Witam po długim milczeniu. Kochane jestem następną naiwną panną
młodą, która myślała, że przed ślubem się wypocznie heheh naiwności.
Czy u Was też jest zwyczaj, że młoda para musi mieć dom wyszykowany
na ślub? Moje śluby są w przyszłym tygodniu, w niedziele rodzice
przylatują, nerwy mam zszargane przez kolomalarza, który salon o
powierzchni ok 35 m2 malował przez tydzień dziś skończył, właśnie mi
kładą podłogi, które są nie w tym kolorze co chciałam i do niczego
nie pasują, ale nie było innych,a zmienić musimy, bo malarz
wiedział,że będziemy zmieniać i podłogi nie oszczędzał. Nie mamy
jeszcze kwiatów dla mnie i garnituru dla młodego, że o butach nie
wspomnę. W perspektywie mam ścielenie łóżka i przygotowanie czegoś
do jedzenia dla 50 osób. A trzy dni po weselu mam egzamin z
greckiego, do którego trzeba się nauczyć. Mam wrażenie, że na weselu
będę tylko myśleć tylko o tym kiedy to się skończy

Też tak
miałyście? Czy może na Waszych imprezach szalałyście w najlepsze?
Agapi mou jak Twoje przygotowania?