adrian_fenig
06.05.12, 17:56
Witam,
Nareszcie nadeszły słoneczne dni. Czekałem na nie jak na nagrodę.
A to dlatego, że wystawienie się na działanie słońca, a w szczególności ostrego słońca, powoduje w moim przypadku, że objawy boreliozy spadają o 95%. Natomiast po zejściu ze słońca i schowaniu się w cieniu objawy (mrowienia, palenia, kłucia, fascykulacje) wracają w przeciągu minut. Obserwuję tę prawidłowość już trzecie lato.
Zastanawiam się co odpowiada za taką reakcję organizmu? Domniemam, że albo promieniowanie UV albo wysoka temperatura powodują obniżenie aktywności patogenów (krętków boreliozy i koinfekcji). Ale słońce oddziałuje przecież powierzchownie, na zewnętrzne warstwy skóry. Co z bakteriami zlokalizowanymi głębiej? Czyżby patogeny ze sobą się komunikowały (tu już wkraczam w sci-fi)?
Czy jest na to jakieś empiryczne wytłumaczenie?
Czy ktoś z Was też tak ma?