Mojego męża tydzień temu ukąsił kleszcz, niestety powiedzial mi o tym dopiero
teraz, zebym sie nie martwila

Czyli kleszcza juz ani widu zeby do badan
wyslac.
Prosze poradzcie co zrobic w tej sytuacji? Narazie nic mu nie dolega, ale
strasznie sie boje zeby nie spotkalo go to samo co mnie.
Mysle zeby mu wlaczyc doxy 2x200 mg przez 6 tygodni. Mam troche doxy w zapasie.
wiem ze liczy sie czas, a przeciwciala moga sie pojawic dopiero za 6-8
tygodni, wiec czekanie na ewentualne badanie jest bez sensu.
Rumień moze nie pojawic sie wcale, albo z duzym opoznieniem (ja np mialam
dopiero po ok. 3 miesiacach od ukaszenia)
Bede wdzieczna za rade.