele ale doskonale je było słychać przez głośniki.
            Pieśni, a może jakieś psalmy brzmiały wspaniale: bez muzyki i śpiewane na dwa
            głosy. Wkrótce Grecy zaczęli zapalać swoje świece – jedną od drugiej. Kiedy na
            to patrzyłam poczułam ukłucie w sercu:
            - Dlaczego zapomniałam? Dlaczego ja nie mam? – miałam do siebie straszny żal.
            Patrzyłam na to wszystko i zastanawiałam się czy naprawdę tu jestem.
            Jeden z klasztorów w Meteorach, dokoła ciemna noc, rozgwieżdżone niebo, w dole
            rozświetlona Kalambaka, wokół mnóstwo Greków ze świecami czekających na
            zmartwychwstanie Chrystusa, śpiewy mniszek, budynki klasztorne tylko lekko
            podświetlone małymi reflektorkami – i ja w tym wszystkim.
            Coś mnie chwytało za gardło ze wzruszenia a wewnątrz czułam przyjemne ciepło.
            Patrzyłam na to wszystko jak zaczarowana.

            Mniszki ustawione w dwóch rzędach wyszły z kościoła ze śpiewem na ustach, a
            pomiędzy nimi szedł stary pop ubrany bardzo uroczyście. Zmierzali do ołtarza,
            przy którym stałam i chłonęłam to wszystko całą swoją duszą. Pop zaczął coś
            czytać z wielkiej starej księgi a mniszki od czasu do czasu chórem mu
            odpowiadały. Nie rozumiałam, ale czułam.
            Znowu zaczęły śpiewać: raz jeden rząd, raz drugi.
            Pop znowu czytał a one odpowiadały. Światło świec wokół, wielkie skupienie,
            mniszki znowu śpiewają, ciemność wokół…
            - Christos Anesti! – krzyczy pop.
            Bicie dzwonów tuż nad moją głową, wielka radość, poruszenie.
            Dzwony biją, mniszki śpiewają…..
            - Boże drogi: Chrystus zmartwychwstał a ja w Meteorach! – przemknęło mi przez
            myśl.
            Dla mnie też zmartwychwstał, bo skoro tu jestem to też to czuję, też to wiem,
            choć u mnie w Polsce Chrystus zmartwychwstał tydzień wcześniej.
            Dziś jednak zmartwychwstał znowu i ja to czułam stojąc na dziedzińcu klasztoru
            Agios Stefanos w Meteorach.
            Wielkie to dla mnie przeżycie.
            Grecy zaczęli się całować – to pocałunek miłości.
            Mniszki z popem wróciły do kościoła.
            Powoli, bardzo powoli, opuszczaliśmy teren klasztoru, a z kościoła wciąż
            słychać było śpiew mniszek.
            - Dzięki ci losie, że mogłam tu być właśnie dziś, właśnie teraz – szepnęłam.
            Przypomniałam sobie co tutaj, w Meteorach, powiedziała do mnie Christina trzy
            lata wcześniej: „Wyobraź sobie jak tu musi być podczas Anastasi”.
            Potrafiłam sobie to wówczas wyobrazić, a dziś tego doświadczyłam.
            Jak pięknie jest realizować nasze marzenia!

            Śniadanie w hotelu mnie zaskoczyło: wśród talerzy z wędlinami i serami
            dostrzegłam misę pełną czerwonych jajek, co było dla mnie wielką
            niespodzianką.
            Po śniadaniu zaproponowałam Jerremu i Tygrysowi tłuczenie tych jajek:
            - W końcu jesteśmy w Grecji a dziś grecka Wielkanoc.
            Nie zauważyłam u nich wielkiego entuzjazmu, ale dostosowali się do greckiej
            tradycji.
            W tłuczeniu jajek odpadłam pierwsza, a wygrał Jerry i to jemu będzie się
            szczęścić przez cały rok.
            Weszłam do kuchni po sok i zobaczyłam leżącego na dużym stole całego barana
            przygotowanego do upieczenia na rożnie. Spojrzałam w jego oczy:
            - Do widoku tych oczu nigdy się nie przyzwyczaję – westchnęłam odwracając się w
            drugą stronę.
            Starsza Greczynka podała mi dzbanek z sokiem pomarańczowym:
            - Christos Anesti – pozdrowiłam ją.
            - Alithes Anesti – odpowiedziała zaskoczona ale z wielką radością.



            • bebiak I do kompletu Niedziela Wielkanocna 2000 27.03.07, 23:10
              Niedziela wielkanocna w Grecji w 2000 roku

              Znowu się stresowałam: niedziela wielkanocna a oni mi powiedzieli o dzisiejszym
              rodzinnym spotkaniu w większym gronie. Poczułam się bardzo niezręcznie.
              - Zostanę w domu, w Atenach, i doprawdy nie jest to dla mnie żadnym problemem –
              powiedziałam.
              - Posłuchaj mnie Betaki – zaczął Ioanni przy wspólnej porannej kawie - mam
              wrażenie, że ze szczęścia, iż znowu jesteś w Grecji zupełnie pomieszało ci się
              w głowie. Jedziemy wszyscy do letniego domu siostry Christiny, nad Zatokę
              Koryncką. Będzie tam mój przyjaciel ze studiów we Francji, który jest mężem
              siostry Christiny, ich dzieci oraz moja teściowa. Oni wszyscy od dawna tyle o
              tobie słyszeli, widzieli cię na zdjęciach, wiedzą, że miałaś przyjechać, żeby
              spędzić z nami Paschę, i cieszą się, że nareszcie cię poznają. Czy to
              rozumiesz?
              - Przepraszam ale nie chciałabym sprawiać kłopotów swoją osobą. Jak powinnam
              się ubrać?
              - Swobodnie, zupełnie swobodnie: to letni dom i bardzo luźna atmosfera.

              Wyjechaliśmy z Aten, w których dziś o tak wczesnej porze ruch na ulicach był
              niewielki. [......] okazała się być niedużą miejscowością. Letni dom siostry
              Christiny – Marii, i jej męża, Nikosa, usytuowany był po lewej stronie szosy:
              główna część wioski znajdowała się po stronie prawej. Domem i jego położeniem
              byłam zachwycona: wzniesiono go na wzgórzu a po tej stronie nie było innych
              zabudowań. Z ogrodu roztaczał się piękny widok: na doliny pełne drzew i
              krzewów.
              Przyjęto mnie tu bardzo ciepło: wszyscy okazali się być przesympatycznymi
              ludźmi.
              Obok domu urządzono palenisko i już piekło się w nim kokoreci.
              - To jedno z typowych naszych dań wielkanocnych – wyjaśniła mi matka Christiny
              stojąca przy palenisku, ale to wyjaśnienie przetłumaczył Angelos: jego babcia
              nie mówiła po angielsku.
              Miałam wrażenie, że znam tych ludzi od dawna i czułam się tu zupełnie
              swobodnie.

              Zasiedliśmy przy wielkim stole, który postawiono na ogrodowym tarasie, tuż
              przy palenisku. Najpierw pojawiły się przystawki: ośmiornice, choriatiki,
              najprzeróżniejsze rodzaje oliwek i feta pokrojona w duże kawałki, polana
              oliwą. Do tego mnóstwo białego wina własnej roboty, którego spore ilości wypił
              Ioanni ale i Angelos. Doszło do zabawnych sytuacji: Christina się wściekła
              wykrzykując, że przez Ioannisa jej ukochany syn zostanie z pewnością
              alkoholikiem. Tłumiłam śmiech ale Ioanni wcale się z nim nie krył, podobnie
              zresztą jak Angelos: ten miał już 21 lat i nie był małym dzieckiem.
              Christina krzyczała a Ioanni z synem tak świetnie bawili się przy dźwiękach
              greckiej muzyki z wysp, że nawet zaczęli śpiewać, w czym dzielnie pomagali
              pozostali.
              - Ioanni, kiedy zaczniesz tańczyć? – podeszłam do Ioannisa i prawie szeptem go
              zapytałam nie chcąc aby Christina to słyszała.
              - Jeszcze parę szklanek tego wina i wejdę na stół!
              Po zjedzeniu przystawek zaczęliśmy jeść kokoreci. Ależ to było doskonałe!
              Wspaniała wątroba barania upieczona w jelitach – z pewnością z jakimiś
              przyprawami. Po kokoreci – czas na danie główne: niesamowita ilość baraniny,
              pieczonych ziemniaków i misy sałaty.
              Z przerażeniem patrzyłam na te ilości wspaniałego jedzenia: Grecy chwytali
              mięso w ręce i tak zajadali. I cały czas to pyszne wino…
              Tłukliśmy oczywiście czerwone pisanki – tym razem najdłużej cała pozostała
              pisanka syna gospodarzy i to jemu będzie się szczęściło przez cały rok.
              Małej Marii było przykro: ani w nocy w domu ani tutaj nie udało jej się
              wygrać.
              Doliną wędrowało niezliczone stado kóz: pobrzękiwały dzwoneczkami co świetnie
              było słychać w ogrodzie.
              Wszyscy mieli doskonałe nastroje – z wyjątkiem Christiny. Ta była oburzona na
              męża.

              Kiedy gospodyni zaczęła stawiać ciasta na stole zdecydowałam iść na spacer do
              wioski – nie byłam w stanie zjeść już czegokolwiek. Wcześniej uzgodniłam z
              Christiną, że pójście na spacer już po jedzeniu nie będzie niczym nietaktownym.
              Miałam ochotę wypić frappe, ale gospodarze jej nie pili stąd bardzo
              przepraszali za brak odpowiedniej kawy. Ioanni chciał wsiąść w samochód i
              pojechać do kafenionu po frappe.
              - Nie Ioanni, absolutnie nie. Naprawdę chętnie pospaceruję trochę.
              Poza wszystkim zbyt dużo wypił wina, żeby już teraz prowadzić samochód.

            • ana_mama_patrycji Re: Moja Wielkanoc w Meteorach w 2003 roku 29.03.07, 10:13
              Bebiak Twoje opowiadania sa wspaniale, czytajac to moja wyobraznia wariowala i
              przeniosla mnie na chwile na Meteory. Naprawde umiesz pisac. Pytalysmy juz raz
              o twoja ksiazke moze zdradzisz nam wiecej szczegolow bardzo chetnie zatopilabym
              sie w takiej lekturze.

              W tym roku to moja druga Wielkanoc w Atenach. Ze wzgledu na to ze mieszkam 5
              metrow od kosciola pamietam szalencze bicie w dzwony. W tym roku planujemy
              pojsc o polnocy w poblize Likawitos podobno tez jest pieknie. Zobaczymy czy
              mezulkowi i Pati bedzie sie chcialo.
      • babycool Re: Wielkanoc - KIEDY ?! 29.03.07, 09:11
        Dziewczyny teraz Was pewnie oslabie swoja nieswiadomoscia itd.

        KIEDY SA SWIETA W GRECJI? wg 40 dniowego postu wypada mi w ten weekend? a w
        Polsce za tydzien? A Boze Narodzenie bylo tak samo ...

        Dobra smiejecie sie ze mnie! Ale kurde odpiszcie, bo nic nie mam na Swieta tongue_out
        • grazyna0501 Re: Wielkanoc - KIEDY ?! 29.03.07, 14:13
          8.04 - w tym roku wypada tak samo jak w kosciele katolickim. owe 40 dni liczy
          sie do poczatku wielkiego tygodnia.
          • bebiak Re: Wielkanoc - KIEDY ?! 29.03.07, 14:57
            grazyna0501 napisała:

            > 8.04 - w tym roku wypada tak samo jak w kosciele katolickim. owe 40 dni liczy
            > sie do poczatku wielkiego tygodnia.

            No własnie, dla mnie "niestety", bo napaliłam się czas jakiś temu na spędzenie
            tegorocznej Paschy w Helladzie a tu taki numer... sad
            Nie, nie jestem specjalnie religijna (mimo, że uwielbiam kościółki, klasztory,
            kapliczki itp, tudzież wszelkie uroczystości kościelne ale to ze względów
            poznawczych raczej), ale i tak jestem tutaj podpadnięta i gdybym w czasie
            Paschy sama pognała do Hellady to.. pewnie nie miałabym po co wracać big_grinDD

            Zatem Babycool, masz trochę czasu na przygotowanie Świątsmile
            Pamiętaj jeszcze tylko o tym, że Wy tam macie całkiem poważny post, ale jak po
            tym poście, czyli po Anastasi, zaczniecie to swoje WIELKIE ŻARCIE (że użyję
            Felliniego) to....
            ... znowu chcę tam być (to za Varius Manx)

            • babycool Re: Wielkanoc - KIEDY ?! 30.03.07, 17:31
              Dzieki smile Zrobie MOJE WIELKIE GRECKIE SWIETA smile (a nie wesele tongue_out)

              Mysle, ze najpiekniejsze nabozenstwo bedzie w SAINT AIGOS (dobrze napisalam mam
              nadzieje) w centrum, ale nie mam samochodu, a o taxi bedzie ciezko chyba a z
              malym po nocy lazic ciezko. Ale wyskocze z przyjaciolka (ktora dwa dni temu
              przyjechala na 23 dni HURRRA) do kosciolka kolo nas, ciekawa jestem jak to
              bedzie smile
              • grazyna0501 Re: Wielkanoc - KIEDY ?! 30.03.07, 19:14
                to koniecznie wez swiece ze soba.
    • grazyna0501 Re: Wielkanoc 28.03.07, 08:20
      wlasnie dzisiaj mam zly dzien... jak ja nienawidze swiat wielkanocnych w
      grecji!!! i to nie tylko ze wzgledu na jedzenie...
      • flisvos Re: Wielkanoc 28.03.07, 22:30
        hmmm Wielkanoc w Grecji to Wielkie Zarcie wink
        siedzi sie z rodzinka i opycha smakolykami(dla nich, bo ja nie uwazam zeby to
        bylo jadalne), piecze sie baranki na grilu i je je i jeszcze raz je.
        jest glosno, rodzinnie itp
        a ida tez zapalic ta swieczki(niech dziewczyny napisza jak to sie nazywa, bo ja
        nie wiem) o polnocy, wtedy sa tez pokazy sztucznych ogni(to akurat bardzo
        lubie); u nas dodatkowo na wyspie w sobote(o ile dobrze pamietam) rzucaja z
        okien takie wazy gliniane, czy jak to sie nazywa.
        ogolnie to Swieconki sa, chyba, tylko w Polsce, a w katolickim kosciele sa
        odprawiane swiateczne nabozenstwa.
        ps
        teks do poprawy przez bardziej doinformowane polki w grecji smile
        • bachula_gr Re: Wielkanoc - do Flisvos 28.03.07, 22:38
          oj, FLisvos Flisvos, zapomnialas odrobic lekcji.... wracaj na poczatek watku i
          poczytaj wielkanocna lekturke to sie doksztalcisz z nazewnictwa wink))

          Za kare wrzucisz na forum zdjecia z rzucania tych waz.
          Wiesz moze na pamiatke czego, w jakim celu je tak tluka z wysokosci?
          • flisvos Re: Wielkanoc - do Flisvos 29.03.07, 13:39
            hmmm, tak na prawde malo mnie obchodzi ta Wielkanoc, ja i tak caly dzien i
            wieczor pracuje i nie mam czasu na nic(nici ze zdjec z wazami)
            ps
            czemu je rzucaja napisze poznym wieczoram jak ukochany wroci i sie zapytamsmile
            • megalonissos Re: Wielkanoc - do Flisvos 29.03.07, 16:33
              Wielki Post w Kościele Prawosławnym to 40 dni od Czystego Poniedziału + cały
              tydzien po Niedzieli Palmowej. Czy w Grecji są święconki nie wiem ale w krajach
              słowiańskich w cerkwiach są oczywiście święconki. W wielu bywa zwyczaj
              otrzymywania poświęconego jajka od księdza tuż po zakończeniu Jutrzni, która
              zaczyna się tuż po pólnocy. Na jej początku rozdawany jest ogień od świecy
              kapłana/W Jerozolimie, w Grobie Jezusa Chrystusa następuje zejście świętego
              ognia. Od zapalonych świec Patriarchy Jerozolimskie zapalane są świece wiernych
              i ten ogień jest przekazywany drogą lotniczą i do Grecji/. W Kościele
              Prawosławnym Pascha jest nazywana Świętem Świąt. A to kto jak odczuwa święta
              zależy tylko od niego samego. Na pewno osoby wierzące i praktykujące bardziej je
              czują.
              • flisvos Re: Wielkanoc - do Flisvos 29.03.07, 18:31
                megalonissos napisała:

                > A to kto jak odczuwa święta
                > zależy tylko od niego samego. Na pewno osoby wierzące i praktykujące bardziej
                j
                > e
                > czują.



                hmmmmmmm no na pewno...

                ps
                moze napiszesz cos o sobie, dopiszesz sie do watkow zapoznawczych smile
                pozdrawiam
                • megalonissos Re: Wielkanoc - do Flisvos 29.03.07, 19:44
                  Cóż nie jestem Polką w Grecji ale w Polsce / dlatego nie wpisuję się do wątku
                  zapoznawczego/ ale jestem hellenofilką. Czasem się tu odzywam zwłaszcza gdy jest
                  wątek religijny gdyż to mnie interesuje.
                  No i już wiem od hellenofila i jak ja prawosławnego ale znającego lepiej greckie
                  prawosławie, iż święconki w Grecji nie ma. Natomiast obdarowują się czerwonymi
                  jajkami i pozdrawiają jak w słowiańskich cerkwiach słowami Chrystus
                  Zmartwychwstał - Zaprawdę Zmartwychwstał/ Christos Anesti- Alifos Anesti/.
                  Pozdrawiam
                  • flisvos Re: Wielkanoc - do Flisvos 29.03.07, 21:01
                    witamy w naszym skromnym groniesmile
                    tak z tymi jajkami tak jest, jeszcze sie nimi stuka (dwie osoby stukaja sie
                    swoimi jajkami)
                    a co do tego rzucania wazami to neistety nei dowiedzialam sie czemu; wszyscy
                    tylko mozwia, ze to od wielu lat tradycja na czesc Wielkanocy. bylam nawet dzis
                    u dziadkow, ale tez nei wiedzieli czemu tak sei dziejesmile
    • sylwialew Re: Wielkanoc 31.03.07, 21:37
      U unas tak jak w calej Grecji w piatek wieczorem Epitafios i palenie Judasza na
      ulicach zrobione szubienice i wiszacy zdrajca ktorego pala po przejsciu
      procesji.W sobote wieczorem do kosciola (ja zabieram ze soba w kieszeni jajeczko
      bo jesc sie sie chce po calotygodniowym poscie smilenastepnie jest wielie jedzenie
      maigirica dla jednej polowy i smazona watrobka dla drugiej polowy rodziny.W
      niedziele zupa zeby zoladek wyleczyc.W niedzielny poranek na jednym z boisk
      odbywa sie palenie,puszczanie sama nie wiem jak to nazwac SAITES jest duzo huku
      i smrodu winkW poniedzialek nastepny odcinek wielkiego jedzenia i smingus
      dingus(tylko w mojej rodzinie)zapozyczyli sobie od polskiej rodzinki hehehehehehe
    • flisvos Re: Wielkanoc 31.03.07, 22:08
      dziewczyny jak bedziecie mialy mozliwosc to prosze porobcie jakies zdjecia
      podczas Wilekanocy to pozniej powrzucamy na fotoforumsmile
      dzieki i pozdrawiam
    • sylwialew Re: Wielkanoc 01.04.07, 13:18
      No dobra z ta zupa w niedziele to przesadzilam chyba bylam bardzo zmeczona.Pytam
      dzisiaj tesciowa o niedzielna zupe a ona mowi jaka zupa przeciez nigdy nie mamy
      zupy zawsze pieczemy bryzole i lukaniko itp.Chyba mi sie swieta pomylily
      hehehehehehe
      • babycool Re: Wielkanoc 09.02.08, 20:02
        Dziewczyny a w tym roku kiedy Pascha? I kiedy zaczynamy post?
        • babycool Re: Wielkanoc 09.02.08, 20:29
          i wlasnie szukam ale jakos dziwnie mi wychodzi .. 27 kwietnia?!
          • bachula_gr Re: Wielkanoc 09.02.08, 20:44
            > ale jakos dziwnie mi wychodzi .. 27 kwietnia?!

            BINGO!
            • babycool Re: Wielkanoc 09.02.08, 20:46
              pozno sad no ale coz?
              • bachula_gr Re: Wielkanoc 09.02.08, 20:57
                > pozno sad no ale coz?

                pozno? a na co?
                zato jaki dluuugi karnawal wink
                • bebiak Re: Wielkanoc 09.02.08, 23:20
                  bachula_gr napisała:

                  > zato jaki dluuugi karnawal wink

                  No, no, a u nas już Wielki Post od 3 chyba dni. Wczoraj byłam na
                  pokarnawałowym balu (służbowo niejako) i pan prowadzący imprezę
                  powiedział, że tak krótkiego karnawału jak w tym roku w Polsce nie
                  było do 90 lat - nie wiedziałam. Wielkanoc mamy wyjątkowo wcześnie,
                  ale w 1986 roku też jakoś tak pod koniec marca była (to akurat
                  zapamiętałam, bo chrzest mojego Młodego miał miejsce).
                  Filia polla. B.
                  • megalonissos Re: Wielkanoc 10.02.08, 16:42
                    Wielki Post w Grecji zaczyna się 10 marca /Czysty poniedziałek/.
                • olna Re: Wielkanoc 11.02.08, 09:38
                  no i jest szansa na naprawde ladna pogode!Za to w Polsce bedzie
                  chyba srednio wiosennie
    • sylwialew Re: Wielkanoc 10.02.08, 18:17
      Jeszcze tak niedawno pisaliśmy o Bożym Narodzeniu a tu już sięsmile Wielkanoc
      zbliża wielkimi krokami
      • babycool Re: Wielkanoc 10.02.08, 20:23
        W sumie racja - dlugi karnawal smile Przeciez ja ponoc w greckim Rio
        mieszkam smile SAMBA smilesmile

        a pozno bo na poczatku maja juz lece do Polski, bo 11 maja mam
        komunie chrzesniaka. Nie chce juz stekac, ale znowu sama lece ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka