Dodaj do ulubionych

Mój przypadek...

06.04.12, 10:12
Witam.

Jestem tu zupełnie nowa, to mój pierwszy post.

Sytuacja przedstawia się następująco:

Od razu mowię, że nie pamiętam kleszcza. Na początku tego roku zaraziłam się jakimś wirusem, który rozłożył mnie na łopatki na jakiś miesiąc. Najpierw gorączka, potem katar, a następnie uporczywy i duszący kaszel. Męczyłam się tak przez prawie miesiąc (żaden z 3 lekarzy u których byłam nie dał mi antybiotyku tylko "witaminki"). Wirus w końcu sam przeszedł ale po wstaniu z łóżka zaczęły pojawiać się dosyć dziwne objawy ze strony układu nerwowego: najpierw ból korzeniowy lewej nogi nasilający się przy poruszaniu, mrowienie w lewej stopie i leciutkie drgania mieśni. Zgłosiłam się do neurologa (podobno najlepszego w Toruniu), który stwierdził rwę kulszową, przepisał silne leki przeciwbólowe m.in. Olfen 75SR (jak oni kochają je przepisywać, na wszystko) i jakieś skierowanie na zabiegi.

Następnego dnia idąc ulicą nagle poczułam ból mięśni ud, tak jakby nagle bez większego powodu pojawiły się zakwasy, chociaż wysiłek był znikomy. Nasiliły się również mrowienia w stopie i pojawiły się w drugiej a także delikatnie na rękach. Tydzień później udałam się znów do neurologa (prywatnie, bo oczekiwanie na NFZ u nas to około półtora roku!), która dała skierowanie do szpitala z podejrzeniem podostrej poliradikulopatii tzw. Zespół Gullain-Barre. W szpitalu potwierdzono tę diagnozę (mimo, że wyniki jednoznacznie na to nie wskazywały) i dostałam wlewy z immunoglobulin (Flebogamma). Przy 4 kroplówce organizm się zbuntował (objawy grypowe, bóle głowy, sztywność karku, wymioty) więc 5 nie dostałam i zostałam wypisana do domu z informacją, że od teraz będzie już tylko lepiej i objawy będą się cofać.

Od wyjścia ze szpitala minęły ponad dwa tygodnie a ja z dnia na dzień czuję się gorzej. Mrowienia się nasilają i trwają przez dłuższy okres czasu, doszło mrowienie i drganie mięsni twarzy, co noc drętwieje mi co najmniej jedna kończyna, rano budzę się z osłabieniem mięśniowym, szczególnie rąk, nasilają się bóle mięsni ud. I prawie cały czas czuje te drgania w mięśniach, szczególnie łydkach, stopach i udach. Pobolewają mnie też stawy, ale tylko przy poruszaniu i nie są to bóle długotrwałe, raczej takie króciutki "rwania".

Neurolog obstaje przy diagnozie postawionej w szpitalu, a ja nie jestem tego taka pewna. Chciałabym wykluczyć borelioze ale nie wiem od czego zacząć…

W szpitalu pobrali mi płyn mózgowo-rdzeniowy i wynik na bb. z niego wyszedł ujemny ale słyszałam, że to badanie nie jest miarodajne.

Czy mogę robić test Western Blot na przeciwciała jeśli dostałam wlewy z immunoglobulin ludzkich? Czy to nie zafałszuje wyników?

Przepraszam za tak długi post, ale chciałam jak najdokładniej opisać swoją sytuację. Pozdrawiam wszystkich i proszę o poradę… Mam 26 lat, tydzień temu w końcu dało mi się znaleźć pracę moich marzeń, chciałabym ją utrzymać.... Co dalej robić?

Obserwuj wątek
    • analogkid Re: Mój przypadek... 08.04.12, 23:09
      jesli nie mialas zlecanch w szpitalu badan obrazowych (TK, MR) to powinnas od tego zacząć, tzn neurolog powinien zlecić MR głowy, kręgosłupa aby wykluczyc lub nie np kwestie mechaniczne ucisku na nerwy itp (a jeden juz zdiagnozował rwę więc powinien zrobić jakiś MR). Co do testów to mysle ze WB mozesz zrobić (nie ELISE). Jak widzisz korzystajac z sieci bardzo łątwo skojarzyć szereg objawów z boreliozą (sama trafilas w koncu tutaj), ja zostawiłbym to na samym koncu listy. Szczególnie ze nie pamietasz kleszcza i przypuszczam tez ze nie jestes narazona w pracy czy zyciu codziennym na ryzyko pogryzienia.
      • margolcia_63 Re: Mój przypadek... 08.04.12, 23:36
        A czemuż, to analogkid 26 letnia dziewczyna ma mieć uciski na nerwy?
        Analogkid nadal bredzisz
        Zaznacz właściwe:
        a) masz boreliozę która Ci mózg wyżarła i bredzisz
        b) masz mniej niż 13 lat, i się nudzisz i bredzisz
        c) jesteś lekarzem zakaźnikiem i bredzisz
        smile
      • pies_z_laki_2 Re: Mój przypadek... 09.04.12, 11:32
        Analogu, zamiast robić drogie i kłopotliwe (dla ułatwienia uznajmy, że naświetlanie i pobyt w klatce może być kłopotliwy) badania, których pewnie właśnie dlatego nie zlecono do tej pory, znacznie łatwiej i szybciej jest zbadać odpowiedź serologiczną na coraz powszechniej pojawiające się choroby odkleszczowe.

        Dlaczego? Bo nimfa kleszcza jest niemal niewidoczna, więc trudno ją zapamiętać, a zaraża wcale nie gorzej jak postać dojrzała. Pacjent NIE MUSI pamiętać kleszcza, skoro nawet charakterystyczny rumień dla niektórych medyków nie jest jednoznaczny z odkleszczówkami i wystarczy posmarować go maścią sterydową... (tak, takie numery też już tu widzieliśmy).

        Po drugie dlaczego coraz częściej pojawiają się odkleszczówki? Bo mamy coraz więcej testów, które ułatwiają postawienie diagnozy. Do niedawna można było leczyć tylko objawy czyli można było np. zrzucić winę za ból tu czy tam na ucisk nerwów, zapalenie stawów, czy cokolwiek innego, jakby ból pojawił się samoistnie, bez przyczyny. Teraz można szukać źródeł tych objawów i leczyć przyczynowo. Po co smarować po wierzchu, skoro można leczyć głębszą przyczynę?

        W skrócie: po co drożej i bardziej obciążająco, skoro można taniej i łatwiej (wykluczyć albo potwierdzić jakąś chorobę). Odkleszczówki występują znacznie częściej, niż zapisano to w książkach naukawych, tylko do tej pory lekarze ich nie badają (z wielu względów) i uważają jak ty, że "zostawiłbym to na samym koncu listy"... dzięki czemu statystyki się tak szybko nie zmienią... Dzięki takim jak ty koło się zamyka... a pacjent zamiast się leczyć czeka miesiącami (albo latami) nie wiadomo na co... a krętek się ma coraz lepiej...
        • margolcia_63 Re: Mój przypadek... 09.04.12, 13:00
          Ann, może być też tak, że miałaś boreliozę wrodzoną, do tego doszedł stres (nowa praca + wirus) i borelioza rozkwitła. To tak dla zwolenników nieleczenia boreliozy bezobjawowej.
          A jak masz boreliozę to raczej masz komplet zakażeń, a objawy to póki co, takie dla mnie bartonellowe.
          Więc chyba powinnaś zrobić cały panel zakażeń odkleszczowych, tylko, że te badania są takie chimeryczne. Ale nie masz na co czekać! Nie można też wykluczyć, że tylko ten wirus spowodował neuroinfekcję. Musisz przysiąść i poczytać! Nie wiem na dzień dzisiejszy jakie badania i gdzie są polecane, bo te trendy badaniowe ciągle się zmieniają.
          Pozdrowionka.
          • ann2059 Re: Mój przypadek... 10.04.12, 16:43
            Jeny, nie wiedziałam, że mój wpis wywoła taką wojnę między wami...

            Jeśli chodzi o mnie to nie miałam robionych żadnych badań typu MRI czy TK. Tylko RTG kręgosłupa l/s na którym wyszło wszystko w porządku.

            Chciałabym zrobić badania ale nie wiem czy przez te przyjmowane immunoglobuliny są szanse, że wyjdą prawdziwe?? A co myślicie o Real Time PCR, które robią w Poznaniu?
            • analogkid Re: Mój przypadek... 10.04.12, 18:07
              witaj ann

              to raczej nie Twój a mój wpis wywołał powszechną wojnę (jak zawsze zresztą) wink wink ELISY przy immunoglobulinach chyba nie maja sensu przynajmniej przez jakis czas. Panel odkleszczowy, kóry kosztuje tez sporo pieniędzy i nie jest refundowany tez jest robiony m.in tą metodą więc. to moze byc kasa wyrzucona w błoto. Ewentualnie Western Blot - to mysle ze ma sens.

              To co ja radzę a co krytukuja zajadle wszyscy to darmowe badanie rezonansem (glowa i lędzwiowy a moze nawet szyjny) lub chociaż TK (nie martw sie jedno TK nic a nic CI nie zaszkodzi). Do badan masz prawo ze skierowania od neurologa z ktorym trzeba pogadac o objawach i mysle ze nie bedzie problemu. Na RTG nie wychodzą miękkie tkanki, nerwy obwodowe, rdzeń, więzadla itp. JEsli nie jestes nawet narazona na kleszcze to naprawde lepiej wykluczyć wszystko inne zamiast od razu brać się za agresywna antybiotykotrrapię zupelnie w ciemno jak proponuja niektórzy. Co do boreliozy wrodzonej uaktywnionej po 26 latach zycia jak mniemam w zdrowiu to wątpię w takie cuda (no chyba ze mama zmarła lub jest ciężko chora na bb)

              co do badania PCR to na stronie CBDNA przy PCR pisze: "UWAGA: Testy przeznaczone są jedynie do celów badawczych." oczywiście to Twoje pieniądze bo badanie tez kosztuje sporo i nikt go nie refunduje. PCR z immunoglobulinami nie ma wiele wspolnego i teoretycznie mozna by go zrobić ale...

              warto wiedziec ze immuboglobulina ludzka jest pozyskiwana z osocza setek ludzi (czy nawet tysięcy) kórzy jak to ludzie mogli chorowac na różne dziwactwa i wytworzyć przeciwciała na te dziwactwa (immunoglobuliny wlaśnie), potem takie osocze jest badane na popularne wirusy itp i nastepnie nastepuje proces inaktywacji ewentyalnych pozostałych zarazków co nie znaczy ze usuwa sie je całe - jesli w osoczu dawców byly fragmenty DNA wirusów bakterii z dezaktywowanych komórek/oslonek kapsydowych tychże zarazków to moga być w preparacie z immunoglobuliną podobnie jak przeciwciała od dawców - moze sie okazac ze nagle masz przeciwciała na choroby kórych nigdy nie mialaś ponieważ dostałas je w prezencie z immunoglobuliną (stąd odradzam ELISE która bada obecność specyficznych przeciwciał). Teoretycznie PCR moze tez wykryć fragmenty DNA zinaktywowanych zarazków pochodzacych z immunoglobulicy (choć ja wątpie w jego jakość). Tak to mniej wiecej wygląda z mojego punktu widzenia.

              pozdrawiam serdecznie
              • margolcia_63 Re: Mój przypadek... 10.04.12, 22:07
                Myślę, analogkid, że powinieneś skomunikować się z xenią na privie, ona będzie gadać o ciąży, a Ty o rezonansie. Jesteś naganiaczem, czy tylko jesteś co nieco chory?
                Ale by było! wink
              • ann2059 Re: Mój przypadek... 10.04.12, 23:57
                Wychodzi na to, że NFZ strzeliło mi w kolano podając immunoglobuliny a nie mając pewności, że to na pewno GBS. Jak długo zatem trzeba czekać aż się we mnie "przeterminują" na tyle, żeby móc WB chociaż zrobić?

                Ja na prawdę bardzo chętnie poddałabym się MRI czy TK ale żaden z lekarzy, z którymi miałam "przyjemność" się zetknąć kategorycznie zaprzeczył temu, że istnieje ku temu jakakolwiek potrzeba.

                • elene72 Re: Mój przypadek... 11.04.12, 09:30
                  Gdybyś odczekiwała na zrobienie Western Blot po serii antybiotyków to byłby to okres 5-6 tygodni. Tyle czasu zajmuje wytworzenie układowi odpornościowemu przeciwciał. Pozostaje pytanie czy zasady stosowane w przypadku brania antybiotyków można rozszerzyć na inne leki wpływające bądź zaburzające działanie układu odpornościowego? Niestety nie jestem tego pewna.
                  Kolejny test to test transformacji limfocytów czyli LTT. Tutaj też zaleca się, aby przez okres 4-6 tygodni całkowicie odstawić leki mogące wpłynąć na działanie systemu immunologicznego (antybiotyki, przeciwbólowe, przeciwzapalne, sterydy). Jeżeli serologiczny test WB wyszedłby negatywny (np. ze względu na seronegatywność danej osoby) to można powtórzyć WB lub właśnie wykonać LTT.
                  Poza tym możesz rozważyć wykonanie testu z rozbiciem kompleksów immunologicznych
                  forum.gazeta.pl/forum/w,26140,132111885,,Kompleksy_Immunologiczne.html?v=2
                  Kolejne badanie to test na wykrycie antygenów krętka boreliozy (Borrelia burgdorferi) w moczu. Z tym, że aby wykonać to badanie pacjent musi dostać od lekarza odpowiednie antybiotyki+ tynidazol/metronidazol. Ważna informacja dla Ciebie to fakt, że na to badanie nie wpływa fakt brania leków immunosupresyjnych.
                  Można zrobić także panel koinfekcji (niestety badania bardzo drogie, ale wykonanie ich uzupełniłoby diagnozę).
                  W Twojej sytuacji odpuściłabym PCRy (nie pamiętasz kleszcza, więc zakażenie mogło być bardzo dawno i szukanie dna we krwi może być trudne).

                  • analogkid Re: Mój przypadek... 11.04.12, 09:56
                    elene72 napisała:

                    > Można zrobić także panel koinfekcji (niestety badania bardzo drogie, ale wykona
                    > nie ich uzupełniłoby diagnozę).
                    > W Twojej sytuacji odpuściłabym PCRy (nie pamiętasz kleszcza, więc zakażenie mog
                    > ło być bardzo dawno i szukanie dna we krwi może być trudne).
                    >

                    Elene antybiotyki to co innego - po podaniu immunoglobulin ludzkich wszelkie badania metodami immunoenzymatycznymi jak ELISA sa bez sensu a więc i drogie panele koinfekcji - bo z immunoglobulinami mozna dostac przeciwciała od tysięcy różnych osób z których osocza jest zrobiony preparat. takie przeciwciała będą aktywne minimum kilka miesięcy o ile nie dłuzej.

                    test Western Blot to moim zdaniem jedyny test który jest uznawany za dobry, wiarygodny i w miarę mozliwy do zrobienia po terapii immunoglobulinami.




                    • elene72 Re: Mój przypadek... 11.04.12, 21:29
                      analogkid napisał:

                      >
                      > test Western Blot to moim zdaniem jedyny test który jest uznawany za dobry, wia
                      > rygodny i w miarę mozliwy do zrobienia po terapii immunoglobulinami.
                      >
                      Ja przyznaję się, że nie mam wiedzy w tym temacie.
                      Natomiast Ty, czy możesz napisać, na czym opierasz swoje twierdzenia? czy jesteś lekarzem?
                      • analogkid Re: Mój przypadek... 11.04.12, 22:58
                        Witaj

                        test immunoenzymatyczny jaki jest ELISA bada po prostu reakcję charakterystycznych przeciwciał (immunoglobulin) z surowicy na specyficzne unieruchomione na płytce białka charakterystyczne dla bakterii (antygeny) jesli jest reakcja przeciwciało - antygen to tak powstały kompleks immunologiczny jest potem katalizowany enzymem np fosfatazą dzieki czemu wybarwia się i mozna w skrócie oznaczyć ile skierowanych przeciwko konkretnemu antygenowi bakterii immunoglobulin brało udział w reakcji tworzenia kompleksów

                        tak wiec jakość i wynik tego testu zalezy bezposrednio od rodzaju IgG i IgM jakie mamy w osoczu. Jeśłi te IgG i IgM dostaliśmy w preparacie "ludzkim" tak jak ann lub z osoczem no to moze być przypadek ze dawca posiadał te immunoglobuliny przeciwko bb ktore przekazał biorcy w preparacie stąd obecnośc przeciwciał u biorcy mimo ze sam ich nie wytworzył co moze dac wynik falszywy w ELISIE

                        WB za to dziąła innaczej, jest troche bardzoej skomplikowany i w skrócie jest mniej wiecej odwróceniem ELISY (do badanego mat. biologicznego dodaje sie gotowe znakowane przeciwciała szukając charakterystrycznych antygenów) choć tez nie do konca (czasem przeciwciała z badanej surowicy traktuje się tu jako odpowiednik przeciwciał pierwszorzędowych - IgM - ale zaznaczam ze nie wiem czy tak jest w blottingu bb)- jesli interesują Cie szczegóły to dość dobrze opisane jest to tutaj hylostet.pl/igm/article/70/

                        stąd moje twierdzenie ze rozsadnym badaniem w tym przypadku jest WB

                        pozdrawiam serdecznie
                        • elene72 Re: Mój przypadek... 12.04.12, 00:06
                          jako laik mogę oczywiście przeczytać polecany przez Ciebie artykuł - natomiast sprawą dyskusyjną pozostaje czy prawidłowo zinterpretuję zawarte w nim informacje oraz czy wyciągnę odpowiednie wnioski.
                          Stąd ponawiam moje pytanie - czy jesteś lekarzem?
                          Osoba z przygotowaniem i wiedzą medyczną na pewno lepiej radzi sobie z interpretacją i wyciąganiem odpowiednich wniosków z takich artykułów
                          czy ten test polecasz z osobistego doświadczenia? jeżeli chodzi o mnie dwa razy wyszedł mi negatywny WB, leczyłam się rok temu na podstawie dodatniego LTT
                          czy leczysz lub leczyłeś boreliozę (+ koinfekcje) i z jakim rezultatem?
                          • margolcia_63 Re: Mój przypadek... 12.04.12, 00:39
                            Na twoim miejscu ann napisała bym do do dr. Wielkoszyńskiego. On powinien wiedzieć, ile czasu musi upłynąć od podania tego specyfiku do wykonania badań, aby były miarodajne.
                            • ann2059 Re: Mój przypadek... 12.04.12, 01:02
                              Dziękuję Wam bardzo za rady i podpowiedzi. Napiszę do niego na pewno.

                              I chyba zdecyduje się na WB tylko teraz pytanie gdzie? Jakiś czas temu zamówiłam zestaw do pobrania krwi z Poznania. Mam też możliwość oddania krwi w laboratorium Synevo w Bydgoszczy. Czy potrzebne tam jest jakieś skierowanie czy wchodze i mówie, ze chce Western Blot i prosze mi pobrać krew?

                              A może najlepiej i tu i tu?

                              Jak to wyglądało u Was?
                              • elene72 Re: Mój przypadek... 12.04.12, 22:22
                                ann,

                                Rozumiem, że chcesz - po prostu - zrobić badania w celu potwierdzenia lub wykluczenia boreliozy. Cały szkopuł polega jednak na tym, że otrzymałaś immunoglobuliny i tu rodzi się pytanie: jaki to może mieć wpływ na wynik testów i kiedy wykonać testy, aby to miało sens.

                                Sądzę, że tak jak napisała margolcia - napisz do dr Wielkoszyńskiego. Spróbuj też skonsultować się z Synevo kiedy możesz wykonywać testy (oczywiście chodzi mi tu o konsultację z osobą, która mogłaby Ci pomóc w Twojej sytuacji związanej z przyjęciem immunoglobin, może dzwoń do centrali w W-wie). Może coś podpowiedzieliby Ci w Stowarzyszeniu chorych na boreliozę.

                                Oczywiście jak płacisz i robisz prywatnie badania, to skierowania nie są Ci potrzebne.

                                odnośnie testu Western Blot - z osobistego doświadczenia radzę, abyś na nim nie poprzestawała o ile wyjdzie negatywny. Mi dwa razy ten test wyszedł negatywnie (i prywatnie u dr W, i w szpitalu zakaźnym).
                                W związku z tym, w przeciwieństwie do analogkida nie polecałabym Ci tylko tego testu, gdyż dla mnie okazał się testem jak najbardziej zawodnym. Być może gdy robiłam ten test byłam seronegatywna. Oczywiście nie zmienia to faktu, że jest to test wiarygodny, ale niestety nie wyłapuje przypadków seronegatywnych, nie można więc na nim poprzestać.
                                Szkoda też, że analogkid polecając Ci WB „jako w miarę możliwy do zrobienia po terapii immunoglobulinami” jednak nie napisał czy jest lekarzem, diagnostą, laborantem? Na czym opiera swoją wiedzę? Czy był chory? Czy też amatorsko zajmuje się tematyką boreliozy…

                                Wracając do testu WB – w moim przypadku jako pozytywny wyszedł dopiero test LTT i dlatego sądzę, że warto rozważyć jeszcze inne testy w kierunku boreliozy.

                                Oczywiście jednocześnie możesz konsultować swoje dolegliwości z innymi lekarzami, robić inne badania. Przyznam się, że do diagnozy boreliozy dochodziłam 11 miesięcy i w tym czasie odwiedziłam wielu lekarzy różnych specjalności.

                                Poza tym radzę, abyś starała się jak najwięcej dowiedzieć o boreliozie, o testach, o leczeniu, o diecie, o lekarzach – i jakby okazało się, że musisz się leczyć właśnie na boreliozę, abyś była przygotowana. Niestety takie czytanie o chorobach to żmudna robota. Decyzja o rozpoczęciu antybiotykoterapii to jak otwarcie puszki Pandory, uważaj więc na zbyt krótkie lub przerywane terapie antybiotykami itd., gdyż takie działania mogą spowodować pogorszenie
                          • analogkid Re: Mój przypadek... 12.04.12, 08:40
                            hej elen wydaje mi się ze opisąłem zagadnienia w miarę obrazowo nie zbyłem pytania i nie odesłałem jedynie do artykułu - artykuł podałem jesli chcesz podrążyć temat dalej juz dla włąsnej ciekawości.

                            Na forum juz mnie zaszufladkowali - raz że jestem niedouczonym zakaźnikiem, raz ze laborantem - naganiaczem, raz dzieciakiem, chorym na ciężką neuroboreliozę itp itd. Więc wole byc juz anonimowy i sie narażać na ostracyzm bo mam troche inne poglądy i staram sie przedstawiać sprawy z jakimś wytłumaczeniem naukowym. Na pewno nie jestem lekarzem zakaźnikiem jak mnie część ludzi tutaj juz obwołała. W Internecie kazdy mzoe napisac ze jest każdym, jedyne czym nie da sie manipulowac to własnym sposobem rozumowania tego co inni piszą.

                            pozdrawiam serdecznie
    • analogkid Re: Mój przypadek... 09.04.12, 20:23
      ann - czy mialas robiony rezonans lub TK kręgosłupa i/lub głowy? Piszesz ze neurolog wyklucza ucisk na nerwy wiec powinno stac za tym jakies badanie obrazowe?
      Wbrew temu co piszą inni u osoby nawet w wieku 26 lat jaknajbardziej prawdopodobny jest ucisk na nerwy (i u duzo młodszych) wynika to glownie z siedzacego trybu zycia (szkola praca, komputer), predyspozycji lub urazów. Niestety nasz kręgosłup ewolucyjnie powinien jeszcze biegac po lesie za zwierzyną zamiast siedzieć w niefizjologicznych pozycjach godzinami przed komputerem w pracy, domu czy szkole.

      Dodam ze TK czy rezonans wcale nie jest drogi a juz napewno nie jest uciążliwy, niebezpieczny czy kłopotliwy - w przeciwienstwie do panelu odkleszczowego który kosztuje sporo bo kilkaset zł czy nawet 1000 i nie jest refundowany. Osoba chora ubezpieczona TK czy rezonans ma calkowicie za darmo. owszem mogą byc problemy z terminami na MR, ale wystarczy poszukac gdzie najszybciej sie dostać do neurologa potem na badanie i naprawde mozna to szybko ogarnąć, z tymi objawami o ile juz nei bylo tych badan to ze zleceniem ich nie powinno byc problemu.

      Panel mozna zawsze zrobić z własnej kasy (pozatym panel metodą ELISY po immunoglobulinach??? chyba bedzie bezsensowny ) - zresztą badania wychodża przeróżnie - czesto sprzecznie - bo sa tutaj przypadki którym badania robione kilkukrotnie wyszly różnie. Za to lepiej chyba nie przeoczyć czegoś poważnego co mozna wykryć przez TK lub MR (np tętniak, guz, ropniak, cysta itp cholerstwa) nie mówiąc o ucisku na nerwy/tetnice - to jest moje zdanie, zamykanie sie w jednej jedynej diagnozie boreliozy bez wykluczenia innych chorób jest w takim przypadku nieuzasadnione a nawet powiem odważnie ze niebezpieczne.

      Spodziewam sie negatywnych komentarzy w stosunku do mojego stanowiska (jak zawsze wink wink ) ale do kazdego problemu trzeba podchodzic obiektywnie, zresztą każdy ma swój rozum i w efekcie zrobi co zechce.
      • margolcia_63 Re: Mój przypadek... 09.04.12, 21:53
        analogkid napisał:
        Niestety nasz kręgosłup ewolucyjnie powinien jeszcze biegac po lesie za zwierzyną zamiast siedzieć w niefizjologicznych pozycjach godzinami przed komputerem w pracy, domu czy szkole.


        Nie wiem gdzie powinien siedzieć twój kręgosłup, może na drzewie.
        Mój kręgosłup potrzebuje antybiotyków, ba! nawet moje hemoroidy też ich potrzebują. Podobnie jak oczy, uszy, serce, cewka. płuca.....
      • pies_z_laki_2 Re: Mój przypadek... 09.04.12, 22:27
        Krótko się nie dało, to proszę, oto linki:
        - www.gazetapacjenta.pl/odkrycia-medyczne/szkodliwe-przeswietlenia.html
        - www.rynekzdrowia.pl/Finanse-i-zarzadzanie/USA-lekarze-za-ograniczeniem-zbednych-testow-i-procedur-medycznych,118542,1.html
        - www.polityka.pl/nauka/zdrowie/1524649,2,przeczytaj-zanim-sie-przeswietlisz.read
        - www.racjonalista.pl/index.php/s,38/d,10/t,39394
        ...
        • analogkid Re: Mój przypadek... 09.04.12, 22:35
          pewnie - lepiej od razu wiadro antybiotyków w ciemno... sie strzela sie paczy czy jakoś tak...

          rezonans też jest bee?

          to jakiś obłęd...
          • margolcia_63 Re: Mój przypadek... 09.04.12, 22:43
            Tak właśnie, ale jak chcesz to zawsze możesz poganiać za tą zwierzyną, z tym kręgosłupem. Jak masz siłę to jak najbardziej wskazane, tylko uważaj na pajęczaki! Cudak!
            • analogkid Re: Mój przypadek... 09.04.12, 23:22
              a jesli dziewczyna oleje inne badania i skupi sie na jedynej Twoim zdaniem slusznej diagnozie - boreliozie, nawet gdy nie byla narażona na kleszcze, po roku czy dwóch latach antybiotykoterapii nagle z niewiadomych przyczyn wyląduje w szpitalu zrobią to bardzo szkodliwe i kłopotliwe TK w którym znajdą coś bardzo niemiłego co przez 2 lata rozrosło się i juz nie tak łatwo bedzie to usunąć/wyleczyć to tez powiesz ze jestem cudak?
          • pies_z_laki_2 Re: Mój przypadek... 10.04.12, 10:21
            > pewnie - lepiej od razu wiadro antybiotyków w ciemno..

            W podanych przeze mnie odnośnikach jest sporo o niepotrzebnych / nadmiarowych / szkodliwych prześwietleniach / badaniach, a nie o antybiotykach wiadrami. Chociaż o ile wiem lekarze z upodobaniem przepisują i antybiotyki i sterydy niezależnie od wyników badań, bo "szerokie spektrum" obejmie wszelkie przypadłości.. Stąd taka ilość lekoopornych bakcyli tongue_out
            • analogkid Re: Mój przypadek... 10.04.12, 12:58
              ja pisze o konkretnym jednym (1) badaniu TK czy rezonansem które moze wykluczyć naprawdę brzydkie rzeczy.

              zapytam jeszcze raz bo chyba sie nie rozumiemy - czy badanie rezonansem jest wg Ciebie szkodliwe? prosze o odpowiedź... konkretnie tak lub nie

              dziękuje
              • margolcia_63 Re: Mój przypadek... 10.04.12, 13:15
                A czemuż to analogkid, nie robić sobie badania PET co tydzień. bo może coś urosło, Np. mózg. Bagatela to tylko 4,5 tysiaka. I wiedz, że też pokazuje zmiany powyżej 1 mm.
                Masz kasiorę rób. Może faktycznie coś Ci tam kiełkuje.
                • analogkid Re: Mój przypadek... 10.04.12, 15:44
                  oj margolcia - dyskusja z Toba to jak wrzucanie kartofli do łazienki. Ani to łatwa robota, ani przyjemna a do tego zupełnie bez sensu.

                  piszesz jakieś aluzje personalnie do mnie a nie doczytalaś nawet ze ja pisze caly czas o badaniach refundowanych w 100 % tak aby dziewczyna sie porzadnie zdiagnozowała przez ostateczną decyzja o leczeniu boreliozy której moze nawet nie mieć
              • pies_z_laki_2 Re: Mój przypadek... 11.04.12, 11:37
                > analogkid napisał:
                > zapytam jeszcze raz bo chyba sie nie rozumiemy - czy badanie rezonansem jest wg
                > Ciebie szkodliwe? prosze o odpowiedź... konkretnie tak lub nie
                >
                > dziękuje

                Nie, jedno badanie nie jest szkodliwe, ale drugie, trzecie i kolejne, może być szkodliwe.
                Skąd to wiem? Bo sporo czytam... Ty uważasz choroby wszystkie inne za bardzie prawdopodobne i pierwsze w kolejce do wykluczenia, ja uważam, że bb jest bardzo prawdopodobna i to właśnie wykluczyłabym na początku. Różnica jest taka, że np. zapalenie stawów można zdiagnozować oddzielnie i leczyć czymś tam, niezależnie od etiologii. A można sprawdzić skąd się u nas wzięło akurat zapalenie stawów i leczyć przyczynę tego zapalenia, tak?

                > "To co ja radzę a co krytukuja zajadle wszyscy to darmowe badanie rezonansem (glowa i > lędzwiowy a moze nawet szyjny) lub chociaż TK (nie martw sie jedno TK nic a nic CI nie > zaszkodzi). Do badan masz prawo ze skierowania od neurologa z ktorym trzeba pogadac > o objawach i mysle ze nie bedzie problemu."

                I tu się mylisz. Darmo to matka daje miłość dziecku, za badania zawsze płacimy. Za nadmiarowe i niepotrzebne badania "na NFZ" płaci nie ten konkretny pacjent, ale ja, on, ona, ty, my wszyscy. To nie jest darmo... Pacjent ubezpieczony faktycznie ma prawo, ale nie o to tu chodzi, bo akurat to jest oczywiste. Chodzi o nadmiarowe, niepotrzebne, bezsensownie przepisywane badania różne, tanie, drogie, badania przepisywane całymi stadami, byle nie te szukające zakażenia odkleszczowego. Dlaczego? No właśnie, dlaczego?
                • analogkid Re: Mój przypadek... 11.04.12, 15:25
                  pies_z_laki_2 napisała:

                  > > analogkid napisał:
                  > > zapytam jeszcze raz bo chyba sie nie rozumiemy - czy badanie rezonansem j
                  > est wg
                  > > Ciebie szkodliwe?

                  > Nie, jedno badanie nie jest szkodliwe, ale drugie, trzecie i kolejne, może być
                  > szkodliwe.

                  dziękuje za odpowiedź.

                  Ty uważasz choroby wszystkie inne za bardzie p
                  > rawdopodobne i pierwsze w kolejce do wykluczenia, ja uważam, że bb jest bardzo
                  > prawdopodobna i to właśnie wykluczyłabym na początku.

                  ale przecież boreliozy nie da się wykluczyć nawet jak badania bedą ujemne czyż nie? Ile to osób ma tzw. seronegatywną boreliozę którą leczą latami - to łatwiej wykluczać te które się da - ba moze się to okazać na dluzsza metę duzo tańsze i paradoksalnie zdrowsze nawet jakby rezonans zrobić prywatnie kilka razy - tak logicznie rozumując. Bo prawda jest taka ze jak dziewczyna raz wejdzie na antybiotyki to juz bezie to ciągła niezaleznie od efektu a chodzi o to aby wczesniej poszukala jednak czegoś innego i upewnila się. Leczenie antybiotykami pociąga za sobą konkretne skutki dla organizmu, zaleznie od człowieka wieksze lub mniejsze bądź nawet katostrofalne.

                  Różnica jest taka, że np.
                  > zapalenie stawów można zdiagnozować oddzielnie i leczyć czymś tam, niezależnie
                  > od etiologii. A można sprawdzić skąd się u nas wzięło akurat zapalenie stawów
                  > i leczyć przyczynę tego zapalenia, tak?

                  mam podobne zdanie - tak jak migrenę, mozna leczyc środkami pb a można też poszukac przyczyn. Tylko ze nie zawsze zapalenie stawów to od razu borelioza (choć ktoś już tu zdajsie pisał ze w przypadku RZS i SM tak jest... cóż ja nie będę dyskutował).

                  >Darmo to matka daje miłość dziecku, za badania zawsze płacimy.
                  > Za nadmiarowe i niepotrzebne badania "na NFZ" płaci nie ten konkretny pacjent,
                  > ale ja, on, ona, ty, my wszyscy. To nie jest darmo... Pacjent ubezpieczony fak
                  > tycznie ma prawo, ale nie o to tu chodzi, bo akurat to jest oczywiste. Chodzi o
                  > nadmiarowe, niepotrzebne, bezsensownie przepisywane badania różne, tanie, drog
                  > ie, badania przepisywane całymi stadami, byle nie te szukające zakażenia odkles
                  > zczowego. Dlaczego? No właśnie, dlaczego?


                  No i jak mam rozumiec Twoją wypowiedź jak nie w ten sposób ze najwazniejsze sa badania "boreliozowe" a wszystkie inne są niepotrzebnie i nadmiarowo zlecane przez co penetrują nasża wspolną kieszeń. To zamykanie się na jedną chorobę a do tego sugerowanie chyba jakiegoś spisku jak przy Smoleńsku ! gdzie tu umiar i obiektywizm? Podobnie ja mogę sie nie zgadzac z finansowaniem wcześniejszych emerytur nauczycielek i nauczycieli, czy górników... toz to jakis quazipopulizm.

                  czy wolałabyś zatem żeby zamiast innych badań standardowo kazdy lekarz wysyłał pacjenta skarżącego się na jeden z 80 objawów pasujących do bb na badanie "borelioza + koinfekcje" rzecz jasna z NFZ? Niestety nawet Norwegia na to by nie mogla sobie pozwolić. Nie mówiąc o kosztach społecznej "psychozy" jaka by z tego niewątpliwie wniknęła.

                  To jak w tej reklamie zbieramy na cycki, dragi i peruki (czy jakoś tak) - reklama wymowna i nawet słuszna, ale sedno sprawy jest ważniejsze a znika za parawanem emocji - mianowicie ze nasze skromne państwo choćby chciało nie jest w stanie zaspokoić potrzeb zastosowania najlepszych implantów piersi i najlepszych peruk dla osób po chemioterapii bo tak po prostu jest i tyle, zaspokaja tylko najwazniejsze potrzeby. W przypadku bb to Elisa (którą niestety trzeba wyprosic i tu sie zgadzam) i ewentualnie szpitalny WB. I naprawdę trudno wymagać więcej, bo zaraz znajdzie się kolejna grupa ludzi od grzybic, nerwic, czy nawet amatorów trepanacji i każda będzie rościła prawa do najlepszych według niego standardów i praktyk. Stąd uważam ze nie należy patrzeć na problem każdej choroby tylko z jednego punktu widzenia - w naszym przypadku boreliozy .

                  Ja np chciałbym aby każdy pracodawca wysyłał pracowników na obowiązkowe konsultacje z fizjoterapeutą aby zapobiegać chorobom kręgosłupa uzmysłowić jaki ważny jest ruch i prawidłowa postawa zamiast potem wydawać pieniadze z NFZ na leczenie. I pacjent będzie zdrowszy a przez to szczęśliwszy i pracodawca zarobi bo nie bedzie tracil na L4 a i Państwo skorzysta - jakie to piękne...

                  Owszem nakłonienie dziewczyny do wizyty u forumowego lekarza i co za tym idzie w 99% rozpoczecia długotrwałej antybiotykoterapii będzie swoistym potwierdzeniem dla wszystkich ze tak jak ona obrały jedyna i najlepsza metodę czym potwierdzą poniekąd i własną trafność diagnozy i leczenia. Łatwo tak doradzać jak sie jest obcym na forum i stawiać na szali cudze pochopne decyzje w przypadku wątpliwej jak narazie w jej przypadku diagnozy dla zaspokojenia potrzeb utwierdzenia się we własnej właściwej drodze leczenia. Z punktu widzenia obserwatora tak to wygląda w przypadku ann: z dyskusji bowiem aż bije slogan: "po co inne badania i wizyty u złych lekarzy jak wiadomo ze to napewno borelioza" no inaczej wytłumaczyć sobie tego nie mogę, choćbym chciał...

                  pzdr

                  • margolcia_63 Re: Mój przypadek... 11.04.12, 16:14
                    Tylko małe ale.. analogkid, życie to nie koncert życzeń, Ty to z chyba z jakiejś Atlantydy się tu dostałeś, albo jesteś UFO-ludkiem. Hallo! Hallo! Tu Ziemia.
                    Ale poczucia humoru nie mozna Ci odmówić, już widzę oczyma wyobraźni, jak idę do neurologa, który mi hojną ręką wypisuje skierowania na TK głowy i kręgosłupa.
                    I tak wogóle to i tak nie wiele wiem jaki był przekaz, bo i Smoleńsku i pracodawcach co powinni, i co NFZ powinien i co chory powinien.
                  • pies_z_laki_2 Re: Mój przypadek... 12.04.12, 20:18
                    analogkid napisał:
                    > No i jak mam rozumiec Twoją wypowiedź jak nie w ten sposób ze najwazniejsze sa
                    > badania "boreliozowe" a wszystkie inne są niepotrzebnie i nadmiarowo zlecane p
                    > rzez co penetrują nasża wspolną kieszeń. To zamykanie się na jedną chorobę a do
                    > tego sugerowanie chyba jakiegoś spisku (...)

                    Przeczytaj co już zbadała autorka wątku i zobacz, czy kierunek bb to zły kierunek. Z jakiegoś powodu tu trafiła, nikt z forumowiczów nie miał na to wpływu i jej tu nie przyciągnął smile

                    A reszta twoich wniosków to czysta nadinterpretacja. Widzisz to, co chcesz widzieć, a nie to co zostało literalnie napisane tongue_out

                    (drobne sprostowanie: nawet w polskich oficjalnych zaleceniach są badania dwustopniowe, Elisa i WB tongue_out)
                    • analogkid Re: Mój przypadek... 12.04.12, 22:16
                      pies_z_laki_2 napisała:

                      > Przeczytaj co już zbadała autorka wątku i zobacz, czy kierunek bb to zły kierun
                      > ek.

                      zawsze staram sie czytać uważnie - wiem co zbadała i przede wszystkim czego nie zbadała - kierunek może i nie całkiem zły ale prowadzi do niego po drodze jeszcze wiele przystanków wink

                      >Z jakiegoś powodu tu trafiła, nikt z forumowiczów nie miał na to wpływu i j
                      > ej tu nie przyciągnął smile

                      przez kompletnie nieodpowiedzialne i nakręcane w kółko posty typu "swędzi mnie stopa - odpowiedź: to klasyczny objaw bart0nelli" (zresztą autentyk) albo "Na szczęście dziecko zostało spłodzone jak jeszcze (chory na bb mąż) antybiotyki brał - mam nadzieje, ze to uchroni potomka przed zarażeniem się od taty" forum jest naprawdę wysoko w googlach i jeśli się zacznie szukać ogólnych objawów pasujących do bb i 1000 innych chorób a jest ich cała gama prędzej czy później się trafi tutaj

                  • pies_z_laki_2 Re: Mój przypadek... 12.04.12, 20:21
                    Jeszcze jedno - nie namawiam nikogo do podjęcia wieloletniej terapii antybiotykowej, a tym bardziej "w ciemno"! Namawiam do sprawdzania co się dzieje zaczynając od najbardziej prawdopodobnej opcji. I nie od razu z armaty do wróbli.

                    No cóż, możliwe, że na tym szalonym forum bywają ludzie opanowani i myślący racjonalnie tongue_out
    • yanomc Re: Mój przypadek... 10.04.12, 17:24
      Analogkid ma tu racje przy takich objawach podstawowe badanie to rezonans jezeli nic nie wykaze wtedy mozna szukac czegos innego> Ale wiem ze inne badanie tez moga nic nie wykazac sa wiem to z doswiadczenia bo tak było w moim przypadku.U ilu to specjalistow byłem ile kasy wydalem az w koncu po dwóch latach sam sie zdiagnozowałem poczytałem przygotowałem sie odpowiednio do badanie i wyszło
      • ann2059 Re: Mój przypadek... 10.04.12, 23:51
        Ja też uważam, że rezonans albo chociaż TK pomogłoby w wykluczeniu niektórych opcji ale ani moja neurolog (do ktorej chodze prywatnie, bo oczekiwanie na NFZ to prawie półtora roku) ani żaden z wszechwiedzących lekarzy na oddziale neurologicznym z ordynatorem na czele stwierdzili, że nie ma sensu. Zlecili tylko RTG, na którym g**** widać ale robi się je bo jest tanie.

        A trzeba było iść na medycyne.
        • analogkid Re: Mój przypadek... 11.04.12, 08:46
          witaj

          Western Blota według mnie mozesz zrobić nawet po immunoglobulinach - zasada jest trochę inna niż ELISY

          TK czy rezonansu nie zlecą Ci prywatnie neurolodzy, leczenie prywatne to poniekad swego rodzaju błędne koło bo o ile czesto jest lepszy dostęp do lekarzy, dokladniejszy wywiad itp i póki same recepty wystarczą (przepisywane prywatnie leki na receptę są tez refundowane) tak drozsze badania, pobyt w szpitalu, operacje itp juz w ten sposób nie da się popchnąć i trzeba przez NFZ. Z drugiej strony zwykle lekarze praktykujący prywatnie przyjmują tez w przychodniach.

          Moze warto zmienic neurologa, z takimi objawami naprawdę nie powinno być problemu z przepisaniem badań - nie mówiąc już o rezonansie to tomografia to nie jest już hipernowoczesna, superdroga i niedostępna technologia obrazowa
          • ann2059 Re: Mój przypadek... 12.04.12, 01:07
            Problem jest w tym, że aby dostać się do neurologa na NFZ to na prawdę trzeba sporo odczekać, nawet jeśli już dostanę skierowanie na rezonans czy TK to kolejne miesiące czekania...

            Zna ktoś może dobrego neurologa z kujawsko-pomorskiego? z Torunia?
            • analogkid Re: Mój przypadek... 13.04.12, 11:51
              ann2059 napisała:

              > Problem jest w tym, że aby dostać się do neurologa na NFZ to na prawdę trzeba s
              > poro odczekać, nawet jeśli już dostanę skierowanie na rezonans czy TK to kolejn
              > e miesiące czekania...

              ponieważ lubię dowody empiryczne, pozwoliłem sobie zadzwonić do pierwszej lepszej większej placówki w gdzie robia TK w okolicach Torunia - www.tomograf.torun.pl/

              dzisiaj zapisują na termin 17 maja

              mozna zadzwonić do innych - założe sie gdzies bedzie jeszcze krócej:
              np: www.citomed.pl
              lub np tutaj katalog.mediweb.pl/katalog_rodz.php?woj=04&rodzaj=329

              naprawde nie jest tak źle - nie generalizujcie z tymi miesiącami czekania bo wprowadzacie w błąd i zniechęcacie do porządnej diagnostyki - trzeba tylko troche wysiłku. na pewno z rezonansem bedzie gorzej ale to tez da sie ogarnąć bo otworzyli sporo nowych pracowni
              gdzierezonans.pl/gdzie-rezonans/
              pozdrawiam
              • ann2059 Re: Mój przypadek... 13.04.12, 17:48
                Dziękuję za informację. Czy te zapisy są na NFZ? Bo jeśli tak to pewnie bede potrzebować skierowania. Czy skierowanie może wypisać lekarz pierwszego kontaktu czy koniecznie neurolog?

                Jeśli lekarz pierwszego kontaktu to bedzie problem bo ów do najmilszych nie należy i na pewno nie da mi skierowania "bo ja tak chcę gdyż uważam, że TK mi się przyda".
                • analogkid Re: Mój przypadek... 14.04.12, 10:07
                  tak - to sa zapisy kontraktowe NFZ na skierowanie, z własnej kieszeni bylo by zapewne od razu.

                  skierowanie na TK musisz mieć od lekarza specjalisty w tym przypadku neurologa bo lekarz rodzinny nie zleci TK ani tym bardziej MR .
                  Trzeba wziąć od rodzinnego skierowanie do neurologa i iść tam gdzie sa mniejsze kolejki - do neurologa mozesz iść wszedzie, nie tylko tam gdzie Cie poleci rodzinny. Największe kolejki sa z reguly w przychodniach przyszpitalnych ale neurolodzy z NFZ przyjmują nie tylko w szpitalach ale i w innych przychodniach - np tam gdzie lekarze rodzinni, w innych miejscowosciach itp.

                  w przypadku gdyby nie robili Ci w szpitalu pod kątem tego rozpoznanego GBS badania EMG ( jak maja aparat to powinni) to trzeba o tym wspomniec neurologowi. Nieprawidłowe oczyty w EMG to jeden z warunków postawienia diagnozy zespołu G-B . EMG to badanie przepływów potencjałów elektrycznych przez nerwy - zwykle podlaczają elektrody, podają impuls elektryczny i mierza na komputerze latencję z jaką pojawia się na drugim końcu nerwu (trochę kopie prąd wink ). Jeśli nie mialas tego badania to przy tym rozpoznaniu powinno ono byc zrobione obowiazkowo, prawidłowe zapisy EMG nie przemawiają za GBS i nalezy szukać czegoś innego. pozdrawiam
                  • margolcia_63 Re: Mój przypadek... 14.04.12, 19:45
                    Zapewniam Cię Ann, że przy neuroinfekcjach są zaburzenia wszelkiej maści, a zwłaszcza zaburzenia przewodzenia nerwowego. Dotyczy to zarówno ośrodkowego jak i obwodowego układu nerwowego. Mnie przy kichaniu zginało w pól, albo przy głośnym dźwięku traciłam po ułamku sekundy słuch i wzrok, to coś jak zwarcie w nerwach i jeszcze inne dziwy.
                    Sugestie analogkid'a bezcenne, ale chyba w jakiejś innej rzeczywistości, może równoległej. Równie dobrze możesz profilaktycznie sobie robić biopsje różnych organów. bo nuż tam coś urosło.
                    Wiem też, że nawet jak by Ci np. wyszła przepuklina kręgosłupa i byś miała operację, nota bene ryzykowną, to jeśli nie usunie się podstawowej przyczyny, to już po paru miesiącach mogą pojawić się następne zmiany, i znam takie przypadki.
                    Szukaj infekcji - to moje zdanie.
                    • analogkid Re: Mój przypadek... 14.04.12, 21:16
                      margolcia_63 napisała:

                      > Wiem też, że nawet jak by Ci np. wyszła przepuklina kręgosłupa i byś miała oper
                      > ację, nota bene ryzykowną, to jeśli nie usunie się podstawowej przyczyny, to ju
                      > ż po paru miesiącach mogą pojawić się następne zmiany, i znam takie przypadki.

                      niech mnie drzwi ścisną jakie Ty herezje wypisujesz ! Przepuklina i operacja? to znaczy ze 50-60% populacji ludzi miało by iść pod nóż bo mają przepukline krążka m-k ? A tyle statystycznie ma różne mneijsze lub większe przepukliny dające jakieś objawy bądz nie - to juz taka nasza choroba cywilizacyjna pokolenia biurowo-komputerowego, którą z powodzeniem leczy się rehabilitacją, ruchem i zmianą nawyków - a w skrajnych przypadkach (przewlekly ból, meielopatia, spondyloza) skalpelem. Piszesz bzdury bzdury bzdury bzdury i manipulujesz jakimś scenariuszem operacji...

                      > Szukaj infekcji - to moje zdanie.

                      najlepiej panelem chorób odkleszczowych za 1000zł po przyjmowanych immunoglobulinach... którego wynik można będzie złożyc na "cztery", zalaminować i użyć jako ekskluzywnej podkładki pod kubek...

                      ann może zrobić Western Blot - pisałem juz tutaj dlaczego WB a nie ELISY odkleszczowe które są stratą pieniedzy... przy negatywnym WB wiedząc ze nie pamięta kleszcza ani nawet nie jest narażona na kontakt z nimi zapomnialbym o boreliozie raz na zawsze i szukał czegoś innego. Mona tez oczywiście zrobic PCR jesli się cierpi na nadmiar pieniedzy.

                      jeśłi WB wyjdzie ujemnie z radością osobiście przeleję ann 100 zł na choćby częściowe pokrycie tego badania. daje słowo bo mnie juz krew zalewa od tej "dyskusji"

                      • margolcia_63 Re: Mój przypadek... 15.04.12, 00:55
                        Może Cię ścisną, albo już scisnęły analogkid. Przepukliny są efektem wyżerania kolagenu. Ja mam rozwory przełykowej. Myślę, że ann nie pracowała w kamieniołomach, ja też nie. A żyłam dość aktywnie. Dowiedziałam się od lekarza(?), że można dostać od kichania albo kaszlu!!! Jak jest powyżerana tkanka łączna robią się przepukliny nawet od pięrdnięcia, malformacje naczyń krwionośnych i limfatycznych, zjadana jest też mielina nerwów. I tylko zależy, czy ktoś chce leczyć skutek, czy przyczynę.
                        • analogkid Re: Mój przypadek... 15.04.12, 09:26
                          margolcia - ile Ty lat juz sie leczysz na bb?
                      • rrycerz Re: Mój przypadek... 15.04.12, 10:48
                        Po co te kłótnie? Każde badanie coś wnosi do diagnozy, jeśli wyjdzie dobrze, to wyklucza niektóre schorzenia. Jedynie w przypadku boreliozy żadne badanie na 100% nie wyklucza ani nie gwarantuje choroby, ale znacznie częściej zdarzają się wyniki fałszywie ujemne niż fałszywie dodatnie. Przy podejrzeniu wyniku fałszywie dodatniego należy wykluczyć choroby, z którymi mogą być reakcje krzyżowe - głównie syfilis, leptospiroza i kilka innych.
                        Powinno się robić zarówno badania obrazowe - typu TK, RM, USG, RTG jak i badania na infekcje. Infekcje są bardzo prawdopodobną przyczyną, ale mogą być też przyczyny urazowe, zwyrodnieniowe, wrodzone.
                        Poza tym uważam że test Western Blot jest żadnym wyznacznikiem infekcji boreliozą - daje tyle wyników fałszywie ujemnych, że głowa mała, natomiast jest bardzo swoisty i jak wyjdzie choć jeden prążek specyficzny to borelia gwarantowana. Natomiast NIE KAŻDY ORGANIZM WYTWARZA PRZECIWCIAŁA I ANTYGENY PRZECIW BORELIOZIE, NAWET W TRAKCIE ZAKAŻENIA, zwłaszcza przy starej, przewlekłej chorobie.
                        • margolcia_63 Re: Mój przypadek... 15.04.12, 15:52

                          A kto tu się kłóci, ja się z psem sąsiada nawet nie kłócę, tym bardziej z UFO-ludkiem. Ja przedstawiam tylko swoje stanowisko.

                          Ann, nie wiem, czy się zapoznałaś, tam jest trochę o przewidywanym wpływie na serologię.

                          www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=flebogamma%20charakterystyka%20produktu&source=web&cd=1&sqi=2&ved=0CCEQFjAA&url=http%3A%2F%2Fwww.ema.europa.eu%2Fdocs%2Fpl_PL%2Fdocument_library%2FEPAR_-_Product_Information%2Fhuman%2F000781%2FWC500023473.pdf&ei=39CKT-KUBMfm4QSd4LnMCQ&usg=AFQjCNGLeYZLLG9Git2EjBeeSTjSr9RsoA
                          • margolcia_63 Re: Mój przypadek... 15.04.12, 16:31
                            Tak sobie pomyślałam, że kto wie, może takie immunoglobuliny mogły by być szansą dla chorych na bb, zwłaszcza jak by były pozyskane od odpornych nosicieli. Ciekawe!
                            A Ty Ann, może po prostu dostałaś herksa po tych wlewach, bo jak dostałaś przeciwciała...??? Hm! Pomyśl o tym.
                            • margolcia_63 Re: Mój przypadek... 15.04.12, 16:36
                              z drugiej strony, to też nie wiadomo co można złapać, może priony, jeśli już nie wirusy.
                              • analogkid Re: Mój przypadek... 15.04.12, 19:59
                                margolcia_63 napisała:

                                > z drugiej strony, to też nie wiadomo co można złapać, może priony, jeśli już ni
                                > e wirusy.

                                herks po immunoglobulinach, wirusy w preparatach... maatko

                                Nie chodzi nawet o to ze te hipotezy z punktu widzenia nauki są głupie.
                                one są po prostu społecznie szkodliwe, bo nie piszesz tego dla siebie ale czytają to inni którzy szukają swoich odpowiedzi na pytania tak jak ann i mogą sie zasugerować.
                                • margolcia_63 Re: Mój przypadek... 15.04.12, 20:22
                                  Fragment z charakterystyki produktu:
                                  Standardowe środki ostrożności stosowane w celu uniknięcia potencjalnych zakażeń wynikających z
                                  podawania produktów krwiopochodnych obejmują selekcję dawców, badania przesiewowe
                                  indywidualnych donacji krwi i puli osocza w kierunku specyficznych markerów chorób zakaźnych
                                  oraz stosowanie skutecznych procedur inaktywacji/usuwania wirusów w procesie produkcji. Pomimo
                                  zastosowania powyższych środków ostrożności, kiedy podawane są produkty krwiopochodne nie
                                  można całkowicie wykluczyć ryzyka przeniesienia czynników zakaźnych, w tym nieznanych
                                  dotychczas wirusów lub innych patogenów.
                                  Podejmowane środki ostrożności uważane są za skuteczne w stosunku do osłonkowych wirusów
                                  takich jak HIV, HBV i HCV oraz wirusów bezosłonkowych takich jak HAV i parwowirus B19.


                                  A szkodliwy to ty jesteś i naucz się czytać!
                                  • margolcia_63 Re: Mój przypadek... 15.04.12, 20:33
                                    Aka! Za skuteczne też uważa sie dwutygodniowe leczenie boreliozy, jakbyś nie wiedział. Za skuteczne uważano też szczepionki przeciwko niej.
                                    A dyskutować nie mam z tobą ochoty, póki nie poduczysz się trochę w tej materii, to już wolę z psem sąsiada, bo on chyba więcej zna temat, choćby z racji posiadania kleszczy.
                                    • analogkid Re: Mój przypadek... 15.04.12, 20:45
                                      Na opakowaniach po mikrofalówkach Amerykanom tez się pisze żeby ich nie zjadali...dla świetego spokoju i zabezpieczenia przed pozwami tego tysięcznego promila osób kóre jednak zdecydują sie zjeść albo wykorzystać to do wyłudzenia odszkodowania.

                                      nie chcesz dyskutować to tez nie zaczepiaj mnie ciągle - tez uwazam ze dyskusja z Tobą to jak wrzucanie kartofli do łazienki. Ani to fajne, ani przyjemne a do tego zupełnie bez sensu...
                                      • margolcia_63 Re: Mój przypadek... 15.04.12, 21:03
                                        https://emotikona.pl/emotikony/pic/037.gif
                                        • margolcia_63 Re: Ciekawy przypadek 15.04.12, 21:21
                                          www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=flebogamma%20sk%C5%82ad&source=web&cd=14&ved=0CDMQFjADOAo&url=http%3A%2F%2Fwww.termedia.pl%2FCzasopismo%2F-56%2FArtykul-14143&ei=Ah6LT-SFB6al4gS4v5mCCg&usg=AFQjCNEf-5Kw9I9FOZND213UHnzwbWSYWw
                                          • analogkid Re: Ciekawy przypadek 15.04.12, 22:39
                                            zaryzykuje - ciekawy w kontekście czego?
                    • ann2059 Re: Mój przypadek... 15.04.12, 23:22
                      Pierwsze objawy ze strony bóli korzeniowych pojawiły się kiedy w trakcie owej nieszczęsnej infekcji zaczęłam intensywnie kasłać. Dlatego na samym początku neurolog wystawiła diagnozę, że to dyskopatia. Dopiero jak doszły inne objawy o których pisałam stwierdziła, że to raczej nie to i wysłała do szpitala z podejrzeniem GBS a tam wszyscy jak jeden mąż uczepili się tej sugestii i trzymali się dopóki nie zeszłam im z oczu opuszczając szpital.

                      Nie wiem czy to po wlewach z immunoglobulin to był herx. Wiem, że przeszło bo Dexavenie (mówię tu tylko o objawach typowo grypowych bo drętwienia i mrowienia utrzymują się nadal).

                      • margolcia_63 Re: Mój przypadek... 16.04.12, 00:11
                        Ann, wirusy mogą powodować ciężkie neuroinfekcje. Ja w dyskopatie od kaszlu nie wierzę u osób ze zdrową tkanką łączną i w twoim wieku. No chyba, że jest powyżerana przez patogeny.
                        Dla zainteresowanych:
                        reumatologia.mp.pl/choroby/show.html?id=63747
                        A w poprzednim linku, jak ktoś nie zrozumiał, jak to jest, że choroba z autoagresji hamowana jest preparatem, który teoretycznie ma odporność podnosić. Dla mnie, jako żywo opis boreliozy. Tylko, że jak babci przyładowali sterydami, to chyba już ona z tego nie wyjdzie, chyba, że "nogami do przodu" uncertain. To tak ku przestrodze. Kryminał dosłownie się kłania.
                        • analogkid Re: Mój przypadek... 16.04.12, 09:21
                          margolcia_63 napisała:

                          > Dla zainteresowanych:
                          > reumatologia.mp.pl/choroby/show.html?id=63747

                          no jasne - to oczywiście borelioza - w ogóle nie ma na świecie chorób autoimmunologicznych... borelioza tłumaczy wszystko, a niedouczeni lekarze rozpoznają co rusz jakies niepotrzebne nowe jednostki chorobowe.

                          > A w poprzednim linku, jak ktoś nie zrozumiał, jak to jest, że choroba z autoagr
                          > esji hamowana jest preparatem, który teoretycznie ma odporność podnosić. Dla mn
                          > ie, jako żywo opis boreliozy.

                          no i tego właśnie się obawiałem. Zacznij prowadzić jakieś badania - za kilka lat dostaniesz moze jakąś nagrodę (Ig NOBLA?)
                          Przeciwciała ANA, ANCA w chorobach autoimmunologicznych to też pewnie sprawka bakterii...

                          swoją drogą choroby autoimmunologiczne można "leczyć" antybiotykami - pośrednio wyłączając ukłąd immunologiczny chorego aż w końcu nastąpi jakieś tam polepszenie - niechybny dowód na to ze jest to borelioza !

                          jeśli chodzi natomiast o drętwienia i parestezje to jesli w przypadku ann byla to jakas infekcja zwiazana z OUN, to dretwienia i parestezje mogą sie utrzymywac nawet do pół roku. mozna sie wspomóc witaminą B i b12 aby podreperować ukl nerwowy.
                          Zrób WB i bedziesz mieć pewność czy to borelioza czy nie - jej prawdopodobieństwo oceniam na 1% i mysle ze WB to potwierdzi w przeciwieństwie do osób które borelioze widza nawet otwierając mielonkę krakowską. Chyba ze chcesz się sugerować takimi przykłądami jak wyżej, to nie trzeba robić wogole zadnych badań tylko zacząć leczenie "abx-ami" bez zadnych innych diagnoz ("sie strzela sie paczy" - kocham ten cytat)


                          • bamba-ryla Re: Mój przypadek... 16.04.12, 09:46
                            Analogkid- szkoda Twojego wypruwania żył, bo głową muru nie przebijesz.

                            Sama byłam osobą z boreliozą (potwierdzonąwink) i w trakcie choroby truchę próbowałam się tutaj udzielać. Jednak szkoda było mi nerwów na dyskusję z niektórymi osobnikami. Poza tym z racji zawodu (rehabilitacja i fizjoterapia) wiem jakie objawy mogą powodować niedomagania naszego układu szkieletowego, szczególnie kręgosłupa.
                            Kiedyś tam prowadziłam dyskusję o fałszywych wynikach w WB (fałszywie dodatnie), zjeść mnie chcieli. Do czasu kiedy Piwis zaczął pisać o toxocarozie.

                            Tak więc, Twoje argumenty to woda na młyn dla niektórych. Tutaj panuje jeden jedyny i prawdziwy dogmat.
                            • margolcia_63 Re: Mój przypadek... 16.04.12, 10:13
                              Kolejny raz piszę, że kręgosłup też mi opuszczał po antybiotykach. W tej chwili bardzo ok!
                              Za chwilę to może tu zagości Vitafon, albo inny Voll.
                              A reklama to jest płatna, drodzy Państwo! Nieładnie! Tak właśnie podejrzewałam, że to hienizm pospolity, bo bez wyleczenia choroby podstawowej, to można w nieskończoność się rehabilitować.
                              Anologkid pojęcia nie ma o chorobie, a Ty bamba-ryla.... to nawet szukać mi się nie chce.
                              Może inne forum..
                              • bamba-ryla Re: Mój przypadek... 16.04.12, 10:41
                                Margolcia_63- z tobą jest jeszcze gorzej niż przypuszczałamwink i niestety wyleczenie z boreliozy na tą przypadłość ci nie pomoże.

                                Czy Ty rozumiesz, że w przypadku autorki watku nie chodzi TYLKO o jakąs tam dyskopatię, tylko o guzy w obrębie mózgu czy rdzenia kręgowego? Że przy takich objawach tomograf a nawet rezonas to standart a nie luksus?

                                Do czego to doszło, żeby w najmniejszym lub wręcz przyciwnie w najcięższym objawie upatrywać tylko i wyłacznie boreliozy lub chorób odkleszczowych.
                                Czy twoim zdaniem inne choroby np. nowotwory złośliwe to też sprawka tychże? (to było pytanie retoryczne)
                            • analogkid Re: Mój przypadek... 16.04.12, 10:42
                              witaj

                              widzisz, olałbym to jakby nie fakt, ze nie mogę się (póki co) pogodzić z tym ze zupełnie nowej osobie na forum, która trafiła tutaj z prosbą o pomoc poprzez google bo niestety "borelioza" wysoko stoi w wynikach wyszukiwania (w duzej mierze przez takie osoby jak margolcia) z objawami które moga wskazywać na 1000 różnych rzeczy wmawia się od razu boreliozę i co już najgorsze i karygodne odwodzi się ją i zniechęca do podstawowych badan które mogą wykluczyć lub znaleźć inne nawet bardzo powazne rzeczy, których za kilka lat straconych na antybiotykoterapię w ciemno juz nie bedzie mozna wyleczyć

                              Zresztą mądrego i miło posłuchać - widzisz sama jako fizjoterapeuta jaki jest teraz stan kręgosłupów ludzi między 20-30 rokiem zycia wiec i uciski na nerwy przez uwypuklenia krążków m.k. sa możliwe i są już powszechne (i to jest fakt duzo bardziej prawdopodobny niż borelioza) , nawet przy kaszlu i kichaniu w który wątpi margolcia (to przecież częsta przyczyna zaostrzenia dyskopatii szyjnych w przypadku juz osłabionych kręgosłupów ze zniesionymi lordozami, kyfotyzacją itp czyż nie ?) no ale niektórym sie tego nie wytłumaczy choćby nawet sie podpierać jakimś autorytetem naukowym. Bo to napewno borelioza zjada kręgosłup i basta !

                              swoją droga wątek Piwisa to arcyciekawy przypadek - kiedyś przeczytałem go dokłądnie całego, pomijam ciężar emocjonalny jego postów - facet wpierw byl przkeonany ze zaraził sie od dziewczyny bb przez stosunek co dodatkowo nakręciło ludzi ze to jest możliwe, potem leczyl sie już chyba wszystkimi lekami jakie sa na rynku na wszlekie odkleszczowe choroby jakie były mozliwe przy wtórze połowy forum, "lekarza z forum" i kolejnych pomysłach na kolejne koinfekcje a każdy z jego objawów byl przypisywany do boreliozy albo herksa, na szczeście facet zorientował się ze chyba coś jest nie tak, ze pomimo leków nie zdrowieje i zacżał drążyć sprawy wirusowe, potem pasożyty nie wiem jak sie potem skonczyla sprawa z toksokarozą - chyba ją wyleczył w koncu, bo wątek się urwał. Co z jego dziewczyną w 3 stadium boreliozy też nie wiadomo.

                              pozdrawiam
    • m_a_l_g_o_s_i_a Re: Mój przypadek... 16.04.12, 12:12
      Poczytaj o mykoplazmatycznym zapaleniu płuc.
      • margolcia_63 Re: Mój przypadek... 16.04.12, 15:22
        Na moje guzy w mózgu pomagają antybiotyki. A zakaźny czynnik w nowotworach chyba oczywisty.
        he, he!!!... ciekawe jak by państwo rehabilitanci leczyli kiłę i gruźlicę, wreszcie AIDS???
        Stanowczo protestuje przeciwko takiemu umniejszaniu rangi problemu, jakim są choroby zakaźne.
        • pies_z_laki_2 Re: Mój przypadek... 16.04.12, 23:34
          AK - poczytaj o etiologii i testach pomagających wykrywanie sarkoidozy i gruźlicy tu:
          - www.alergie.pl/library/orl_volume-1_issue-2_article-33.pdf
          Zresztą cały materiał jest wielce pouczający. Kontrowersje pojawiają się ciągle i wciąż, bez tego nie ma rozwoju żadnej dziedziny, nie tylko medycyny...

          A "guzy" na kręgosłupie to mogą być np. zwłókniałe cysty z gronkowcem, krętkami czy czymkolwiek innym... Słyszałeś o podobnych przypadkach? A może lepiej postraszyć nowotworami? Tylko dlaczego straszyć pacjenta, a nie lekarza, który winien był wypisać skierowanie, a nie wypisał? Może uznał, że nie było wskazań?

          Jeszcze jedno, nie mów, że TK czy MRI to badanie podstawowe smile Fajnie by było, ale chyba sam w to nie wierzysz...

          I na koniec - znowu dajesz się ponieść emocjom, a na moje posty nie odpowiedziałeś... Czyżbym nie pasowała do forumowego schematu, czy raczej do twojej wizji fanatycznego forumowicza tongue_out
          • analogkid Re: Mój przypadek... 17.04.12, 08:46
            pies_z_laki_2 napisała:

            > A "guzy" na kręgosłupie to mogą być np. zwłókniałe cysty z gronkowcem, krętkami
            > czy czymkolwiek innym... Słyszałeś o podobnych przypadkach? A może lepiej post
            > raszyć nowotworami?

            czy Ty na pewno piszesz do mnie?

            > I na koniec - znowu dajesz się ponieść emocjom, a na moje posty nie odpowiedzia
            > łeś... Czyżbym nie pasowała do forumowego schematu, czy raczej do twojej wizji
            > fanatycznego forumowicza tongue_out

            kolejny raz wymagasz odemnie abym odpowiadał na posty a:

            a) piszesz je chaotycznie i nawet nie w tym miejscu wątku
            b) piszesz je nie do mnie - tak jak tutaj
            d) no i wreszcie klasyczny powód - pojawiają sie w nich stwierdzenia których nie jestem autorem. tzw Mechanizm "margolciowy" - pierw pojawia się herezja lub nadinterpretacja wypowiedzi (np rehabilitacja gruźlicy haha) - która ląduje w ustach osoby której za chwile najlepiej w innym miejscu zadaje się "pytanie" lub atakuje na temat rzekomej "wypowiedzi" jaką osoba napisała.
            Ja naprawdę wychodze z założenia ze szkoda czasu na dyskusje w takim przypadku a już napewno na zaczepki typu: zarzucić przynętę w postaci ogólnego pytania "co powiesz na to i na to" lub linka i czekać aby ktoś potem się uzewnętrzniał merytorycznie podczas gdy dziedzina o jakiej jest mowa nie jest dziedziną zerojedynkowa i czasem pojawiają się wątpliwości.

            Jeśłi chcesz odpowiedzi na swoje pytania to prosze idź na studia medyczne, albo chociaż na biologię i tam spróbuj swoich sił w tym temacie zadając pytania osobom napewno wiele bardziej kompetentnym odemnie.
            • pies_z_laki_2 Re: Mój przypadek... 17.04.12, 12:14
              analogkid napisał:

              Tak, odpowiadam teraz tobie, tylko tobie i nikomu poza tobą smile

              Nie, nie piszę chaotycznie i jako jedna z niewielu tutaj robię akapity, podpunkty, używam strzałek, znaków przestankowych, myślników itp wyznaczników uporządkowanego tekstu tongue_out

              Nie, nie rzucam zaczepek, tylko odpowiadam na twoje autorytatywne stwierdzenia. Pokazuję czarno na białym, że nie masz racji, albo że sprawa nie jest tak jednoznaczna, jak to opisujesz. To niewygodne, prawda?

              Ok, przyjmuję sugestię, to naprawdę doskonały pomysł, żebym skończyła studia medyczne smile

              (temat obecności na tym forum osoby o ksywce analogkid uważam za zamknięty)
              • analogkid Re: Mój przypadek... 17.04.12, 12:34
                pies_z_laki_2 napisała:

                > (temat obecności na tym forum osoby o ksywce analogkid uważam za zamknięty)

                ktoś jest niewygodny wychodzi przed szereg starając się argumentowac sprawy obiektywnie a do tego nie obraża in persona nikogo tak jak inni tutaj, najlepiej mu zatkać usta tylko dlatego ze czasem rozbija monopol na głoszenie herezji

                niech i tak będzie... wink
                • ann2059 Re: Mój przypadek... 17.04.12, 17:09
                  To ja tylko tak nieśmiało wetnę się w dyskusję wink

                  Tak jak mi poradziliście, napisałam do dr Wielkoszyńskiego. Odpisał prawie natychmiast. Sprawa przedstawia sie tak, że aby mieć 100% pewność, że test na borelioze bedzie wykorzystywał tylko moje przeciwciała muszę odczekać conajmniej 3 miesiace od momentu wlewów. Wychodzi wiec na to, że dopiero w połowie czerwca bede mogła działać w tym kierunku.

                  W międzyczasie postaram się dostać do neurologa na NFZ i skonsultować co on o tym wszystkim myśli, może wyśle mnie na Tk lub MRI.

                  Tylko teraz nie wiem czy idąc do nowego neurologa przedstawić mu historie choroby czy może udawać, że dopiero zaczynam sie leczyć żeby zobaczyć jaka on postawi diagnoze bez sugerowania sie wypisem ze szpitala itp?
                  • margolcia_63 Re: Mój przypadek... 17.04.12, 17:27
                    Jest jeszcze trzeci wariant, idziesz nic nie mówisz o poprzedniej diagnozie, czekasz co wymyśli. Po czym oznajmiasz, że nie chcąc go sugerować, nie pokazałaś diagnozy ze szpitala.
                    • analogkid Re: Mój przypadek... 17.04.12, 17:46
                      margolcia_63 napisała:

                      > Jest jeszcze trzeci wariant, idziesz nic nie mówisz o poprzedniej diagnozie, cz
                      > ekasz co wymyśli. Po czym oznajmiasz, że nie chcąc go sugerować, nie pokazałaś
                      > diagnozy ze szpitala.

                      z pewnością zyska tym przychylność lekarza wink
                  • analogkid Re: Mój przypadek... 17.04.12, 17:37
                    ja jestem zdania ze nie nalezy w zyciu kręcić i trzeba byc uczciwym - tak mnie nauczyli w domu i jak dotąd to mi się sprawdza smile moim zdaniem trzeba po prostu powiedzieć jaka jest sytuacja - ze byl szpital, ale raczej kiepska diagnostyka bo tylko RTG, choroba dość rzadka wiec wypadaloby pierw wykluczyc inne (sprawdź to EMG czy Ci robili jesli nie no to kolejny i to b. ważny argument ze to moze nie byc GBS a ty bardziej jeśli robili a było prawidlowe)
                    Lekarz nie jest głupi i sam na pewno sie zorientuje ze pacjent coś szpąci. Jak mu nic nie powiesz to zacznie od RTG, Ty się potem odkryjesz ze RTG bylo i inny neurolog je widział i juz gość wie ze pacjent cos kręci i nie mówi całej prawdy wink

                    pozatym ściemnianie to trudna i męcząca sprawa dla samego ściemniającego wink
                    pozdrówki
                    • ann2059 Re: Mój przypadek... 17.04.12, 17:54
                      Pisalam już o tym, ale widocznie gdzieś się post zagubił: miałam robione EMG w szpitalu i lekarze twierdzili, że są nieprawidłowości w wynikach które se charakterystyczne dla GBS jednak chyba jednoznacznie jej nie stwierdzają. Poza tym mam wrażenie, że badanie było niepełne bo miałam tylko "kopanie prądem" ale ta część gdzie się wbija igłę w mięsień została mi podarowana, nie wiedzieć czemu. Lekarka po prostu powiedziała, że obejdzie sie bez tego.
                      • analogkid Re: Mój przypadek... 17.04.12, 18:58
                        to mnie moze umknęła kwestia EMG
                        wiem ze teraz EMG nie robi sie juz tak czesto igłami (głównie z powodu konieczności zapewnienia procedur sterylizacji, kontroli itp co stanowi problem) , nie wiem tez czy ta część "igłowa" jest stosowana bardziej do oceny samych mięśni - nie znam sie na tyle. Tak czy siak ja bym powiedział wszystko. Nie oplaca sie sciemniać wg mnie bo lekarz łosiem tez nie jest i sie szybko zorientuje ze go sie bierze pod włos
                        • margolcia_63 Re: Mój przypadek... 17.04.12, 19:15
                          analogkid napisał:


                          Tak czy siak ja bym powiedział wszystko. Nie oplaca sie
                          > sciemniać wg mnie bo lekarz łosiem tez nie jest i sie szybko zorientuje ze go s
                          > ie bierze pod włos

                          Pewnie, że nie jest łosiem w przeciwieństwie do ciebie analogowy.
                          Nie po to chodzi się do lekarza, by mu przedstawić gotową diagnozę.
                          Jak jest mądry to uzna taki argument, a jak głupi, to po co do niego iść. Hę?

                          • mikolajyou Re: Mój przypadek... 22.07.12, 22:39
                            Witam ann2059

                            Proszę daj znać co słychać,
                            czytałem twój wątek i historia się urwała,
                            mam nadzieję że wszystko ok

                            pozdrawiam

                            smile
                            • ann2059 Re: Mój przypadek... 12.09.12, 10:25
                              Witam, po dość długiej przerwie.

                              Przez ostatnie dwa miesiące niewiele się u mnie zmieniło. Niektóre objawy nasilały sie by po kilku dniach ustąpić, niektóre utrzymuja sie do dzisiaj. Nadal nie zrobiłam żadnych badań diagnostycznych ale myślę, że najwyższy czas sie za to zabrać. Doszły delikatne zawroty głowy i coraz częstsze bóle głowy, delikatne mrowienie mięśni twarzy (ostatniej nocy po raz pierwszy zdrętwiaja mi w nocy część twarzy, do tej pory drętwialy mi tylko stopy i dłonie).

                              Planuje wysłać próbki krwi do Poznania i zrobic wreszcie ten WB w obu klasach (immunoglobuliny podawane w szpitalu w marcu teoretycznie powinny już nie stanowić ku temu przeszkody). Czy ktoś z Was wysyłał krew do Poznania? Jak to sie dokładnie odbywa? Mam juz zamówiony zestaw, musze teraz iśc do swojej przychodni, pobiorą mi krew, zamawiam kuriera i leci do Poznania tak? I co dalej? Opłata za badanie jest przed uzyskaniem wyników czy po?

                              Będe wdzieczna ze jakiekolwiek informacje.

                              Pozdrawiam wszystkich czytających smile
    • anonimicus Re: Mój przypadek... 22.07.12, 23:18
      Witaj. W jaki sposób trafiłaś na trop boreliozy, nie mając kleszcza, ani rumienia?

      Wpisując objawy?

      Borelioza imituje wiele chorób, raczej daje objawy jak wiele innych chorób, dlatego mogłaś trafić poprzez google na trop boreliozy, co może być pułapką.

      Jeżeli masz nadmiar pieniędzy, zrób badanie Western-Blot w obu klasach IgM i IgG (około 200zł).

      A wy drodzy forumowicze mnie nie zjedzcie! smile
      • analogkid Re: Mój przypadek... 12.09.12, 12:46
        Bo na trop boreliozy wpada KAŻDY kto w Google wpisz kilka niespecyficznych objawów których nie potrafi utożsamić z konkretna chorobą a nie diagnozował się porządnie (np obrazowo). Oczywiście w wielu przypadkach jest to pułapka, bo ludzie zamiast leczyć rozwalony kręgosłup lecza objawy boreliozy (drętwienia, parestezje, szumy uszne, ból głowy itp to te najczęstsze objawy) dodatkowo pogłębiaja chorobę siedzeniem całymi dniami w Internecie. Dlatego przez oddaniem sprawy "terapii boreliozy" nalezy zbadać wszystkie inne potencjalne przyczyny złego samopoczucia zeby tez nie zaniżać statystyk niepowodzeń terapii antybiotykami i oczywiscie w trosce o swoje zdrowie.
    • ann2059 Re: Mój przypadek... 19.01.13, 11:14
      Wracam do was po dość długiej przerwie.

      Objawy zaczęły się u mnie nasilać. Zrobiłam WB w obu klasach w Poznaniu na boreliozę i wyszedł negatywny. Nie wiedząc co dalej robić pojechałam do doktora J. Dz. z Poznania na wizytę. Zalecił mi rezonans głowy i panel na koinfekcje. Wyszła dodatnia Bartonella.

      Pojechałam na drugą wizytę w celu rozpoczęcia leczenia. Dostałam następujący zestaw:

      Doxy 100mg 2x2
      Levoxa 500mg 1x1

      plus suplementy i probiotyki.

      Zakupiłam już na allegro Optimę bo wyczytałam, że to najlepszy probiotyk.
      Jednak na recepcie znalazłam też przepisany Sinamit Q10, czyli czysty koenzym Q10 i zastanawiam się czy jest jakaś zasadność brania go?

      Ktoś z was przyjmował te leki?

      Czytałam, że Levoxa to podobno jazda bez trzymanki i w góle mega herxy i jestem, że tak to eufemistycznie ujmę, przerażona. Powinnam zacząc doxy i levo od niższej dawki czy od razu tak jak lekarz przepisał?

      No i ta dieta. Co ja mam jeść??
      • simoo2 Re: Mój przypadek... 20.01.13, 19:30
        w antybiotykach nie stosuje sie raczej okresów przejściowych - odrazu zaczynaj całe dawki i czekaj na efekty. Przy bartonelli czasami przychodza one szybko
        • simoo2 Re: Mój przypadek... 20.01.13, 19:42
          Tutaj masz jakieś podstawy apropo diety:

          forum.gazeta.pl/forum/w,578,75446709,75446709,Dieta_przeciwgrzybiczna.html
          Wiele wątków w historii zawiera informacje na ten temat
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka