Witam,
Nie chciałem mnożyć wątku, ale studiując wcześniejsze tematy związane z alkoholem podczas leczenia borelli metodą ILADS nie znalazłem satysfakcjonujących treści. Wszyscy pisali, że picie jest be, ale mówiły to raczej osoby, które przez całe swoje życie miały złe doświadczenia z procentami, bądź też choroba tak niszczyła organizm, że nie chciało im się nawet myśleć o jakimkolwiek drinie.
Nie ukrywam, że lubiłem wypić i to w sporych ilościach. Fakt, kiedy i mnie dopadła borelioza, picie wiązało się z bardzo nieprzyjemnym kacem. Mimo tego, po wypiciu kilku głębszych zawsze czułem się ok, a jak towarzystwo było w porządku, to zapominałem w ogóle o tym, że cokolwiek mi dolega.
Wiem, że alkohol z gruntu rzeczy jest siłą nieczystą, ale chciałbym się dowiedzieć, jak to wygląda z merytorycznego punktu widzenia. Od swojego lekarza dowiedziałem się, że pić nie wolno w ogóle, jeśli łyka się tini, ale jak się już ten lek odstawi, to czysta w połączeniu z cieczą dozwoloną w diecie pacjenta z pewnością nie zabije.
Jakie jest Wasze zdanie? Whisky z colą zero zabije czy nie?