majkaba
11.08.11, 15:49
Witam
Mojemu 4,5- letniemu dziecku 4 tygodnie temu pojawił się na prawej łydce rumień, który w przeciągu kilku dni rozrósł się bardzo. W pionie mierzył ok 8 cm, a w poziomie obejmował prawie całą nogę. Po kilku dniach wyszedł mu jeszcze jeden rumień, mniejszy, na lewym ramieniu. Te rumienie nie były wokół żadnego ugryzienia.
Kleszcza nie zarejestrowaliśmy w ostatnim czasie, choć był 2 lata temu. Wtedy żadnego rumienia nie było.
Byliśmy na oddziale zakaźnym. Kazano nam podawać małemu 2 razy dziennie DUOMOX 250 (2 opakowania)
Zrobiliśmy badanie (elisa). Wyniki wyszły: IgG- 86,30 RU/ml, IgM- 144,60 RU/ml.
Skończyliśmy pierwsze opakowanie DUOMOX 250 (10 dni).
Zanim zaczęliśmy drugie opakowanie spotkaliśmy się z pediatrą pracującą na Oddziale Zakaźnym, która jest świetną pediatrą i zawsze wyprowadzała nasze dzieci z różnych chorób.
Ona powiedziała, żebyśmy nie podawali już DUOMOX 250, tylko kazała dać dwa opakowania DUOMOX 375 (20 dni), a potem przez 2 tygodnie po 4 dni podawać SUMAMED 0,2 jedna tabl. dziennie.
Poza tym zrobiliśmy jeszcze westernblota ale wyników jeszcze nie ma. Wysłaliśmy też próbkę krwi do Lublina na badanie koinfekcji.
No i teraz zastanawiamy się co robić dalej.
Czy leczyć wg wskazań tej drugiej lekarki czy nie. Ufamy jej ale z tego co czytaliśmy tradycyjne leczenie boreliozy nie jest zbyt skuteczne. Czy czekać na zakończenie tego leczenia, a jak wyniki nadal będą potwierdzać chorobę, udać się do lekarza specjalizującego się w boreliozie metodami nie popieranymi przez służbę zdrowia?
Czy tradycyjne leczenie jest zawsze nieskuteczne?
Czy może wybrać się do "nietradycyjnego lekarza" już teraz i od razu zacząć leczyć tak jak on nam wskaże?
Czy możecie kogoś polecić?
Jak oceniacie sposób leczenia zlecony przez tą drugą lekarkę?
I co myślicie o wynikach elisy? Czy to może być od tego kleszcza sprzed 2 lat?
Z góry dziękuję za pomoc.