Dodaj do ulubionych

koniec leczenia (chyba)

12.02.06, 23:57
Witajcie

3 dni temu zakonczylem leczenie borelki - czy na 100% trudno powiedziec.
Nic mnie nie boli, nic mi nie dolega, tak jak pisala wavan, chodza po mnie
jeszzcze jakies male, wlasciwie mikro lamania w stawach, ale zakladam ze sa
to raczej efekty nagrodmadzenia toksyn a nie herx.

Konkrety:
borelioza od czerwca 2004
leczenie z przerwami do czerwca 2005
od czerwca 2005 caly czas na doxycyklinie 400 mg/4 dni i 200 mg/3 dni w
tygodniu - do 10 lutego 2006 (9 miesiecy)
na koniec bralem przez tydzien dawke 600 mg doxy dziennie - zero reakcji w
postaci pogorszenia stanu zdrowia

Za 3 miesiace ide zrobic badania PCR.

Kiedy zaczynalem to leczenie, wydawalo mi sie ze pol roku to bardzo dlugo.
Nieprawda! To wylacznie kwestia podejscia, swiadomosci. Nie broncie sie przed
dluzszym braniem antybiotykow bo lepiej wziac kilka tygodni dluzej niz potem
meczyc sie latami. Bardzo wazne zeby pilnowac diety!


Zycze wszystkim cierpliwosci w braniu lekow i watroby ktora to wszystko
bedzie w stanie wytrzymac smile

pozdrawiam serdecznie,
pasquale

Obserwuj wątek
    • wawan1 Re: koniec leczenia (chyba) 13.02.06, 07:43
      Witaj, gratuluję zakończenia terapii. Ja juz jestem 3 miesiące po zakończeniu.
      Nawet nieźle jest. Też miałam zrobić PCR po 3 miesiącach od zakończenia
      leczenia, dzwoniłam do zakładu genetyki we Wrocławiu, gdzie wykonuja to
      badanie, rozmawiałam z kompetentną (wydaj mi się) panią, która odradziła PCR. A
      to z tego względu, że marne szanse są na złowienie DNA borreli po tak długiej
      antybiotykoterapii. Poradziła mi ewentualne odczekanie i wykonanie badania w
      okresie radykalnego pogorszenia. Potwierdziła też, że metronidazol być może
      zwieksza szanse. Ale zrobisz jak zechcesz.
      • pasquale Re: koniec leczenia (chyba) 14.02.06, 11:39
        smile wawan a jak wyglada kwestia badania WB?
        Ciesze sie ze dobre sie czujesz - bo tak rozumiem slowo "niezle" smile
        • wawan1 Re: koniec leczenia (chyba) 14.02.06, 13:06
          Dokładnie:0 słowo "nieźle" oznacza fajnie. A więcej tylko tyle, że chce mi się
          żyć, przenosić góry, jestem aktywna fizycznie, domowo, zawodowo,
          intelektualnie.smile
          Jesli chodzi o WB, własnie po dalsze instrukcje jadę do mojego zakaznika. Jutro
          mam wizyte, wiec jesli sie czegos wiecej dowiem, to poinformuję.
          • pasquale Re: koniec leczenia (chyba) 15.02.06, 22:20
            z gory dziekuje smile
            • wawan1 Re: koniec leczenia (chyba) 16.02.06, 19:06
              Właśnie jestem po wizycie u mojego zakaźnika. Mam zrobić WB (oczywiście
              prywatnie), bo mogę na NFZ tylko Elisa niestety. TEraz leczymy grzybicęsmile i mam
              zapowiedziane, że choćby nie wiadomo co antybiotyku nie dostanę, póki grzybów
              nie przepędzę.
              Po wyniku WB będzie coś więcej wiadomo. ALbo i nie...
              • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 16.02.06, 19:08
                Racja, grzyby to nie zarty.
                • wawan1 Re: koniec leczenia (chyba) 16.02.06, 19:56
                  Czyli co? Zapraszasz mnie na forum Candida?
                  • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 16.02.06, 20:02
                    Od dawna tam sama zagladasz, wiec zapraszac nie trzeba.

                    Nie sledze tamtego forum zbyt regularnie wiec nie wiem, czy w koncu forumowiczom udalo sie znalesc jakies dzialajace preparaty na Candida, ktore mozna kupic w Polsce.
                    • wawan1 Re: koniec leczenia (chyba) 16.02.06, 20:06
                      artur737 napisał:

                      > Od dawna tam sama zagladasz, wiec zapraszac nie trzeba.

                      Pierwsze słyszę, że od dawna...
                      • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 16.02.06, 20:06
                        A od kiedy?
                        • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 16.02.06, 20:11
                          Zerknalem na statystki forum Candida i wynika z nich, ze to forum odwiedzalas w ciagu ostatnich 3 miesiecy, jakkolwiek nic nie napisalas.
                          • wawan1 Re: koniec leczenia (chyba) 16.02.06, 20:13
                            No też piszę, że jeśli już to od niedawna. Odkąd te cholery mnie zaczęły
                            podjadać. Czy żeby pisać muszę się wpisywac na jakąś listę tamtejszą?
                            • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 16.02.06, 20:20
                              Chyba juz jestes wpisana.
                              • wawan1 Re: koniec leczenia (chyba) 16.02.06, 20:25
                                No nieźle, szkoda, że pamiętam o tymsmile))
                                • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 16.02.06, 20:30
                                  wiadomo, borelioza uposledza pamiec smile
                          • freshka Re: koniec leczenia (chyba) 17.02.06, 10:53
                            No to wiesz pewnie ze i ja zagladam wink))
                            Forum Candida jest dosyc aktywne i testuja duzo preparatow (tak na nich
                            trafilam w wyszukiwarce).
                    • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 17.02.06, 22:00
                      Jak na razie doszli do wniosku, ze nalepsze preparaty na grzyby sa jednak w Kanadzie.
    • gabizylka Re: koniec leczenia (chyba) 13.02.06, 14:52
      czesc!Gratuluje Ci i ciesze sie, ze pokonales to wszystko i ze miales taka
      cierpliwosc!Ja jestem chora od lipca zeszlego roku.Najdluzej bralam doxycycline
      4 tygodnie.Po zakonczeniu terapii okolo miesiaca bylo dobrze i znowu
      wracalo.Tak jest wlasnie teraz ostatnia dawke doxy skonczylam brac 27.01 i
      teraz wszystko wraca.Jak dlugo teraz powinnam brac antybiotyk?6 tygodni czy
      dluzej?Pozdrawiam
      • pasquale Re: koniec leczenia (chyba) 14.02.06, 11:40
        6 tygodni to wg mnie stanowczo za malo bo starcza zaledwie na jeden cykl
        rozwojowy bakterii. w tym czasie na pewno ich wszystkich nie wykonczysz.
        powinno sie brac jak najdluzej
        • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 14.02.06, 11:56
          To by bylo tylko tyle by sie zorientowac, czy nie ma herxa - dlatego 2-3 tygodnie wystarczy. Gdyby byl herx to oczywiscie leczysz wczesniej nie czekajac az sie pogorszysz.
    • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 13.02.06, 15:12
      Choroba oczywiscie moze wrocic w ciagu kilku miesiecy lub kilku lat.

      Moim pomyslem jest aby raz w roku w ciagu najblizszych 6 lat przez dwa tygodnie podawac debecyline. Mialoby to ewentualnie spowodowac powstanie herxa i daloby ci mozliwosc podjecia ponownego leczenia zanim rozwiniesz powtorne ciezkie objawy boreliozy.
      • pasquale Re: koniec leczenia (chyba) 14.02.06, 11:42
        Artur a np branie zamiast debeceliny metronidazolu nie zalatwialoby sprawy?
        Pomysl mi sie bardzo podoba do odnosi sie do monitorowania dalszego przebiegu
        choroby (jej braku)
      • monika19802 Re: koniec leczenia (chyba) 14.02.06, 22:05
        Artur,pomysł jest trafny(6 lat kontrol)ale czy niebyłoby rozsądniej brac
        debecyline conajmniej 30 dni skoro borelia żyje w cyklu miesięcznym?
        • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 14.02.06, 23:06
          To ma w zalozeniu byc tylko taka kontrola czy sie Herx nie pojawi a nie leczenie. Jezeli ktos jest chory i otrzyma debecyline to istnieje duza szansa, ze herx pojawi sie wlasnie w ciagu pierwszych 3 tygodni leczenia.

          Wybralem debecyline z uwagi na to, ze jest to jeden z bezpieczniejszych antybiotykow i mozliwie malo zaburzajacy flore bakteryjna jelit.
          • pasquale Re: koniec leczenia (chyba) 15.02.06, 22:19
            Artur ale debecelina rozumiem ze w tabletkach skoro piszesz o jelitach a nie
            dozylnie w postaci zastrzykow?
            • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 16.02.06, 01:36

              Oczywiscie, ze w zastrzykach.
              • pasquale Re: koniec leczenia (chyba) 16.02.06, 12:19
                ale z tego co wiem do debeceline podaje sie tylko w warunkach szpitalnych -
                info od doktor mnie prowadzacej - a z tym jak wiadomo jest problem.

                juz wolalbym sie bawic metro albo doxy uncertain

                a wlasnie - czy jak mam juz przerwe tygodnia - to jaki to ma wplyw na dalsze
                ciagniecie kuracji?

                pozdrawiam
                • wawan1 Re: koniec leczenia (chyba) 16.02.06, 12:32
                  Co??? Debecyline w warunkach szpitalnych??/ Chyba coś ci się pomyliło. Robia
                  ci zastrzyk w gabinecie zabiegowym, w niektórych przypadkach mogą chccieć, aby
                  pod ręką był lekarz.
                  • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 16.02.06, 14:57
                    Jak sie uprzesz to moze tez robic ktos z rodziny po malym treningu; albo sie chodzi raz w tygodniu do pielegniarki na zastrzyk.
                    Wszystkie tygodniowe zastrzyki z debecyliny (zwykle robi sie 2-3 tygodniowo) tego samego dnia w czasie tej samej wizyty. A to dlatego, ze debecylina pozostaje we krwi bardzo dlugo.
                • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 16.02.06, 15:22
                  Chodzi o podanie antybiotyku bakteriobojczego, bo wtedy herx jest do pewnego stopnia przewidywalny i w miare szybki. Podanie antybiotykow bakteriostatycznych powoduje powstanie herxa czasem dopiero po tygodniach.
                  • pasquale Re: koniec leczenia (chyba) 18.02.06, 18:30
                    hmm dzieki za informacje. Wawan niestety nic mi sie nie pomylilo. Taka
                    informacje uzyskalem od mojej doktor, ktora jest lekarzem rodzinnym bo to ona
                    mnie prowadzila konsultujac przebieg poprzez mnie z zakaznikiem ktory i tak za
                    wiele nie pomogl...
                    Do podania zastrzykow trzeba prezekonac jeszcze lekarza...i znowu walka ech..
    • elunia555 Re: koniec leczenia (chyba) 13.02.06, 21:55
      Poszukuję lekarza na terenie Śląska, który podjął by się właściwego
      leczenia.Napisz gdzie się leczyłeś? Mam boreliozę od czerwca 2005 roku do tej pory
      też byłam leczona z przerwami bez efektów.W chwili obecnej nie jestem leczona
      czekam na badanie w kwietniu w poradni chorób zakaźnych w Bytomiu.Strasznie mi
      szaleje nadciśnienie i znowu pojawiły się bardzo silne bóle głowy z wymiotami.
      Bóle stawów kolanowych mam na okrągło raz silniejsze raz słabsze, nocne
      drętwienie i mrowienie rąk a przy tym przewlekłe zmęczenie, senność
      oraz nocne budzenie się.Pracuję, ale sił mi brakuje nie wiem jak długo wytrzymam.
      Pozdrawiam.
      Elunia555
      • pasquale Re: koniec leczenia (chyba) 14.02.06, 11:43
        hej,
        ja leczylem sie w Lublinie ale nie polecam Ci tego regionu kraju jesli chodzi o
        latwe znalezienie sensownego lekarza.
      • maggiemaggie Re: koniec leczenia (chyba) 05.03.06, 18:34
        elunia...
        Nie znam wprawdzie zakazników ze Śląska, bo leczę się w Krakowie(już 4 tyg.
        ceftriaksonu dożylnie), ale piszę do Ciebie, bo mam identyczne
        objawy...Pomyślałam, że to zawsze wsparcie, kiedy mamy świadomość,że nie
        jesetśmy osamotnieni w cierpieniu...To pewnie niewielkie pocieszenie....smile
        Trzymam kciuki za jak najpomyślniejszy przebieg leczenia...Pozdrawiam-
        maggiemaggie
    • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 14.02.06, 00:13
      ... ale jak ci dobrze szlo leczenie to moze trzeba bylo jeszcze pociagnac, az wszystkie objawy znikna, a nie tylko te glowne.

      Wawan1 musiala skonczyc bo ja jadla candida i Dr.S tracil cierpliwosc. Jezeli cie nic nie goni to ciagnij jeszcze troche.
      • wawan1 Re: koniec leczenia (chyba) 14.02.06, 08:44
        Hehe, Candida to chyba dopiero zteraz zaczyna mnie podjadaćsmile bo wróciłam do
        normalnego żywienia. A do Dr S. jadę jutro, to dopiero wtedy straci
        cierpliwośćsmile
        • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 14.02.06, 11:59
          wawan1, a moze mozesz zwiekszyc dzienna ilosc probiotykow. Czasem to wystarcza by wyjsc na prosta.
          • wawan1 Re: koniec leczenia (chyba) 14.02.06, 12:03
            Może. Ale mam taki świąd na całym ciele i mnóstwo krost, że hej.Jelitka burczą,
            furczą, bolą. Ehhh...
            No ale jak sę zachciało słodkiego, to bez umiaru, na całe poprzednie 10
            miesięcy sobie odbiłamsmile
            • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 14.02.06, 12:07
              Zeby tylko te krosty to nie byl wysiew borelki.
              • wawan1 Re: koniec leczenia (chyba) 14.02.06, 12:20
                Borelka chyba nie swedzi w miejscach intymnychsmile))
                • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 14.02.06, 12:21
                  Nie, nie swedzi. Ale swedzace krostki na calym ciele jest w stanie wyprodukowac.
      • pasquale Re: koniec leczenia (chyba) 14.02.06, 11:47
        Artur, problem polega na ocenieniu czym sa objawy glowne a czym sa te nie-
        glowne.
        Jezeli np siedze przed komputerem 2 godziny i czuje zimne kolana to jest to
        dalej objaw boreliozy czy tylko jest to objaw braku ruchu i problemu z
        przeplywem krwi?
        kiedy sie ruszam, chodze itd. nie mam zadnych problemow ze stawami wiec prawde
        mowiac nie wiem co mam o tym sadzic.
        600 mg doxy nie wywolalo we mnie zadnego pogorszenia, zero herxa. jedyny efekt
        to pogorszenie zdolnosci mojego zoladka.
        sprobuje jeszcze na z tygodniowa dawka metronidazolu - dla pewnosci. jesli sie
        okaze ze mnie walnie herx to ciagne dalej...
        w jakich dawkach wziac metronidazol?

        pozdrawiam
        • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 14.02.06, 11:53
          Antybiotyki ci bardzo nie szkodza a objawy rzeczywiscie troche problematyczne, ale jednak sa.

          Moze nie musisz nic zmieniac tylko pociagnij to samo jeszcze troche. To, ze nie ma herxa jest dobrym znakiem.
          • pasquale Re: koniec leczenia (chyba) 14.02.06, 11:56
            Artur ale co radzisz - czy wziac jeszcze doxy czy np metronidazol przez
            tydzien? i zobaczyc tym razem czy jest herx?
            • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 14.02.06, 11:57
              Doxy, az ci ustapia te mikrolamania w stawach.
              • pasquale Re: koniec leczenia (chyba) 14.02.06, 11:59
                czyli nie kombinowac z innym antybiotykiem tak? i dawki jak do tej pory 400 mg -
                bo 600 to mi zoladek rozwala troche...
                • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 14.02.06, 12:08
                  mhmm
                  • pseudo12345 Re: koniec leczenia (chyba) 15.02.06, 12:57
                    A o czym świadczy brak Herxów? Czy to lepiej, czy gorzej?
                    • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 15.02.06, 15:45

                      W kontekscie osoby dobrze leczonej i bez objawow brak herxow jest dobra nowina. Swiadczy o bliskim wyleczeniu lub o wyleczeniu.

                      U osoby zle leczonej natomiast brak herxa moze oznaczac nieefektywnosc leczenia.

                      Wreszcie moze sie zdarzyc ktos kto jest zakazony specyficznym rodzajem kretka nie zawierajacego toksyny. Wowczas pomimo skutecznego leczenia herxow nie bedzie. Czasem sie zdarza.
                      • ambrozy666 Re: koniec leczenia (chyba) 15.02.06, 16:46
                        a czy gdy nie będzie miał herxsów, czy będzie możliwa poprawa jego stanu
                        zdrowia, czy leczenie będzie skuteczne. Czy ewentualny brak herxsów będzie miał
                        wpływ na postęp i efektywność leczenia?
    • pasquale update 20.04.06, 00:10
      witam wszystkich

      Po poltora miesiecznej przerwie, tkniety przeczuciami bla bla bla...no dobra,
      chcialem sie przekonac co sie stanie jak wezme metronidazol - zazwyczaj, z tego
      co czytalem po nim jest ekstra herx. Bralem go przez 10 dni po 500 mg na dobe.
      Herx sie nie pojawil. Zadnych objawow - chodzacych laman itp. Zero. Wątroba,
      zoladek tez nie doskwierala od brania leku. Bralem oslonowo lakcid i flumycon
      ale wiadomo - to norma.

      Pozdrawiam
      • artur737 Re: update 20.04.06, 00:50
        Dobry znak, choc moze lepiej przetestuj sie z wieksza dawka np 1.5 g dziennie.
        • artur737 Re: update 20.04.06, 01:07
          Jak uznasz sie za wyleczonego to nie zapomnij wpisac sie watku
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=26963009&a=27080220
          Ku pokrzepieniu innych. W paru slowach tez opisz tam swoje leczenie (czym jak dlugo etc)
        • pasquale Re: update 20.04.06, 11:10
          Artur 7 dniowa dawka przy 1,5 wystarczy? czy pociagnac 10 dni?
          odczekam z tydzien (mam za duzo slodkich rzeczy po swietach tongue_out kotrych po
          prawie roku brania antybiotykow nie chce sobie odmowic) i postapie za Twoja
          rada.
          • artur737 Re: update 20.04.06, 16:11
            Mowisz, ze nie masz juz nawet sladow objawow od jakiegos czasu?

            3-5 dni i skonczone
            • pasquale Re: update 21.04.06, 01:59
              zero.

              wlasnie mija comiesieczny czas kiedy powinno mnie lupnac w stawach i nic. i tak
              wlasciwie juz od prawie 3 mcy. to o czym wczesniej pisalem, ze mnie cos
              pobolewalo wynikalo - tak sadze - z codziennego spedzania po kilkanascie godzin
              przy komputerze w lutym. wiec na dobra sprawe, objawow nie mam od stycznia.
              leczenie skonczylem w polowie lutego.

              daleki jestem od hurra optymizmu, ale fakt jest taki ze jak na razie po
              metronidazolu nie bylo reakcji.

              za Twoja rada zwieksze dawke i dam znac co sie dzieje

              pozdrawiam
              • pasquale Re: update 21.04.06, 02:04
                ps bo zle sie wyrazilem - objawy jako takie czyli lamanie w stawach itd
                przestaly byc zauwazalne okolo grudnia a styczen to takie rzadkie,
                mikrowkurzajace lamania ktore po mnie chodzily np. w stawach paliczkowych dloni
                • artur737 Re: update 21.04.06, 05:07
                  Wlasnie, wziales porzadny zapas.

                  Potem albo sobie zostan na forum jak chcesz, albo zglaszaj sie raz w roku by powiedziec jak leci.
                  • pasquale Re: update 21.04.06, 08:41
                    wzialem dzis rano pierwsza dawke. efekty za kilka dni.
                    nie wytrzymalem smile
                    ciasta poczekaja
                    • artur737 Re: update 21.04.06, 20:09
                      Jakie ciasta??
                    • pasquale update 2 25.04.06, 00:13
                      4 dzien 1,5 g
                      dosc

                      szczegoly
                      czy cos boli - dzis zaczela mnie bolec glowa po poludniu ale wieczorem spadl
                      deszcz, wiec nie wiem czy to reakcja na antybiotyk czy obsmiewany za granica
                      spadek cisnienia ktory autentycznie od zawsze wywolywal u mnie sennosc lub bole
                      glowy.
                      bolal maly palec lewej dloni - jakbym go walnal mlotkiem - pol godziny i
                      przestal - tez dzis
                      bezposrednio po wzieciu metro odczuwalem sennosc a rano mialem uczucie lekkiego
                      kaca - glowie ciezko bylo sie oderwac od poduszki - potem juz bylo ok

                      jakichs laman w stawach, problemow z poruszaniem itp. nie bylo

                      innymi slowy nie trzepnelo mna - nornalny dzien w pracy, za kierownica itd.

                      pozdrawiam,
                      jutro sie odezwe
    • aelithe Re: koniec leczenia (chyba) 21.04.06, 20:07
      A ty taką terapię przeżyłeś?
      • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 21.04.06, 22:40
        Jak czlowiek chory to wszystko wytrzyma smile
        • pasquale Re: koniec leczenia (chyba) 22.04.06, 00:05
          sernik, ciasto z jablkami i cynamonem - de best <lol> no i takie tam.
          generalnie za slodkim nie przepadam ale po prawie roku przypominam sobie
          niektore smaki smile normalnie jak nowo narodzony tongue_out
          • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 22.04.06, 00:24
            Powinienem cie uczcziwie przestrzec bys z dieta jeszcze jakis czas bardzo ostroznie. Tak czy inaczej miales zaburzona flore bakteryjna i to przez dlugi okres czasu. Co kilka dni dodawaj do diety cos nowego i patrz jak na to reagujesz. Moze zejsc kilka miesiecy zanim calkowicie wrocisz do normy.
            Wiec z tymi ciastami to na poczatek tylko okruszki.
            • pasquale Re: koniec leczenia (chyba) 22.04.06, 13:44
              wiem dziekuje smile

              doxy dosc mocno dziala na zoladek ale po odstawieniu antybiotykow jak na razie
              nie bylo rewolucji smile.
              wczoraj wzialem 1 g metro, dzis rano 500 i do wieczora chce osiagnac 1,5 g.
              Na razie nic sie nie dzieje.
              System w normie.
              • iiana1 Re: koniec leczenia (chyba) 24.04.06, 15:04
                pasqualesmile) tfu tfu..zeby nie zapeszyc!! trzymam mocno kciuki zeby tak
                dobrze jak masz teraz,zostalo ci na cale dlugie zycie smile) Powtarzam za
                Arturem, wpadaj tu na forum od czasu do czasu i dziel sie z nami info jak
                sie czujesz. Pozdrawiamsmile) iana
                • pasquale update 2 bo tamten zle wpisalem :P 25.04.06, 00:14
                  4 dzien 1,5 g
                  dosc

                  szczegoly
                  czy cos boli - dzis zaczela mnie bolec glowa po poludniu ale wieczorem spadl
                  deszcz, wiec nie wiem czy to reakcja na antybiotyk czy obsmiewany za granica
                  spadek cisnienia ktory autentycznie od zawsze wywolywal u mnie sennosc lub bole
                  glowy.
                  bolal maly palec lewej dloni - jakbym go walnal mlotkiem - pol godziny i
                  przestal - tez dzis
                  bezposrednio po wzieciu metro odczuwalem sennosc a rano mialem uczucie lekkiego
                  kaca - glowie ciezko bylo sie oderwac od poduszki - potem juz bylo ok

                  jakichs laman w stawach, problemow z poruszaniem itp. nie bylo

                  innymi slowy nie trzepnelo mna - nornalny dzien w pracy, za kierownica itd.

                  pozdrawiam,
                  jutro sie odezwe
                • pasquale Re: koniec leczenia (chyba) 25.04.06, 00:14
                  dziekuje za trzymanie kciukow smile
                  • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 25.04.06, 00:19
                    Ale palec cie wczesniej nie bolal. Chcesz pobrac jeszcze doxy kilka tygodni?
                    • pasquale Re: koniec leczenia (chyba) 25.04.06, 09:02
                      mam 6 opakowan. 400 mg starczy na 15 dni.
                      troche malo a watpie zeby lekarz widzac mnie znowu nie wypisal mi zaproszenia do
                      psychiatry tongue_out a skoro

                      ile osob bralo dawke 1,5 g dziennie?
                      zwazywszy na to jak silny jest metronidazol moga sie pojawic przeciez rozne
                      reakcje - lista skutkow ubocznych, tudziez odczuwanych dolegliowosci podczas
                      brania jest spora. kazdy moze znalezc cos dla siebie.
                      wzialem metro zaledwie dwa tyg temu - przez 10 dni po 500 mg - a teraz ponownie
                      - nie chce rozwalic sobie watroby.

                      nie wiem Artur.
                      borelioze mam od czerwca 2004.
                      pierwsza doxy w dawkach 200 i 300 mg we wrzesniu 2004
                      szpital 2 tyg - biotraxon w lutym
                      miesiac brania doxy po 200 mg
                      szpital 2 tyg - biotraxon w czerwcu
                      9 mcy doxy po 400 mg
                      na koniec 1 tydzien 600 mg (luty)
                      teraz metronidazol 10 dni po 500 mg
                      i 4 po 1,5 g

                      owszem, moze okazac sie ze 9 mcy to malo, ale pomijajac dawki po 200 mg doxy
                      bylo tez leczenie dozylne biotraxonem - wiadomo ze takie dawki nie wylecza ale
                      na pewno wplyna na spowolnienie rozwoju choroby.

                      w moim przypadku trudno jest mowic ze borelioze zaczalem leczyc rowno rok po, bo
                      wczesniej tez byly podejmowane jakies dzialania.

                      czy nie lepiej odczekac teraz z miesiac/poltorej i sprobowac jeszcze raz metro?
                      zobaczyc czy wystapia jakies reakcje?

                      mam dobra odpornosc i nie chce jej totalnie rozwalic teraz.
                      przez caly czas leczenia aspat i alat nawet nie podskoczyly.

                      jak myslisz?
                      m.
                      • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 25.04.06, 15:34
                        Ten palec niestety moze byc objawem niedoleczonej boreliozy. Idea leczenia w twoim przypadku bylo wytrzebic wszystko do zera. Masz duze szanse zupelnego wyzdrowienia.

                        Inaczej za iles tam lat choroba ci wroci.

                        Duzo ludzi bierze Metro w dawkach 1.5 g bo to typowa dawka, sporo tez bierze dawki 2 g i wiecej dziennie. Ten palec to nie jest objaw uboczny metronidazolu.
                        • artur737 Re: koniec leczenia (chyba) 25.04.06, 15:40
                          To tylko w przypadku boreliozy lekarze maja taki dziwny pomysl by poleczyc troche a reszte zostawic by uklad odpornosciowy sobie z tym radzil.

                          Ciekawe dlaczego nie stosuja swych pomyslow w innych chorobach.
                          Bo mozna przeciez tylko troszeczke poleczyc kile, gruzlice, trad, nawet bakteryjne zapalenie opon a reszte zostawic aby pacjent sobie sam radzil przy pomocy ukladu immunologicznego. Ile to sie pieniedzy oszczedzi na lekach i wizytach lekarskich.
                          • pasquale Re: koniec leczenia (chyba) 25.04.06, 17:03
                            niby juz blisko ale wciaz chyba daleko...
                            czy pogorszenie moze objawic sie tylko w palcu??
                            dlaczego duze stawy - jak kolana nie daly reakcji?

                            ze 3 miesiace spokojnie trzeba bedzie jeszcze wziac...
                            doxy 400
                            i raz na mc metro

                            pytanie czy zaczac teraz czy dac sobie luzu do weekendu majowego...w sumie 5 dni
                            mnie nie zbawi - tylko czy wtedy efekt po metronidazolu da sie jeszcze wykorzystac.
                            • pasquale Re: koniec leczenia (chyba) 25.04.06, 17:05
                              pocieszeniem dla mnie moze byc to ze przy 1g nic sie nie dzialo wiec zakladajac
                              ze nadal mam pania B. blizej jak dalej
                              • pasquale Re: koniec leczenia (chyba) 25.04.06, 19:59
                                ...
                                dobra
                                jestem po obiedzie
                                jako deseer 200 mg doxy plus lacidofil

                                • iiana1 Re: koniec leczenia (chyba) 25.04.06, 20:24
                                  bralam mertonidazol przez 15 dni 3 razy 500mg dziennie dozylnie ale przy innej
                                  okazji niz borelia (jeszcze nie wiedzialam ze mam borelie a objawy juz byly
                                  jak sie patrzy).Do tego ampicylina. No to mnie jaks herx wtedy napadl
                                  obrzydliwy, glownie serce i bole wszystkiego co sie dalo.. Ale metronidazol
                                  jest do przezycia w tej dawce 1500mg. A 500 mg dziennie to malo. Nadal trzymam
                                  kciuki, pasqusmile. iana
                                  • pasquale Re: koniec leczenia (chyba) 26.04.06, 09:04
                                    dziekuje IIana smile
                                    z moich boreliozowych doswiadczen wynika ze najgorzej jest tylko na poczatku.
                                    potem juz tylko lepiej czego i Tobie zycze smilesmilesmile

                                    ja przy 1,5 g mialem wlasnie tylko bol palca (smieszne nie smieszne) no i
                                    wczoraj wieczorem, jakby na potweirdzenie dalszego brania jakies mikropieczenie
                                    w stawach. to wszystko.

                                    no nic zobaczymy,
                                    pozdrawiam cieplo smile
                                    • pasquale czas na apdejt 27 maja 2006 21:21 27.05.06, 21:24
                                      szosty dzien na metronidazolu w dawkach 1,5 g dziennie.
                                      w stawach nic nie lamie, sil nie brakuje, watroba ok, zoladek nie szwankuje.
                                      trzeciego dnia przez kilkanascie sekund poczulem klujacy bol w lewym oczodole.
                                      poza tym nic.
                                      jeszcze dwa-trzy miesiace doxy 400 mg/doba z metronidazolem 1,5 g po siedem dni
                                      w ciagu miesiaca...

                                      nos do gory drodzy forumowicze - najgorzej jest na poczatku!!!!!
                                      Zdrowia zycze wszystkim!!
                                      pasquale
                                      • artur737 Re: czas na apdejt 27 maja 2006 21:21 27.05.06, 22:44
                                        "przez kilkanascie sekund poczulem klujacy bol w lewym oczodole" duza szansa, ze to jeszcze borelka.
                                        • pasquale Re: czas na apdejt 27 maja 2006 21:21 28.05.06, 01:14
                                          wiem Artur - licze sie z tym - dlatego nie mowie definitywnie ze koncze
                                          leczenie. jak juz ciagne 11 miesiecy to 2,3 i wiecej nie robi mi zadnej
                                          rożnicy. a o nawet najmniejszych dolegliwosciach pisze zeby nic nie umknelo.bo
                                          glupio byloby sie oszukiwac.
                                          pozdrawiam smile
    • emila42 Re: koniec leczenia (chyba) 28.05.06, 07:49
      Bolerioze mam juz trzy lata. Mialam 2 30 dniowe kuracje antybiotykowe. Pierwsza po tym jak
      stwerdzona bolerioze i wyniki poprawialy sie przez kilka miesiecy. potem druga silniejsze antybiotyki
      bo ponowne pogorszenie. Nazwy nie pamietam bo to wszystko dzialo sie w pierwszym roku. Na tym
      koniec mego leczenia po wyniki ciagle spadkowe. Jednakze w marcu zaczelo doskwierac mi biodro i
      moje obawy sie potwierdzily. poszlam do lekarza a on powiedzial ze pomimo bolu za wczesnie by
      zrobic wyniki. (robie co 3 miesiace a te wypadaly na 2) Kazal przyjsc za miesiac i tak zrobilam.
      pogorszenie jednak on uznal ze za malo by rozpoczac kolejne leczenie i docieralo nawet ze moj stan
      gwaltownie sie pogorszyl(to opisuje w "jestem rozpaczona") chcialabym zebys cos wiecej powiedzial na
      temat swojej kuracji jak mam sie do tego zabrac? Jak powiadomic lekarza ze chce tak sie leczyc? Czy
      moze zmienic go? Jaka jest przy tym dieta? z gory dziekuje
      • pasquale do emili 05.06.06, 21:21
        hej po pierwsze to z tego co napisalas wynika ze Twoj lekarz leczy wyniki a nie
        Ciebie - i wartaloby poszukac innego, albo powalczyc z tym.
        co do mnie to moja historia jest nieco rozbudowana bo na poczatku - tak jak
        wszyscy przeszedlem drogę 30 dniowego leczenia, potem byly dwa razy odwiedziny
        szpitala zakaznego i leczenie biotraxonem, w miedzyczasie 3 operacje
        laryngologiczne - praktycznie zmienialem szpital na szpital...to bylo w 2005 - z
        tym ze operacji tych nie nalezy wiazac z borelka.
        leczenie - oprocz biotraxonu w szpitalu 2x14 dni w lutym i czerwcu biore od
        czerwca 2005 doxycykline - w dawkach po 400 mg na dobe (do grudnia byly to dawki
        roznicowane 4 dni po 400 i 3 dni po 200)obecnie. od marca dolozylem tez
        metronidazol do leczenia w dawkach poczatkowo 500 mg na dobe by dojsc obecnie do
        1,5 g na dobe. Oslonowo - lakcid forte, lakcid (trilac etc.), fluconazol -
        lepsze niz nystatyna. dieta - zero slodyczy, ciemne pieczywo, zero sokow, ceimny
        ryz. poza tym jem prawie wszystko.
        co do lekarzy - duzo zalezy od tego na kogo trafisz - mnei przez dlugi czas
        prowadzila lekarz rodzinna, ktora doszkalalem materialami z forum a obecnie - bo
        leczenie jak w tytule postu juz raz konczylem smile - dermatolog - i tu jest ona
        zainteresowana sprawa bo jej dziecko mialo pare razy kleszcza wiec chce mnie
        leczyc. wiele razy to po ptostu lut szczescia. najgorsze w boreliozie na
        pozcatku jest znalezc lekarza, zeby nie czuc sie osamotnionym i przetrwac
        pierwsze dawki antybiotykow ktore naprawde moga dac w kosc. Potem jest juz tylko
        lepiej. niezalenie od tego - materialy z forum oraz merytoryczne przygotowanie
        do rozmowy z lekarzem - jezeli pacjent wie czego chce i w sposob racjonalny
        przedstawia argumenty, to trudno takiego wyrzucic za drzwi przyklad: skoro
        kretki wywoluja syfilis leczy sie tak dlugo to dlaczego kretki wywolujace
        borelioze leczyc sie tylko przez 30 dni? od tego zaczynalem rozmowe - dzialalo.
        Nie kombinowalem z innymi antybiotykami, nie stosowalem nadzwyczajnych diet, nie
        mialem i nie mam problemow z grzybami.
        Nie wiem czy udalo mi sie wyczerpac temat. jakby co pytaj.
        Zdrowia zycze
        m
      • pasquale 18 czerwca 2006 18.06.06, 17:54
        w borelce nie ma nic definitywnego, dlatego nie pisze ze na pewno koncze leczenie.
        musze przerwac antybiotykoterapie z uwagi na watrobe - Aspat 37 Alat 73 -> i ten
        drugi wynik sprawil ze czas zadbac o watrobe.

        11 miesiecy brania doxy z prawie miesieczna przerwa w marcu.
        3 ostatnie miesiace na metronidazolu po 10 dni w miesiacu
        mikrolamania o ktorych pisalem wczesniej rowniez nie pojawiaja sie juz od
        jakiegos czasu...
        osobicie chcialem pociagnac jeszze ze 3 miesiace, ale nowej watroby nie kupie w
        hipermarkecie...

        pozdrawiam wszystkich
        • artur737 Re: 18 czerwca 2006 18.06.06, 18:08
          Aspat 37 Alat 73 > W czasie leczenia toleruje sie enzymy nawet do 100 lub troche ponad. Wiec nie ma powodow do paniki. Mozesz wziasc cos ziolowego jak np rapacholin.
          • pasquale Re: 18 czerwca 2006 18.06.06, 21:24
            ja nie panikuje - czytalem na forum o mozliwych podwyzszonych enzymach, bodajze
            iiana o tym pisala. gorzej z moja pania doktor, ktora zaczyna mnie podejrzewac o
            lekomanie i zadala pytanie jak moge testowac swoj organizm na podstawie tekstow
            z netu smile - generalnie widze ze w ogole nie zrozumiala tez zasad leczenia
            borelki - bo wg niej to dziwne szprycowac sie antybiotykami i czekac na
            reakcje...materialy oczywiscie dostala i wczesniej nie miala do nich zastrzezen.

            wychodze z zalozenia ze skoro:
            1. borelioze odkrylem u siebie po 3 miesiacach od ukaszenia
            2. w miare dobre leczenie zaaplikowano mi w przeciagu 8 miesiecy (biotraxon
            dozylnie i dwa miesiace na doxy po 200-300 mg -> pomoc nie pomoglo ale w jakims
            stopniu spowolnilo rozwoj borelki)
            3. w 11 miesiecy od chwili ukaszenia podjalem leczenie ciagle, poczynajac od
            dozylnego biotraxonu przez 2 tygodnie i ciagnac doxy przez 9 mcy po 400 mg a po
            prawie miesiecznej przerwie do doxy dodalem metronidazol i tak jeszcze prez 3 mce

            to chyba nie powinno byc juz zle, tym bardziej ze nie widze zadnych reakcji.
            choc obiektywnie przyznaje, ze jeszcze 2 miechy brania by mnie uspokoilo
            bardziej...tyle ze wiaze sie to zwnou z poszukiwaniem kolejnego lekarza...
            • artur737 Re: 18 czerwca 2006 18.06.06, 21:38
              Moze sie marwi o te enzymy watrobowe bo niby gdybys padl to ona by odpowiadala.

              Niemniej niektorzy LLMD toleruja enzymy u swoich pacjentow az do 120. Po zaprzestaniu leczenia spadna do normy.

              Z drugiej strony moze lepiej badac te enzymy co 2-3 tygodnie by nie przegapic wiekszego ich wzrostu i jeszcze troche pociagnac. Jakis rapacholin lub sylimarol dla ochrony watroby zapewne by sie przydal.

              Koniec leczenia widac i tak w niedalekiej przyszlosci.
              • pasquale Re: 18 czerwca 2006 20.06.06, 00:20
                "koniec leczenia" brzmi bardzo pozytywnie smile tyle ze musze przekonać lekarza do
                pociagnięcia ze 2-3 miesiace - nie chce robić partyzantki i zalatwiac sobie
                lekow przez znajomych, bo to do niczego dobrego nie prowadzi.

                a jezeli mi sie nie uda, to z taka historia choroby ciezko bedzie przekonac
                nowego do podjecia sie leczenia na jeszcze kilka miesiecy....

                w ostatecznosci - ta ilosc, ktora wzialem powinna wystarczyc, chyba zeby
                sprobowac taki manewr - teraz przerwa przez pare tygodni az sie supokoja enzymy
                i wziac metronidazol i znowu zbadac swoja rekacje na antybiotyk - jak sie okaze
                po 5-7 dniach 1,5 g ze cos strzeli itp. to walcze o doxy - Arturze co ty na to?
                pozdrawiam
                • artur737 Re: 18 czerwca 2006 20.06.06, 03:01
                  Albo kilka tygodni przerwy w doxy, ale zamiast tego debecylina 2 razy w tygodniu. Potem znowu doxy.
                  • dziubolek2 Re: daj Ci Boże zdrowie.... 20.06.06, 10:40
                    Słuchaj, a może spróbuj dalej pociągnąć flukonazolem, zgodnie z metodą prof.
                    Schardta. Nie powinno to w niczym zaszkodzić, a jest szansa, że jeśli teoria z
                    Cytochromem P450 i borelią jest prawdą, to tylko może Cię jeszcze bardziej
                    zabezpieczyć.
                • artur737 Re: 18 czerwca 2006 20.06.06, 16:09
                  I tak juz pare razy pisalem o przerwach w leczeniu, ze ma ich nie byc (ewnetualnie do 24 godzin). Chyba, ze ktos ma naprawde wazny powod taki jak potezna grzybica poantybiotykowa. Wtedy przerwac czesto trzeba.

                  A ty Pasquale robisz sobie przerwy a po tygodniu mnie pytasz czy to OK.
                  Te przerwy zmniejszaja szanse na kompletne wyleczenie.
                  • pasquale Re: 18 czerwca 2006 20.06.06, 23:24
                    Artur smile

                    gwoli wyjasnienia - nie pytam Cie czy to ok ze robie przerwy - bo w tej kwestii
                    mam akurat swiadomosc ze nie sa one dobrym rozwiazaniem, niemniej jednak nie
                    zawsze jest to proste by przekonac lekarza, tudziez zaraz znalezc nowego,
                    zreszta do tego chyba nikogo nie musze przekonywac. czasem sie trzeba zderzac z
                    betonem i tak naprawde to jest o wiele ciezsze niz branie lekow przez rok lub
                    wiecej...

                    dzieki za twarda motywacje
                    pozdrawiam
    • nataszkam Re: koniec leczenia (chyba) 26.02.07, 20:51
      Pasquale, i jak się trzymasz?
      Mam nadzieję na dobre wieści od Ciebie smile
      • pasquale Re: koniec leczenia (chyba) 11.07.07, 01:07
        Cześć Wszystkim!

        Po dłuższej przerwie na forum, spieszę z informację, że u mnie nic się nie
        zmieniło, czyli wszystko ok - żadnych objawów, łamania w stawach, stanów
        zmęczenia itp.
        Od zakończenia terapii antybiotykowej w ub roku (maj albo czerwiec) nie
        przyplątało się też żadne przeziębienie, katar etc.

        Rok ciągnięcia na antybiotykach widać podziałał.

        Jedyne co zostało to jakaś schiza kiedy idę pod drzewami (nawet rosnącymi przy
        chodnikach...) chowam głowę w kołnierz, jakby zaraz coś miało tam wpaść...

        Updejt mojego postu dokonuję po to, by wszyscy Ci, którzy/które spotkały na
        swojej drodze kleszcza nie sądzili, że to koniec.
        To po prostu trudniejszy czas w Naszym życiu.

        Nos do góry! Dacie radę!

        Najważniejsze to dotrzeć do lekarza, który zechce Was poprowadzić i
        cierpliwość...borelka nie wychodzi z dnia na dzień...

        Pozdrawiam Was mocno,
        pasquale

        ps. Artur dziękuję. Za pomoc. Za wsparcie. Za ochrzanianie.
        ps2. jestem, nie znikam stąd...
        • rzepcia3 Re: koniec leczenia (chyba) 11.07.07, 08:09
          Dziekujemy Cismile fajnie że to napsiałes, na takie posty czekamy smile doda mi to
          chyba werwy bo ostatnio ją straciłam,po ciągłych objawach mimo 6 miesięcy
          leczenia.Ale czytając twojego posta dochodze do wniosku,że to mało smilePowodzenia!!!
          • kantyczka Re: koniec leczenia -już bez chyba:) 11.07.07, 08:53
            Pasquale
            bardzo się cieszę, że dobrze się czujesz.Dobrze, że napisałeś, bo wielu z nas
            (zwłaszcza nowych, przerażonych forumowiczów) szuka informacji o sukcesie w
            leczeniu.
            Pozdrawiam serdecznie
            Magda
        • nataszkam Re: koniec leczenia (chyba) 11.07.07, 11:08
          Witaj, ziomalu smile
          Super wieści! Oby takich więcej smile
          Zaglądaj tu co kilka miesięcy i pisz, bo Ci wątek zniknie w czeluściach
          archiwów GW.
          • zazule Re: koniec leczenia (chyba) 11.07.07, 17:25
            Dobrze ze wszysktko dobrzesmile

            Powodzenia

            zaz
    • franiolek1 Re: koniec leczenia (chyba) 06.12.07, 09:43
      podbijam bo przepadnie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka