Dodaj do ulubionych

Moja Mama zachorowała

02.01.21, 12:29
Witajcie

U mojej Mamy zdiagnozowano boleriozę na podstawie rumienia pod kolanem. Od czasu jego zauważenia po ok 2-3 tygodniach zgłosiła się do lekarza. Wspomniała też o domniemanym momencie w którym jadąc powrotnym autobusem z weekendu w domku w górach coś jakby strzepneła ręką z tego miejsca, choć nie czuła ugryzienia i było to około 3-4 tygodni przed wizytą u lekarza. Kleszcza nie było.

Przeszła antybiotykoterapię u lekarza rodzinnego na NFZ. Miesiąc i dwa dni około. Po ponad 4-6 tygodniach lekarka zalecila wykonać testy, tutaj się trochę opóźniło ze względu na trudny dostęp do lekarzy w sobie pandemii i wykonała je łącznie po 7, może 7 i pół tygodnia wlacznie z płatnym bodajże Western Blot. Lekarka powiedziała że są przeciwciała, czyli organizm walczył z chorobą i kolejny test ma być za ok. pół roku. (akurat termin najbliższego zakaźnika na NFZ).

Do tej pory Mama nie zgłaszała żadnych dolegliwości, nawet w trakcie antybiotykoterapii. Charakteryzowała się wzorowym zdrowiem, nie brała do tej pory żadnych leków ma dobre długowieczne geny od strony mamy która ma obecnie 96 lat z czego pierwszą wizytę w szpitalu zaliczyła raptem kilka lat temu, zero leków. Jej dziesięcioro rodzeństwa umarło w podobnym wieku.

Pytalem regularnie o to czy odczuwa jakieś negatywne skutki, mówiła że żadnych i czuje się nawet lepiej niż przedtem. Tak jest po dziś dzień, nic ją nie boli, jednakże w trakcie gdy brała antybiotyki odnosiłem wrażenie że jest lekko pobudzona i z tego stanu przechodziła szybko do lekko poddenerwowanego. Oczywiście wcześniej przeczytałem o labilności uczuciowej w internecie i mogłem się tym zasugerować. Zmiany nie były zbyt wyraźne, na tyle że mogą mieścić się w granicach moich sklonnosci hipohondrycznych w stosunku do własnej osoby jak i do innych. Odnoszę jednak wrażenie że wcześniej tak nie było. Moja mama była bardzo stabilna emocjonalnie. Ostatnio zauważyłem jednak że martwi się nieco np. faktem że trzeba będzie zimę spędzić w domu i argumentuje to pandemią. Ma do tego prawo sytuacja jest wyjątkowa o tyle trudno mi odróżnić to od stanów typowych dla boreliozy. Dziś słyszałem jak rozmawia z siostrą przez telefon i mówi że "u niej nic złego, ale też nic dobrego się nie dzieje" nigdy się w ten sposób nie żaliła, to inni zawsze wyżalali się do niej uważając ją za solidna podporę. Zdarzały się też problemy z pamięcią krótkotrwałą np. Zapominanie gdzie coś przed chwilą położyła, robienie jakichs drobnych głupich błędów czy pytanie mnie 2x pod rząd o to samo. Tutaj też nie mogę powiedzieć że nie zdarzało jej się to wcześniej być może zwracam na to teraz zbyt duża uwagę.

Otwarcie z nią rozmawiam o tym, Mama jest inteligentną osobą i nie widzi w tym nic nadzwyczajnego. Mówi że to ja pewne rzeczy być moze wyolbrzymiam bo nie ukrywam mam do tego talent.

Boje się jednak że rozwija się u niej neuroborelioza i zastanawiam się czy nie skierować ją na jakies dodatkowe badania przed wizytą u zakaźnika.

Sam choruje przewlekle na poważną chorobę mózgu jaka jest Schizofrenia Paranoidalna od 15 lat. Obecnie mam 34 lata. Zawsze panicznie bałem się o zdrowie mamy, gdy dowiedziałem się o boleriozie był to dla mnie na tyle duży szok że chyba częściowo wyparłem tę wiadomość. Mama skończyła wczoraj 65 lat. Walczę ze swoją dolegliwością, wydaje się że skutecznie, staram się opanować jakoś dzień i obowiązki jednak bez mamy na tę chwilę nie poradziłbym sobię ze wszystkim. Schizofrenia ma charakter postępujący, prowadzi do coraz większego otępienia, nie wiem na ile stan mamy się pogorszy i na ile mój, czy podołam opiece nad nią i co gorsza widokowi jej cierpienia, który z kolei może spowodować nawrót. Każdy kolejny epizod niestety powoduje nieodwracalne uszkodzenia w mózgu i zmniejsza szanse na powrót do normalnego życia. Szczęśliwie nie miałem nawrotu od 10 lat.

Ponadto człowiek w takich chwilach zdaje sobie sprawę jakim był egoistą ciągle narzekając i zagarniając wszystko pod siebie. Mama poswiecila opiece nade mną kawał życia. Teraz gdy jest czas żeby wynagrodzić choć częściowo ten czas nie wiadomo czy jeździć na wycieczki, czy zbierać pieniądze na leczenie..

Sam nie jestem, mam brata który ma swoją rodzinę. Ojciec odszedł do innej gdy zacząłem chorować. Mamy jakieś zabezpieczenie finansowe w postaci mieszkania na własność i domu.

Ja z marnym sukutkiem od ok. dwóch lat próbuje dorabiać do renty w domu.

Jeśli znacie jakichś lekarzy w Krakowie których warto rozważyć, jestem otwarty na wszelkie propozycje.
Obserwuj wątek
    • wozny1234 Re: Moja Mama zachorowała 13.09.21, 22:44
      Ja polecam ci gabinet Herbasol - tylko, ze oni są w Wrocławiu. Robią diagnostykę i od razu tłumaczą co i jak. Powinni ci dać jakieś rady dla twojej mamy. Ja tam chodziłem i jestem bardzo zadowolony z nich.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka