Dodaj do ulubionych

Wpływ psychoterapii na "zdrowienie"

14.03.10, 18:26
Witajcie. Tak się właśnie zastanawiam, czy są wśród nas tacy, którym borelioza
do takiego stopnia "zryła" psychikę, że aby móc do końca wyzdrowieć, musiały
skorzystać, bądź korzystać z pomocy psychoterapeutów, psychiatrów, psychologów.
Jeśli macie w tym temacie coś do powiedzenia, to piszcie. Nie ukrywam, że
rozważam taką opcję, by skorzystać z takiej pomocy.
Obserwuj wątek
    • szila2008 Re: Wpływ psychoterapii na "zdrowienie" 14.03.10, 18:49
      Osobiście nie korzystam ale sądzę,że wszystko jest dla ludzi.Jeśli
      czujesz taką potrzebę to nie ma się nad czym zastanawiać.Niektórzy
      ratują się antydepresantami.
      • wroteknowynick Re: Wpływ psychoterapii na "zdrowienie" 14.03.10, 19:10
        Leczenie fizycznych dolegliwości rozmową ? smile
        • rzepcia3 Re: Wpływ psychoterapii na "zdrowienie" 14.03.10, 21:20
          Ja osobiście nie wierzę w złe samopoczucie z powodu depresji, nerwicy itd
          połowa z nas przeżywała taką diagnostykę na początku.
          I kupa z tego wyszła. Oczywiście mogę się mylić i zapewne każdy człowiek jest
          inny, ale ja osobiście nie wierzę.
          • anyx27 Re: Wpływ psychoterapii na "zdrowienie" 14.03.10, 21:24
            Gdyby nie było to potrzebne, to forum chorych na bb Grupa Wsparcia nie
            istniałoby tak długo smile zresztą przyszpilony wątek na górze, też jest potrzebny smile
            wszystko jest dla ludzi. Mi osobiście taka "psychoterapia" pomogła dużo.
          • 1.teresa Re: Wpływ psychoterapii na "zdrowienie" 14.03.10, 23:02
            rzepcia3 napisała:

            > Ja osobiście nie wierzę w złe samopoczucie z powodu depresji, nerwicy itd
            > połowa z nas przeżywała taką diagnostykę na początku.
            > I kupa z tego wyszła. Oczywiście mogę się mylić i zapewne każdy człowiek jest
            > inny, ale ja osobiście nie wierzę.
            I życzę Ci abyś tego nie doświadczyła-Pozdrawiam
            • mryg1212 Re: Wpływ psychoterapii na "zdrowienie" 14.03.10, 23:14
              Mój chory na boreliozę mąż niedawno "zaliczył" taki dół psychiczny, że bardzo
              poważnie się wystraszyłam... Moim zdaniem mądrością jest skorzystać z porady
              specjalisty, jeśli sytuacja tego wymaga. Pozdrawiam serdecznie
              • rzepcia3 Re: Wpływ psychoterapii na "zdrowienie" 14.03.10, 23:31
                Tylko teraz tak, rozróżnijmy dwie rzeczy, dół psychiczny przy tej chorobie nie jeden z nas miał, ale czy on może blokować leczenie? Doły miałam sama, nie chce mi się tylko wierzyć że mogą one powodować faktyczny "zastój" w leczeniu.

                Na pewno może pomagać w lepszym znoszeniu choroby taka sesja psychologiczna i pewnie sama bym poszła jakby mnie jeszcze było na coś stać oprócz antybiotyków smile

                O to mi tylko chodzi.

                Ci co mnie znają z forum od paru lat już wiedza że nie raz czułam totalne załamanie, dół, na pewno nie raz zahaczyłam o stany depresyjne. Ja byłabym jednak daleka od tego, żeby stwierdzić że to dół psychiczny może nam blokować wyzdrowienie. Mimo wszystko bardziej bym oskarżała zasra** borelkę.

                Wiem chyba a.guzia o co ci chodzi, bo czytałam twój wątek ostatnio i tam piszesz o bólu psychogennym. Ja bym z tą chorobą uważała. Sama kończyłam leczenie dwa razy bo myślałam podobnie a chyba powinnam potrzymać kolejne miesiące leczenie aby to jednak wybić. Pamiętasz ile miesięcy Sylwia Misi kończyła leczenie? parę dobrych miesięcy bo coś jej tam jeszcze dokuczało.

                I 1.tereska - to tylko polemika, nie trzeba od razu komuś życzyć bólu czy doła. Spokojnie - przeżywam go co jakiś czas smile Bez obaw, nie jestem wyjątkiem smile

                Takie dyskusje zawsze pomagają aby to zasraństwo tylko lepiej poznać.
                • rzepcia3 Re: Wpływ psychoterapii na "zdrowienie" 14.03.10, 23:33
                  Z doświadczenia wam tylko powiem, ze byłam przed leczeniem u dwóch psychologów i
                  opowiadałam im o bólu, o strachu przez śmiercią, przed chorobą ale mi nie
                  pomogli, argumentem psycholożek było że one są starsze i się nie boją smile
                  Ale może źle trafiłam smile

                  O antydepresantach myślałam, ale jakoś zawsze przyszło czy polepszenie fizyczne,
                  czy inne problemy ze nie zrealizowałam.
                  • a.guzia Re: Wpływ psychoterapii na "zdrowienie" 15.03.10, 08:31
                    Rzepcia, nie chodzi mi o to, żeby od razu biec do psychologa, bądź psychiatry,
                    odstawić abxy i przerzucić się na psychoterapię, Niesmile Chodzi o to, że niektórzy
                    z nas, a doświadczenia dr Beaty to potwierdzają, że może być tak, że choroba
                    (obojętnie jaka, którą ciężko przeżywamy emocjonalnie), negatywne emocje z nią
                    związane, mogą "hamować" proces leczenia. Tak jak w wielu przypadkach, pozytywne
                    myślenie przyspiesza proces zdrowienia np. z ciężkich nowotworów. Chodzi mi o
                    ten mechanizm. A co do Sylwii, to z tego co mi wiadomo, to jej objawy były na
                    tyle specyficzne, że raczej nie było wątpliwości o kontynuacji leczeniasmile U mnie
                    jest tak, że mam jeden jedyny objaw, który się mnie trzyma jak pijany płota i
                    po prawie 14 miesiącach ciągłego leczenia minimalnie zelżał, stąd też pomysł
                    Pani dr o wdrożeniu leczenia przeciwdepresyjnego (nie był to mój pomysł,
                    zaznaczęsmile) Aha i nie trzeba mieć specyficznych objawów depresji czy nerwicy, by
                    ją mieć. Mój mąż jest tego świetnym przykładem, że mając ku temu predyspozycje
                    (słabą śluzówkę jelit), "dzięki" wielu sytuacjom stresowym ostatnimi czasy,
                    nabawił się nerwicy wegetatywnej jelit.

                    A co do mnie, to oczywiście nie mam zamiaru przerywać zasadniczego leczenia.
                    • maroli1 Re: Wpływ psychoterapii na "zdrowienie" 15.03.10, 09:41
                      Witam serdecznie!!!
                      Niestety nie mam zbyt wielkiego doświadczenia w leczeniu boreliozy gdyż jestem
                      na początku drogi. Przed rozpoczęciem leczenia miałam problem z atakami paniki i
                      lęku, myślę że po części miało to związek z boreliozą. Nadszedł jednak moment,
                      że nie dawałam sobie już rady i zdecydowałam się odwiedzić psychiatrę. Przepisał
                      mi lek antylękowy o nazwie Citabax, który muszę powiedzieć bardzo mi pomógł.
                      Jest to lek nieuzależniający i można go brać w trakcie antybiotykoterapii. Moje
                      zdanie jest takie, że większość osób zazwyczaj bez problemów sięga po
                      antybiotyki (oczywiście przy boreliozie z konieczności)i nie zastanawia się nad
                      skutkami ubocznymi a boją się brać leki antydepresyjne i anty lękowe. Wystarczy
                      tylko spojrzeć na ulotkę jednego i drugiego leku, skutki uboczne brania
                      antybiotyków często są o wiele większe niż antydepresantów. Poza tym współczesne
                      leki antydepresyjne i anty lękowe są o wiele bezpieczniejsze niż te sprzed 20 a
                      nawet 10 lat. Pozdrawiam
                      • rzepcia3 Re: Wpływ psychoterapii na "zdrowienie" 15.03.10, 10:17
                        Czyli masz na myśli wspomaganie leczenie boreliozy, jakimś środkiem pomagającym
                        w poprawie samopoczucia - jestem jak najbardziej za, tak jak pisałam czasami
                        sama o tym myślę.

                        Chodziło mi o coś trochę innego, ale wspomaganie jest na pewno ok i pewnie
                        niejednemu by się przydało.
    • ada122 Re: Wpływ psychoterapii na "zdrowienie" 15.03.10, 15:17
      Z pomocy psychoterapeuty nie korzystam ale od dwoch miesiecy biore
      leki antydepresyjne i mam wrazenie ze dopiero teraz leczenie ruszylo
      do przodu. Nie wiem czy to co mam to depresja boreliozowa czy
      normalna ale faktem jest ze odkad biore lekarstwa czuje sie
      psychicznie o wiele silniejsza i nie dostaje ataku paniki przy
      kazdym nowym bolu. W ogole w naszej chorobie nastawienie psychiczne
      ma duze znaczenie i teraz naprawde mam sily walczyc. Jezeli trzebaby
      bylo- poszlabym do psychoterapeuty.
      Acha- dodam jeszcze ze cos dziwnego dzieje sie z moim umyslem-
      kiedys ciagle snila mi sie przeszlosc, potem do elementy z
      przeszlosci mieszaly sie z terazniejszosci a teraz od jakiegos czasu
      snie o tym z czym mam na co dzien do czynienia.
      • a.guzia Re: do ada122 15.03.10, 16:25
        Renatko, a co bierzesz?
        • ada122 Re: do ada122 15.03.10, 16:53
          Citalopram. Nie wiem czy w Polsce to tez sie tak nazywa.
          • babaelka-0 Re: do ada122 15.03.10, 18:28
            Witam!
            Moja metoda na stresujace objawy /typu dziwaczne bole ,tachykardia/ to totalne
            lekcewazenie.
            Pewnie ,ze nie jest to proste,ale uwierzcie da sie zrobic.Bardzo pomocna jest
            autosugestia.
            Jak mnie lapia te dziwne dolegliwosci,to mowie sobie ,ze to nie zawal, nie udar
            czy cos w ten desen, tylko objawy zakazenia.
            Troche to trwalo ale warto bylo.Teraz juz nic z tych dziwnosci mnie nie rusza.

            Z depresja sprawa nie jest taka prosta.Jak czujecie potrzebe wspomoc sie
            farmakologicznie to robcie to i juz.
            Tak samo jak w bolu.Bol zle znosze,dlatego ratuje sie p/bolowymi.
            Silna depresja rowniez wiaze sie z bolem ,tylko innym.Ten kto przechodzil
            depresje to wie co mam na mysl

            Pozdrawiam
            Elka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka